wtorek, 15 października 2013

Potrafię zadbać o siebie

Amisia dziękuje za życzenia. Wpadła dzięki nim w tak dobry humor jak nigdy! Wzięła mnie z zaskoczenia i dlatego ten filmik nie jest najwyższych lotów. Widać jednak na nim jej radość. :)


video

Ilustracją do dzisiejszego posta są zdjęcia niemające z nim nic wspólnego. Dostałam je od Marii, która była na wrocławskim święcie dyni w Ogrodzie Botanicznym w ostatnią niedzielę. Klawe są, to się nimi dzielę. :)


Przedwczoraj, jak wiecie,  przygotowałam krótką notkę (klik), dzieląc się z Wami marzeniem, które zagrało mi w duszy i okazało się, że to temat ważny i poruszający. Pociągnijmy go więc dziś z innej strony.

Jak sobie pomóc w realizacji marzeń, używając języka czynów, języka, który pomoże nam przekuć je na działanie, bo tylko ono gwarantuje spełnienie marzeń. Nawet żeby wygrać w totolotka, trzeba wypełnić kupon...

Znamy wszyscy bardzo dobrze słowa, za pomocą których kładziemy każdy plan. Co chcemy osiągnąć, gdy mówimy ZOBACZYMY? Albo gdy zbywamy kogoś słówkiem MOŻE… Urocze jest też sformułowanie PRZY OKAZJI  lub MOŻE KIEDYŚ.

A jak to brzmi razem? 
ZOBACZYMY, MOŻE PRZY OKAZJI, KIEDYŚ…
Szansa, że zadanie zostanie zrealizowane, jest maleńka.



Znam więcej takich słów, których użycie gwarantuje porażkę.

Jest to tzw. pasywne użycie języka:

  • muszę
  • powinnam
  • trzeba
  • należy
  • wypadałoby
  • zastanawiam się
  • zamierzam
  • mogłabym
  • spróbuję
  • pomyślę
  • planuję
  • zobaczę
  • jak będzie okazja



Oczywiście, że w myśleniu, planowaniu, zastanawianiu się nie ma nic złego, pod warunkiem, że się umie ten etap zakończyć i przejść do realizacji planów.  Jaki język może w tym pomóc? Aktywny.

Aktywne użycie języka:

  • chcę
  • potrzebuję
  • potrafię
  • umiem
  • zrobię
  • postanawiam
  • mam wpływ
  • kontroluję

(Jasne, że to nie są wszystkie przykłady, na pewno wymyślicie coś jeszcze.)


Uwaga: dziś w komentarzach używamy tylko aktywnego języka! Co macie zamiar zrobić dla siebie? Co robicie? Nie muszą to być plany dużego kalibru, podzielcie się tymi małymi. 


Ja zaczynam. W związku z moimi licznymi ostatnio dolegliwościami, wpędzającymi mnie w przygnębienie i wywołującymi czarne myśli, zabrałam się ostro za siebie i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy (nie wymieniam tego po kolei):
Poszłam do internisty  - dostałam skierowanie na badania krwi – wyszło, że mam niedoczynność tarczycy – zrobiłam bardziej szczegółowe badania – wygląda to na Hashimoto - biorę leki – czekam na wizytę (prywatnie) u endokrynologa (klik) – czekam na książkę poleconą mi przez Anabell. Podzieliłam się tym z Wami – dostałam wsparcie, że to powszechna choroba i da się z nią dobrze żyć. Pogodziłam się z tym.
Poszłam do neurologa – dostałam skierowanie na TK kręgosłupa – zrobiłam je – ponownie poszłam do neurologa – dostałam skierowanie na rehabilitację – chodzę na rehabilitację (koleżanka odstąpiła mi swoje miejsce) – czuję się lepiej.
Poszłam do ortopedy (prywatnie) – dostałam zastrzyk w kolano z kwasu hialuronowego – jest lepiej. Jestem zachwycona. Postanowiłam, że pojadę tej zimy na narty, choć wcześniej już  pożegnałam się z nimi na zawsze.
Poszłam do dietetyka – zrobiłam testy na nietolerancję pokarmową (już parę miesięcy temu) i teraz postanowiłam zacząć się do nich stosować. Kilku produktów nie wolno mi jeść. Po prawie 3 tygodniach poruszam się już w tej diecie pewniej. Czuję się coraz lepiej. Czuję, że schudłam, choć nie wiem ile, bowiem rzuciłam ważenie się. Nie dam się zwariować. Wystarczy, że pół życia żyję z terrorem wagi. 
Poszłam do osteopaty poleconego mi przez koleżankę, której on bardzo pomógł – jestem po pierwszym zabiegu – podoba mi się to – mam nadzieję. 

Zamierzam Chcę nadal kontynuować zdrową dietę (dużo kasz, warzyw, ryby, ziarna). Muszę Postanawiam, kiedy skończę rehabilitację, zapisać się na ćwiczenia ogólnorozwojowe i chodzić 2 razy w tygodniu. Jeśli chodzi o dietę, to mam nadzieję wiem, że mój kręgosłup i kolano będą mi wdzięczne za zrzucenie pipipipi kilogramów i dlatego muszę potrzebuję schudnąć i zrobię to. Osteopata, do którego chodzę, obiecał mi, że po trzech wizytach u niego będę się czuła wyraźnie lepiej. Po pierwszej wizycie było jak powiedział, chodziłam jeden dzień rozbita, a potem odczułam wyraźną poprawę. Stosuję się do jego zaleceń. Wierzę, że to mi pomoże. Potrafię zadbać o siebie. Mogę zrobić to, na co mam wpływ. I zrobię, gdyż tego pragnę i chcę. :)

I jak mi poszło? :)

PODPIS

A rok temu Za Moimi Drzwiami: Życie jak w Tochigi" - Anna Ikeda (klik).


111 komentarzy:

  1. Robię ,realizuję i małe i duże plany :-)
    Czas teraźniejszy staram się używać....
    Teraz , co robię teraz ...
    I najważniejsze pytanie świata : jak ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie słowa, których użyłaś zaliczają się do tych aktywnych, które pomagają zrealizować cele. Super, Krysiu! :))

      Usuń
  2. o tak, zrobię dziś to samo, co ogrodnik ze zdjęcia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się? Powinno, bo użyłaś mocnego słowa "zrobię" :)

      Usuń
  3. Amisia to moja idolka :)))
    Listę słów aktywnych sobie wydrukuję w postaci ściągi, do której będę kilka razy zaglądać, by naprawić system.
    Postanowiłam w zeszłym tygodniu zapisać się w końcu do fryzjerki i dzisiaj realizuję to postanowienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Lidio. :) Nie znalazłam w Twoim komentarzu żadnego "ale" - trucizny dla planów. :)

      Usuń
    2. Staram się unikać "ale", pasuje jedynie w okrzyku "ale jaja!" ;)

      Usuń
  4. Poszło Ci świetnie! :)
    Za jakiś czas, daj znać co i jak z tymi osteopatami, kolanami i nartami ;))
    Ja będę min. 3 razy w tygodniu ćwiczyć. Robię to już trzeci tydzień i jestem zachwycona, jednak mój słomiany zapał... ;)
    Dodatkowo, po przeczytaniu pewnej rewelacyjnej książki będę jeszcze zdrowiej się odżywiać :).
    I chcę się częściej uśmiechać! Do niczego :D
    Mam na to wpływ? Mam!

    Chciałabym mieć taką kapuścianą sukienkę :))). Mario, urocze zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszłam właśnie na ten link o osteopatii i... olśniło mnie!
      Ja od lat swoje kolana leczę u pana, który zwie się terapeuta manualny i z tego co właśnie wyczytałam to postępuje on zgodnie z zasadami opisanymi na tej stronie. Nie raz było tak, że zajmował się moim kręgosłupem, a kolana przestawały boleć :)))
      Od lat, to właśnie on stawia mnie na nogi, więc polecam :))))
      Do lekarzy - lekarzy nie chodzą z kolanami od jakiś 7-8 lat. Nie pomagali.

      Usuń
    2. Ten osteopata do którego chodzę ma już pewną sławę, wyciągnął z różnych dolegliwości dwie moje znajome. Podoba mi się podejście całościowe do człowieka, bo medycyna to wiadomo, jedno leczy czemuś innemu szkodzi.
      Zaimponował mi ten osteopata, bo doszedł do oczywistego wniosku. W liceum miałam złamaną nogę w kostce, nie wyleczyłam jej jak trzeba (to fakt) i teraz oszczędzam prawą nogę i rujnuję sobie lewe kolano. Logiczne dla mnie. Niedługo druga wizyta. Przedostatnia. :)

      W takiej sukience wyglądałabyś cudownie :))
      Jaka to książka?

      Usuń
    3. Logiczne bardzo!
      To samo u mnie - od roku mam problem z prawy kolanem, bo od dziecka chorowało lewe. Wytłumaczenie "mojego" pana takie samo jak Twojego ;).
      A pisałam Ci chyba zimą jak długo mi się goiło prawe kolano.... Czemu? Wszystko długo siedziało w głowie, a nie w samym kolanie, w którym już wszystko było ok, a nie chciało być sprawne...

      Książka "Zamień chemię na jedzenie". Lubię takie tematy i też do mnie przemawiają. Niedługo ją skończę i na pewno napiszę o niej i już planuję konkurs z nią związany :).

      Usuń
    4. A czy Amisia z tej radości planuje może jakąś imprezę? Nie wiem jak weekend zaplanować :P

      Usuń
    5. Bardzo mi się spodobał pomysł na tą kapuścianą sukienkę ,realizacja zreszta też . Ta sukienka to dla rusałki ,żeby zachowac efektowny wygląd ,była co jakis czas zraszana.

      Usuń
  5. W wieku 40+ postanowiłam nauczyć się jęz. angielskiego, chodzę na zajęcia i całkiem nieźle mi idzie, dzieci mnie egzaminują. Po prawie dwóch latach zwlekania w końcu wybralam się do chirurga stomatologa w celu usunięcia zęba ( na szczęście mnie nie bolał). Na rowerze przejechałam 120 km w jeden dzień. W przyszłym roku postanowiłam pojechać na wakacje do Grecji, marzyłam o takim wyjeździe od lat. I to chyba tyle. Aśkowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, żadnych narzekań na swój wiek, żadnych wymówek, cel - działanie - satysfakcja. Gratuluję.
      :)

      Usuń
  6. 1. Zrobiłam to samo, co Twój bohater z poprzedniego postu, dokładnie to samo. Nawet książka powstaje :)))
    2. Do słów-zabójców mogę dorzucić:
    - ..., ale ja taka nie jestem.
    - Jak będę miał pieniądze, to...
    3. Bardzo mi się podoba ta suknia z liści kapusty. NAPRAWDĘ mogłabym taką założyć na jakieś wyjątkowe spotkanie. A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różo, Ty jesteś moją idolką, będę śledzić Twoje losy, dobre i gorsze chwile na twoim blogu. Śledzić i czerpać inspirację.
      Książka, powiadasz, ciekawe!

      Usuń
  7. O, tak! Znam tę moc słów! Zauważyłam, że kiedy usiłuję się od czegoś wykręcić, to często mówię właśnie: spróbuję, przy okazji, pomyślę...
    Dynie są piękne! Co za różnorodność kształtów! I ta kapuściana suknia - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zobacz, że po każdej z tej wymówek pojawia się słynne "ale"
      Spróbuję, ale...
      Przy okazji, ale..
      Pomyślę, ale...

      Dynie, super, szkoda, że nie mogłam tam być.

      Usuń
  8. Zastrzyk energii na cały dzień. ZROBIĘ jeszcze coś, oprócz zaplanowanych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to COŚ to był konkretny plan, bo samo "coś" też może się rozbić w gąszczu możliwości i przeszkód.
      Udało się?

      Usuń
    2. Udało! Zaliczyłam mammografię (zaplanowana) i zamarynowałam 3 słoiki grzybków. Już miałam z tego zrezygnować bo: tu następuje cała litania przeszkód, łącznie z tą że nie lubię tego robić. Zdopingowałaś mnie. Dzięki.

      Usuń
  9. Kluczem do utrzymania tych twoich akcji jest to co juz robisz ale takze skoncentrowanie sie na pozytywnych kluczach slowach. To jest takie troche programowanie podswiadomsci np. jezeli jest sie grubym i chce sie schudnac, koncentrujemy sie na "chce schudnac" a nie "jestem gruba". Podswiadomosc nie rozroznia "tak'' i ''nie''. Kiedy myslimy ''jestem gruba'' podswiadomosc rozumie''gruba, gruba'' i wtym kierunku nas ''pcha'' => wiec tyjemy :)
    Ja od rana ''programuje sie'' powtarzajac na glos np. jestem wspaniala, madra, piekna, jestem na tak :))) tak, wiem jak to brzmi :))) ale to dziala. nastawienie na caly dzien i na to co bedzimy robic jest pozytywne. Tak samo ze wszystkim: jestem zdrowa, latwo sie ucze, rozwiaze ten problem :)
    W moim zyciu zmienilo sie duzo od kiedy postanowilam sobie "chce byc szczesliwa''. Dosc zamartwiania sie na zapas, zycia w przeszlosci.. Chce byc szczesliwa, to moja mantra :)
    Amisia rulez :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, to potwierdza to co napisałam wyżej. POSTANOWIŁAŚ być szczęśliwa. Nie powiedziałaś sobie hamującego i budzącego sprzeciw MUSZĘ być szczęśliwa, tylko wspierające CHCĘ.
      Dla mnie to nie brzmi głupio. Przecież trzeba zacząć od siebie, jeśli chce się być kochanym też przez innych, kochać ich, ludzi, zwierzęta, świat. Człowiek przymuszony, zrezygnowany tego nie umie.
      Powodzenia, Monique.

      Usuń
  10. Nie wiem co napisać .... jeśli chodzi o zdrowie to dbam o wszystkich tylko nie o siebie - nie znoszę lekarzy - moja karta w Przychodni jest cieniutka. I pewnie tak dalej będzie bo nie słucham nikogo.
    Ale lubię rano napić się dobrej kawy z mlekiem, spacer z psem , książka , ciągle dopieszczać moje mieszkanko, pogadać z córkami, uwielbiam słodycze , papieroski, koty .... myślę że chyba jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że nie masz w tej chwili celów do realizacji. Jesteś w dobrym momencie życia. Tylko pozazdrościć :)

      Usuń
  11. O rany ,ale ze mnie PASYW . MUSZĘ się przeprogramować !!!!
    Dzięki Gosianko, że mi to uświadomiłaś :-))

    Całuski
    Agnieszka z Żyrardowa Spis 102

    OdpowiedzUsuń
  12. No i pięknie, napisałam MUSZĘ, a powinno być ZROBIĘ TO, ZZZRROOOBIĘĘĘ TO !!!
    Tak postanowiłam howk!
    Agnieszka z Żyrardowa

    OdpowiedzUsuń
  13. O! to jest świetna okazja dla mnie.
    Chciałabym rzucić palenie, od dawna o tym marzyłam, ciągle mówiłam, ze od jutra, od weekendu itd.mimo, że się nie zaciągałam, to jednak musiałam palić!
    Więc zaczynam mówić językiem sukcesu, przy świadkach i jakby co będzie obciach;P

    Dzisiaj dostałam e-papieroska.
    Chcę rzucić palenie, potrzebuję to dla swojego zdrowia
    Mam nad tym kontrolę, wierzę w to!
    Zrobię to!
    Umiem tak wiele rzeczy, że i to mi się uda.
    Za oszczędzoną kasę kupię sobie super jeansy:)
    :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wkład w e-papierosie jest beznikotynowy!

      Usuń
    2. Ha, ha, też jestem świadkiem, np. nr 2. Ale ja pierwsza kamieniem nie rzucę... :]
      Kciuki mocno trzymam, Viki. :)

      Usuń
    3. trzymajcie te kamulce w pogotowiu!
      i naparzajcie we mnie nimi jakbyco ;P

      Usuń
    4. Viki, wydajesz się mocno zmotywowana, choć ja Cię namawiam do rzucenia się na głęboką wodę i nie utrwalania tego odruchu. On Ci nie da zapomnieć o papierosach... Ja zrobiłam odwrotnie, zainwestowałam w plastry nikotynowe i stosowałam je jak kazali aż do najmniejszej dawki. Powiem ci, że miałam tylko jeden taki dzień, że chodziłam po ścianach tak mi się chciało palić. Normalnie myślałam, że oszaleję! Potem bywało trudno, ale już nigdy tak.

      Będę trzymać za Ciebie kciuki.

      Usuń
  14. Rewelacyjnie, tak trzymać! Zdrowia! Dbamy o siebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcemy w przyszłym roku wyjechać nad morze i zrobimy to, a przy okazji zakupić lepszy aparat... Pozdrawiam, dużo dobrej energii dla Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przy takim podejściu uda Wam się to :) Pozdrawiam również.

      Usuń
  16. poszło Ci cudownie, Gosiu, o swoje życie trzeba zadbac samemu, bo nikt inny za nas tego nie zrobi a pozytywne myslenie wsparte kankretnym dzialaniem moze zdziałać cuda. Ja kiedys po przeczytaniu POTĘGI PODSWIADOMOSCI Joshepha Murphy'ego tez zaczełam postrzegac swoje zycie inaczej, Potem poznałam wielu mentorow takiego myslenia i jest mi z tym teraz bardzo dobrze, Zycze wytrwalosci a Amisi duuuuzo zdrowka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak niewiele, to tylko zmiana słownictwa, a może przynieść wymierne korzyści. Warto sobie o tym przypominać, bo mamy tendencję to zapominania i co jakiś znów zaczynamy musieć, próbować i nadużywać "ale". :)

      Usuń
  17. Brawo, brawo!
    Jestem z Ciebie dumna!
    Szczególnie z tych kasz i osteopaty!
    Potęga naszych umysłów ma wielką moc!
    A ja chcę w końcu zacząć biegać, więc zrobię to już dziś, a co:)
    Może jednak niepotrzebnie zadeklarowałam to publicznie...;))
    Miłego dnia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już to zrobiłaś, to teraz zechciej nam donieść jak ci poszła realizacja tego ambitnego planu? :)

      Usuń
    2. Ekhm...no...jakby tu...wiedziałam, że to nie był dobry pomysł z tż publiczną deklaracją;))

      Usuń
  18. Całkiem nieźle :), ja poproszę jeszcze o sferę ducha :D..., bo w sumie to się zajęłaś tym co konieczne..., a gdzie marzenia?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzen nie da się realizować z bolącym kręgosłupem, utykając na nogę z powodu bólu kolana, będąc wiecznie zdenerwowaną i słabą z powodu tarczycy. Wtedy marzy się tylko o tym żeby być zdrową.
      Czy nie tak? :)

      Usuń
    2. Tak, ale nie wierzę, że nie masz planów i marzeń skierowanych na inne aspekty życia?... Ok, rozumiem, że to chwilowo drugorzędna sprawa, a porządek z organizmem jest do nich drogą ;)...

      Usuń
    3. Oczywiście, że mam. Mnóstwo. Chcę żyć z pasją, ciągle zajęta i twórcza. Chcę się lubić, doceniać. Chcę... To ogólniki, ale wierz mi, że mam też konkretne plany. Zachowam je na razie dla siebie.
      A Ty? :)

      Usuń
    4. No, ja swoje realizuję kroczek po kroczku, jak na pewno widzisz/czytasz w słowach rozsypanych :D..., a kolejne? Na razie te trzeba zamknąć... :)

      Usuń
    5. To super. :) W tym poście chodziło mi bardziej o język jakim można sobie pomóc te cele osiągnąć, a nie o same cele, ale nam jakoś tak zeszło na marzenia :)

      Usuń
    6. Tak, język jest bardzo istotny. Od dłuższego czasu staram się nie używać muszę...
      Zamiast: "muszę to zrobić", mówię "zrobię to"... poza tym, zgadzam się z całym Twoim wpisem :)... Zasugerowałam się tym co napisałaś - wymienianiem rzeczy, które zrobiłaś, rozpoczęłaś itd., a tam były właśnie te sprawy związane ze zdrowiem.., może coś zrozumiałam inaczej niż miałaś w intencji ;). :) Pozdrawiam ciepło i odmeldowuje się ;)... - bez odbioru znaczy się.

      Usuń
  19. A ja mam to gdzies, co se bede zycie zatruwac i wyznaczac cele. Jak zachoruje, pojde do lekarza albo i nie pojde, jeszcze sie zastanowie, czy warto sie leczyc, czy moze lepiej odejsc poki czas, bo swiat przestal mi sie podobac.
    A w ogole to nie cierpie wmawiania sobie prawd objawionych w nadziei, ze bedzie lepiej. Jest jak jest, mogloby byc gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie na pewno właśnie tak jak to sobie planujesz.
      Czy zamiana MUSZĘ na CHCĘ jest dla Ciebie prawdą objawioną?

      Usuń
    2. Bo mi sie tak uklada, ze choc nie chce, to musze :(

      Usuń
    3. Oj tam, koleżanko blogovianko, z Twoim potencjałem mogłabyś góry przenosić!
      Nie kupuję tej bezradności.

      Usuń
    4. Znam Ciebie i wiem, że jesteś twarda babka.

      Usuń
  20. Po pierwsze - spóźnione, ale serdeczne życzenia z okazji Dnia Nauczyciela, bo dajesz cenne lekcje.
    Ja chcę tego, czego nauczyła mnie Norcia, uszczęśliwiać ludzi wokół siebie. Opiekować się Pikunią i rozweselać jej starość.
    Chcę najlepiej, jak potrafię, wykonywać swoją pracę. Chcę w bardzo dobrym zdrowiu doczekać emerytury. Chcę (może trochę później) zrobić to, co Viki, nie dopuścić, by przyjemność stała się skłonnością. Chcę rzadziej przebywać w internecie, a częściej z bliskimi. Chcę, tak jak Anka Wrocławianka robić wszystko dobrze!
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I. nie traktuj mnie jak nauczycielkę, dzielę się swoimi przemyśleniami. Sama chętnie się uczę i nie odważyłabym się brać odpowiedzialności za nauczanie innych :)

      Moim mottem jest "doskonałe jest wrogiem dobrego", więc rzeczywiście chciałabym robić co robię dobrze, i wiem, że nie dam rady uszczęśliwić ludzi wokół siebie, Oni są odpowiedzialni sami za swoje szczęście. Nie ma innej opcji.
      Pikunia to co innego :))

      Usuń
    2. Ale chyba mogę pomachać wesoło ogonkiem na widok sąsiada?
      I.

      Usuń
    3. A teraz moja przyjaciółka Hania wykonuje niespodziankę dla Anki Wrocławianki i przychodzi się konsultować, czy "może być". Bo ma zdolności manualne, a ja jestem doradcą artystycznym.
      To taka nasza terapia.
      I.

      Usuń
  21. A określenie "staram się" jest ok? Ja kiedyś używałam słowa "walczę", ale wiem, że nie jet to dobre, bo bardzo znamionuje to co robimy. Dlatego teraz "staram się" ;))
    Staram się żyć tak żeby mi było dobrze. Może to banalne, ale mój los jest w moich rękach. Przez 11 lat prowadziłam kawiarnię, w maju ją sprzedałam i postanowiłam zacząć robić coś bardziej rozwojowego, bo zgubiłam przez te lata siebie. Ale najpierw porządnie odpoczęłam, bo przez 11 lat nie miałam urlopu. W tym wolnym czasie zrobiłam wreszcie holtera EKG, bo od roku się zbierałam. Po Twoim wpisie zbadałam tarczycę - zdrowa. Wyleczyłam wreszcie wszystkie zęby, bo z tym też długo zwlekałam. Kupiłam aparat i jak szczęście mi będzie sprzyjało to wrócę do fotografii zawodowej. W tym tygodniu zrobię prezentację swojej osoby i zaczynam ją rozsyłać!
    Zauważyłam, że nadużywałam słowa muszę... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pomniałam o najważniejszym! Znajdę dla kotki idealny domek! Znajdę dla kotki idealny domek! Znajdę dla kotki idealny domek!!!
      Brzmi znajomo? ;))))

      Usuń
    2. Maskotko, określenie "staram się" należy do tej pierwszej grupy, bo po nim samo się nasuwa słynne destrukcyjne "ale". Staram się, ale... to, ale tamto, ale sramto, i generalnie staram się, ale mi nie wychodzi. :)
      To na początek trudne, ale bez tego brzmi mocniej: żyję tak, żeby mi było dobrze. :)

      Widzę, że zabrałaś się za siebie, że jesteś pełna pomysłów, działasz, a ponieważ zdjęcia robisz świetne (to jak Lucek pije wodę z kranu jest niesamowite, jakie tam są parametry?? ) to nie wątpię w Twój sukces.

      Znajdziesz idealny domek, on już na kocię czeka. :) A jaką będzie miała (i już masz) satysfakcję, to godne pozazdroszczenia. :)

      Usuń
    3. Ale kiedy "staram się żeby wyszło jak najlepiej" to też jest źle? ;) Ale rozumiem, już o co z tym chodzi:))

      Jeśli chodzi o parametry tego zdjęcia to f:1,4, czas:1/320s, ISO2500 :)
      Wrzuciłam ostatnio kilka nowych na bloga foto ;)
      http://fotkimaskotki.blogspot.com/2013/10/fotografia-zwierzat-cziv.html

      Usuń
  22. Poszło Ci bardzo dobrze. :)
    A Marii wyszły ładne zdjęcia. Przemawia do mnie szczególnie ta kapustkowa kreacja. :) No i te cudowne dynie czy inne "pokrętne" kabaczki (?).

    Amisię obejrzę w domu. :)
    A jak będzie okazja, to pomyślę i spróbuję... Żartowałam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolko, Jolko, a czemuż Ty mnie już nie odwiedzasz? ;(

      Usuń
    2. Oj, bo ja to już prawie nikogo nie odwiedzam... W domu czasem miewam tak słabą sieć, że nie daję rady, z nerw wychodzę, a w pracy nie zawsze mam czas, wiadomo. :(
      Co innego OBOWIĄZKOWY blog, co nie, Anko? ;)

      Usuń
    3. Ale, że Maskotki nie odwiedzasz, to już nic cię nie tłumaczy. Ona przecież nieczęsto publikuje posty. Obiecaj, że się poprawisz :)

      Usuń
  23. Ależ wspaniałe, budujące optymizmem perspektywy. Jak się naprawdę musi, to zaczyna się również chcieć. Wygląda na to, że można to ogarnąć. Dałaś radę. Może i nam się uda;-).

    OdpowiedzUsuń
  24. ja już od paru lat wiem, czego chce i nie mam problemów z usuwaniem przeszkód. Rozwijam firmę z ogromną pomocą Jaskóła i dobrze nam to idzie. Robię dużo, żeby oswoić przeszłość, wywalić z siebie gorzkości i też jest coraz lepiej. Konsekwentnie remontujemy małymi krokami dom i nawet nie zakładamy, że może nie wyjść. Myślę, ze po chwilowym załamaniu wrócił mój życiowy optymizm. zamierzam go jak najmocniej podsycać dobrymi myślami i realizacja założonych zadań. Żeby było również coś dla mnie osobistego, szyję sobie różne rzeczy i świetnie się bawię. Wiesz Anko- może to zabrzmi nierealnie- ale ja teraz jestem naprawdę w dobrym okresie mojego życia. Zawsze wierzyłam, że dam radę i nadal daje:)
    A motto powinno brzmieć- "Dobrych myśli nigdy za wiele"!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, sory, coraz częściej zdarza mi się zaczynać zdanie małą literą. Czyżby choroba komputerowa?

      Usuń
    2. Jaskółko niesamowicie mi miło, że mogłam to od Ciebie "usłyszeć". :) Nic tak dobrze na mnie nie działa jak taki dobry przykład, i wiesz, co? Wierzę Ci i brzmi to dla mnie realnie! :))

      Usuń
  25. Ja już od kilkunastu lat zmieniam swoje nastawienie do życia ,a kilka lat temu powiedziałam sobie ,chcę być zadowolona z życia .Nie porównuje się z nikim ,nikomu nie zazdroszcze .Zaakceptowałam i polubiłam siebie, doskonale swoje umiejętności . W każdym negatywnym doświadczeniu,znajduje cos pozytywnego .
    Interesowałby mnie ten osteopata czy mogłabyś podać jakieś namiary na niego ,ile kosztuje wizyta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, napiszę Ci na maila.

      Szkoda, że takiego nastawienia nie miałyśmy z 20 lat temu...

      Usuń
  26. Mocna jesteś babka :)
    Hashimoto rozprzestrzenia się jak wirus, a może to jest wirus a lekarze jeszcze tego nie ogarnęli?
    Też mam, jako jedna z dziwnych chorób.
    Fakt, trzeba się nauczyć z tym żyć, oswoić :)
    Trzymaj się tak jak teraz! Super Ci wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Barbarko. Mam teraz najwyraźniej dobry okres. Po nim przyjdą kryzysy, bo tak to już jest, ale po nich znów zaświeci słońce. :)

      Usuń
  27. Ja chodzę do lekarzy, jak już muszę. Nie znaczy to, że dobrze robię. Wiem , że nie dbam o siebie :(. Ty robisz inaczej i tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak to się mówi, Gigo, lepiej zapobiegać niż leczyć. Dbaj o siebie :)

      Usuń
  28. Ze mnie to już chyba etatowa marzycielka ;o) Założenie ?? Realizacja :o)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale ja lubię tak sobie posmęcić i pobiadolić:) Szczególnie pękam w domu, bo w hucie to muszę na baczność. Nie znaczy to, że nie stawiam sobie celów, o choćby dziś poszłam na czyszczenie ząbków, choć mi się nie chciało, a to,co zrobię w najbliższym czasie to z pewnością zwalę tych parę kilogramów. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że czasem trzeba! Biadolenie też ma wiele przydatnych funkcji. :)

      Usuń
  30. Brawo Gosia! a ja - no cóż kocham swoje wady i choroby. Nawet to, że jedyna dozwolona mi w ciągu najbliższego roku surowizna to tylko jabłka i to bez skóry.Od 4.XI. znów mam 2 tygodnie
    rehabilitacji. Na to kolano łykaj Artresan- to jest glukozamina z wit.C- regeneruje chrząstki stawowe. Od 25 roku życia nasz organizm przestaje produkować glukozaminę, więc trzeba jej braki uzupełniać. Ja to biorę na okrągło (bez przerw, bo tak mi zalecił lekarz) i dzięki temu nadal udaje mi się uniknąć operacji kolana, w którym mam potrzaskaną łąkotkę.
    Trzymaj się dzielna Dziewczyno:)

    OdpowiedzUsuń
  31. A mnie nic nie przychodzi do głowy....

    OdpowiedzUsuń
  32. Może nieco roztargniony i czasem bez pokory oraz nie można się ze mną dogadać ;), ale lubiący tą stronę i tą blogowiczkę bardzo! I dlatego filmik dla niej.
    http://www.youtube.com/watch?v=FTRhiOeRzfA&feature=c4-overview-vl&list=PLfG_LSlv2I_UhPB3XAJoPtWV8pTa6DAnB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodki kiciuś :)

      Lubisz koty, Mariusz?

      Usuń
    2. Lubię, choć bez przesady. Ale sam mam takiego mojego nie mojego, który przychodzi czasem na parapet do kuchni i miauczy żeby mu dać jeść.

      Usuń
  33. I prze to roztargnienie wyszła nowomowa ;)
    Oczywiście chodzi o TĘ blogerkę a nie TĄ blogowiczkę!
    Wybaczysz?

    OdpowiedzUsuń
  34. Podzielę się moim doświadczeniem,jeżeli chodzi o osteopatę bo myślę,że warto.
    Kilka lat temu, mojego syna,przez dłuższy czas bolało kolano.W zwiazku z tym,że w tym czasie intensywnie uprawiał sport/dziedzinę,która obciążała nogi/,a lecznie na poziomie podstawowym nie dawało pozytywnego rezultatu,w końcu zasięgneliśmy porady u jednych z najlepszych wówczas w kraju, lekarzy specjalistów:Warszawa,Poznań,prywatne wizyty i badania.Zgodnie orzeczono,iż konkretną diagnozę będzie można postawić po przeprowadzeniu zabiegu artroskopii kolana.Znowu,poszukujac rehabilitanta dla syna na czas po operacji a dzień przed zabiegiem znajomi podpowiedzieli nam osteopatów.Po dziś dzień dziękuję przyjaciołom i dziękuję poznańskiemu osteopacie,który w rozmowie telefonicznej poprosił o przeczytanie wyniku usg i wyraził wątpliwość co do celowości artroskopii.Do dziś też słyszę radość w głosie syna,gdy wyszedł ze spotkania z osteopatą i wykrzyknął -"mamo,nareszcie mnie ktoś zdiagnozował".Podobnie,jak w Twiom przypadku Anko jednym z pierwszych pytań było to o ewentualne wcześniejsze urazy i to był klucz do rozwiązania całej zagadki,która okazała się za trudna dla ówczesnych sław medycznych w tej dziedzinie.Syn uniknął bezposredniej inwazji w kolano i po kilkunastu masażach kolano przestało boleć a noga wróciła do normalnej sprawności.Nie tak dawno,od innych znajomych usłyszałam,że zabieg artroskopii to intratne przedsięwziecie jezeli chodzi o rozliczenia z NFZ,nie wiem co o tym mysleć.
    Boleję nad,że w moim miejscu zamieszkania osteopatów brak bo korzystanie z ich usług to nie żaden luksus tylko powinno być powszechnie dostępne.
    Co do zaklinania rzeczywistości pozytywnym myśleniem,aktywnym językiem,to moim zdaniem, na pewno nie szkodzi ale też nie jest panaceum na wszystko w każdych warunkach i w każdym przypadku.Wydaje mi się,że zbyt proste to by było.Myślę,że zawsze sprawdza się tzw zdrowy chłopski rozum.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiktorio, dzięki wielkie, że to napisałaś. Idę na kolejną wizytę w piątek i już się cieszę. :)
      Mnie też mieli już operować kolano, ale się nie dałam...

      Jasne, że taka mowa to nie panaceum, ale warto o tym pamiętać i warto też rozumieć samych siebie, gdy mówimy "zobaczymy"...

      Miłego dnia, Wiktorio!

      Usuń
  35. Przepraszam za niedoskonałości w publikacji,troche czas mnie gonił a chciałam zdążyć przed nowym wpisem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za takie rzeczy nie ma co przepraszać. Ważne, że napisałaś, dzięki :)

      Usuń
    2. Anko,nie ma za co dziękować.Dodam tylko,że nasz osteopata oszacował,że potrzebne będzie ok 15 masaży. Wystarczyło 12 i było ok.Przyczyna była prozaiczna. Dwa lata wcześniej syn zbiegając po schodach skręcił nogę w kostce,za bardzo się tym nie przejmował i ból kolana to reperkusja tamtego urazu.Przykre tylko,że żaden lekarz/jeden,drugi,trzeci,polecony,znajomy,topowy,z renomowanych przychodni,z tytułem profesorskim,/ nie wpadł na to. Jestem pewna,że w Twoim przypadku też sprawdzą się umiejętnosci osteopatów.Pozdrawiam Cię.

      Usuń
  36. Dziękuję Gosianko za ten cenny wpis. To Twoje pozytywne podejście na pewno zarazi mnie i w końcu wezmę się za siebie :) Swego czasu kilkakrotnie brałam udział w kursach (ogólnie rzecz ujmując) pozytywnego myślenia i faktycznie dobór słów, którymi niejako programujemy się jest bardzo ważny. Mniej więcej zgadzam się z tymi, co zapisałaś, poza jednym. Słowo "chcę" nie jest dobrym słowem i raczej zaliczyłabym go do pasywnych. Dlaczego? Bo z samego chcenia nic nie wynika, możemy chcieć i chcieć, i na tym chceniu się kończy. To nie jest słowo warunkujące działanie. Według innych teorii powinniśmy programować się słowami artykułowanymi w czasie teraźniejszym, a nie przyszłym, bo czas przyszły jest ciągle w przyszłości, a nie tu i teraz. Także: potrafię, umiem, kontroluję, mam wpływ - tak. Natomiast zrobię, już nie, bo nie wiem, kiedy zrobię. I jeszcze jedno, akurat u Ciebie nie ma takiego przykładu, ale ponoć nasza podświadomość nie zna słowa "nie". Dlatego w programowaniu nie można używać zaprzeczeń, np. nie jem już więcej słodyczy. Podświadomość odczyta to jako: jem więcej słodyczy. Efekt wiadomy :)) Na koniec jeszcze napiszę, że na własnym przykładzie doświadczyłam, ile dobrego może zdziałać w naszym życiu pozytywne myślenie, odpowiednie definiowanie swoich celów i potrzeb. Jest tylko jeden warunek, musimy nad tym pracować cały czas. A wiadomo, człowiek leniwym jest... W przeciwnym razie, bierne poddanie się tylko temu co niesie życie przynosi tylko marazm i zniechęcenie. Wiem to, bom leniwa jest strasznie... i potrzebuję takiego kopa, jak Twój post. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frutino, jeśli to liźnięcie tematu w moim poście Ci pomogło się przebudzić z marazmu, to jestem szczęśliwa! :))

      Usuń
  37. Tak łatwo wpadamy w słowne pułapki. Dorzucę od siebie jeszcze jeden sposób na poprawę zdrowia stosuję od dwóch miesięcy. To bardzo stary od tysiącleci już Hipokrates bowiem albowiem znal. :)) Ja go znalazłam w książce "Od kuchni i od frontu" Miry Ziemińskiej sama go znalazła w książce lekarz z XIX wieku oto on sposób:
    na 1 szklankę wody 2 łyżki octu jabłkowego 3 razy dziennie podczas jedzenia można posłodzić miodem.
    Okazuje się że leczy tęże ocet jabłkowy stawy można schudnąć a lekarze stosowali go na szkorbut z dobrych skutkiem. Napisałaś że otrzymałaś zastrzyk w kolano z kwasu jakiegoś tam ciekawe że moje problemy ze stawami zmniejszyły się znacznie po dwóch miesiącach kuracji wodą z octem jabłkowym ale cicho się cieszę. I ciekawostka coś mi nerki odpuściły grzechy dawne :). Kontynuuję 2 razy dziennie tylko nie 3 razy a ocet kupiłam choć zrobić łatwo.O kończę bo klawiatura wylądowała na kolanach kotuś pod lampą rozłożył się wygodniej. :) Pozdrawiam ciepło. A i jeszcze jedno: przeczytaj u mnie jeśli znajdziesz czas tekst o pamięci wody, a najbardziej to zapraszam do notki o Luizie Hay jest właśnie o słowach o zmianie sposobu myślenia i mówienia.:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...