Kochani, postaram się napisać krótko. Trzeba pomóc Ori. W Domu Tymianka schronienie znalazły dziesiątki pokrzywdzonych przez los i ludzi psów. Mimo że ta dziewczyna dwoi się, troi i daje z siebie wszystko, nie jest w stanie sama udźwignąć kosztów utrzymania psiaków będących pod opieką jej fundacji. Ja wiem, że wielu z nas wpłaca, pomaga, ale jest nas wciąż za mało. Myślę, że przyzwyczailiśmy się do tego, że fundacja jakoś sobie radzi i jakoś to będzie…
Niestety pieniądze nie rosną na drzewach, zwierzaki chcą jeść, muszą gdzieś mieszkać, zanim znajdą dom stały, a Ori nie potrafi odmówić kolejnym psim biedom.
Wiecie, dlaczego trzeba i należy jej pomagać? Otóż ona bierze na siebie to, czego wielu z nas by nie zniosło. Ona śpieszy na pomoc tam, gdzie ból, strach i choroby kłują w oczy obrazami, po których nie można spać. Ona zaciska zęby i wyciąga z psich piekieł zabiedzone, nękane chorobami, katowane psy. Ona jedzie na drogę szukać wyrzuconych na wakacje zdezorientowanych i przerażonych zwierzaków, które znudziły się jakimś potworom w ludzkiej skórze. Te zwierzęta są niewinne, ufne i oddane. Pies składa się głównie z miłości i czekania, jak napisała niedawno jedna z przyjaciółek mojego bloga. One zasługują na pomoc, na odkupienie win innych, bezdusznych ludzi.
Ori to robi. Dlatego mam gorącą prośbę.
Pomyślcie w swoim sumieniu i sercu, czy moglibyście przeznaczyć jakąś kwotę na pomoc Fundacji Dom Tymianka. Kwotę, która Was nie zrujnuje, a nawet wcale nie zuboży, a może zrobić wiele dobrego. Czy to będzie 5 zł, 10 czy 20, a może inna suma. Każda złotówka jest bezcenna. Ideałem byłoby wpłacać ją co miesiąc.
Przelew stały to jest to, o co Was proszę najgoręcej.
Kiedy pisałam niedawno o tym, jak cieszę się, że Li zaproponowała mi zwrot kosztów leczenia Andrusika, spotkałam się z czymś niezwykłym. Kilka osób napisało do mnie i zaproponowało pomoc finansową! Naprawdę aż mnie ścisnęło w gardle, tak się wzruszyłam! Mam wciąż wątpliwości, czy mogę skorzystać z takiej formy pomocy, waham się, ale faktem jest, że ta trójka, którą mamy teraz, daje nam nieźle do wiwatu. Codzienne kroplówki, badania krwi, codzienne wizyty w gabinecie weterynaryjnym, leki dla wszystkich, specjalistyczne karmy… Wierzcie mi, że ten uroczy, mroczny tercet daje nam popalić finansowo, a przecież chcielibyśmy robić to dalej i nadal wkładać w to całe serce.
Stąd powstał pomysł, który przedstawiłam Ori.
Załóżmy filię Domu Tymianka: kocią filię. Kwota wpłacona na nią będzie przeznaczona na pomoc osobom, które aktywnie pomagają, leczą, sterylizują, szukają domów kotom.
Dziś zróbmy próbę generalną. Czy to wypali? Czy renoma i wiarygodność Ori wraz z moją prośbą sprawią, że zechcecie wspomóc koty? Ja tym razem jeszcze z góry ustawiam się jako druga w kolejce do skorzystania z części kwoty, która wpłynie na ten cel. Jeśli nie będzie tego dużo, to zrezygnuję z całości dla bardziej potrzebujących. Zobaczcie
TU (klik), to zrozumiecie. Tym razem zrezygnuję, ale jeśli będzie odzew na moją prośbę, to może następnym razem…
I teraz miła część tego posta: każda osoba, która wpłaci dowolną kwotę na koci bądź psi Dom Tymianka otrzyma ode mnie podziękowanie na jednej z tych pięknych karteczek wykonanych przez Ewę z Krakowa – moją czytelniczkę, która mnie hojnie i spontanicznie nimi obdarowała.
Ewo - dziękuję Ci pięknie!
Każda osoba, która przyśle mi na e-mail wiadomość „wsparłam/em Dom Tymianka” (bez kwoty, potwierdzeń przelewu i żadnych deklaracji), dostanie ode mnie ręcznie napisane osobiste podziękowanie. Nie piszcie mi, proszę, że nie chcecie kartki. Ja bardzo chcę Wam podziękować, a i Ewie będzie miło, więc pomyślcie o tym, zanim odmówicie. Wszystko opiera się na wzajemnym zaufaniu, na dobrej woli. Nikogo nie będę sprawdzać, wierzę i wysyłam kartki każdemu, kto się zgłosi.
Piszcie, proszę, na e-mail:
anka.wroclawianka@op.pl
Przelew można zrobić na konto
Domu Tymianka:
Konto fundacji: Kołaki-Kwasy 8 06-406 Opinogóra Górna
BZ WBK 52 1090 1694 0000 0001 1684 9209
Z dopiskiem
„KOTY” – jeśli podoba Wam się pomysł utworzenia
Kociego Domu Tymianka z siedzibą być może we Wrocławiu. :)
Mam nadzieję, że już niedługo zaleje mnie fala maili, a Ewa będzie musiała brać się do pracy, bo karteczek z podziękowaniami zabraknie.
Z nieśmiałością, niepewnością i nadzieją czekam na Wasz odzew. Co sądzicie o Kocim Domu Tymianka?
Miłego poniedziałku. :)
PS. Jak będę miała wieczorem wyniki Hokusa, to zaraz Wam napiszę.
A rok temu Za Moimi Drzwiami: Wczesnojesiennych myśli kilka (klik).
09.10.2013
Uwaga: akcja wysyłania karteczek została już zakończona.