Pokój Przemian 2020



419. Ciri

Ciri to kolejna koteczka uratowana przez Sylwię. Jako jedyna z gromady wiejskich maluchów dała się złapać i to ocaliło jej kocie życie. Gdy trafiła do Sylwii warzyła zaledwie 0,7 kg pomimo, że była ok. 3 miesięcznym kociakiem. Swoje imię dostała na cześć bohaterki „Wiedźmina” 😊. Mała Ciri od samego początku była waleczna i syczeniem okazywała swoje niezadowolenie z powodu uwięzienia w klatce kenelowej. Mała spryciula przecisnęła się przez kratkę i wydostała poza kenel współdzieląc pokój z wcześniej złapaną kotką Tris. Malutka była tak urocza i tak szybko się oswajała, że rozkochała w sobie Karolinę mieszkającą blisko Sylwii. Szybko zmieniła dom. Ma kocią przybraną siostrę. :)

420. Lili

Opowieść o Lili jest jedną z wielu niesamowitych historii dziejących się Za Moimi Drzwiami. Koteczkę znalazł w warsztacie samochodowym Rafał - mąż Eweliny, która adoptowała ode mnie Tofika, a także stała się domem tymczasowym/stałym dla Denara. Samotna malutka kuleczka nie miała dużych szans na szczęśliwe dzieciństwo w takim miejscu, toteż decyzja była szybka - kotkę trzeba zabrać. Po kilku telefonach i ustaleniach z pomocą przyszła nam Marysia, która od jakiegoś czasu stanowi filię ZMD i Lili trafiła pod jej skrzydła. Malutka była zdrowa i w bardzo szybko oswoiła się z człowiekiem. W koteczce zakochał się Pan Bartek, którego cała rodzina to zwierzoluby. Do Jeleniej Góry malutką zabrała Klaudia - Czytaczka ZMD, a prywatnie służba Czesia i Mikusia, o których głośno na ZWD. W swoim domku (teraz) Tosia ma ciut starszą siostrę Psotkę - bardzo szybko się z nią zaprzyjaźniła. Całej kocio-ludzkiej rodzinie życzymy długich wspólnych lat w zdrowiu. 

421. Trisia

Tris to kolejne kocie życie uratowane przez Sylwię spod Strzelina. Jej historia jest bardzo wzruszająca – kotka przez dwa lata błąkała się po wsi żebrząc pod oknami o odrobinę jedzenia. Dwa lata zabrało Sylwii złapanie kociej panny, która w rezultacie trafiła pod finansową opiekę ZMD. Tris jest czarująca koteczką i żal było ja wypuszczać po sterylizacji w miejsce, gdzie nic dobrego jej nie czeka. Koteczka początkowo dzika i sycząca powoli przekonywała się do człowieka toteż zapadła decyzja o szukaniu dla niej domu, żeby nie musiała już tułać się po wiejskich szopach i altanach. W chwili obecnej kotka wraz z Prążkiem i Panem Wąsikiem przebywa w naszym domu tymczasowym w Tychach u kociotki Beatki, gdzie nabiera odwagi i uczy się życia z ludźmi i innymi kotami. Dzięki pomocy Beaty u Sylwii zwolniło się miejsce dla kolejnych wiejskich kotów potrzebujących pomocy.
___
I Trisia w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi! :) Serce dwóch cudownych kobiet - Małgosi i Gabrysi, zabiło mocniej do tej koteczki i nie zważając na jej strachliwy charakter postanowiły ją przygarnąć. W swoim domu Trisia zrobiła piorunujące postępy, co obserwować możemy na naszej grupie Za Waszymi Drzwiami. Koteczka, coraz częściej miewa momenty bliskości z człowiekiem, gdy pozwala się miziać bez końca. Trzymamy kciuki za przyjaźń z kocim rezydentem. 


422. Prążek

Prążek to kot, który gdyby był mężczyzną łamałby kobiece serca na prawo i lewo - uznawany by był na pewno za amanta. Kocurek rozkochał chyba wszystkie Czytaczki ZMD. To piękny, wielki kocur – ostoja spokoju, czarodziejski kot, jak nazywała go Sylwia, która ocaliła kolejne kocie życie w ciele Prążka. Kot pojawił się na wsi nie wiadomo skąd – NAGLE. Nikt go nie znał, niby dziki, a jednak lgnął do człowieka. Cichutki, miziasty, spokojny, ewidentnie był kiedyś domowy. W czasie wizyty u lekarza weterynarii testy na FIV wyszły ujemne, co podcięło nam trochę skrzydła. W oczekiwaniu na wyniki badań PCR wszyscy modliliśmy się do kociej bogini o pomyłkę i cud – by kot okazał się zdrowy. Gdy odebraliśmy wyniki negatywne, świadczące o braku nosicielstwa wirusa, niejednemu Czytaczowi łza się w oku zakręciła ze szczęścia. Prążek to kot ok. 5 letni, który trafił do Sylwii z objawami przeziębienia. Po wyleczeniu przeszedł zabieg kastracji. Początkowo zdecydowałyśmy z Sylwią, że Prążek trafi do mnie, ale ubiegła mnie szalona kociotka Beatka z Tychów, która zdecydowała, że kocurek wraz z Tris i Panem Wąsikiem trafi do jej domu tymczasowego, gdzie będzie szukał najlepszego personelu na świecie. Niewiele myśląc Beata wsiadła z Panem Mężem w samochód i w niedzielny poranek pognała po cała trójkę. Niestety zaraz po zmianie adresu okazało się, że Prążek cierpi na zapalenie płuc ☹. Wdrożone leczenie zaczyna przynosić rezultaty, ale wciąż trzymanie kciuków i puffanie jest wymagane.
____
Prążek doszedł do zdrowia pod czujnym okiem ciotki Beaty i nie musiał długo czekać na dom. W kocim paniczu zakochała się Natalia, która po stracie Rysia (adoptowanego z ZMD, a którego zabrał FIP :(), zapragnęła dać dom innej kociej biedzie w potrzebie. I tak ten piękny kocur zmienił adres zamieszkania. W chwili obecnej trwa socjalizacja Prążka z rezydentką Luną. Trzymamy kciuki. 

423. Hokus

424. Pokus

425. Abra

Hokus, Pokus i Abra to kocie rodzeństwo, które żyło na osiedlu domków jednorodzinnych, dokarmiane przez dobrych ludzi. Matka kociaków przyprowadziła je na taras do Marysi, która postanowiła poszukać pomocy dla kociego rodzeństwa. Kotki zostały złapane na sterylizację i początkowo nosiły imiona Hokus-Pokus, Abra i Kadabra. Bardzo szybko okazało się, że Kadabra to chłopak i nastąpiła pewna modyfikacja imion 😊. Po sterylizacji wolnożyjących kotów zawsze czeka mnie trudna decyzja – pozwolić im wrócić w miejsce bytowania, czy oswajać i szukać domu. Ponieważ kocie rodzeństwo nie wykazywało agresji i rokowało na oswojenie postanowiłam dać im szansę. Całe kocie rodzeństwo od samego początku było płochliwe, ale kocie chłopaki z dnia na dzień się przełamywali. Małymi kocimi łapkami posuwali się do przodu, natomiast Abra długo pozostawała nieprzejednana. Do tego stopnia dzikowała, ze zaczęłam zastanawiać się nad jej wypuszczeniem, ale w rezultacie wysłałam ją na nauki do Patrycji i Łukasza, którzy mają dar oswajania dzików. Wystarczy wspomnieć Miauczi i Pablo, Krówkę czy Rumbę by docenić ich umiejętności. Gdy Abra rozpoczynała nowy rozdział w swoim życiu chłopaki zmieniły adresy zamieszkania.
Hokus zamieszkał z rodziną Pani Agaty, która zakochała się w pięknym rudzielcu do szaleństwa, i której nie zniechęciło jego dzikowanie. Pomimo moich obaw chłopak szybko zaczął się oswajać i już dzień po przeprowadzce miział się ze swoją pańcią. Co zaskakujące kotek genialnie oswoił się z dziećmi! Po dwóch tygodniach w niczym nie przypominał już tego nieufnego kocurka, jakim był na początku.
Kilka dni po bracie na swoje poszedł Pokus, w którym zakochała się Pani Justyna.Szło wszystko dobrze, aż... MROŻĄCA KREW W ŻYŁACH HISTORIA
Na szczęście po mojej interwencji kotek odpuścił i teraz żyć nie daje, bo cały czas chce się miziać. :)
___
A Abra? Abra nie chciała się przemóc w domu tymczasowym, ani u mnie, ani u Patrycji. Nie mogłyśmy na to patrzeć. Kotka wróciła (teoretycznie) na wolność, ale zanim się to stało, kilka dni pomieszkała w domu u Marysi. Potem została wypuszczona, bo płakała i nadal strasznie cudowała, ale kiedy to się stało, niespodziewanie postanowiła... wrócić! No, a teraz? Kurza twarz!!! Królowa salonu! To nic, że Marysia nie planowała kolejnego kota, Abra miała wobec niej inne plany. Warto zobaczyć to: KRÓLOWA FOTELA

426. Pan Wąsik

Pana Wąsika znalazła Sylwia. To kocie ziecko było w opłakanym stanie – pogryziony najprawdopodobniej przez psy wymagał natychmiastowej pomocy. Gdy Sylwia zapytała mnie o możliwość objęcia go pomocą finansową ZMD nie wahałam się ani przez chwilę. Nikt o minimum empatii nie przeszedłby obojętnie obok tej wiejskiej bidy. Sylwia zabrała kociaka do lekarza weterynarii, który wyczyścił i zaszył ranę. Koteczek okazał się ok 7-8 miesięcznym dzieciakiem ważącym nieco ponad 2 kg oraz miziakiem i przytulaskiem, dlatego wypuszczenie go po leczeniu i kastracji nie wchodziło w grę. Podjęłyśmy decyzję, że po wyleczeniu kociego chłopaka wykastrujemy go, a następnie będziemy szukać mu domu. Z pomocą przyszła kociotka Beatka z Tychów, która zdecydowała się przejąć od Sylwii Pana Wąsika wraz z Tris i Prążkiem. Zaraz na początku pobytu w Tychach stan rany Pana Wąsika pogorszył się i wymagane było wdrożenie kolejnego leczenia.
Pan Wąsik wyzdrowiał i szybciutko znalazł świetny domek - zamieszkał u cudownej zwierzolubnej pary, wraz z młodą koleżanką. Dokazują teraz całymi dniami. 

 427. Loren

Życie nie znosi próżni 😊. Gdy tylko Abra pojechała na nauki do Patrycji i Łukasza, w kocim pokoju pojawił się kolejny tymczasowy rezydent. Hebanowa piękność przyjechała ze Złotoryi, gdzie znalazła ją Pani Maria (od Sopelka i Fikusa) i zapragnęła odmienić jej los. Ze względu na drobne rozmiary założyłam, że jest to koteczka i nazwałam ją Zośka. Początki naszej znajomości były trudne zatem nie było mowy o sprawdzaniu płci. Na szczęście Zośka dość szybko przestała dzikować i okazała się nie tylko miłym, otwartym kotkiem, ale także... Zośkiem, a po zmianie od Sofi Loren został Lorenem!  To przemiły, prześliczny kocurek!
____
Jego historia nie skończyła się tak, jakbyśmy chcieli... Kocurek już miał zmienić dom, gdy zachorował i odszedł w ciągu trzech dni. Złamał mi serce. Kompletnie. Nadal patrząc na jego zdjecie płaczę...

 Lola, Loren i Aurora

 Kleo

 Lola

Aurora

428. 429. 430. Kleo, Lola i Aurora

Po krótkiej przerwie, gdy Tris, Prążek i Pan Wąsik pojechali do kociotki Beaty, Sylwia spod Strzelina znów ruszyła na pomoc bezdomnym, wiejskim kotom. Przejęłam od niej wszystkie trzy - młode (ok. 7-8 miesięcy) koteczki – Kleo, Lolę i Aurorę. Koteczki były bardzo brudne, zapchlone, z początkami kociego kataru i odmrożonymi uszkami. Dziewczyny od razu trafiły do Pani doktor, która wykonała wszelkie specjalistyczne zabiegi, a ja rozpoczęłam walkę, aby choroba się nie rozwinęła. I tak oto trzy siostry i Loren współdzielą koci pokój, a ich historia się pisze.
___
Historia sióstr jest niesamowita i jedyna w swoim rodzaju :). Jest tak nieprawdopodobna, że nawet teraz, jak o niej myślę to wierzyć mi się nie chce, że wydarzyła się naprawdę. Kocie siostry spędzały mi sen z powiek. Kotki przez cały pobyt u mnie były bojaźliwe, niby robiły postępy, ale nie na tyle by mieć nadzieję na znalezienie im domu. Dziewczyny dzikowały, chowały się i gdy już pogodziłam się, że będę tymczasowymi rezydentkami dłużej od innych napisała do mnie Pani Anita, która zdecydowała się adoptować całą trójkę (!!!). To pierwsza potrójna adopcja Za Moimi Drzwiami stąd doczekała się odrębnego postu  https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/posts/2753366211448368.

431. Enzo

Gdy koCiotka Beata z Tychów przejęła opiekę nad Panem Wąsikiem, Prążkiem i Tris Sylwia, po krótkiej przerwie, rzuciła się na pomoc kolejnym wiejskim kotom. Tak oto czterej nowi rezydenci zamieszkali w domu tymczasowym Sylwii. Frida, Greta i Enzo pochodzą z tego samego stada, co Kleo, Lola i Aurora i być może są nawet z nimi spokrewnione. Wszystkie koteczki mają objawy kociego kataru i po wizycie u lekarza weterynarii zostało wdrożone leczenie. Kocurek Enzo wzięty na kolana czy na ręce bez problemu na nich zostaje, ale sam nie przychodzi jeszcze.
***
A Enzo wciąż czeka... Ja wiem, że to może nie jest najłatwiejszy kot, gdyż na jego zaufanie trzeba ciut poczekać, ale pięknie się u Sylwii w DT zaaklimatyzował. Odkrył uroki życia w domu, wypiękniał, troszkę nabrał ciałka, zaprzyjaźnił się z kotami Sylwii, nauczył się zwyczajów domowych. Sylwia jest nim zachwycona, głaszcze go, dotyka, nawet na chwilkę bierze na ręce, choć on tego nie lubi. Mówi, że to świetny, kochany kot i na pewno chętnie by go zostawiła, ale wiecie: ma już ich dziesięć, a nadal chce pomagać, więc to byłoby kompletnie nierozsądne.
Człowiek, który zechce dać Enzo szansę, musi mieć trochę cierpliwości, nie oczekiwać, nie zniechęcać się, chcieć dać coś od siebie temu kocurkowi. Enzo jest fantastyczny, zasługuje na najlepszy dom z fajnymi ludźmi.
Co jest ważne, to chcemy, aby miał kocie towarzystwo, ponieważ Enzo kocha inne koty i świetnie się z nimi dogaduje (co nie zwalnia nikogo z mądrego wprowadzenia nowego kota do domu).
Jest wykastrowany, odrobaczony, przebadany, testy na FIV i FeLV ma ujemne. Ma niecały rok. Kotek zdrowy, zgrabny i powabny - komu, komu, bo on pragnie swojego domu?

Enzo przebywa pod Strzelinem u Sylwii, ale może dojechać np do Wrocławia.

 432. Frida

(patrz wyżej)
Frida to mała koteczka, która od samego początku była totalnym miziakiem.
_________
 Nieoczekiwanie Fridę zabrało zapalenie płuc, które pomimo wdrożonego natychmiast leczenia nie odpuszczało. Koteczka została poddana eutanazji, gdy płyn zebrany w jej płucach sprawiał, że nie mogła oddychać, by dłużej już nie cierpiała. Cios w samo serce, bo na kotkę czekał już dom...

 433. Greta

(początek opisu wyżej, przy Enzo)
 Greta szybko znalazła dom, ale okazał się on kompletnie nieodpowiedzialny.
Przykre, ale bywa - Greta wróciła z adopcji. Kot to nie jest maskotka do głaskania, kot to nie jest kołnierz do noszenia. Kot nie ma spełnić niczyich wyobrażeń. To żywa, czująca istota, a my jako (teoretycznie) mądrzejsi powinniśmy dać mu czas, opiekę i cierpliwość (!!!). Tym bardziej, jeśli sto razy się mówi, jaka to istota!!
Każdy kot jest inny i po to się rozmawia, tłumaczy, opisuje, żeby druga strona traktowała to poważnie. Oczekiwać po nieśmiałej Grecie, że od razu rzuci się w ramiona... Serio?! To cudowna, przewspaniała kotka, ale potrzebuje choć kilku dni na aklimatyzację, a na rączkach może nie będzie chciała nigdy. A może za miesiąc? A może za rok? Albo... nigdy?!!
Ja uważam, że dobrze się stało. Greta znajdzie super dom, a ktoś, kto poczeka, będzie miał więcej radości i satysfakcji.
________
Kiedy kot wraca z adopcji to zawsze ogromny cios, ale nie pierwszy raz życie pokazało, że czasem to najlepsze, co kota spotkało. Greta nie długo czekała na kolejną propozycję i to taką NAJLEPSZĄ, od NAJLEPSZYCH ludzi na świecie. Historia adopcji Grety jest tak niesamowita, że została opowiedziana tutaj  https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/posts/2773006959484293.

434. Dante

Kocurek Dante został Sylwii zgłoszony przez dobrą duszę. Sylwia z mężem bez zastanowienia pognała po kocurka, przeżywając po drodze mrożące krew w żyłach przygody. Podczas podróży zapalił się samochód, ale na szczęście ogień został ugaszony i nikomu nic się nie stało. Dante - same kosteczki obleczone skórą, okazał się ogromnym miziakiem. Bardzo lubi się bawić, a apetyt dokazuje mu za dwoje. Czeka wciąż na dom, a to oswojony, kochany mizak.
_____
Pomimo nie najlepszych czasów i Dante doczekał się swojego domu  - bardzo dobrego domu - tak twierdzi Beata, u której kotuś czekał na dom stały - a ona ma doskonałą intuicję. :)
Nowi ludzie Dantusia już zostali przez kocurka rozkochani, więc mały szczęściarz będzie miał extra personel. Dziękujemy za adopcję.

435. Pysia

Ach, mówię wam, co za historia! Napisała do mnie wczoraj pani Asia, że znalazła w swoim zakładzie pracy, pod paletami, maleńkiego koteczka, ale niestety, mimo strasznego żalu, nie może go zatrzymać. Zapytała nieśmiało, czy Beata z Tychów mogłaby go przyjąć? Spytałam Beatkę, a ona i jej mąż natychmiast wsiedli w samochód, by pojechać do sąsiedniego miasta po maluszka! Nie zastanawiali się nawet pół sekundy! Pysia już u nich - grzeje się w ramionach Pana Męża, jest po wizycie u weta, odpchlona, odrobaczona i zdrowa.
Kiedy wydaje się, że już piękniejszego kota nie będzie... pojawia się takie cudo jak Pysia! Szok i niedowierzanie! 😀😀😀
Pysia od razu odwiedziła lekarza, który ją odrobaczył i odpchlił. Teraz czeka w Tychach na dom stały.
*****
Pysia trafiła do bardzo kochanych młodych ludzi, u których biją zwierzolubne serca.  Koteczka ma w nowym domku młodziutką koleżankę Poppy, z którą zaprzyjaźniła się od pierwszej chwili oraz świnki morskie i... chomiki! Jej! Co tam się będzie działo! 

436. Silver

No i jak to zwykle bywa, u Sylwii w DT jest nowy lokator. To młody kocurek, z wiosennego miotu z tamtego roku i jest synkiem Trisi. Jest bardzo spokojny, nie przejawia żadnej agresji, ale jest bardzo przestraszony. Szkoda takiego rokującego kota na życie na ulicy 😞
____
No cóż... Zobaczymy, jak się będzie zachowywał ten nowy, srebrny lokator...
_____
Silver trafił do Pani Kasi, która adoptowała z za moich drzwi Leosia. Chłopaki początkowo dzikowały, a Leosiowi nie przypadł do gustu nowy współlokator i pomimo ogromnych chęci opiekunki chłopak stawiał opory w dogadaniu się. I gdy pomimo prób pojednania chłopaków i oporu Leosia zapadła decyzja o szukaniu nowego domu dla Silvera, koty raz jeszcze udowodniły, jak magicznymi są zwierzętami - zaraz po ukazaniu się ogłoszenia o tym, ze Silver poszukuje domu Panowie zaprzyjaźnili się, a wojna skończyła się. W taki oto sposób, pomimo wielu chętnych, Silver został na swoim, a my trzymamy kciuki za dalszą przyjaźń chłopaków.

437. Loki

Zaraz po Gai swoje miejsce na ziemi znalazł Loki. Nowy domek Lokiego poleciła z całego serca nasza czytelniczka (bardzo dziękuję). Kocurek będzie w tym domu szczęśliwy. Przekazanie odbyło się szybko i sprawnie, z zachowaniem wszelkich ostrożności. Jak zwykle życzymy temu uroczemu, delikatnemu koteczkowi dobrego życia!

438. Gaja

W naszym domu tymczasowym u Sylwii, jak już wiecie, tłoczno. Jest między innymi taka parka: bury chłopczyk i biało-czarna dziewczynka. To dwójka dzieci Trisiuni (ona już w swoim cudnym domku) - Gaja i Loki. Niesamowite koty! Nareszcie jakieś chętne do ludzi! Kochają się bardzo, więc gdyby ktoś myślał o parce, to byłoby bosko... Choć parę dni po kastracji, są bardzo chętne do zabawy i miziania. Mają ok. 6 miesięcy - młodziuteńkie i - co najważniejsze - bardzo lgną do człowieka. Jasne, że chwilę w nowym domu będą się bać - to normalne.

439. 440. Mila i Klara

Mila i Klara to kolejne koteczki uratowane przez Sylwię. Drobne, delikatne, miziaki! W domu tymczasowym przeszły zabieg kastracji, zostały odrobaczone i przebadane. Koteczki bardzo się polubiły i szczęśliwie znalazły dom u cudownej rodzinki. Zaraz po przybyciu do nowego domu koteczki zwiedziły miejsce, troszkę zjadły i skorzystały z kuwety, a następnie zabunkrowały się w swoim transporterku. Te pierwsze chwile po przeprowadzce są zawsze ciężkie, ale z taką rodzinką na pewno wszystko się ułoży. Trzymamy kciuki za dziewczyny i ich nową rodzinę.



441. Nela


442. Lelek


443. Felek

444. Elka


445. Melka


446. Sroczka


447. Kawka

Historia Neli, jej Elemelków - Eli, Meli Lelka i Felka oraz dwóch sierotek Sroczki i Kawki zapadnie nam wszystkim w pamięci na długo. Koteczka wraz ze swoim potomstwem oraz przybranymi sierotkami spędziła w kocim pokoju długie tygodnie, a my mogliśmy cieszyć się jej macierzyństwem niemal 24h/dobę. Życie Neli nie rozpieszczało, a jej historia to jedna z wielu takich samych. Bezdomna kotka koczująca w okolicy zabudowań,  rodząca co roku kilka miotów. Tak o niej pisałam, gdy do mnie trafiła: Dlaczego to właśnie Nela musiała zostać zabrana ze swojego terenu, mimo że jest tam więcej kotów? Kotka mieszkała pod kamienicami, w ogrodach, od dwóch lat, miała swoją karmicielkę i nie byłoby to jakieś złe miejsce, gdyby nie kilka spraw. Przede wszystkim kotka rodziła (ile razy, nie wiem, ale pewnie jak to bywa - dwa razy do roku), jej dzieci się gdzieś rozchodziły, zostawały rozdawane bądź nawet... sprzedawane. I tak w kółko. Poza tym ten teren to siedlisko kleszczy i pcheł. Nela nie była też odrobaczana, więc wyobraźcie sobie jej życie wewnętrzne. Jadła słabo, a wręcz fatalnie. Jest jeszcze coś, co sprawiało jej olbrzymi kłopot, a często po prostu ból i udrękę: to długowłosa kotka, która nieczesana stawała się coraz bardziej pełna kołtunów, tworzących ciągnące, bolesne kłęby filcu. Najgorszy kłąb utworzył się jej pod ogonem, do tego stopnia, że kotka nie mogła się wypróżnić tak, aby kupa nie przyklejała się jej do niego. W pewnym momencie nosiła pod ogonem wielka gulę śmierdzącej sierści pomieszanej z odchodami. Jakąż mękę musiało przychodzić to czyste z natury zwierzę! Gdy Nela trafiła za moje drzwi od razu zabrałam ją do lekarza w celu oszacowania stanu jej zdrowia i możliwości dokonania zabiegu. Choć taka decyzja jest ciężka o jednak jestem przekonana, że nie należy pogłębiać bezdomności kotów. Niestety Nela była w niezbyt dobrej kondycji, a ciąża była tak zaawansowana, że pozostało już tylko czekać na poród. I tak po 3 dniach pobytu u mnie Nela wydała na świat swoje piękne kocie potomstwo, a po kilku dniach dołączyły do niej osierocone kocie siostry. Macierzyństwo kotów jest zachwycające, pełne czułości i delikatności. Kocia mama dba o swoje dzieci z niezwykłą starannością. I kiedy ja zamartwiałam się każdym pogorszeniem kupy, kichnięciem czy smarknięciem kociaków, Nela robiła swoje - karmiła, myła, kochała. Przez wiele tygodni spędzonych za moimi drzwiami propozycji domów dla kociaków było ogrom, a moje serce wybrało najlepsze możliwe domy.


I tak Ela i Lelek oraz Mela i Felek pojechały do Krakowa, do osób, które, jak się przypadkiem okazało, są sąsiadami mieszkającymi na jednej ulicy. Po kotki przyjechała Ewa z Weroniką, u których zamieszka Mela i Felek. Ela i Lelek pojechały do Emilii i Kuby, gdzie współdzielić będą życie z psim towarzyszem.

W Neluni zakochała się Pani Grażyna, która wraz z córką przyjechała po koteczkę z Poznania. Pani Grażyna przez cały czas przebywania Elemelków w kocim pokoju obserwowała pilnie relacje i przygotowała się na przyjazd Neli.

Sroczka i Kawka zostały Warszawiankami i zamieszkały w domu pełnym miłości u Pani Agnieszki i jej męża.

Historia Elemelków jest niezapomniana i mamy nadzieję, że nowe domki będą dużo publikować na naszej grupie Za Waszymi Drzwiami. Powodzenia kociaki, powodzenia nowe domki.


448 . Bono

Bono to kolejna kocia bieda spod Strzelina uratowana przez Sylwię. Gdy kotek do niej trafił był chudy, zaniedbany i z pewnością niedożywiony. Wiek kota został oszacowany pomiędzy 5, a 8 lat, gdyż bezdomność dała mu się we znaki. Kocurek od samego początku był bardzo przyjacielski, a w jego spojrzeniu było coś takiego, co od razu łapało za serce. Pod opieką Sylwii kotek przeszedł niezbędne zabiegi weterynaryjne, w tym kastrację oraz testy krwi. Bono dość szybko rozkochał w sobie Panią Elenę, która gdy tylko dowiedziała się, że kocurek trafi do niej, osiatkowała balkon. by nowy członek rodziny bezpiecznie z niego korzystał. Bono bez skrępowania zwiedził swoje nowe lokum i od razu usadowił się na balkonie ze swoim personelem. Nie mam wątpliwości, że to dom szyty na miarę dla tego koteczka.



450, 451. Rio i Denver

Denver i Rio to kocie rodzeństwo, które koczowały pod przychodnią. Kotki pochodzą ze Strzelina i gdyby nie zostały zabrane na pewno nie pożyłyby długo. Jak wiele musiały przejść w swoim dwumiesięcznym życiu świadczy zagojony już kikut Denvera. Koci chłopczyk nie ma tylnej nóżki, a o tym, jak ją stracił nigdy się nie dowiemy. Chłopaki są ciut nieśmiałe jeszcze i bardzo ze sobą zżyte. Bardzo zależy nam by znalazły wspólny dom. Już tyle razem przeszły, że nie chcemy ich rozdzielać. 
***
Denver i Rio długo czekali na swój dom i gdy nareszcie znaleźli cudownych ludzi, zdarzyła się straszna rzecz. Denvera zabrała choroba, której nazwy nie wolno wymieniać. Nasze serca rozpadły się na tysiące kawałków. Na szczęście Rio pojechał cały i zdrowy do swojego domku, gdzie nie mam wątpliwości, że będzie zadbany i kochany.


452. Rosołek

Gdzie się człowiek nie ruszy tam kocie nieszczęście, a podstrzelińska wieś to wylęgarnia kocich bied. Pod skrzydła Sylwii i ZMD trafił kolejny potrzebujący kot - Rudy, nazwany przez nas Rosołkiem. Zgarnięty z drogi w fatalnym stanie trafił od razu do lekarza weterynarii. Kotek najpewniej uległ wypadkowi bo ma złamaną żuchwę w kilku miejscach i pęknięty łuk brwiowy, a muchy zdążyły  złożyć już jaja w licznych ranach na jego ciele. Pierwsze dni nowego życia koci chłopak spędził w klinice weterynaryjnej, gdzie przeszedł zabieg zespolenia żuchwy oraz kastrację. Wiek kocurka oszacowano na ok. 2 lata, ale widać, że czas bezdomności nie był dla niego łaskawy. Rosołek wykazuje wolę życia i dlatego będziemy o niego walczyć. Kotek prawdopodobnie jest niewidomy, co być może spowodowane jest wypadkiem i miejmy nadzieję, że minie. Nawet gdyby pozostał niewidomy to w domu niewychodzącym na pewno sobie poradzi. Czy znajdzie się ktoś, kto pokocha kota po przejściach i pokaże mu, że są na tym świecie także dobrzy ludzie? Bardzo bym chciała wierzyć, że tak.
***
Po długim czasie oczekiwania, prezentowania i utraty nadziei Rosołek wreszcie znalazł swoje miejsce a ziemi. Chłopak zamieszkał w swoim nowym domku w Dzierżoniowie. 😄😄😄
Jego nowi opiekunowie - Ania i Maciek, to przesympatyczni i cudowni, młodzi ludzie. Rosołek podobnie jak Rudi u Pani Oli i Bono u Pani Eleny od razu poczuł się jak u siebie. 😄 Pozwiedzał pokoje, zlokalizował kuwetę robiąc do niej siku i ulokował się na materacu na którym śpią Ania i Maciek 😊 Później ładnie zjadł i ponownie skorzystał z kuwety robiąc dorodną kooopę 😁😁😁Wszystko to oznacza, że czuje się tam dobrze i to jest jego dom i jego ludzie. Pierwsza noc minęła Rosołkowi na buszowaniu i ganianiu z pokoju do przedpokoju i z powrotem, a także bieganiu po nowych opiekunach 😉. Rosołek idealnie  Bardzo szybko się aklimatyzuje, zagląda za swoim personelem, a nawet ich zaczepia. A my trzymamy kciuki za nowy domek i Rosołka. Serce rośnie, że ten pokrzywdzony kot nareszcie znalazł swoich ludzi.


453. Chrupek

Chrupek to bezdomny kolega nieodżałowanego Czapka, z którym współdzielili legnicki pustostan. Kotek przez wiele lat całkiem dobrze radził sobie na wolności, dokarmiany przez Panią Mariolę. Niestety, jak to w przypadku kotów wolnożyjących bywa, podupadł na zdrowiu. Dni spędzone w klinice zaowocowały diagnozą - chora tarczyca, a kot będzie musiał dożywotnio przyjmować leki. Do tego problemy z zębami wymagające podawania antybiotyku. W takim przypadku mowy nie ma o powrocie na wolność. W taki oto sposób Chrupek trafił za moje drzwi. Początki jego rezydentury to istny horror. Chrupek panicznie się bał i o podawaniu jakichkolwiek leków nie było mowy. Gdy rwałam sobie włosy z głowy i nie spałam po nocach, nastąpił przełom i kocio pozwolił mi się do siebie zbliżyć. Udało się go zapakować do weta, który potwierdził diagnozę, a także wykrył guzek na śliniance, który prawdopodobnie wymagać będzie operacji. Kotek niechętnie je, czym przysparza mi ogromnych zmartwień ponieważ jest bardzo chudy. Jest to prawdopodobnie wynikiem problemów z tarczycą, która w pierwszej kolejności należy uregulować. Chrupek to piękny kot i gdy pokona problemy zdrowotne jego uroda olśni nie jedną osobę. Ale czy to wystarczy by siedmioletni kot po przejściach znalazł kochający dom? Czy znajdzie się dobra dusza, która pokaże mu czym jest miłość człowieka? Bardzo mi potrzeba takiego cudu, jakim dla Czesia była Klaudia, a dla Czapka Basia.
Wbrew moim obawom i przewidywaniom CHRUPEK znalazł dom i to dom nie byle jaki, bo z własną Panią Barbarą.  Pani Basia to serce na dłoni. To wiele najlepszych chęci, to doświadczenie i wiedza. To taki dobry człowiek! Nie mam wątpliwości, że kocur trafił w najlepsze z możliwych ręce. Trzymam kciuki i puffam za jego nowy domek.


454. Rudi

Nowy rudzielec o tymczasowym imieniu Rudy był wczoraj u weta. Dostał antybiotyk i lek przeciwzapalny, bo ma pogryzienia na ogonie w kilku miejscach. 😞 W czwartek kot ma kastrację. To fajny, duży i charakterny kocur. Najpierw dał się ładnie obejrzeć, dał się wymiziać lekarzowi, ale jak przyszło do zastrzyków, to... kolega się wkurzył i trzeba było mocno trzymać. :) 😁 
***
Po wielu tygodniach oczekiwania i Rudi znalazł domek. Chłopak zamieszkał w Szczecinie u Pani Oli. Sylwia i Pani Ola spotkały się w Zielonej Górze na przekazanie Rudiego. Pani Ola przywiozła malutki kontenerek i nie było opcji żeby Rudiego tam wepchnąć, bo Rudi to wielki kot, Sylwia więc musiała pożyczyć jej swój, żeby biedak mógł wygodnie dalej podróżować. Widocznie Pani Ola nie spodziewała się takiego miśka! Rudi do mieszkania Pani Oli wszedł jak do siebie, tak jak kiedyś Bono do Pani Eleny. 😊 Od razu pooglądał wszystkie kąty, zjadł i położył się na puchatym dywaniku. Poleżał, poodpoczywał i wszedł do łóżka.😁. Kuweta też od początku była w użyciu więc zakładamy, że chłopakowi podoba się na nowym. Powodzenia!


455. Bialusia






457. Elek
458. Szelak
459. Ulek

Jak wiele jest kocich bied wie tylko ten, kto kotom pomaga. Jeszcze Elemelki nie pojechały na swoje, gdy za moje drzwi zawitała kolejna kocia rodzinka - mama z trójką ok. trzymiesięcznych syneczków. Tym razem to moja wnusia Zuzia nadała kotkom następujące imiona - Bialusia i Szelek, Elek, Ulek. I po kłopocie :). Historia, jakich wiele - kotka miała kiedyś dom, ale po wyprowadzce Państwo kotkę zostawili, nie dbając o jej kastrację. Dobrzy ludzie kotkę i jej potomstwo dokarmiali i zwrócili się z prośbą o pomoc do mnie. Obiecałam, że gdy odchowam Elemelki przygarnę nową rodzinkę. Słowa dotrzymałam i mama z synkami zamieszkała w drugim (awaryjnym) kocim pokoju. Początki, jak zawsze były dość trudne - stres związany z łapaniem, zmianą miejsca i wizytą u lekarza weterynarii. Wszystkie kotki są zdrowe FeLV i FIV ujemne, ale niestety mamusia już była w kolejnej ciąży. Ze względu na jej wczesne stadium wraz z lekarzem weterynarii zdecydowaliśmy o wykonaniu zabiegu kastracji aborcyjnej. Choć decyzja jest trudna to jedyna z możliwych. Nie możemy pogłębiać kociej bezdomności. Tak wiele tych istot czeka na ratunek. I tak kończy się opowieść o Elemelkach za moimi drzwiami, a życie zaczyna już pisać kolejną. 









460. Zorka i jej Wzorki
461. Wasyl 462. Zorro 463. Omar 464. Rektor 465. Kropeczka 466. Iwanka

467. Mellisa

Meliska trafiła do mojego domu tymczasowego z założeniem poddania jej zabiegowi kastracji i powrotem na wieś, gdzie mogłaby żyć na wolności, jednocześnie pod okiem człowieka. Kotka okazała się jednak tak miła i proludzka, że żal było ją wypuszczać. Koteczka podbiła serce Ewy, która ogłosiła ją na naszej stronie. Bardzo szybko znaleźli się chętni na adopcję tej miziastej dziewczyny i Meliska pojechała do Poznania, gdzie miejmy nadzieję będzie wiodła długie i wspaniałe życie z Panią Agnieszką i jej mężem.

468. 469. Koperek i Natka

Koperek i Natka to dzieci Melliski, które w przeciwieństwie do niej są dzikusami. Za moje drzwi trafiły po długim odławianiu przy użyciu klatki łapki. Obecnie oswajają się w kocim pokoju czekając na swój personel. Byłoby dobrze, gdyby poszły na swoje. Przebywając z człowiekiem dużo szybciej nabiorą odwagi i otworzą się.

470. Czarusia

Historia tej koteczki jest wzruszająca. Nie wiadomo, skąd się wzięła, pojawiła się po prostu pewnego dnia pod blokiem, gdzie mieszka Małgosia, a ona nigdy nie przejdzie obojętnie wobec potrzebującego zwierzaka. Kotka dała się złapać, była bardzo zaniedbana, w kudłach, z pchłami, z tasiemcami i innymi robalami, z zapaleniem ucha i masakrą w paszczy. Gosia nawet znalazła dla niej dom, ale okazało się, że ta kotka jest nosicielką kociej białaczki, no i kicha - nie mogła tam zostać. Wtedy moja czytelniczka podesłała mi link, a ja zdecydowałam, że zaoferuję się, że kotkę na DT przyjmę. 
Gosia jechała do mnie pół Polski! Calutki dzień!
Czarka na początku była przestraszona, wydawała się potulna, ale kiedy wypuściłam ją do moich kotów... zmieniła się w tyrana! Nie mogła z nimi być, nie mogłam narażać ich na prześladowanie w ich własnym domu. One są pod specjalnym nadzorem, stresy im niewskazane - też są FeLV +.
Tak się cudownie złożyło, że mój mąż mógł spędzić ten czas na "naszej wsi", gdzie jeździmy na weekendy i mógł zająć się Czarką. Ależ ona miała tam dobrze! Cały dom dla siebie! Pieski do towarzystwa, a je zaakceptowała od razu! Po dwóch tygodniach kotka doczekała się zabiegu, który uwolnił ją od bólu - usunięto jej wszystkie zęby, no i ogłosiłam ją do adopcji. Po... 5 minutach napisała pani Alicja, a ja już wiedziałam, że to TO! Pani Ala mówi, że ma taki sam charakter. )
Kotka czekała jeszcze, aż stan pozabiegowy się wygoi, no i dziś nastąpiło przekazanie w połowie drogi! W Żmigrodzie! Widziałam, że pani Ala była przejęta... :) Nic dziwnego! Ma od dziś dość trudnego kota, ale takiego z którym przyjaźń i komitywa będzie olbrzymią satysfakcją!

SZCZĘŚCIA!!! Czarusiu, sprawuj się, kochana!

471. 


2 komentarze:

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...