To najnowsze moje dzieło. Inne niż wszystkie. Ciekawe, czy tu również niektórzy dopatrzą się "mojego stylu". :) Wspominałam wczoraj, że zrobienie sobie kogla-mogla z podkarpackich jajek zainspirowało mnie do wymieszania farby w kolorze ukręconych żółtek z cukrem i odrobiną kakao. Potem podczas rozmowy z Olgą, kiedy to dziękowałam jej za przesyłkę, a nasza rozmowa w naturalny sposób przedłużała się, wkraczając na tematy życiowe, poważne i refleksyjne, spontanicznie chwyciłam za pędzel i zaczęłam mazać po płótnie. Powstał wzór, który wydał mi się znajomy... Podobał mi się. Nawet wspomniałam o tym Oldze. Chwilę po odłożeniu słuchawki olśniło mnie!
To kolory domów w starym włoskim miasteczku! Skąpane i połyskujące w słońcu zapleśniałe i omszałe ściany, które tylko tam wyglądają malowniczo jak z bajki.
Obraz ten urodził się podczas intymnej rozmowy, a potem za sprawą tego skojarzenia z wakacjami we Włoszech nastroił mnie wspomnieniowo.
Niełatwo zrobić mu zdjęcia, mając tylu pomocników. :)
Jak nie ogon, to paszcza.
Rufi bardzo mi pomagał (i udało mu się, bo dzięki temu ta sesja nie jest nudna).
Uczucie, które pamiętam z tych wakacji najmocniej, to wszechogarniający spokój.
Cudowna pogoda, brak pośpiechu, możliwość snucia się po okolicy w spokojnym tempie.
Cudowne wieczory nad brzegiem morza, gdzie świeciły tylko gwiazdy...
Włoska kawa pita na murku - z papierowego kubka.
Odprężeni i szczęśliwi ludzie, też na wakacjach.
Wolność.
Pełne podziwu medytowanie rzeczywistości wokół.
Zachwyt wypełniający mnie po czubek głowy.
Odpoczynek, relaks, wytchnienie.
Cisza wiekowych zabytków.
Oaza spokoju.
Jest taka komnata w sercu, gdzie stoi stary świecznik,
z którego kapie wosk wzruszenia i radości z życia takie, jakim ono jest.
Kapią z niego powoli wspomnienia, te dobre i te złe,
ale każde konieczne byśmy mogły być tym, czym teraz jesteśmy.*
z którego kapie wosk wzruszenia i radości z życia takie, jakim ono jest.
Kapią z niego powoli wspomnienia, te dobre i te złe,
ale każde konieczne byśmy mogły być tym, czym teraz jesteśmy.*
O takim spokoju opowiada ten obraz.
Oczywiście zdjęcia można powiększyć kliknięciem.
Oczywiście zdjęcia można powiększyć kliknięciem.
*Cytat pochodzi z komentarza Olgi Jawor zamieszczonego pod tym postem.

Taki filmik-żart z tamtych wakacji - na koniec posta.
Moje pierwsze dzieło filmowe!
Jakiś czas wisiał na YouTube jako "La bella Italia". :)))

