Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tutli. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2014

Nowi zwierzolubni i wieści o kotkach w swoich domkach

Mam wciąż trochę zaległości, nowiny czekają na ujawnienie, a ja nie nadążam z przygotowaniem postów. :(

Zapraszam na część pierwszą dobrych wieści:

Najpierw kolejni zwierzolubni
***

129. Izabela Kułaga z bloga http://z-makiem-zasiana.blogspot.it/ napisała: zgłaszam się do Spisu Powszechnego Zwierzaków. Obejrzałam wszystkie i są cudowne, więc i ja chcę się moimi podzielić :)

Na zdjęciu: owczarek niemiecki Zuzia, kotek Kiki (inaczej Sasanek albo Sasanka), oraz zdjęcie nieżyjącego już Mundzia, którego chcę w ten sposób upamiętnić. Niestety nie mam na tym komputerze zdjęć Picika, który zaginął i bardzo ubolewam nad tym, ale może kiedyś uda się dodać te zdjęcia wraz z żółwimi zdjęciami (żółw też zaginął. :( 

Zuzia to prezent od przyjaciółki na ślub moich rodziców. :) Prezent, który ma w sobie tyle miłości i oddania, że uśmiech nie schodzi z twarzy. Zuzi mama była owczarkiem niemieckim, ale tata nieznany. :) Nam to nie przeszkadzało nigdy, chociaż niezły z niej cykor. Mocna w gębie, szczeka na wszystkich, a jak przychodzi co do czego, to ucieka. :) 
Kiki (Sasanka) to kotek mojego chłopaka, kotek chory, ale cieszący się życiem. :) Niestety jego wierny kompan Picik zaginął, wyszedł i nie wrócił.
Na koniec Mundi, którego już z nami nie ma, kochany pies, który odszedł ze starości. Serce mi pękło, ale mam z nim masę pięknych wspomnień. Chcę w ten sposób go upamiętnić.

Oto Zuzia, Kiki i Mundi:


***

Oddaję głos następnej blogerce, którą jest Gohaa:

Piszę do Ciebie tych kilka zdań, by zgłosić świnkę Inkę do spisu zwierzątek.


Czy pamiętacie jak wspomniałam Wam o naszym nowym członku rodziny?
Oto jest...
Wtajemniczeni wiedzą, że od dawna marzyłam o kolejnym zwierzaku. 
Był gdzieś z tyłu głowy psi towarzysz.  
Jednak wpadł go mojej głowy świński pomysł.
To była miłość od pierwszego...chrumknięcia.

Maleństwo urodzone 6 października 2013:


Zjawiskowa, prawda?
Do nr. 6 w naszym spisie dopisuję więc tę ślicznotkę.

***

Pamiętacie Tutli i Putli? 

Dziewczynki mają się (odpukać) bardzo dobrze. 
Są coraz cudowniejsze, ale niezmiennie Frika - czarny większy brzuszek :) 
- jest bardziej odważna. :) 
Budzi nas codziennie w nocy na kilka sekund, żeby ją pogłaskać, 
pomruczy zadowolona i idzie spać. :) 
Druga z dystansem, ale też lubi się miziać. Na szczęście. ; -) 
Fantastycznie się bawią ze sobą - szczególnie późnym wieczorem. :)
A chłopcy są absolutnie zakochani w kociakach. 
Ostatnio nawet starszy bliźniak stwierdził, że to są ich "córeczki",
 bo one biedne nie mają rodziców i trzeba im ich zastąpić. 
Z chęcią więc na siebie tę rolę przyjęli.






Niech nadal tak dobrze chowają się córeczki pod okiem swoich "rodziców". :)

***

Czas na wieści od Agnieszki o Dakocie:

 Wysyłam kilka zdjęć Dakotki. Z dnia na dzień jest coraz  śmielsza. 
Także do nas; a przytulakiem jest nieziemskim. 
Z Lolą ganiają jak opętane rano i wieczorem i bawią się razem. :)





Wysyłam Ci jeszcze jedno zdjęcie, żeby nie było, 
że tylko przytulanki z Karolinką. 
Tak pan z Dakotką spędzają wieczory. :D

Mój mąż twierdził od zawsze, że NIENAWIDZI kotów. 
Zgodził się oczywiści dla Karolinki, córeczki jedynaczki. ;) i dostał totalnego szmergla na punkcie Lolki, i to On i oczywiście Karolka nalegali na towarzystwo dla Lolki. :)


Wieści o Dakotce są dla mnie lekiem na całe zło!

***

I na koniec nowiny o Zoyce:

Dzień dobry,

przesyłam kilka zdjęć naszej kotki Bianki. 
Adaptuje się u nas znakomicie. Ładnie je posiłki, załatwia się do kuwety, 
w nocy chodzi po domu i poznaje jego rozkład, chętnie się bawi, 
a od dziś leży nawet na parapecie, obserwując ludzi na ulicy.





No tak, Zoya-Bianka potrzebuje dużo czasu na adaptację. 
I tak uważam, że wszystko przebiega szybko, sprawnie i wspaniale.


***
Do szczęścia brakuje mi jeszcze wieści o Vitusiu, 
ale może i na nie się doczekam.
Nie tracę nadziei. Miłej soboty!


PODPIS

Właśnie przyszedł mejl od Sylwii - nowej opiekunki Renetki, teraz Lusi.
Koteczka jest zdrowa i pełna energii.




niedziela, 27 października 2013

Tutli i Putli - pożegnanie, oraz inne kocie sprawy

Dziewczynki bliźniaczki zamieszkały w swoim domku wraz z ośmioletnimi ludzkimi braćmi 
(też bliźniakami) już w czwartek. Dochodzą do nas dobre wieści. 
Niemal od razu poczuły się tam jak u siebie, bawią się, jedzą, ładnie załatwiają do kuwetki. 
Kiedy ma się wewnętrzne przekonanie, że dom jest dobry, że koci personel jest najwyższej próby, tęsknota nie boli, a niepokój nie ma prawa bytu. 
Cieszę się w ich imieniu. Wiem, że będą miały dobre życie. 
Nigdy nie zapomnę tych cudnych stworzeń, ufnych i miłych. Dały nam wiele radości. 
To już ostatnie ich zdjęcia. 

Gdyby ktoś chciał kiedyś przypomnieć sobie ich historię,
to wszystkie posty są TU (trzeba zacząć je czytać od ostatniego do pierwszego).







~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się zdobyć kilka zdjęć naszych byłych podopiecznych. Pamiętacie Parkitkę, porzuconą na parkingu pod wielkim sklepem koteczkę? Kota nazywa się Abla i ma się świetnie w ramionach swojej pani. :)



A tę kicię mają okazję pamiętać tylko starzy bywalcy mojego bloga, bo to jedna z pierwszych kocich na nim historii. Działkowa kicia, już nie pierwszej młodości, była u mnie na sterylizacji. Okazała się tak milutka, że kiedy odwoziłam ją na działkę pod opiekę dobrych ludzi, ryczałam tak strasznie, że nie widziałam świata przez łzy...
Dziś Cruella (teraz po prostu Kicia) ma luksusy godne pozazdroszczenia. Okazała się maniaczką TV. :)





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kotka ciężarna wciąż jeszcze nosi swój brzuszek. Oprócz zatkanego noska (niestety) czuje się dobrze. Karmię ją najlepszymi kąskami, żeby zdążyła jeszcze nabrać sił. Apetyt ma bardzo dobry, załatwia się pięknie do kuwetki, jest przyjazna, choć dość apodyktyczna. 
Musiałam jej usunąć kleszcza z główki. Bardzo mi przy tym nagadała, tak jej się to nie podobało! Zachowuje się często dziwnie, nie umiem tego rozszyfrować. Sama przychodzi się kiziać, ociera się o moje ręce i jednocześnie syczy i próbuje mnie ugryźć... O co jej chodzi? Hmm... Naustawiałam jej różnych pudełek koszyków, kocyków, ręczników, ale i tak najchętniej siedzi na gołej podłodze pod łóżkiem. Martwię się, że tam urodzi... Jejku, co wtedy zrobię?

Intensywnie myślę o imieniu dla niej. Wczoraj objawiło mi się imię ZOYA, czyli Zojka, czyli Zośka. :) 
Jak Wam się widzi? Pasuje?


Gugiel plus zrobił mi kolejne ruchome zdjęcie. Takie:


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A teraz MójCiOn i ja, zapraszamy na film! :)



Bawcie się dobrze, no i miłej niedzieli oczywiście! :)

PODPIS

niedziela, 20 października 2013

Tutli i Putli - najnowsze wieści

Przed chwilą wyszła nowa rodzinka Tutli i Putli. Fajni ludzie! Mają dwóch synków - bliźniaków. Będą kocie i ludzkie bliźniaki! :) Chłopaki po 8 lat. Bardzo mądre chłopaki. Czeka nas jeszcze wizyta u nich w domu, ale nie wyobrażam sobie, co by musiało być, żebyśmy im nie dali kotków. Są super! 
Tak więc trzeba będzie znów przeżyć smutek rozstania, jednak dziś nie będę o tym myśleć.




Cieszmy się, kolejne kotki znalazły dom. :)  

Dziękuję za pomoc, za udostępnianie. To działa. Tym razem znów szczęśliwą rękę przy kliknięciu miała Maskotka, bo to z jej udostępnienia koteczki odszukała na FB pani M. Zobaczyła i zakochała się na amen, a ponieważ szukała właśnie takich, to nie wahała się nawet przed błaganiem męża, aby się zgodził. Niepotrzebnie, bo on też bardzo chciał dwa kotki. :)

Maskotka pomogła moim kotom już trzeci raz. Co za szczęśliwa ręka!! Dziękuję Ci, Kasiu! 

PODPIS

czwartek, 17 października 2013

Tutli i Putli - czas wyfrunąć z gniazda

Przypominam, że trwa głosowanie na LOGO (klik). Osoby, które jeszcze nie głosowały, bardzo proszę o wyrażenie swojej opinii. Weźcie pod uwagę, proszę, że nie chodzi o liczbę głosów, ale o to, aby wypowiedziało się jak najwięcej ludzi. Koniec głosowania dziś o godz. 20:00.

Wszystkim, którzy wzięli udział, DZIĘKUJĘ!   

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cudny banerek autorstwa Kasi. Dziękuję!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Wiadomo było od początku, że dwie czarne dziewczynki, które zjawiły się za moimi drzwiami jako maleńkie kruszynki, w końcu wyzdrowieją, będą miały wszystkie konieczne odrobaczenia, odpchlenia, szczepienia (jak na ten wiek) zrobione i staną się beztrosko bawiącymi się brzdącami, rosnącymi jak na drożdżach i dającymi sobą radość. Wtedy właśnie nadejdzie moment, gdy trzeba będzie szukać im domu, bo zima idzie, a inne kotki czekają na pomoc. I choć serce boli, to taki jest los domu tymczasowego. 

Dziś księżniczki Tutli i Putli szukają swojej rodzinki na stałe. Ten, kto je adoptuje, będzie miał wiele uciechy. Obie są rozkoszne, identyczne, zachowują się jak przystało na dzieci: szaleją, jedzą i śpią. Są przekochane!

Dziś tradycyjnie, jak w takich przypadkach, proszę Was o udostępnianie na FB.
Ktoś zrobi dla nich banerek?

Zdjęć jest mnóstwo, po co mam trzymać je w kompie, skoro możecie też się nimi pocieszyć. Zapraszam serdecznie. :)




Ogłoszenie o poniższej treści ukazało się na FB wczoraj (przez pomyłkę, bo miało być dzisiaj), moglibyście udostępnić? Już dwa razy się zdarzyło, że z udostępnienia Maskotki moje kotki znalazły domek. Może tym razem też się uda? Może to będzie zasługa kogoś z Was? Satysfakcja gwarantowana. :)

OGŁOSZENIE: 

Dwie ok. trzymiesięczne kociczki uratowane z terenu przemysłowego. Długo leczone z różnych dolegliwości (katar, chore brzuszki) w końcu wyszły na prostą. Są zdrowe. To urocze i kochane przylepki. Dwa kloniki, nie do odróżnienia dla niewprawnego oka. Przydają się tu ich fajne imiona, bo najbezpieczniej wołać każdą z nich po prostu Tutli Putli. :)

Tutlusia jest bardziej delikatna i  nieśmiała. Putlunia ciekawska i odważniejsza. Koteczki są ze sobą w przyjaźni. Bawią się, szaleją, a potem śpią słodko obok siebie. Nie chciałabym ich rozdzielać. Może ktoś zakocha się w tych przesłodkich pysiach?

Dziewczynki nie boją się psa, świetnie dogadują się z innymi kotami, są odrobaczone i odpchlone. Na dniach będą szczepione i wtedy będzie można je zabrać do nowego domku.
Koteczki mają ciekawe ubarwienie, bo czarne włoski pomieszane są ze srebrnymi, wygląda, że może będą stalowe. Mają też delikatne pręgowanie. Sądząc po ich starszym bracie, który też jest pod moją opieką, będą to smukłe, długonogie panny o wąskich pyszczkach. 

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, a w niej zobowiązania do sterylizacji kotek. 
Koteczki są samą radością. Nie można się przy nich smucić. 

Kontakt w sprawie adopcji: anka.wroclawianka@op.pl.

Tutli
Putli













Marzy mi się, że te dwie pięknotki znajdą wyjątkowy domek, że będą miały dobre życie, że ktoś będzie je kochał i chronił. Tak wiele bym za to oddała! 

Te i inne zdjęcia TU (klik).

Dobrego dnia, mili czytacze. :)

PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...