Pokój Przemian 2020



419. Ciri

Ciri to kolejna koteczka uratowana przez Sylwię. Jako jedyna z gromady wiejskich maluchów dała się złapać i to ocaliło jej kocie życie. Gdy trafiła do Sylwii warzyła zaledwie 0,7 kg pomimo, że była ok. 3 miesięcznym kociakiem. Swoje imię dostała na cześć bohaterki „Wiedźmina” 😊. Mała Ciri od samego początku była waleczna i syczeniem okazywała swoje niezadowolenie z powodu uwięzienia w klatce kenelowej. Mała spryciula przecisnęła się przez kratkę i wydostała poza kenel współdzieląc pokój z wcześniej złapaną kotką Tris. Malutka była tak urocza i tak szybko się oswajała, że rozkochała w sobie Karolinę mieszkającą blisko Sylwii. Szybko zmieniła dom. Ma kocią przybraną siostrę. :)

420. Lili

Opowieść o Lili jest jedną z wielu niesamowitych historii dziejących się Za Moimi Drzwiami. Koteczkę znalazł w warsztacie samochodowym Rafał - mąż Eweliny, która adoptowała ode mnie Tofika, a także stała się domem tymczasowym/stałym dla Denara. Samotna malutka kuleczka nie miała dużych szans na szczęśliwe dzieciństwo w takim miejscu, toteż decyzja była szybka - kotkę trzeba zabrać. Po kilku telefonach i ustaleniach z pomocą przyszła nam Marysia, która od jakiegoś czasu stanowi filię ZMD i Lili trafiła pod jej skrzydła. Malutka była zdrowa i w bardzo szybko oswoiła się z człowiekiem. W koteczce zakochał się Pan Bartek, którego cała rodzina to zwierzoluby. Do Jeleniej Góry malutką zabrała Klaudia - Czytaczka ZMD, a prywatnie służba Czesia i Mikusia, o których głośno na ZWD. W swoim domku (teraz) Tosia ma ciut starszą siostrę Psotkę - bardzo szybko się z nią zaprzyjaźniła. Całej kocio-ludzkiej rodzinie życzymy długich wspólnych lat w zdrowiu. 

421. Trisia

Tris to kolejne kocie życie uratowane przez Sylwię spod Strzelina. Jej historia jest bardzo wzruszająca – kotka przez dwa lata błąkała się po wsi żebrząc pod oknami o odrobinę jedzenia. Dwa lata zabrało Sylwii złapanie kociej panny, która w rezultacie trafiła pod finansową opiekę ZMD. Tris jest czarująca koteczką i żal było ja wypuszczać po sterylizacji w miejsce, gdzie nic dobrego jej nie czeka. Koteczka początkowo dzika i sycząca powoli przekonywała się do człowieka toteż zapadła decyzja o szukaniu dla niej domu, żeby nie musiała już tułać się po wiejskich szopach i altanach. W chwili obecnej kotka wraz z Prążkiem i Panem Wąsikiem przebywa w naszym domu tymczasowym w Tychach u kociotki Beatki, gdzie nabiera odwagi i uczy się życia z ludźmi i innymi kotami. Dzięki pomocy Beaty u Sylwii zwolniło się miejsce dla kolejnych wiejskich kotów potrzebujących pomocy.
___
I Trisia w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi! :) Serce dwóch cudownych kobiet - Małgosi i Gabrysi, zabiło mocniej do tej koteczki i nie zważając na jej strachliwy charakter postanowiły ją przygarnąć. W swoim domu Trisia zrobiła piorunujące postępy, co obserwować możemy na naszej grupie Za Waszymi Drzwiami. Koteczka, coraz częściej miewa momenty bliskości z człowiekiem, gdy pozwala się miziać bez końca. Trzymamy kciuki za przyjaźń z kocim rezydentem. 


422. Prążek

Prążek to kot, który gdyby był mężczyzną łamałby kobiece serca na prawo i lewo - uznawany by był na pewno za amanta. Kocurek rozkochał chyba wszystkie Czytaczki ZMD. To piękny, wielki kocur – ostoja spokoju, czarodziejski kot, jak nazywała go Sylwia, która ocaliła kolejne kocie życie w ciele Prążka. Kot pojawił się na wsi nie wiadomo skąd – NAGLE. Nikt go nie znał, niby dziki, a jednak lgnął do człowieka. Cichutki, miziasty, spokojny, ewidentnie był kiedyś domowy. W czasie wizyty u lekarza weterynarii testy na FIV wyszły ujemne, co podcięło nam trochę skrzydła. W oczekiwaniu na wyniki badań PCR wszyscy modliliśmy się do kociej bogini o pomyłkę i cud – by kot okazał się zdrowy. Gdy odebraliśmy wyniki negatywne, świadczące o braku nosicielstwa wirusa, niejednemu Czytaczowi łza się w oku zakręciła ze szczęścia. Prążek to kot ok. 5 letni, który trafił do Sylwii z objawami przeziębienia. Po wyleczeniu przeszedł zabieg kastracji. Początkowo zdecydowałyśmy z Sylwią, że Prążek trafi do mnie, ale ubiegła mnie szalona kociotka Beatka z Tychów, która zdecydowała, że kocurek wraz z Tris i Panem Wąsikiem trafi do jej domu tymczasowego, gdzie będzie szukał najlepszego personelu na świecie. Niewiele myśląc Beata wsiadła z Panem Mężem w samochód i w niedzielny poranek pognała po cała trójkę. Niestety zaraz po zmianie adresu okazało się, że Prążek cierpi na zapalenie płuc ☹. Wdrożone leczenie zaczyna przynosić rezultaty, ale wciąż trzymanie kciuków i puffanie jest wymagane.
____
Prążek doszedł do zdrowia pod czujnym okiem ciotki Beaty i nie musiał długo czekać na dom. W kocim paniczu zakochała się Natalia, która po stracie Rysia (adoptowanego z ZMD, a którego zabrał FIP :(), zapragnęła dać dom innej kociej biedzie w potrzebie. I tak ten piękny kocur zmienił adres zamieszkania. W chwili obecnej trwa socjalizacja Prążka z rezydentką Luną. Trzymamy kciuki. 

423. Hokus

424. Pokus

425. Abra

Hokus, Pokus i Abra to kocie rodzeństwo, które żyło na osiedlu domków jednorodzinnych, dokarmiane przez dobrych ludzi. Matka kociaków przyprowadziła je na taras do Marysi, która postanowiła poszukać pomocy dla kociego rodzeństwa. Kotki zostały złapane na sterylizację i początkowo nosiły imiona Hokus-Pokus, Abra i Kadabra. Bardzo szybko okazało się, że Kadabra to chłopak i nastąpiła pewna modyfikacja imion 😊. Po sterylizacji wolnożyjących kotów zawsze czeka mnie trudna decyzja – pozwolić im wrócić w miejsce bytowania, czy oswajać i szukać domu. Ponieważ kocie rodzeństwo nie wykazywało agresji i rokowało na oswojenie postanowiłam dać im szansę. Całe kocie rodzeństwo od samego początku było płochliwe, ale kocie chłopaki z dnia na dzień się przełamywali. Małymi kocimi łapkami posuwali się do przodu, natomiast Abra długo pozostawała nieprzejednana. Do tego stopnia dzikowała, ze zaczęłam zastanawiać się nad jej wypuszczeniem, ale w rezultacie wysłałam ją na nauki do Patrycji i Łukasza, którzy mają dar oswajania dzików. Wystarczy wspomnieć Miauczi i Pablo, Krówkę czy Rumbę by docenić ich umiejętności. Gdy Abra rozpoczynała nowy rozdział w swoim życiu chłopaki zmieniły adresy zamieszkania.
Hokus zamieszkał z rodziną Pani Agaty, która zakochała się w pięknym rudzielcu do szaleństwa, i której nie zniechęciło jego dzikowanie. Pomimo moich obaw chłopak szybko zaczął się oswajać i już dzień po przeprowadzce miział się ze swoją pańcią. Co zaskakujące kotek genialnie oswoił się z dziećmi! Po dwóch tygodniach w niczym nie przypominał już tego nieufnego kocurka, jakim był na początku.
Kilka dni po bracie na swoje poszedł Pokus, w którym zakochała się Pani Justyna.Szło wszystko dobrze, aż... MROŻĄCA KREW W ŻYŁACH HISTORIA
Na szczęście po mojej interwencji kotek odpuścił i teraz żyć nie daje, bo cały czas chce się miziać. :)
___
A Abra? Abra nie chciała się przemóc w domu tymczasowym, ani u mnie, ani u Patrycji. Nie mogłyśmy na to patrzeć. Kotka wróciła (teoretycznie) na wolność, ale zanim się to stało, kilka dni pomieszkała w domu u Marysi. Potem została wypuszczona, bo płakała i nadal strasznie cudowała, ale kiedy to się stało, niespodziewanie postanowiła... wrócić! No, a teraz? Kurza twarz!!! Królowa salonu! To nic, że Marysia nie planowała kolejnego kota, Abra miała wobec niej inne plany. Warto zobaczyć to: KRÓLOWA FOTELA

426. Pan Wąsik

Pana Wąsika znalazła Sylwia. To kocie ziecko było w opłakanym stanie – pogryziony najprawdopodobniej przez psy wymagał natychmiastowej pomocy. Gdy Sylwia zapytała mnie o możliwość objęcia go pomocą finansową ZMD nie wahałam się ani przez chwilę. Nikt o minimum empatii nie przeszedłby obojętnie obok tej wiejskiej bidy. Sylwia zabrała kociaka do lekarza weterynarii, który wyczyścił i zaszył ranę. Koteczek okazał się ok 7-8 miesięcznym dzieciakiem ważącym nieco ponad 2 kg oraz miziakiem i przytulaskiem, dlatego wypuszczenie go po leczeniu i kastracji nie wchodziło w grę. Podjęłyśmy decyzję, że po wyleczeniu kociego chłopaka wykastrujemy go, a następnie będziemy szukać mu domu. Z pomocą przyszła kociotka Beatka z Tychów, która zdecydowała się przejąć od Sylwii Pana Wąsika wraz z Tris i Prążkiem. Zaraz na początku pobytu w Tychach stan rany Pana Wąsika pogorszył się i wymagane było wdrożenie kolejnego leczenia.
Pan Wąsik wyzdrowiał i szybciutko znalazł świetny domek - zamieszkał u cudownej zwierzolubnej pary, wraz z młodą koleżanką. Dokazują teraz całymi dniami. 

 427. Loren

Życie nie znosi próżni 😊. Gdy tylko Abra pojechała na nauki do Patrycji i Łukasza, w kocim pokoju pojawił się kolejny tymczasowy rezydent. Hebanowa piękność przyjechała ze Złotoryi, gdzie znalazła ją Pani Maria (od Sopelka i Fikusa) i zapragnęła odmienić jej los. Ze względu na drobne rozmiary założyłam, że jest to koteczka i nazwałam ją Zośka. Początki naszej znajomości były trudne zatem nie było mowy o sprawdzaniu płci. Na szczęście Zośka dość szybko przestała dzikować i okazała się nie tylko miłym, otwartym kotkiem, ale także... Zośkiem, a po zmianie od Sofi Loren został Lorenem!  To przemiły, prześliczny kocurek!
____
Jego historia nie skończyła się tak, jakbyśmy chcieli... Kocurek już miał zmienić dom, gdy zachorował i odszedł w ciągu trzech dni. Złamał mi serce. Kompletnie. Nadal patrząc na jego zdjecie płaczę...

 Lola, Loren i Aurora

 Kleo

 Lola

Aurora

428. 429. 430. Kleo, Lola i Aurora

Po krótkiej przerwie, gdy Tris, Prążek i Pan Wąsik pojechali do kociotki Beaty, Sylwia spod Strzelina znów ruszyła na pomoc bezdomnym, wiejskim kotom. Przejęłam od niej wszystkie trzy - młode (ok. 7-8 miesięcy) koteczki – Kleo, Lolę i Aurorę. Koteczki były bardzo brudne, zapchlone, z początkami kociego kataru i odmrożonymi uszkami. Dziewczyny od razu trafiły do Pani doktor, która wykonała wszelkie specjalistyczne zabiegi, a ja rozpoczęłam walkę, aby choroba się nie rozwinęła. I tak oto trzy siostry i Loren współdzielą koci pokój, a ich historia się pisze.
___
Historia sióstr jest niesamowita i jedyna w swoim rodzaju :). Jest tak nieprawdopodobna, że nawet teraz, jak o niej myślę to wierzyć mi się nie chce, że wydarzyła się naprawdę. Kocie siostry spędzały mi sen z powiek. Kotki przez cały pobyt u mnie były bojaźliwe, niby robiły postępy, ale nie na tyle by mieć nadzieję na znalezienie im domu. Dziewczyny dzikowały, chowały się i gdy już pogodziłam się, że będę tymczasowymi rezydentkami dłużej od innych napisała do mnie Pani Anita, która zdecydowała się adoptować całą trójkę (!!!). To pierwsza potrójna adopcja Za Moimi Drzwiami stąd doczekała się odrębnego postu  https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/posts/2753366211448368.

431. Enzo

Gdy koCiotka Beata z Tychów przejęła opiekę nad Panem Wąsikiem, Prążkiem i Tris Sylwia, po krótkiej przerwie, rzuciła się na pomoc kolejnym wiejskim kotom. Tak oto czterej nowi rezydenci zamieszkali w domu tymczasowym Sylwii. Frida, Greta i Enzo pochodzą z tego samego stada, co Kleo, Lola i Aurora i być może są nawet z nimi spokrewnione. Wszystkie koteczki mają objawy kociego kataru i po wizycie u lekarza weterynarii zostało wdrożone leczenie. Kocurek Enzo wzięty na kolana czy na ręce bez problemu na nich zostaje, ale sam nie przychodzi jeszcze.

 432. Frida

(patrz wyżej)
Frida to mała koteczka, która od samego początku była totalnym miziakiem.
_________
 Nieoczekiwanie Fridę zabrało zapalenie płuc, które pomimo wdrożonego natychmiast leczenia nie odpuszczało. Koteczka została poddana eutanazji, gdy płyn zebrany w jej płucach sprawiał, że nie mogła oddychać, by dłużej już nie cierpiała. Cios w samo serce, bo na kotkę czekał już dom...

 433. Greta

(początek opisu wyżej, przy Enzo)
 Greta szybko znalazła dom, ale okazał się on kompletnie nieodpowiedzialny.
Przykre, ale bywa - Greta wróciła z adopcji. Kot to nie jest maskotka do głaskania, kot to nie jest kołnierz do noszenia. Kot nie ma spełnić niczyich wyobrażeń. To żywa, czująca istota, a my jako (teoretycznie) mądrzejsi powinniśmy dać mu czas, opiekę i cierpliwość (!!!). Tym bardziej, jeśli sto razy się mówi, jaka to istota!!
Każdy kot jest inny i po to się rozmawia, tłumaczy, opisuje, żeby druga strona traktowała to poważnie. Oczekiwać po nieśmiałej Grecie, że od razu rzuci się w ramiona... Serio?! To cudowna, przewspaniała kotka, ale potrzebuje choć kilku dni na aklimatyzację, a na rączkach może nie będzie chciała nigdy. A może za miesiąc? A może za rok? Albo... nigdy?!!
Ja uważam, że dobrze się stało. Greta znajdzie super dom, a ktoś, kto poczeka, będzie miał więcej radości i satysfakcji.
________
Kiedy kot wraca z adopcji to zawsze ogromny cios, ale nie pierwszy raz życie pokazało, że czasem to najlepsze, co kota spotkało. Greta nie długo czekała na kolejną propozycję i to taką NAJLEPSZĄ, od NAJLEPSZYCH ludzi na świecie. Historia adopcji Grety jest tak niesamowita, że została opowiedziana tutaj  https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/posts/2773006959484293.

434. Dante

Kocurek Dante został Sylwii zgłoszony przez dobrą duszę. Sylwia z mężem bez zastanowienia pognała po kocurka, przeżywając po drodze mrożące krew w żyłach przygody. Podczas podróży zapalił się samochód, ale na szczęście ogień został ugaszony i nikomu nic się nie stało. Dante - same kosteczki obleczone skórą, okazał się ogromnym miziakiem. Bardzo lubi się bawić, a apetyt dokazuje mu za dwoje. Czeka wciąż na dom, a to oswojony, kochany mizak.
_____
Pomimo nie najlepszych czasów i Dante doczekał się swojego domu  - bardzo dobrego domu - tak twierdzi Beata, u której kotuś czekał na dom stały - a ona ma doskonałą intuicję. :)
Nowi ludzie Dantusia już zostali przez kocurka rozkochani, więc mały szczęściarz będzie miał extra personel. Dziękujemy za adopcję.

435. Pysia

Ach, mówię wam, co za historia! Napisała do mnie wczoraj pani Asia, że znalazła w swoim zakładzie pracy, pod paletami, maleńkiego koteczka, ale niestety, mimo strasznego żalu, nie może go zatrzymać. Zapytała nieśmiało, czy Beata z Tychów mogłaby go przyjąć? Spytałam Beatkę, a ona i jej mąż natychmiast wsiedli w samochód, by pojechać do sąsiedniego miasta po maluszka! Nie zastanawiali się nawet pół sekundy! Pysia już u nich - grzeje się w ramionach Pana Męża, jest po wizycie u weta, odpchlona, odrobaczona i zdrowa.
Kiedy wydaje się, że już piękniejszego kota nie będzie... pojawia się takie cudo jak Pysia! Szok i niedowierzanie! 😀😀😀
Pysia od razu odwiedziła lekarza, który ją odrobaczył i odpchlił. Teraz czeka w Tychach na dom stały.
*****
Pysia trafiła do bardzo kochanych młodych ludzi, u których biją zwierzolubne serca.  Koteczka ma w nowym domku młodziutką koleżankę Poppy, z którą zaprzyjaźniła się od pierwszej chwili oraz świnki morskie i... chomiki! Jej! Co tam się będzie działo! 

436. Silver

No i jak to zwykle bywa, u Sylwii w DT jest nowy lokator. To młody kocurek, z wiosennego miotu z tamtego roku i jest synkiem Trisi. Jest bardzo spokojny, nie przejawia żadnej agresji, ale jest bardzo przestraszony. Szkoda takiego rokującego kota na życie na ulicy 😞
____
No cóż... Zobaczymy, jak się będzie zachowywał ten nowy, srebrny lokator...
_____
Silver trafił do Pani Kasi, która adoptowała z za moich drzwi Leosia. Chłopaki początkowo dzikowały, a Leosiowi nie przypadł do gustu nowy współlokator i pomimo ogromnych chęci opiekunki chłopak stawiał opory w dogadaniu się. I gdy pomimo prób pojednania chłopaków i oporu Leosia zapadła decyzja o szukaniu nowego domu dla Silvera, koty raz jeszcze udowodniły, jak magicznymi są zwierzętami - zaraz po ukazaniu się ogłoszenia o tym, ze Silver poszukuje domu Panowie zaprzyjaźnili się, a wojna skończyła się. W taki oto sposób, pomimo wielu chętnych, Silver został na swoim, a my trzymamy kciuki za dalszą przyjaźń chłopaków.

437. Loki

Zaraz po Gai swoje miejsce na ziemi znalazł Loki. Nowy domek Lokiego poleciła z całego serca nasza czytelniczka (bardzo dziękuję). Kocurek będzie w tym domu szczęśliwy. Przekazanie odbyło się szybko i sprawnie, z zachowaniem wszelkich ostrożności. Jak zwykle życzymy temu uroczemu, delikatnemu koteczkowi dobrego życia!

438. Gaja

W naszym domu tymczasowym u Sylwii, jak już wiecie, tłoczno. Jest między innymi taka parka: bury chłopczyk i biało-czarna dziewczynka. To dwójka dzieci Trisiuni (ona już w swoim cudnym domku) - Gaja i Loki. Niesamowite koty! Nareszcie jakieś chętne do ludzi! Kochają się bardzo, więc gdyby ktoś myślał o parce, to byłoby bosko... Choć parę dni po kastracji, są bardzo chętne do zabawy i miziania. Mają ok. 6 miesięcy - młodziuteńkie i - co najważniejsze - bardzo lgną do człowieka. Jasne, że chwilę w nowym domu będą się bać - to normalne.

439. 440. Mila i Klara

Mila i Klara to kolejne koteczki uratowane przez Sylwię. Drobne, delikatne, miziaki! W domu tymczasowym przeszły zabieg kastracji, zostały odrobaczone i przebadane. Koteczki bardzo się polubiły i szczęśliwie znalazły dom u cudownej rodzinki. Zaraz po przybyciu do nowego domu koteczki zwiedziły miejsce, troszkę zjadły i skorzystały z kuwety, a następnie zabunkrowały się w swoim transporterku. Te pierwsze chwile po przeprowadzce są zawsze ciężkie, ale z taką rodzinką na pewno wszystko się ułoży. Trzymamy kciuki za dziewczyny i ich nową rodzinę.



441. Nela


442. Lelek


443. Felek

444. Elka


445. Melka


446. Sroczka


447. Kawka




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...