Pokój Przemian 2019


345. Szyszka

Szyszka to szylkretowa piękność znaleziona we Wrocławiu. Kotka była zadbana i ewidentnie domowa, jednak ogłoszenia o poszukiwaniu opiekuna nie przyniosły żadnego rezultatu. Podczas pobytu Za Moimi Drzwiami Szyszunia przeszła wszelkie badania i testy, które potwierdziły, że koteczka jest zdrowa, przeszła więc zabieg kastracji i już była gotowa do adopcji. Okazała się kotką bardzo miłą i miziastą, a także zaprzyjaźniła się z moimi pieskami - FikiMiki. Koteczka miała kilka poważnych propozycji domu, ale ostatecznie zamieszkała z Klaudią i jej 4-miesięcznym kocurkiem Rambo. Było trochę obaw, jak Szyszka zachowa się do młodszego kolegi, jednak pierwsze wieści z nowego domu napawały dużym optymizmem. Kotki szybko się dogadały i już wiemy, że bawią się wspólnie, szaleją, kochają się po prostu!

346. Śrubka

Śrubka to kotka, która przez wiele lat żyła w magazynie jednej z fabryk. Radziła tam sobie najlepiej, jak potrafiła. Gdy los zetknął jej z Kingą, która skontaktowała się ze mną, zapadła decyzja by dać kotce szanse na lepsze życie w drugiej połowie jej życia. Marzyłyśmy by Śrubka poznała życie domowego kotka, kochanego i zadbanego, który nigdy nie zazna głodu i chłodu. Mimo posiadania w magazynie wielu przyjaciół, życie tam było po prostu niebezpieczne. W momencie trafienia Za Moje Drzwi kotka miała ok. 7 lat. Od samego początku okazała się koteczką bardzo ostrożną, trochę przestraszoną, ale robiącą piękne postępy. Gdy zaufała, że nie grozi jej z mojej strony żadne niebezpieczeństwo okazała się słodką istotą, rozdającą baranki i mruczącą głośno z radości. Śrubeczka była nauczona ostrożności, inaczej pewnie by nie przetrwała w takim nieprzyjaznym kotom środowisku. W ramach tymczasowej rezydentury Śrubka przeszła przegląd weterynaryjny, łącznie z badaniami krwi w kierunku chorób zakaźnych, wątroby i nerek. Wyniki krwi wskazały na dobry stan zdrowia koteczki. Kotka została odpchlona, odrobaczona. Nie było żadnego powodu by Śrubka kolędowała w domu tymczasowym, a dom stały wciąż nie dzwonił. Tak ciężko było wierzyć, że nikt nie interesował się tą cudowną kocią dziewczynką. Gdy powoli traciłam nadzieję, zamartwiając się nocami, stał się CUD. Skontaktowała się ze mną Joasia wyrażając chęć adopcji Śrubki. Jej dom to dom sprawdzony, dom zaprzyjaźniony, dom z innym kotem ode mnie - kotką Dimką, i jeszcze drugą kotką Trikką. Wiem, że Joasia na pewno da Śrubeczce czas i wszystko, co jest w tej sytuacji potrzebne. Jestem przekonana, że jest to dom szyty na miarę dla Śrubki.


347. Filiżanka

348. Spodek

Spodek i Fliżanka

Filiżanka i Spodek, to kocie rodzeństwo, które przyjechało Za Moje Drzwi od pani dr wet, z którą już kilka razy współpracowałam. Koteczki zostały odebrane przez panią doktor z pewnego domu, gdzie były niechciane i nie najlepiej traktowane. Pochodzą z Bolesławca, więc otrzymały imiona "ceramiczne". Zostały od razu odpchlone, odrobaczone, przebadane w kierunku chorób zakaźnych - zdrowe. Porcelanki okazały się rokującymi dzikuskami i po krótkim czasie tymczasowej rezydentury w ZMD znalazły swoje domy. Spodek został adoptowany przez wspierającą nas Beatę, która od dłuższego czasu rozważała adopcję kolejnego kotka. Gdy zobaczyła pierwsze zdjęcia chłopaka, decyzja zapadła. Spodek ma w swoim domu młodego kolegę Tymona i starszą koleżankę Szuszu. Filiżanka znalazła dom u Pauli, która interesowała się koteczką, gdy ta przebywała jeszcze u pani doktor. W swoim domku ma psiego przyjaciela Hektora. Porcelanki od pierwszego dnia w swoich domach robią postępy i przełamują lody ze swoimi opiekunami. Dużo szybciej poszło im nawiązywanie przyjaźni ze zwierzęcymi towarzyszami. Trzymamy kciuki za ich dalsze dobre życie!

349. Miauczi

 350. Pablo

Miauczi i Pablo to kocie rodzeństwo, które zostało uratowane przez Panią Beatę z Koty u Beaty. Kocurki przez kilka miesięcy mieszkały w domu tymczasowym w Ścinawie, aż w wieku ok 7. miesięcy znalazły wspólny dom we Wrocławiu. Bracia to kotki subtelne, łagodne i delikatne, ale każda zmiana wprowadzała ich w poczucie ogromnego lęku i strachu. To takie kotki, które potrzebują czasu i cierpliwych, kochających opiekunów. W nowym domu niestety nie było zrozumienia dla ich wrażliwej natury i kotki po 6 dniach zmuszone były go opuścić. Ponieważ dom ten znajdował się blisko mnie, zdecydowałam się przyjąć chłopaków na tymczasową rezydenturę. Nie było sensu wieźć ich z powrotem do Ścinawy. Od razu rozpoczęłam poszukiwania domu stałego dla braci ponieważ uważałam, ze najlepiej, gdyby z kolejną stresującą zmianą uporały się we własnych czterech kątach. Za wszelką cenę chciałam uniknąć oswajania kocurków w domu tymczasowym, po to żeby za chwilę przechodziły to samo w swoim domu. Niestety szczęście mi nie sprzyjało i koteczki spędzały swoje życie w kocim pokoju. Odizolowani od życia codziennego ludzi bracia nie robili żadbych postępów, toteż zdecydowałam się poprosić Patrycję i Łukasza, aby przyjęli ich do siebie do domu tymczasowego, gdzie mieliby zapewniony częsty kontakt z ludźmi i kocimi rezydentami. I choć nie nastąpił jakiś ogromny przełom, to jednak Miauczi i Pablo pięknie się u nich przełamywali. Po raz kolejny umieściłam nowe ogłoszenia o nich na OLX i tym razem zadzwonili CI ludzie! Wkrótce kocurki zamieszkały u siebie, w domu, który da im tyle czasu ile trzeba. Nowa mama pisze na naszej grupie Za Waszymi Drzwiami i... będzie dobrze! Hurra!

351. Carino

Carino trafił Za Moje Drzwi na prośbę pani pani Sylwii spod Strzelina. Został znaleziony z niewładnym tyłem. Jak się okazało maluszek miał połamaną w ośmiu miejscach miednicę i wybitą tylną nóżkę. Konsultacje chirurgiczne wykazały konieczność unieruchomienia go w klatce na ok. 6 tygodni oraz wykonanie resekcji główki kości udowej, którą przeszedł będąc jeszcze rezydentem ZMD. Choć sytuacja zdrowotna Carino nie była najlepsza, to ze względu na młody wiek kotka rokowania od samego początku były całkiem dobre. Po rekonwalescencji i kilku tygodniach spędzonych w klatce, koteczek miał wrócić do całkowitej sprawności. Carino podbił moje serce już od pierwszej chwili. Rozkochał w sobie wszystkich domowników ZMD oraz całą naszą Społeczność. Dał się poznać, jako przesłodkie dziecko pełne radości i dobrego humoru. Carino był u mnie prawdziwym kochaniem, tak jak mówi jego hiszpańskie imię. To łagodny, subtelny, ugodowy, dzielny, grzeczny, mruczący dzieciak.

Carino to też kot magiczny, który wiele nas wszystkich nauczył. Pomimo ogromnego cierpienia, które przeszedł, izolacji w klatce, kotek zawsze tryskał dobrym humorem. Zawsze skory do zabawy, wesolutki, podgryzający moje palce. Nie rozpamiętywał tego, co mu się stało, nie rozbierał na składniki co go czeka, nie analizował zagrożeń, nie projektował problemów, nie płakał nad swoim losem. Mój mały Carino - nauczyciel, dzielny malutki wojownik.

Jeszcze Za Moimi Drzwiami Carino zaczął dochodzić do zdrowia. Pokochałam go tak bardzo, że pojawiła się myśl, by już z nami został na zawsze. Wbrew rozsądkowi to pragnienie rosło we mnie. I choć w głębi serca wiedziałam, że kotek musi znaleźć dom, to nic nie mogłam poradzić, że myśl o jego adopcji kiełkowała w moim sercu i umyśle.

Na szczęście któregoś dnia otrzymałam cudowną wiadomość, od cudownych ludzi, którzy gotowi byli zaadoptować Carino. Od pierwszej chwili moje serce mówiło mi, że to dom idealny, szyty na miarę, taki który będzie kochał Carino i da mu wszystko, czego kotkowi potrzeba. Ich mieszkanie jest przygotowane dla kotów, posiada nawet duży osiatkowany balkon.

Carino został adoptowany przez Joannę i Sławka, którzy sami o sobie mówią, że są kotoholikami. W swoim domu kocio ma starsze rodzeństwo – Maksia (który jest prawie identyczny, jak Carino) oraz czarną kotkę - Kawkę. Od pierwszych chwil Carino znalazł się pod czułą opieką starszego brata, a Kawka bacznie go obserwowała próbując zrozumieć nową sytuację. Jestem pełna nadziei, że wszystko się poukłada.

Trzymamy kciuki za szczęście Carino i jego niezwykłą nową rodzinkę.

352.  Belmondo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...