Drodzy Czytacze, czy Wam aby nie brakuje bieżących informacji o pewnym wspaniałym kotku, który gościł ZMD, a który, sądząc z Waszych reakcji na jego obecność, zapadł Wam w serca? A może nikt już nie pamięta MaJanka...
Wszystkie posty z jego udziałem (a były i tragiczne, i cudowne, i dramatyczne zwroty akcji) można sobie przypomnieć pod linkiem: JANEK, zaczynając od ostatniego posta, ale ten najważniejszy, opisujący całą historię tego cudnego kota jest tu: MAGICZNY MA-JANEK.
Wspaniałe wieści o tym cudownym kotku są balsamem na mą duszę. :)
(* prawie, bo Daria jest córką pani, która adoptowała MaJanka.)
Daria, jak sama pisze, wreszcie się zdyscyplinowała i przysłała obiecane fotki oraz kilka słów. Oto więc aktualności. :)
***
Janek zadomowił się już dawno, ma swoje ulubione miejsca, swoje krzesło i swój fotel.
Jest to kot typowo kanapowy, kocha spać, jeść (nie wszystko, wybredny jest - jak na księcia przystało), ale najbardziej kocha być brany na ręce. Takiego kota pieszczocha jeszcze nie widziałam, wszyscy znajomi są nim zachwyceni.
Najbardziej upodobał sobie moją siostrę Oliwię.
Może siedzieć wtulony całymi godzinami na rękach; kładzie swoje łapki na ramionach, jakby przytulał człowieka, i wtula swój łepek w jego twarz.
Janek jest już całkowicie uspołeczniony, nie chowa się, wręcz sam wychodzi człowiekowi na przywitanie.
Z naszą berneńką Luną kontakty są bardzo dobre.
Gdy przyjeżdżamy z psem do mamy, to bez problemu leżą obok siebie, czasem nawet się sobą zainteresują - jak niżej.
A czasem nie.
Z drugą psicą nie miał jeszcze kontaktu, gdyż nasza kangalo anatolianka mieszka na dworze (taak, ciekawe, czy to przeczyta Tupaja, bo świat mały jest i to właśnie dzięki jej postowi na fb zobaczyłam Janka, a Tupaję znam stąd, że jej Garip to półbrat mojej Feride i kiedyś miałyśmy okazję poznać się na wystawie).
Czasem jak jest taka potrzeba, to Maniek jest u mnie w czasie weekendu, więc można powiedzieć, że ma dwa domy. U mnie oprócz Luny berneńki jest jeszcze stadko szczurków: trzy dziewczynki i dwaj chłopcy, no i czasami maluszki.
Maniek nie przejawia większego zainteresowania szczurami, lubi je obserwować, ale gdy leżał na kanapie i puściłam szczurka do niego, to uciekł zdegustowany. :)
Cóż, troszkę mamie pozazdrościłam Mańka i sama zapragnęłam mieć kota. Od kilku dni jest u mnie koteczka działkowa.
Niestety jej kontakty z Luną nie są zbyt poprawne. Mam nadzieję, że to się zmieni. Jeśli jednak nie, to kotka będzie u nas do czasu, aż będzie nadawać się do adopcji, gdyż na razie to bida z nędzą, ma katar, nie jest wysterylizowana, a do tego nie potrafi korzystać z kuwetki, więc sporo jeszcze przed nami.
Mam prośbę do Was, blogowiczów, o Wasze magicznie działające kciuki za tymczaskę Panią Norris. :) Pozdrawiam.
Daria.
W towarzystwie Luny, która też chyba lubi to krzesło.
W osobistym łóżeczku.
Jaką mam gustowną apaszkę. ;)
Mrrmmrrm...
Może siedzieć wtulony całymi godzinami na rękach; kładzie swoje łapki na ramionach, jakby przytulał człowieka, i wtula swój łepek w jego twarz.
Przyjrzyj się zdjęciu i znajdź... znak zapytania. :)
Janek jest już całkowicie uspołeczniony, nie chowa się, wręcz sam wychodzi człowiekowi na przywitanie.
Z naszą berneńką Luną kontakty są bardzo dobre.
Nosonos?
Raz dla odmiany zdrzemnę się nie na, lecz przy moim krześle.
A czasem nie.
Tu przeważnie nochal Luny.
Z drugą psicą nie miał jeszcze kontaktu, gdyż nasza kangalo anatolianka mieszka na dworze (taak, ciekawe, czy to przeczyta Tupaja, bo świat mały jest i to właśnie dzięki jej postowi na fb zobaczyłam Janka, a Tupaję znam stąd, że jej Garip to półbrat mojej Feride i kiedyś miałyśmy okazję poznać się na wystawie).
Feride mnie przerosła.
Maniek nie przejawia większego zainteresowania szczurami, lubi je obserwować, ale gdy leżał na kanapie i puściłam szczurka do niego, to uciekł zdegustowany. :)
Cóż, troszkę mamie pozazdrościłam Mańka i sama zapragnęłam mieć kota. Od kilku dni jest u mnie koteczka działkowa.
Pani Norris.
Niestety jej kontakty z Luną nie są zbyt poprawne. Mam nadzieję, że to się zmieni. Jeśli jednak nie, to kotka będzie u nas do czasu, aż będzie nadawać się do adopcji, gdyż na razie to bida z nędzą, ma katar, nie jest wysterylizowana, a do tego nie potrafi korzystać z kuwetki, więc sporo jeszcze przed nami.
Kicia umie już korzystać z drapaka, więc na kuwetę też chyba przyjdzie czas.
Tu widać, jaka z niej jeszcze chudzinka.
I przytulinka.
Daria.
PS. Obu kotkom jest strasznie trudno zrobić zdjęcia, bo gdy tylko się do nich zbliżam z aparatem, natychmiast podchodzą i włażą na kolana - do miziania.
***
Miłego dnia życzy załoga ZMD: Jola i Gosia. :)
***
Megi przygotowała bardzo potrzebny post o jeżach w zimie. Pogoda szaleje, jeże się budzą, ale o tej porze nie mają co jeść... Jak i czy pomagać, przeczytajcie koniecznie:
http://megimoher.blogspot.com/2015/01/zima-sprawa-jezy.html




























