Czas na relację z działań na rzecz kotów z Miękini.
Przypominam, że pierwszy wpis o tej sprawie pojawił się u Kamili 15.01.2014.
Sprawę relacjonowałam już
TU, a Kamila robi to systematycznie na
FB.
Zaglądajcie, udostępniajcie, wspierajcie ją, proszę.
Powtarzam za nią, a moje podsumowanie na końcu:
BIEŻĄCE INFORMACJE O "KOTACH Z MIĘKINI"
22.01.2014:
Dzisiaj Marta była z dwoma niebieskookimi kocurkami (Miśkiem i Denisem) u dwóch wetów.
Najpierw u jednego na pobraniu krwi, a potem u drugiego - na kastracji Denisa.
Znamy na razie poziom cukru u kocurków. U Miśka to aż 242 (ponad normę), a u Denisa: 107.
Natomiast reszta rozszerzonych wyników jutro.
Misiek miał też dodatkowo wykonany test na obecność FIV/FELV (koci HIV/białaczka),
ale na szczęście był ujemny (kocio zdrowe).
23.01.2014:
Są wyniki badań krwi niebieskookich kocurków z Miękini. Wyniki Denisa takie sobie, a Miśka po prostu tragiczne (ma silną infekcję). Nowe leczenie zostało wdrożone (szczegóły niebawem).
Dzisiaj zostały wysterylizowane dwie koteczki oraz jeden kocurek.
***
Marta wraz z Robertem byli w Miękini. Wszystkim kotom poczyścili uszy oraz zapuścili Oridermyl. Następnie 3 koty (2 koteczki: biało-czarna i trikolorka oraz bury kocurek Kuba) zostały zabrane na sterylizacje/kastrację.
Zabiegi odbyły się w Gabinecie Weterynaryjnym "Familiaris" z Brzegu Dolnego, który zaoferował bezinteresowną pomoc. Za co serdecznie dziękujemy i polecamy:
https://www.facebook.com/GabinetWeterynaryjnyFamiliaris.
Roberta ujęła biało-czarna koteczka i postanowił wziąć ją na tymczas. Po dojściu do pełni zdrowia kicia będzie szukać dobrego domku na stałe.
 |
| Gabinet Weterynaryjny "Familiaris" w Brzegu Dolnym. |
 |
| Na środku portret jednookiego kota Rudolfa. |
 |
| Biedny kocurek miał kłopoty z żołądkiem. Kłopoty dolno-górne. :( |
 |
| Golenie jajeczek. :( |
 |
| To "nasza" koteczka. |
 |
| Kocurek. |
Na filmiku jest kotka, która jest w tej chwili u nas na tymczasie.
Ona tak słodziutko miauczy, cichutko jak myszka.
24.01.2014:
Jak już wcześniej pisałam, dwa niebieskookie kocurki (Denis i Misiek) są tymczasowo we Wrocławiu. Dzisiaj Marta była z nimi znowu u weterynarza z wynikami badań krwi. Zapadła decyzja o zmianie planu leczenia: Tylovet, Catosal, Biohepanex, Convenia (60 zł/1 zastrzyk), Hemofer (20 zł) oraz karma weterynaryjna RC Hepatic (90 zł).
Po odstawieniu kocurków Marta wyruszyła pociągiem do Miękini w celu podania pozostałym kotkom kolejnej dawki antybiotyku.
Przed wyjazdem musiała zakupić kolejne dwa opakowania Oridermylu (2x70 zł), Tobreksu (2x25 zł) oraz następnym razem zostanie podana Iwermektyna (55 zł). Jutro też tam jedzie.
Z innych wieści to pan, dla którego Denis był zarezerwowany, po dowiedzeniu się, że kocurek ma złe wyniki, rozmyślił się. "W kolejce" czekała pewna pani, która, pomimo iż trzeba będzie z kociakiem jeździć często do weta oraz troszkę się wykosztować, jest nadal zainteresowana jego adopcją. Prawdopodobnie we wtorek Denis będzie już u niej.
Marta wczoraj wydala kupę kasy u weta na leki na wątrobę, karmę i na kolejne leki na świerzb, gdybyśmy nie miały pieniędzy, to nic by z tego nie było.
***
Oddaję głos do studia, czyli sama sobie. :)
Gdybyśmy nie mieli pomocy, nic by z tego nie wyszło...
1. Właśnie! Gdybyśmy nie mieli pieniędzy, nic by z tego nie wyszło. Leki pochłaniają duże kwoty, mimo że dziewczyny starają się szukać najtańszej, wręcz darmowej, opieki weterynaryjnej w mieście i okolicy, albo, jak było w przypadku Gabinetu Weterynaryjnego "Familiaris" z Brzegu, pomoc weterynaryjna sama znajduje dziewczyny! Pan doktor z Brzegu przeczytał o akcji na FB i zaoferował bezpłatne wykonanie zabiegów kastracji i sterylizacji. Już w ten czwartek los ten spotkał trzy koty.
2. Właśnie! Gdybyśmy nie mieli zapasów jedzenia, nic by z tego nie wyszło. A tak, koty są na jakiś czas zabezpieczone. Mamy kilka paczek, sporo jedzenia też kupiono. Tylko spójrzcie, czy nie raduje się serce!
Nie można zapominać o innych rzeczach, jakie dostały koty i psineczka z Miękini. Mamy kuwety, miski, kocyki, leki. Moja czytelniczka Maria pomogła również w transporcie. Ponieważ nie odezwała się do mnie, nie wiem, czy to ta Maria, o której myślę i która czasem pisuje komentarze, czy może jakaś cicha podczytywaczka. W każdym razie dziękuję serdecznie!
Znalazła się nawet wersalka, jednak na jej wymianę musimy mieć zgodę właścicielki mieszkania. Nie jestem za uszczęśliwianiem ludzi na siłę.
Leczenie, kastracje, sterylizacje - to wszystko jest niezwykle ważne, ale najważniejsze jest to, aby choć część kotów opuściła tamto miejsce i w tym kierunku też działamy.
Z 14 kotów na początku po niecałych dwóch tygodniach w swoich nowych stałych domach są cztery koty, a w tymczasowych kolejne dwa. To piękny wynik w tak krótkim czasie!
W przyszłym tygodniu MójCiOn pojedzie jeszcze raz do Miękini porobić zdjęcia kotom.
WSZYSTKO, CO OPISAŁAM, TO ZASŁUGA PRZEDE WSZYSTKIM:
MARTY, której pracowitość i oddanie jest niewiarygodne,
i oczywiście
KAMILI, która dba o sprawy organizacyjne, robi wizyty przedadopcyjne, informuje na FB,
i oczywiście
PANA DOKTORA Z BRZEGU, który bezpłatnie wykastrował trzy kotki,
i oczywiście
PANA ROBERTA (znanego w świecie jako MójCiOn) odpowiedzialnego za transport i przyniesienie do domu koteczki. :)
Jednak to wszystko szłoby jak po grudzie,
GDYBY NIE WASZA POMOC!
Pomoc ta jest uskrzydlająca, wzruszająca i choć wierzę w ludzi, dla mnie zaskakująca swoim rozmiarem.
OGROMNE, WIELKIE I NAJSERDECZNIEJSZE PODZIĘKOWANIA!
Marta specjalnie prosiła o przekazanie podziękowań, że może sypać kotom do woli jedzonka, że może je leczyć, robić badania i diagnozowania, które to czynności bez pomocy nie byłyby możliwe.
Wczoraj wysłałam każdej z osób, które pisały do mnie w sprawie pomocy, mail informacyjny. Jeśli ktoś nie dostał, a też pomagał, proszę o upomnienie się. Nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć, serio! :)
***
Na koniec statystyka:
Akcja dotyczy 14 kotów, w tym kotek 10, kocurów 4, z tego jeden wykastrowany i jedna koteczka młodziutka (szylkretka).
Już zostało wysterylizowanych 7 kotek, a wykastrowane 2 kocury.
W domach stałych są 4 koty, a w tymczasowych 2 (w tym jedna u mnie).
Pozostały 2 kotki do sterylizacji.
W Miękini pozostało 8 kotów i psineczka.
Jeszcze jedno. Czym kończy się zbieractwo kotów?
Uczestniczyłam w akcji na FB pt. Masa chorych kotów od zbieraczki! Pilnie potrzebna pomoc.
Jak to wygląda, z czym musiały zmierzyć się dziewczyny z Krotoszyna i jak cudownie sobie poradziły z sytuacją, która niejednego by przerosła, można poczytać na FB
TU (klik).
Ja skopiowałam tylko pierwszy rozpaczliwy apel i ostatni pełen szczęścia post.
W międzyczasie te kobiety dały z siebie wszystko, jednak i to nie dałoby nic bez wsparcia życzliwych ludzi.
Ponieważ nie chcę już wydłużać tego posta, oba teksty są
TU (klik).
Zachęcam do przeczytania.