sobota, 25 lutego 2017

Corgi

Cześć, ciocie i wujki! Nazywam się Corgi i chciałbym Wam coś opowiedzieć. 




Dzieją się tutaj rzeczy, których mój rozum nie ogarnia. Chyba trafiłem do raju! Czy wy wiecie, że psie życie może być piękne? Czy przypuszczaliście kiedyś, czy kiedyś pomyśleliście, że pieski mogą chodzić na takie wspaniałe, długie wycieczki, które nazywają się spacerkami? Ja nie żyję jeszcze długo na tym świecie, ale już z pięć miesięcy, mimo tego nigdy nie przeżyłem czegoś tak wspaniałego jak spacerek! Myślałem do tej pory, że pieski muszą być uwiązane na lince i kręcić się w kółko; dwa kroki w tę i dwa kroki z powrotem... Nie powiem, żeby mi się to podobało, oj nie. Piszczałem, prosiłem, żebym mógł pójść troszkę dalej, żeby zrobić kupkę i siusiu nie tam, gdzie muszę spać... Potem przestałem prosić, bo ta ręka była taka bolesna, a słowa okrutne… Boję się krzyku, nie krzyczcie na mnie, proszę.










A teraz stała się rzecz niesamowita;  otóż okazuje się, że nie jestem wstrętnym śmierdzącym kundlem, co to tylko musi zejść panu z drogi! Czy możecie uwierzyć, że mówią teraz o mnie prześliczny, słodki maluch? Zachwycają się moją mięciutką i gładką sierścią! Mówią, że mam smutne, przekochane oczy i rozkoszny, długi nosek. Że jestem bardzo zgrabnym pieskiem, a moje łapki są słodziutkie!  Łapki słodziutkie! Dla mnie to jest szok, aż mi się w głowie kręci! Mówię Wam, ciocie i wujki! Ogromnie się cieszę, że ktoś zabrał mnie z tego miejsca, które było niby to moim domem. Bałem się, gdy przyszli, ale kiedy pomyślę, że mógłbym tak na tej krótkiej lince spędzić kolejne dni, i miesiące, i lata, to chociaż jestem jeszcze bardzo młodziutki, rozumiem już dobrze, jaka to byłaby dla mnie tragedia. Przecież każdy dzień do tej pory był dla mnie taki! 



I tylko w nocy, gdy śniłem, z moich marzeń wyłaniała się łąka; biegałem, skakałem, tarzałem się w pachnącej trawie i wołał mnie łagodny głos, więc frunąłem prosto do dobrych rąk – tak mi się śniło, naprawdę.  Wiecie, jakie to są dobre ręce? Ja teraz wiem nareszcie.  To te, które drapią pod bródką, muskają uszka, klepią po boczkach i gładzą wywalony brzuszek! Kocham takie ręce i zrobię dla nich wszystko!
Na koniec powiem Wam coś jeszcze. Gdy przekroczyłem drzwi tego domu w którym teraz jestem, zobaczyłem cud: dwie piękne dziewczyny, które mieszkają w tym domu. One nie bały się niczego, swobodnie sobie chodziły, bawiły się ze sobą, merdały ogonkami i… przyjęły mnie do siebie! Patrzę, co one robią i robię tak samo. To moje idolki, moje gwiazdy, moje opiekuńcze duchy! Fika i Mika - nauczycielki.













Niedługo pojadę do nowego domku do Warszawy. Tam czeka na mnie moja prawdziwa mamusia Monika. Czeka i marzy, żeby mnie przytulić. Wiem o tym, bo mi tak mówią! Będę musiał wystawić ją na kilka prób; nasiusiam na dywan (choć już załatwiam się na dworze), pogryzę jej ulubione buty (bo lubię gryźć), albo coś innego wymyślę, ale... oddam się jej cały i będę kochał, kochał i kochał, no i cieszył się życiem, łąką, spacerkami, pełną miseczką i nie będą już gryzły mnie pchły! O! Aż mi się kręci w głowie od tego szczęścia!





Ten list do Was, ciocie i wujki, napisała za mnie ciocia Gosianka, ja jej tylko dyktowałem! Ona mówi, aby podziękować Ekostraży, że mnie uwolniła z tej okrutnej  niewoli. No to dziękuję jak umiem: merdając ogonkiem. I dodam jeszcze uśmiech w oczach.


 Czy takie podziękowanie wystarczy?


PODPIS

PS. Szukam transportu do Warszawy. Na już! Jedzie ktoś?

piątek, 17 lutego 2017

Nowy post!


Dawno nie było posta. Jak by to zmienić... Hmm... Napisać post? Brawo ja! 
Nie dziwcie się temu "błyskotliwemu" rozumowaniu oraz efektownemu tytułowi. 😉
One świetnie obrazują czas niemocy, w jakim jestem. 
Każdy ma swego doła - mój jest tu i teraz, ale przecież...

Mieszka u nas malutkie cudeńko. Skarbek idealny, bez skazy! Pachnąca, mięciutka, leciutka, o słodkim charakterze, szybko ucząca się, oddana, niewiercąca się w łóżku nocą. Początkowo, gdy zamykaliśmy drzwi idąc do pracy, słyszeliśmy szczekającą i piszczącą Muszkę. To się skończyło po dwóch razach! Teraz jest grzeczna i idzie po prostu spać. 



Po paru dniach pobytu już dogaduje się z wszystkimi zwierzakami. Mika ją zaprosiła do przyjaźni i Muszka tę przyjaźń przyjęła. Bawią się razem! Oczywiście towarzyszą im Fika i Ptyśka. Wesoło jest! Czasem wolałabym być jedną z nich niż sobą...




Muszka jest grzeczna na spacerach (chodzi już bez smyczy i trzyma się stada). 




Naprawdę oddać tę pięknotkę malutką, tę "zabaweczkę" kochaną, to jest wyczyn!
Myślę jednak, że po kilku perypetiach ze znalezieniem domu Muszka dobrze trafiła.
Zależało mi, aby malutka nie siedziała całymi dniami sama, i tak będzie.
Pani Ewa jest już na emeryturze i nie pracuje. W domu zawsze były zwierzaki, teraz są koty i drugi piesek, a mąż pani Ewy jest bardzo zwierzolubnym człowiekiem, więc Muszka na pewno będzie z nim spać, tak jak teraz z MójCiOnym - sama go wybrała i co noc jest mu wierna. :) 
Malutka pojedzie do nowego domu już jutro. Będzie nam smutno...


Jest u nas jeszcze nowy gość - kotka Rosa. Ta młodziutka koteczka jest zjawiskowo piękna.



Kotka została znaleziona przez MójCiOnego. Bardzo prosiła o pomoc. Brudna i przeraźliwie głodna trzęsła się ze strachu i zimna. Tylko on się zlitował. 




Różyczka (z powodu różowej plamki ma futerku) jest kotką oswojoną, kochającą ludzi.
Kiedy idę do niej do kociego pokoju, po prostu biegnie mi naprzeciw z radością i tuli się do mnie! 
Miała problem z pogodzeniem się z obecnością Koko Szanel, ale wszyscy do kupy dali radę!
Bała się psów, ale to już niemal przeszłość. Szybko się uczy!




Kotka bardzo chciałaby już zmienić miejsce zamieszkania. Niedobrze jej w zamknięciu. Nudzi się, a przecież mogłaby komuś umilać życie... Jest taka piękna! Zielone oczy w czarnych obwódkach zachwycają po prostu!


A po wyjściu z kociego pokoju znowu one, no i on:

Muszka

Mika

Fika

Hokus

Muszka na oparciu sofy

i Ptysia na oparciu sofy - koleżanki. :)

A tak naprawdę to chciałam Wam pokazać inne scenki. Wczoraj rano obudziło się słońce, rozsunęło przed sobą wszystkie chmury i zaświeciło nam w domu! Od razu wszystko odmieniło! Jak za sprawą jakichś czarów przyciągnęło pod okno wszystkie zwierzaki, które zaczęły się tam kłębić i pokładać...
Całe szczęśliwe!





A potem ten bandzior Ptychowaty zabrał się za dokańczanie swojego dzieła...





Jak nic muszę rozglądać się za nowymi firankami, mimo że te bardzo lubię, buuuuuuuuuu!


PODPIS





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...