Pokój Przemian 2018


Sylwestrowa - bo kotki trafiły ZMD właśnie w sylwestra. Pojechaliśmy po nie z MC do Strzelina, a potem spędziliśmy w klinice aż cztery godziny na czekaniu, wiadomo - sylwester...
To mamusia i trzech synków. Zostały zabrane z ohydnej piwnicy w Strzelinie, gdzie okociła się  wyrzucona, a potem porzucona przez właściciela kotka (trzeba dodać, że miała jeszcze troje kociąt, które wcześniej znalazły domy). Wszystkie były brudne, zapchlone, zarobaczone i chore. Na dobry początek dostały imiona związane z sylwestrem: kotka została Dosią (od "do-siego roku!", a kocurki: Sylwester, Brokat i Cekin. 


268. Dosia

Kiedy kotka trafiła ZMD, miała - oprócz wymienionych wyżej chorób - ogromny brzuch, który mógł być wynikiem zmian chorobowych. Na szczęście był to "tylko" skutek niewłaściwego odżywiania. Miała również, na skutek przewlekłego kociego kataru, powiększone gruczoły Meiboma, które drażniły jej oczy, a spływające łzy powodowały, że całkiem wyłysiał jej nosek. Dosia miała u mnie -ZMD, ciężkie życie. Jej leczenie trwało 31 dni - zastrzyki, tabletki, krople, nagrzewanie powiek i masaże brzuszka, a w końcu operacja (kastracja i zoperowanie gruczołów Meiboma), podczas której zatrzymało się jej serce. Na szczęście kotka była monitorowana i przeżyła dzięki szybkiej reanimacji. Jakby tego było mało, po ustąpieniu narkozy przestała widzieć - dobrze, że tylko na krótko, a i serce po badaniach okazało się zdrowe.
Długie, skuteczne leczenie i dobre warunki zaowocowały - kotka zmieniła się nie do poznania. Zrobiła się bielutka, czyściutka, pachnąca, odrosła jej sierść na nosku, polubiła głaskanie i zabawę.
Znalazła u Agnieszki i Pawła cudowny dom, w którym ma kocie towarzystwo.

269. Sylwester

Sylwek to biało-czarny kocurek o mięciutkiej, aksamitnej sierści. Największy i najzdrowszy ze wszystkich. Był też najdelikatniejszy, najostrożniejszy, najspokojniejszy i bardzo troskliwy. Zawsze sprawdzał, jak się czuje mama i bracia, mył im pyszczki, ocierał się pieszczotliwie.
Został zaadoptowany przez panią Monikę z Łodzi, ma siostrę, młodą kotkę Leilę i psiego towarzysza, spokojnego pekińczyka Ediego.


270. Brokat 

271. Cekin
Brokat i Cekin
Brokat (biało-rudy) i Cekin ( biało-czarny) to piękne, mięciutkie i delikatne,
wyleczone i odchuchane kocurki. Uwielbiają się ze sobą bawić i kochają ludzi. Łagodne,
mają cudowne charaktery - to słodziaki do kwadratu!
Kotki znalazły wspaniały, wspólny dom u pani Mirki we Wrocławiu
i mają cudownego opiekuna Jurka, który jest uważnym, mądrym chłopcem. 


Bonifacy najpierw miał na imię Tatulek, bo to ojciec wielu kociąt na osiedlu (w tym będących też ZMD - Koko i Szanela). To wielki kocur ważący ponad sześć kilo z pięknymi zielonymi oczami, zachwycający. Około półtora roku przed trafieniem do ZMD kotek najprawdopodobniej uległ wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego uszkodził sobie lewą przednią łapkę... Od tego dnia prowadził życie, jakiego żadnemu zwierzakowi nie życzę. Został złapany i umieszczony w klatce w piwnicy. Spędził tam półtora roku, a przecież dotychczas był królem swojego podwórka... Uszkodzenie łapki było na tyle mocne, że nie chciała wrócić do sprawności. Dodatkowo kocur wymknął się swojej opiekunce, poobijał gdzieś łapkę w brudnej piwnicy, zrobił sobie paskudną ranę na nadgarstku. Ryzyko amputacji było bardzo duże, ale opiekunka bała się podjąć taką decyzję, stąd trzymanie go w zamknięciu. 
Kiedy trafił do ZMD, a leczenie wciąż nie dawało spodziewanych rezultatów, trzeba było łapkę amputować. To było jednak - wbrew pozorom – najlepsze wyjście, bo kiedy już rana się zagoiła i nie było bolącej łapki, która przeszkadzała podczas poruszania się, Bonifacy zaczął odzyskiwać radość życia. Znalazł (wraz z Dymkiem) dom u pani Basi – dom z hektarowym ogrodem, położony pod Wrocławiem, w spokojnej okolicy przy bocznej drodze. 
Bonifacy ma u Basi (oprócz Dymka) jeszcze psiego kolegę, teriera-staruszka oraz stado kurek. 

273. Dymek

Równie piękny jak Bonifacy – kruczoczarny, ze lśniącymi zielonymi oczami. To młodziutki, zdrowy, półtoraroczny kocurek spokojny, łagodny, wcale nieagresywny.
Trafił ZMD po rocznym pobycie w innym DT. Na szczęście szybko znalazł dom i to jaki! Zamieszkał z Bonifacym.

274. Dumka

Dumka została odłowiona wśród biednych bezdomnych kotów w małej miejscowości pod Wrocławiem, gdzie z wielkim zaangażowaniem czasu i swojej pracy pomaga Ola z Fundacji Pręgowane i skrzydlate. Spora część tego kociego stada jest już przez Olę wykastrowana, każdy kot dostaje na dobre życie szczepionkę - niech mu się zdrowiej żyje. Wśród tych bezdomnych dzikusów znalazła się Dumka.
To świetna koteczka, i śliczna, i miła, i wyważona, i trochę gadułka (porozmawiać można).Dumka, ma dom z wielkim ogrodem, a nawet kawałkiem prywatnego lasu, z dala od dróg, w spokojnym miejscu. Jej ludziom specjalnie zależało, aby była z charakterem, nie żadne "lelum polelum" :) Kotka ma uległą i spokojną koleżankę i na pewno sobie poradzą:)


Kaja to gładkowłosa, młoda suczka, przywieziona do ZMD po apelu o zabieranie z przytuliska w Oławie psów zamarzających, w otwartych boksach, w czasie mrozów . Trzy tygodnie wcześniej została interwencyjnie odebrana ze strasznej biedy, gdzie głodowali ludzie i zwierzęta. Była już wstępnie odkarmiona, odrobaczona, zaszczepiona i właśnie została wykastrowana – podczas podróży jeszcze nie całkiem wybudziła się z narkozy.
Sunia szybko dała się poznać jako stworzenie urocze, spokojne i kochane. A zaraz następnego dnia po umieszczeniu ogłoszenia na OLX zgłosiła się pani mieszkająca ulicę obok:)Na umówione spotkanie przybyła z całą rodziną i pieskiem Psiuniem, który najpierw był u nich tymczasowo, a potem został na stałe. Rodzina zastanawiała się już od pewnego czasu nad towarzystwem dla psiunia, więc Kaja spadła im jak z nieba – i została adoptowana. :)

276. Sabinka

Sabinka to śliczna, około pięcioletnia, biało-bura kotka po przejściach. Trzy lata temu ktoś wyrzucił ją z samochodu razem z drugim kotem. Znalazła wtedy dom u pewnej starszej pani. Była dla niej dobrą i wierną towarzyszka, ale los nie chciał, by wspólnie się zestarzały. Pani Sabinki zachorowała i musiała iść do szpitala; nie mogła się już dłużej zajmować kotką, jej życie w szpitalu nie pozwalało na to... Początkowo Sabinkę wzięła do siebie jej córka, ale domowa kotka za nic nie chciała zaakceptować drugiego kota, więc Sabinka nie mogła u niej zostać. ZMD okazało się, że to przemiła kicia, która bardzo potrzebuje nowego stałego domu, bo jest zdezorientowana i tęskni... I dom dla Sabinki się znalazł! Na dodatek w okolicy z której przyjechała - koło Kłodzka.:) Jej nowi ludzie przyjechali po nią „przed pracą”, jadąc 2,5 godziny w marznącym deszczu! Czy można wystawić sobie lepsze referencje? 5 godzin w samochodzie, w dzień roboczy, aby nie czekała za długo, aby pomóc i dać dom osieroconej przez swoją panią Sabince!

277. Magoda

Magoda dostała imię na cześć Chaty Magoda w Bieszczadach. :) To kotka około półtoraroczna, śliczna, zgrabna i powabna koteczka, czarna, ale podszyta białym puchem; ma oczy jak bursztyny, jest puchata jak szynszyla, a jej sierść jest jak popiół lub dym. Bardzo oryginalna - ale dzika. Była pod opieką Oli z Fundacja Pręgowane i skrzydlate, została już odrobaczona, zaszczepiona i wykastrowana. Przyszła ZMD do Bonifacego (i ciotki Gosianki) po nauki bycia kotkiem domowym. Chęć zaadoptowania Magódki wyraziła pani Agnieszka z Gdańska, więc raz dwa zorganizowałyśmy transport i pojechała!  Po niedługim czasie życia na swoich warunkach i korzystania z dobrego przykładu dwóch innych kotów (które pani Agnieszka też oswoiła) okazało się, że Magódka odnalazła się w nowym domu i myślę, że będzie mogła, ku radości wszystkich zainteresowanych, wieść tam szczęśliwe życie.

278. Hosia

Hosia została odłowiona przez Olę z Fundacja Pręgowane i skrzydlate. To bardzo czarniutka, szczuplutka, drobniutka, młodziuteńka kotka. Imię otrzymała po Hokusie, nieodżałowanym rezydencie ZMD. Przeszła wszystkie potrzebne badania, ale kiedy okazało się, że test płytkowy w kierunku białaczki okazał się dodatni, trzeba było zrobić kotce drugi, dokładniejszy test, a do czasu otrzymania jego wyniku Hosia nie mogła się kontaktować z innymi kotami i musiała przebywać ZMD samotnie, w osobnym pokoju. Test PCR okazał się ujemny, kotka jest zdrowa, a ciotka Gosianka postanowiła dać jej drugą szansę, więc czekamy czy Hosia da się oswoić.
Edit: Hosia została wypuszczona na swój teren, do końca pozostała nieprzejednana i przerażona. 


Hania i Funia, dwie młode kotki – miały w momencie przybycia 7-8 miesięcy. Zostały odłowione na jednym z wrocławskich osiedli. Zostały umieszczone w kenelu, w pomieszczeniu piwnicznym, gdzie były leczone, a potem zostały zaszczepione. Spędziły tam miesiąc i wydawało się, ze będą już trochę oswojone. Tymczasem, kiedy trafiły ZMD, jedna z kotek skakała po klatce w przerażeniu, syczała i machała pazurami, więc otrzymały imiona Harpia i Furia. Jednak, tak jak w przysłowiu, diabeł okazał się nie taki straszny, jak go malują. Funia i Hania długo były nieufne i nie dawały się dotykać, ale było coraz lepiej. Zostały wysterylizowane. Trzeba było im ludzi, którzy dadzą im czas i pozwolą im oswajać się w swoim tempie.

To bardzo wesołe, kochające się bawić, śliczne, zgrabne kotki i szukałam da nich najlepszego domu - w którym mogłyby się wspierać, bawić ze sobą, ponieważ doskonale się znają i bardzo się lubią. I taki właśnie dom znalazły. Zostały adoptowane przez panią Adę i pojechały daleko, aż pod Hanover. Nazywają się teraz Dori i Melania.

281. Król Złoty

Złoty Król - wielki i piękny kocur w wieku ok. 2-3 lata, zaczął przychodzić do ogrodu na wrocławskich Złotnikach. Wyglądał okropnie, był podrapany, pobity w walkach kocurów i kulał. Został złapany i umieszczony ZMD. Kocurek po opatrzeniu ran i wykastrowaniu zaczął pięknie zdrowieć, ale niestety jakiś uraz na paluszkach lewej przedniej łapki nadal dawał mu się we znaki. Rtg nic nie wykazało. Podczas konsultacji chirurg nie stwierdził żadnych problemów z kośćmi czy stawami, tylko bolesność łokcia i mniejszą nadgarstka. Doktor Bieżyński z UP we Wrocławiu, podał mu lekką blokadę do obu stawów i to, jak się potem okazało okazało się skuteczne! Kot nie kulał już więcej. :)
Złoty to kot piękny, urokliwy i ma fajny charakter; jest niesamowicie majestatyczny, spokojny i wyważony, ale jeszcze do końca oswojony, kuli uszy kiedy chce się go pogłaskać (coraz rzadziej), ale to kwestia czasu. To łatwy pod tym względem przypadek. Trzeba tylko poczekać chwilę aż zaufa. 
Złoty król znalazł dom u pani Ewy, u ludzi z wielką tradycją pomagania zwierzętom, z wielkim sercem i doświadczeniem. 

282. Migotka

Panna Migotka przebywała pod opieką Oli z Fundacji Pręgowane i Skrzydlate, a ZMD spędziła tylko kilka dni. Koteczka została odłowiona podczas akcji kastracji bezdomnego stada kotów. Kicia okazała się przemiła, delikatniutka i subtelna, niesamowicie urokliwa! Kokietująca, wdzięcząca się, skora do zabawy, lubiąca mizianie, bardzo wesoła, bardzo zgrabnie zbudowana, delikatna, niewielka, prześlicznie umaszczona! Przecież takiej koteczki nie można wypuścić z powrotem na bezdomność. Dodatkowo, po kilku tygodniach w DT u kotki objawiło się uczulenie. Zaczęła dostawać monokarmę (czyli z jednego gatunku białka zwierzęcego - tylko nie z kurczaka lub specjalną karmę hypoalergiczną) i poczuła się dobrze. Ranki na karku pięknie się zagoiły. Została jej pobrana krew na pełen panel alergiczny, oraz na inne badania krwi, które pomogą stwierdzić czy to stały problem, czy może incydent. Migotka jest zaszczepiona, wykastrowana, odrobaczona. Testy na FeLV i FIV ujemne (zdrowa). Zabezpieczona przed pchłami i kleszczami.
Kotka jest śliczna, miła, mruczy, kocha się bawić, lubi głaskanko, a jednocześnie jest trochę lękliwa i na pewno nieprzebojowa, ale ma w sobie pokłady radości. Potrzebuje chwili, aby zaufać człowiekowi, dnia/dwóch. Bardzo ładnie dogaduje się z innymi kotami.
Pannę Migotkę zaadoptowała pani Beata, a już po tym fakcie okazało się, ze wcześniej zrobione testy w kierunku alergii wyszły ujemne, a podejrzenie padło na często uczulającą koty karmę S.



283. 284.285. 286. 287. -  WIÓRKA WIEWIÓRCZYKÓWNA I JEJ DZIECI - WIÓRKI

Kotka okociła się na wrocławskim podwórku, a dzieci ukryła w pustym drzewie! Kociaki zaraz zaczęłyby wychodzić i byłoby to w tamtym miejscu dla nich niebezpieczne. Cała kocia rodzinka została więc zabrana ze swojego nietypowego lokum i trafiła ZMD, a tam kotka (z racji tego, gdzie się okociła) dostała imię Wiórka Wiewiórczykówna, a małe Wiórki, trzy kocurki i jedna koteczka, zostały nazwane Jurek, Ogórek, Kiełbaska i Sznurek. Od razu jednak pojawił się problem – nie można było wejść do kociego pokoju! Kocia mama broniła swoich dzieci, była zdenerwowana i wściekła! Takiej sytuacji jeszcze ZMD nie było, a na dodatek problem narastał; w wyniku stresu kotka nie tylko bardzo źle reagowała na ludzi, ale na dodatek niewłaściwie opiekowała się dziećmi, zrobiła się dla nich niebezpieczna. Została więc od nich zabrana i wysterylizowana. Teraz czeka na dalsze losy pod opieką Marty z Przygarnij Kota.
Na szczęście kocięta były na tyle duże, że już jadły samodzielnie. Rosły – jak to małe kotki szybko i dobrze się rozwijały. Żal było rozdzielać rodzeństwo, a ponieważ samoistnie utworzyły się dwie chętniej przebywające ze sobą pary, Jurek z Ogórkiem oraz Kiełbaska ze Sznurkiem, to w takich właśnie parach szukały domów.

Ich adopcje to niesamowite historie, bo Kiełbaska ze Sznurkiem znalazły dom na Mazurach, u pani Izy, mają tam również młodą panią – dziewięcioletnią Zosię, po drodze nocowali w Warszawie u mojej przyjaciółki - Ewy, a Jurek z Ogórkiem znalazły dom w Bieszczadach w rodzinie Agnieszki! Zawieźli ich tam z Wrocławia Agnieszka i Andrzej, którzy pokonali 1400 km w jeden dzień!

288. Tina

Tina nie jest u mnie. To za trudny przypadek, ale jest pod moją opieką finansową. Moja od lat czytelniczka wspierająca mnie dobrym słowem i nie tylko, napisała do mnie z prośbą o pomoc.
Dowiedziała się o tym, że suczce z jej rodziny mieszkającej na wsi - Tinie, całe życie wiszącej na coraz grubszych łańcuchach, grozi wyrok śmierci...
Suczka urwała się z łańcucha któregoś dnia i ugryzła w nogę kobietę. Od lat towarzyszy jej łatka agresywnej, co skutkuje tym, że właściciele się jej boją, Tina jest niewybiegana, uwiązana dzień i noc, niedotykana. Była zaniedbana od początku życia, a teraz to najlepiej ją uśpić.
Pomyślałam, że może by dać jej szansę i wysłać do szkoły z internatem?

Pamiętacie Rokiego? Ten piesek dostał od Best of The Best - Aleks Borysewicz szkolenie psów nowe, drugie życie!
Ja, jako ZMD, tylko opłaciłam mu pierwszy miesiąc, kupiłam porządną karmę - wielki wór - to wystarczyło, by Roki cieszył się dziś nowym życiem w swoim domu, gdzie wyleguje się na kanapach!

Tina mnie wzrusza. To niestary pies, całe życie miał pod górkę. Chciałabym zrobić dla niego to samo. Opłacę hotel z naukami. Aleks się zgodził ją przyjąć! Koszt pierwszego miesiąca to 650 zł (weterynarz, karma, szkolenie, socjalizacja, pełna profesjonalna opieka). Opłacimy ten pobyt jak długo będzie trzeba.

289. Iśka


290. Misia A
291. Misia Be

292. Misia Ce

293. Bajka



294. 295. Bella i Vito

296. Tralalusia


297. 298. Tralalotek i Tralalotka


299. Smerfusie Ekostrażowe

300. Potterzaki


301. 302. 303. 304. Rexy - Flo i Zoe oraz Eva i Rex


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...