Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ori. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Przyleciał do mnie anioł!

Wprost z DAT (Dom Aukcyjny Tymianek's) i Pastelowego Kurnika, stworzony przez Anetę Godyń ze stowarzyszenia StellaPolaris (inne jej cudeńka na stronie www.stellapolaris.org.pl). 
Jak przystało na istotę skrzydlatą, szybko pokonał drogę do Wrocławia i już wita gości, którzy wchodzą za moje drzwi - te prawdziwe, drewniane, domowe. 








Zachęcam do szukania skarbów w DAT, do licytowania i do wspomagania w ten sposób działań Ori, która niestrudzenie ratuje psie bidy, a na to potrzebne są fundusze. 
Myślę, że posiadanie przedmiotów z DAT jest bardzo trendy, tak jak i rozpowszechnianie wszem wobec haseł: 

Cuda-Wianki na Tymianki!
Pokochaj Tymianki, daj cosik u Hanki.

Anioł jest prześliczny, jestem rozanielona, że go wylicytowałam i szczęśliwa, że będzie strzegł moich progów, mimo że bardziej niż w niebiańskie wierzę w ludzkie anioły chodzące po ziemi i robiące te pozornie małe, dobre rzeczy, jak np. założenie Domu Aukcyjnego Tymianek's

Z anielskim pozdrowieniem:

PODPIS

wtorek, 1 października 2013

Gdzie się to wszystko zatrzyma?

6-letni kocurek Olek. Ma depresję. Szuka pilnie domu.
Któregoś dnia na stronie http://www.przygarnijkota.pl/  znalazłam ogłoszenie o poszukiwanej pomocy przy robieniu zdjęć i opisów kotów przebywających we wrocławskim schronisku dla zwierząt. Pokazałam je MójCiOnemu, bo ja na to kompletnie już nie mam czasu i On po krótkim namyśle zgłosił się pod wskazany numer, po rozmowie klasyfikacyjnej został przyjęty i zaczął swoją przygodę jako niezależny wolontariusz! Został w ten sposób pomocnikiem Kamili, która genialnie prowadzi stronę o kotach z wrocławskiego schroniska szukających domów. Jeśli ją odwiedzicie, zwróćcie uwagę na ilość zawartych tam przydatnych informacji. 

6-miesięczna kotka Astra. Przesłodka kocia.


Zadanie mojego męża polega na tym, aby raz w tygodniu pojechać do schroniska i w przydzielonych mu salach z kotami (w których one są już tam długo), zrobić inwentaryzację, czyli sczytać chipy i sprawdzić, czy jakiś kot przybył bądź z różnych przyczyn ubył. Potem należy zrobić zdjęcia nowym, ewentualnie zaktualizować starym, oraz rozpoznać i opisać kocie charaktery.

Fajna praca, co nie?

1,5-roczna Birma. Oddana przez właściciela. Powód: niechciana. 
MójCiOn bardzo szybko się w niej odnalazł. Muszę poprosić go o opisanie, jak to w szczegółach wygląda. 
Podczas gdy ja nie przejawiam zdolności organizacyjnych i najwyraźniej zadowalam się sprzątaniem kuwet, zakrapianiem zaropiałych oczu i pakowaniem tabletek do pyszczków, MójCiOn, jak to facet, zaraz poczuł w sobie żyłkę organizatorską i już tryska tysiącem pomysłów, w jaki sposób jeszcze lepiej i skuteczniej działać, aby (i tu: uwaga, to główny cel tych działań)
OPRÓŻNIĆ SCHRONISKO Z KOTÓW! :)

Astra. To strasznie kochana, kiziasta koteczka. 
Oczywiście wiemy, że to utopia, ale dlaczego by nie spróbować! Mój mąż już realizuje swoje działania, o których będę pisać, jak tylko dostanę pozwolenie i jak tylko staną się faktem. W każdym razie trwają już rozmowy na wysokim szczeblu i nie zdziwię się, jak zaraz któregoś dnia usłyszę Jego rozmowę z prezydentem. :)

Gdzie się to wszystko zatrzyma? Trudno powiedzieć, ale oczywiste jest to, że oboje wsiąkamy coraz bardziej w świat pomocy kotom, że to nam daje wiele satysfakcji, że jest to nasza wielka pasja, którą realizujemy z miłością i radością – czy nie jest to marzenie każdego człowieka?

3-letnia kotka Dalia. Ta koteczka jest przerażona. Bardzo potrzebuje domu.
W ten sposób doszłam do wyjaśnienia, dlaczego nie zdecydowałam się na bycie oficjalną kocią filią Domu Tymianka (o ile Ori by mnie chciała za filię-córkę). 
Jeżeli zaraz MójCiOn założy jakąś fundację czy stowarzyszenie, to głupio by było, gdybym „robiła dla konkurencji”. To trochę żart, bo organizacji wspierających zwierzęta nigdy za wiele, ale zdecydowałam, że poczekam na rozwój wydarzeń.

3-letnia kotka Wisia. Ufna, miziasta gadułka.
Kogoś Wam przypomina?

Jeszcze raz dziękuję Wam ogromnie za pomoc dla Domu Tymianka, a przez niego dla Kwiaciarenki. Całą akcję będzie, mam nadzieję, można śledzić na blogu Ori i Kwiaciarenki. 
Wpłaty wciąż napływają i apeluję do niektórych upartych i zapartych (np. takich na „J”) o przysłanie swojego adresu! Ewa wysłała wczoraj nową partię karteczek. Będę pisać. 

DZIĘKUJĘ!


Znacie nowe wyniki Hokusa? Trala la la. :)


Reszta zdjęć części kotków z wrocławskiego schroniska autorstwa MójCiOnego TU (klik).





PODPIS

poniedziałek, 30 września 2013

Nasza siła!

Ona ma siłę. Ona, czyli Ori.

Marka wypracowana przez tę dziewczynę jest gwarancją uczciwej i pełnej oddania pomocy zwierzętom. Fundacja Dom Tymianka pomogła tak wielu psom, że już trudno to nawet zliczyć. Klasa, humor i serce Ori są Wam znane i to wszystko najpewniej otworzyło w Was chęć pomocy. To oczywiste. 

Ona ma siłę. Ona, czyli ja. 

Niedawno ktoś, z kogo zdaniem się liczę i jego opinia jest dla mnie ważna, powiedział mi, że mam moc wywierania wpływu na innych. Najpierw się obruszyłam, że ależ skąd, ależ nie, przecież nie ja, ale potem zastanowiłam się nad tym i wyszło mi, że musi coś w tym być, skoro udało mi się stworzyć poczytny blog, który czytają setki ludzi. To dodało mi pewności siebie, co z kolei sprawiło, że odważyłam się prosić Was o udział w akcji na rzecz KOCIEGO DOMU TYMIANKA.
Odzew przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Cały tydzień trzymałam kciuki, żeby było z 500 zł, którą to kwotę wyznaczyłam sobie za poziom, powyżej którego uznam akcję za sukces...  

Oni mają siłę. Oni, czyli Wy.

Tymczasem kwota, jaka wpłynęła, jest 3 razy większa! Na koty przelaliście 1500 zł! Dodam, że są to tylko pieniądze, które miały wyraźnie zaznaczone KOTY. Przecież wiem, bo pisaliście mi o tym, że część przelewów szła bez tego dopisku. Kwota, która wpłynęła na konto fundacji, jest więc większa! Wiem też, że sporo osób zrobiło zlecenia stałe i pieniądze na zwierzaki będą wpływać co miesiąc. To jest piękne!

Dziękuję Wam. Dziękuję Wam wszystkim razem i każdemu osobno. Kwoty, jakie wpłynęły, były bardzo różne, począwszy od 5 zł (super – będzie na jedzonko dla kotka na parę dni), a skończywszy na 250 (wow, nie wiem, co powiedzieć!)! Jestem pod wielkim wrażeniem. Jestem nawet jakoś osobiście dumna, że moi czytelnicy to są ludzie tak bardzo empatyczni i skłonni do dzielenia się. Niektóre osoby, a wiem o tym z ich blogów, nie powinny nic wysyłać, bo same nie mają. A jednak wysłały… 

Proponuję, mam nadzieję, że się zgodzicie, żeby decyzję co do wydania tych pieniędzy zostawić Ori. Bardzo potrzebne są one Kwiaciarence i liczę na to, że uda się jej uporać z częścią problemów. Wiem, że Ori już obiecała pomóc jej w różny sposób, także szukając domów dla  licznych podopiecznych. 

Jeśli chodzi o mnie, bo wiem, że kilka osób wpłaciło te pieniądze tylko ze względu na mnie, to ja nic wziąć nie mogę. Sumienie by mnie zagryzło. Zresztą Li, niesamowita kobieta, zadbała o to, aby następne koszty, jakie poniosłam na kotki, zostały mi zwrócone. Dam więc radę. 






Dziś pocieszmy się tym sukcesem, ponapawajmy naszą wspólną siłą, a jutro (najdalej pojutrze) wytłumaczę Wam, dlaczego nie zdecydowałam się zostać wrocławskim oddziałem Kociego Domu Tymianka (dlaczego do tej pory nie zrobiłam banerka, co było świetnym pomysłem) i oddałam ten pomysł Ori, żeby go rozwinęła. Oczywiście Ori i jej działania będę popierać zawsze. Tu chodzi o inne kwestie. 

Kochani, karteczki częściowo wysłane, a częściowo będę je jeszcze dopisywać, gdy tylko dostanę przesyłkę od Ewy. Kartki są śliczne, robione z sercem, ja staram się każdemu napisać coś osobistego, więc jeśli jeszcze ktoś nie podał mi adresu, a wsparł akcję, to gorąco zachęcam, żeby to zrobił. Zaręczam, że Ewie i mnie jest tylko miło z powodu tej wzmożonej pracy. I proszę Was, abyście się nie martwili kosztami wysyłki. W tym musicie mi zaufać i już. 


   
PODPIS

poniedziałek, 23 września 2013

Koci Dom Tymianka?

Kochani, postaram się napisać krótko. Trzeba pomóc Ori. W Domu Tymianka schronienie znalazły dziesiątki pokrzywdzonych przez los i ludzi psów. Mimo że ta dziewczyna dwoi się, troi i daje z siebie wszystko, nie jest w stanie sama udźwignąć kosztów utrzymania psiaków będących pod opieką jej fundacji. Ja wiem, że wielu z nas wpłaca, pomaga, ale jest nas wciąż za mało. Myślę, że przyzwyczailiśmy się do tego, że fundacja jakoś sobie radzi i jakoś to będzie…


Niestety pieniądze nie rosną na drzewach, zwierzaki chcą jeść, muszą gdzieś mieszkać, zanim znajdą dom stały, a Ori nie potrafi odmówić kolejnym psim biedom.
Wiecie, dlaczego trzeba i należy jej pomagać? Otóż ona bierze na siebie to, czego wielu z nas by nie zniosło. Ona śpieszy na pomoc tam, gdzie ból, strach i choroby kłują w oczy obrazami, po których nie można spać. Ona zaciska zęby i wyciąga z psich piekieł zabiedzone, nękane chorobami, katowane psy. Ona jedzie na drogę szukać wyrzuconych na wakacje zdezorientowanych i przerażonych zwierzaków, które znudziły się jakimś potworom w ludzkiej skórze. Te zwierzęta są niewinne, ufne i oddane. Pies składa się głównie z miłości i czekania, jak napisała niedawno jedna z przyjaciółek mojego bloga. One zasługują na pomoc, na odkupienie win innych, bezdusznych ludzi.


Ori to robi. Dlatego mam gorącą prośbę. Pomyślcie w swoim sumieniu i sercu, czy moglibyście przeznaczyć jakąś kwotę na pomoc Fundacji Dom Tymianka. Kwotę, która Was nie zrujnuje, a nawet wcale nie zuboży, a może zrobić wiele dobrego. Czy to będzie 5 zł, 10 czy 20, a może inna suma. Każda złotówka jest bezcenna. Ideałem byłoby wpłacać ją co miesiąc. Przelew stały to jest to, o co Was proszę najgoręcej. 



Kiedy pisałam niedawno o tym, jak cieszę się, że Li zaproponowała mi zwrot kosztów leczenia Andrusika, spotkałam się z czymś niezwykłym. Kilka osób napisało do mnie i zaproponowało pomoc finansową! Naprawdę aż mnie ścisnęło w gardle, tak się wzruszyłam! Mam wciąż wątpliwości, czy mogę skorzystać z takiej formy pomocy, waham się, ale faktem jest, że ta trójka, którą mamy teraz, daje nam nieźle do wiwatu. Codzienne kroplówki, badania krwi, codzienne wizyty w gabinecie weterynaryjnym, leki dla wszystkich, specjalistyczne karmy… Wierzcie mi, że ten uroczy, mroczny tercet daje nam popalić finansowo, a przecież chcielibyśmy robić to dalej i nadal wkładać w to całe serce.


Stąd powstał pomysł, który przedstawiłam Ori.  Załóżmy filię Domu Tymianka: kocią filię. Kwota wpłacona na nią będzie przeznaczona na pomoc osobom, które aktywnie pomagają, leczą, sterylizują, szukają domów kotom.  Dziś zróbmy próbę generalną. Czy to wypali? Czy renoma i wiarygodność Ori wraz z moją prośbą sprawią, że zechcecie wspomóc koty? Ja tym razem jeszcze z góry ustawiam się jako druga w kolejce do skorzystania z części kwoty, która wpłynie na ten cel. Jeśli nie będzie tego dużo, to zrezygnuję z całości dla bardziej potrzebujących. Zobaczcie TU (klik), to zrozumiecie. Tym razem zrezygnuję, ale jeśli będzie odzew na moją prośbę, to może następnym razem…

I teraz miła część tego posta: każda osoba, która wpłaci dowolną kwotę na koci bądź psi Dom Tymianka otrzyma ode mnie podziękowanie na jednej z tych pięknych karteczek wykonanych przez Ewę z Krakowa – moją czytelniczkę, która mnie hojnie i spontanicznie nimi obdarowała.
Ewo - dziękuję Ci pięknie!

Każda osoba, która przyśle mi na e-mail wiadomość „wsparłam/em Dom Tymianka” (bez kwoty, potwierdzeń przelewu i żadnych deklaracji), dostanie ode mnie ręcznie napisane osobiste podziękowanie. Nie piszcie mi, proszę, że nie chcecie kartki. Ja bardzo chcę Wam podziękować, a i Ewie będzie miło, więc pomyślcie o tym, zanim odmówicie. Wszystko opiera się na wzajemnym zaufaniu, na dobrej woli. Nikogo nie będę sprawdzać, wierzę i wysyłam kartki każdemu, kto się zgłosi.


Piszcie, proszę, na e-mail: anka.wroclawianka@op.pl

Przelew można zrobić na konto Domu Tymianka:
Konto fundacji: Kołaki-Kwasy 8 06-406 Opinogóra Górna 
BZ WBK 52 1090 1694 0000 0001 1684 9209 

Z dopiskiem „KOTY” – jeśli podoba Wam się pomysł utworzenia Kociego Domu Tymianka z siedzibą być może we Wrocławiu. :)

Mam nadzieję, że już niedługo zaleje mnie fala maili, a Ewa będzie musiała brać się do pracy, bo karteczek z podziękowaniami zabraknie.

Z nieśmiałością, niepewnością i nadzieją czekam na Wasz odzew. Co sądzicie o Kocim Domu Tymianka?

Miłego poniedziałku. :)

PODPIS

PS. Jak będę miała wieczorem wyniki Hokusa, to zaraz Wam napiszę.

A rok temu Za Moimi Drzwiami: Wczesnojesiennych myśli kilka (klik).


09.10.2013 
Uwaga: akcja wysyłania karteczek została już zakończona.

środa, 20 czerwca 2012

Bardzo ważna wiadomość! Przekaż dalej...

...ładnie proszę:-)
Myślę, że wszyscy znają Ori i nie trzeba Jej przedstawiać, ale gdyby to komuś umknęło, to może poczytać i zobaczyć czym zajmuje się Ori na Jej blogu.
Kiedyś, ze dwa lata temu trafiłam na niego przypadkiem i zachwycił mnie do tego stopnia, że przeczytałam wszystkie wpisy, co bardzo polecam, zamiast na przykład oglądania telewizji. Wzruszyłam się, płakałam, lub śmiałam czytając historię jej pomagania i życia ze zwierzakami.


Ori zajmuje się pomocą zwierzętom, a konkretnie psom (choć nie odmówi też kotom), a jeszcze konkretniej wyszukuje (albo one wyszukują ją) schorowane psie bidy, psich staruszków, lub inne pokrzywdzone przez los istoty, zajmuje się nimi, sprawia, że kwitną, odżywają, często po raz pierwszy w życiu mają okazję zaznać sytości i ciepła, a najważniejsze, że miłości, życzliwego dotyku ludzkiej ręki i dobrego słowa.


Niedawno Ori wraz ze zwierzakami, wpadli na świetny pomysł. Powstał Antykwariat Pod Orionem, gdzie można dużo taniej kupić fajne książki. Każda złotówka zarobiona w ten sposób jest przeznaczana na potrzebujących rezydentów Domu Tymianka, lub mieszkańców hotelików. Te zwierzaki zazwyczaj są chore, wymagają leczenia, kastracji, odżywienia. Potrzeby są ogromne! Nic dziwnego, że każdy grosz się liczy.


Wiem od Ori, że w sklepiku szykują się bardzo fajne książki, bibeloty, maskotki.
Proszę Was, moi drodzy Blogowianie z naszego wspaniałego Blogowiska, rozpowszechniajcie tą wiadomość, zadziałajmy razem, żeby pomóc tej Niezwykłej Dziewczynie. Przekazujcie informację o sklepiku, na blogach, na FB, dalej i dalej, aż do skutku.
Może znajdzie się jakiś szejk arabski, który rzuci milionem! Cielaczki też, jak pewnie pamiętacie, ostro pracują na milion! Za nim jednak to nastąpi, zaglądajcie do sklepiku i może coś wpadnie Wam w oko. Teraz jest akurat seria ogrodnicza i podróżnicza, ale niedługo będą inne książki!


Poza tym zawsze można wesprzeć Fundację Dom Tymianka, przekazując jej nawet najmniejszą kwotę. Fajnie sprawdza się w tym przypadku instytucja comiesięcznego zlecenia stałego:-) Raz się zleci i już samo leci!
Co kto może i chce. 


Wielu z nas ma na pasku bocznym dane Fundacji Dom Tymianka, może by dodać tam też dane sklepiku? 
A może ktoś mający bloga i większą poczytność niż skromna Anka Wrocławianka umieściłby u siebie link do sklepiku i w ten sposób pomógł?  

Cały tekst podyktowała mi Mufka, której wzrok widzicie powyżej sami - czy miałam jakieś wyjście?  

Wszystkie zdjęcia są własnością Ori.

Z ostatniej chwili: Fundacja jest na FB: TU 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...