Pokój Przemian 2016

Rok 2016

  121. Misza

Wiejska dziewczyna. 
Przeganiana, niekarmiona, przywieziona ZMD przez dwie dobre dziewczyny. 
Delikatna, wrażliwa, ale bardzo kochana kicia. 
Uwielbia się miziać, tulić, strzelać baranki. 
Siedzi bidulka w swoim kąciku i czeka na mnie. 
Gdy przychodzę, wychodzi, pozwala się pieścić i okazuje mi na swój koci, 
cudowny sposób, jak bardzo chce mieć swojego człowieka.
Znalazła dom we Wrocławiu. Ma już koleżankę. Niech jej się dobrze żyje, kochanej kici!

122. Alba

Albus i Alba.
Albus - cwaniak i spryciarz; ma piękne zielone oczy i czarne kropki na futerku, 
a Alba to słodka koteczka o mięciutkiej sierści i krótkim ogonku.
Kociaki wypatrzył na działkach Kuba ze swoją dziewczyną - ten Kuba, 
do którego wcześniej trafił Keny. 
Chciał, żeby przed zbliżającymi się właśnie dużymi mrozami znalazły się w bezpiecznym miejscu. Skontaktował się z ZDM i podjął się złapania maluchów, 
co udało mu się po kilku dniach i posłużeniu się klatką samołapką. 
I tak trafiły ZMD. Imiona - Albus i Alba – otrzymały od Kuby.
Kotki były zdrowe, ale oswajały się powoli. 
Po miesiącu Albus (teraz nazywa się Balbus) znalazł dom u Oli,
 która prowadzi bloga Pies we Wrocławiu. Albę zaadoptowała pani Kamila.

123. Albus

Albus i Alba.
Albus - cwaniak i spryciarz; ma piękne zielone oczy i czarne kropki na futerku, 
a Alba to słodka koteczka o mięciutkiej sierści i krótkim ogonku.
Kociaki wypatrzył na działkach Kuba ze swoją dziewczyną - ten Kuba, 
do którego wcześniej trafił Keny. 
Chciał, żeby przed zbliżającymi się właśnie dużymi mrozami znalazły się w bezpiecznym miejscu. Skontaktował się z ZDM i podjął się złapania maluchów, 
co udało mu się po kilku dniach i posłużeniu się klatką samołapką. 
I tak trafiły ZMD. Imiona - Albus i Alba – otrzymały od Kuby.
Kotki były zdrowe, ale oswajały się powoli. 
Po miesiącu Albus (teraz nazywa się Balbus) znalazł dom u Oli,
 która prowadzi bloga Pies we Wrocławiu. Albę zaadoptowała pani Kamila.


Przypałętała się nie wiadomo skąd na wieś biedna, zagłodzona, chora koteczka. 
Pomogła jej Kasia, ZMD przywiozła. 
Tu poczuła się świetnie, najadła, wyleczyłam ją, puściłam na dom. 
Czuła się bardzo dobrze. To miła i grzeczna kocia. Spokojna, kochana. 
Zdecydowałam się oddać ją na zabieg sterylizacji. 
Ludzie chętniej adoptują kotki już po tym kłopotliwym zabiegu. 
I choć to zdarza się niezwykle rzadko Kazia już po zabiegu dostała wstrząsu. 
Nie udało się jej uratować. To taki okropny żal, niesprawiedliwość, smutek. 
Płacze Kasia, płaczę ja, ale śmierć jak zawsze jest na to głucha. 
To pierwszy taki przypadek od kiedy prowadzę DT. 
Czasem tak po prostu jest i nie da się temu zapobiec, ani nic z tym zrobić... 

125. Walenty

Walenty był miłym, cierpliwym, spokojnym, towarzyskim, około siedmioletnim kocurem. 
Walenty nie został złapany ani oddany, ani znaleziony. 
Walenty znalazł się sam - w walentynkowy wieczór przyszedł do pani Małgorzaty, 
która nie mogła go zatrzymać, bo jej kotka na widok gościa wpadła w straszną złość.
 Następnego dnia przybył ZMD – brudny, wychudzony, z katarem, zaropiałymi oczami
 i nieproporcjonalnie wielką głową. Na dodatek dysproporcja zaczęła się powiększać.
 Badania wykazały, że oprócz tego choruje na FIV i ze względu na dobro innych zwierząt ZMD 
nie mógł tutaj zostać. Z tej trudnej sytuacji znalazło się najlepsze możliwe wyjście; 
znalazł dom u lekarza weterynarii i mógł być leczony u niego w klinice. 
Patronowała mu Fundacja EBRA Koci Zakątek. 
Niestety, okazało się, że choroba jest już bardzo zaawansowana i Walentemu nie udało się pomóc. :(

126. Dina Zaura - Malinka

Ta śliczna, gadatliwa, siedmiomiesięczna kotka 
o miękkiej sierści urodziła się i mieszkała w pobliżu stajni. 
Oswoiła ją, złapała i przywiozła ZMD pani Dorota (od Rzepki i Buraczka). 
Ponieważ koci pokój był w trakcie dezynfekcji, koteczka została zainstalowana w klatce na parterze 
i od razu zaczęła się zapoznawać z domem i rezydentami. 
Na widok "niebezpieczeństwa" jeżyła sierść na grzbiecie i zaczynała przypominać dinozaura,
 więc otrzymała imię Dina-Zaura. 
Dina szybko nabierała zaufania, ale jej pobyt ZMD był krótki, bo równie szybko trafiła do wspaniałego domu, do Hany z Pastelowego Kurnika. 
Tam dostała imię Malinka, niemal od razu poczuła się "na swoim"
 i szybko zaprzyjaźniła z resztą domowników.

 127. Achima.

Achima to jedna z Piętaszków - pięciu kotków, które trafiły ZMD jednego dnia. 
Ola i jej koleżanka Ania uratowały je przed złym losem, bo kotki miały "zniknąć i już". 
Achima to piękna, odważna, przebojowa kotka, okaz zdrowia. 
Ma błyszczącą sierść, zgrabne ciało, ruchy pantery i piękne oczy. 
Od pierwszej sekundy czuła się ZMD jak u siebie. 
Znalazła dom u pani Krystyny i pana Zenka - wspaniały dom z ogrodem 
i od razu pokochała swoją nową panią :)

 128. Gabriel

Gabriel to piękny biało-rudy kotek, następny Piętaszek uratowany przez Olę i Anię
przed byle jakim wiejskim losem przeganianego, niechcianego kota.
Szybko się ośmielił i zaczął śmigać po pokoju.
Od początku zarezerwowany, trafił do fajnego domu, w którym ma towarzyszkę
- suczkę Fiśkę :)

 129. Eredin.

Eredin, kolejny uratowany Piętaszek.
Jego sierść to prawie lustrzane odbicie futerka Gabriela.
Ten przesłodki kocurek, który komuś tak przeszkadzał, że "miał zniknąć",
to wzór wszelkich najlepszych kocich zalet.
Odważny, miły, miziasty, wesoły, zabawny, mięciutki i śliczny jak z obrazka!
Po serii propozycji nie do przyjęcia trafił na miłych i sympatycznych,
a co najważniejsze, chcących się uczyć młodych ludzi.
Zachował imię Eredin nadane mu przez Olę :)


130. Monte.

Monte, siosta Tris, jest czarno-biała i tak samo kochana jak Tris. 
Ona też była chora i leczona u pani Halinki, mamy Oli. 
Monte i Tris nie są tak śmiałe jak reszta Piętaszków, potrzebuja trochę więcej czasu, 
ale za to są urocze i łagodne. 
Udało im się zamieszkać we wspólnym domu pod opieką Blanki 
- miłej dziewczynki i jej rodziców.

131. Tris

Tris, również Piętaszka, to jedna z dwóch koteczek, które, jak się okazało, były chore.
Dzięki pomocy pani Halinki, mamy Oli, opiekującej się przez kilka pierwszych dni
wszystkimi Piętaszkami, mogły być od razu prawidłowo leczone.
Tris jest biało- bura. Bardzo się lubią z Monte i często się przytulają.
Udało im się trafić do wspólnego domu, gdzie zamieszkały z przemiłą dziewczynką,
Blanką i jej rodzicami.

132. Pyza

Pyza Była ZMD krótko.
Ta grubiutka, zadbana kotka została znaleziona na ulicy przez panią Maję.
Na zdjęciach wygląda na złą, ale to z powodu brakującego po lewej stronie kła.
Lubi głaskanie i zabawę. To zupełnie oswojona kotka, prawdopodobnie wychodząca, która zawędrowała za daleko.
Na ogłoszenie o kici szybko przyszła odpowiedź od jej pani.
Pyza okazała się Desdemoną, w skrócie Daisy.
Wróciła do domu, a jej pani obiecała, że ją zaczipuje.

 133. Diego

Diego mieszkał na działkach i był tam dokarmiany.
Uciekając przed prześladującymi go łobuzami zranił się w łapkę
i to na tyle poważnie, że kiedy dokarmiający go pan znalazł go i zawiózł do lekarza,
 pozostało już tylko jedno wyjście - amputacja.
Podczas leczenia i rekonwalescencji kotek przebywał w schronisku.
Ponieważ nie nadawał się do adopcji, bo był zbyt dziki,
Aneta ze schroniska postanowiła poprosić o pomoc i Diego znalazł się ZMD.
Początkowo długo nie robił postępów.
Nie pomogła wizyta pana, który go karmił i który chciał nawet zabrać Diega z powrotem na działki.
Ale trzeba było dać kotkowi szansę na lepsze życie.
Został więc jeszcze tymczasowo ZMD i, choć bardzo powoli, zaczął się jednak oswajać.

Diego znalazł dom, w którym będzie miał towarzystwo ludzi i zwierząt,
a jego nowa opiekunka jest z wykształcenia technikiem weterynarii i zoopsychologiem.

134. Tasza

Tasza -prześliczna trikolorka - została złapana do kastracji na osiedlu Gaj.
Po zabiegu siedziała w klatce u jednej z opiekunek tamtejszych kotów, pani Niny.
Jej zachowanie wskazywało, że nadaje się do oswojenia,
jednak kiedy trafiła ZMD, okazała się kompletnie nieprzewidywalna -
w jednej chwili słodka jak miód, a za moment wcielona furia.
Atakowała ludzi i zwierzęta. Została więc podjęta decyzja o wypuszczeniu Taszy na
jej teren, gdzie była obserwowana przez opiekunki, które stwierdziły, że
kotka lgnie do ludzi i kompletnie nie radzi sobie na podwórku.
Chwilowo przebywa u Marty (opiekunki kotów z Gaju) i kiedy nie ma w pobliżu
innych zwierząt zachowuje się idealnie.
Errata: Tasza została adoptowana przez panią Jadzię, która od dawna marzyła o kocie.
 Drapaki, zabawki, kuwetka, kocyki, miejsce na kołderce i podusi... 
Wszystko czekało na nowego domownika. Kiedy zobaczyła Taszę, od razu stwierdziła, że to TEN kot! Tasza - teraz Lady - ma się doskonale we własnym domu:)


Perełka była malutką, dwunastoletnią sunia o miodowej sierści i wielkich uszach.
Troszkę ślepa, troszkę głucha, i (niestety!) z guzami na listwie mlecznej
 (nie była wysterylizowana), ale poza tym w bardzo dobrej kondycji.
Truchtała dziarsko, przymilała się, momentami podskakiwała i zachowywała się jak szczeniak. Perełka - jako jedyny pies - mieszkała u pani Krystyny w Miękini razem z czternastoma,
a po przeprowadzonej akcji pomocy już tylko z trzema kotami.
Kiedy jej opiekunka zmarła, Perełka, jako pierwszy piesek tymczasowo znalazła się ZMD.
Bardzo szybko zaprzyjaźniła się ze zwierzętami i zdobyła serca ludzi.
Pewnie by już została ZMD, ale niemal od razu wyrazili chęć
zaadoptowania jej cudowni ludzie; Monika Małek (znana fotografka kotów) i Bartek.
Perełka szybko zaaklimatyzowała się w nowych warunkach.
Pozostało jeszcze przeprowadzenie operacji usunięcia guzów z listwy mlecznej i sterylizacja.
Niestety, okazało się, że guzy dały przerzuty na organy wewnętrzne.
Perełka po operacji nie wróciła do zdrowia i trzeba było podjąć tę najgorszą decyzję,
żeby skrócić jej cierpienie :(

136. Rudka

Rudka to kotka z Miękini, która trafiła ZMD po śmierci dotychczasowej
opiekunki, pani Krystyny. Kiedy opiekunka zwierząt zachorowała, została
przeprowadzona akcja, w wyniku której większość kotów znalazła domy,
 a z panią Krystyną zostały trzy koty i suczka Perełka.
Rudka jest biało-rudą, łagodną, miłą kotką, która lubi inne zwierzęta.
Od razu znalazła dom u pani Kasi w Łodzi.


Smerfetka, bura kotka z Miękini, która trafiła ZMD Razem z Perełką i
Rudką. Jest cudowną kicią - zawsze jak wierny pies koło człowieka,
biegnąca witać go już na progu, spokojna, grzeczna, lubi się bawić. Była
ZMD dość długo, ale wreszcie, po różnych perypetiach adopcyjnych,
trafiła do domu stałego u fantastycznych młodych ludzi :)

138. Klusek.

Klusek - młody, około ośmiomiesięczny psiak. Wyrzucony przez kogoś
błąkał się po wsi przez dwa tygodnie. Pan, który go dokarmiał, dał
ogłoszenie na fejsbuku, a że znajoma osoba wyraziła chęć zajęcia się
pieskiem, więc został przywieziony do Wrocławia. Kiedy Klusuś pojawił
się u ZMD, nie wiedział, co to dom, nie umiał chodzić po schodach,
nie potrafił chodzić na smyczy, był smutny, przestraszony, choć nadal
przyjazny. Na widok wyciągniętej ręki sikał pod siebie ze strachu.
Zmieniło się to bardzo szybko; psiak okazał się uroczy - grzeczny, miły,
łagodny i inteligenty. Już następnego dnia szalał z Fiką. Pani, która
początkowo chciała się zająć Kluskiem, zrezygnowała, ale już po czterech
dniach znaleźli się chętni do zaadoptowania pieska - Justyna i Tomek,
którzy, po zapoznaniu się z Klusiem, zabrali go do domu :)


Ponieważ Kluś okazał się doskonałym towarzyszem dla Fiki, powstał pomysł,
 żeby zapewnić jej psie towarzystwo na stałe.
Doskonałym kandydatem wydawał się Kapselek, mały, według ogłoszenia około roczny piesek. Kapsel (który zaraz zmienił imię), to pies łagodny, spokojny, grzeczny, i odważny;
umie wspólnie mieszkać w zgodzie z innymi zwierzakami.
Bardzo spragniony miłości, dotyku, uwagi, ale potrafił położyć się z dala i spać spokojnie.
To śliczny psiak w typie corgie, w czekoladowobrązowym kolorze.
Niestety, okazał się dużo starszy, niż podano w ogłoszeniu, a i charakter też ma zupełnie inny.
Na Fikę kompletnie nie zwracał uwagi i nie chciał się z nią bawić. Został więc ZMD tymczasowo.
Na ogłoszenie o poszukiwaniu dla niego domu odpowiedziała Kasia, która, jak się okazało, już wcześniej chciała tego właśnie pieska zaadoptować i tak Czekofredek szybko znalazł stały dom :)

140. Szarcia

Szarcia to dzika koteczka, którą oswoili Kasia z Witkiem.
Trwało to długo, bo kotka była bardzo płochliwa.
 Kiedy wreszcie weszła do ich domu, została zabrana do weterynarza,
który stwierdził, że kotka ma świerzb i jest w ciąży.
Szarcia okociła się 9 kwietnia - niestety, jedno z dwojga kociąt było martwe.
Po konsultacji z weterynarzem wykonano USG i okazało się,
że jest jeszcze jedno kocię, które przyszło na świat przy pomocy cesarskiego cięcia.
Z powodu przygotowań do bliskiego ślubu Kasia i Witek nie mogli właściwie zająć się kocią rodziną
i zapewnić jej tak potrzebnego w tej sytuacji spokoju.
Postanowili poprosić o pomoc i w ten sposób Szarcia z dziećmi znalazła się ZMD.
Kocięta - Basia i Wituś - otrzymały imiona po swoich dobroczyńcach :)
Kotka po odchowaniu kociąt wróci do swoich państwa, a kocięta czekają na nowe domy.

141. Basieńka

Basieńka to córeczka Szarci.
Jest szylkretką z rudym płomyczkiem na głowie i ma jedną białą skarpetkę.
Spokojna, urocza, niekłopotliwa rośnie jak na drożdżach i pięknie się rozwijała.
Basia i Wituś znaleźli wspólny dom u wspaniałej rodziny w Niemczech.

142. Wituś

Wituś, synek Szarci, jest równie słodki i niekłopotliwy jak jego siostrzyczka.
Jego łapki czarują whiskasową szarością, która na grzbiecie przechodzi w ciemnoszare odcienie.
Razem z siostrą zdobywały kolejne stopnie kociej sprawności i są ze sobą niezwykle zżyte.
Basia i Wituś znaleźli wspólny dom u wspaniałej rodziny w Niemczech.

143. Kubuś

Kubuś to czarny kociak, ma białe brwi, biały krawacik i białe włoski w uszach.
Został porzucony przez mamę.
Znaleziono go ledwie żywego, z katarem i pustym brzuszkiem, gdy miał ok. 10 dni.
Ledwo dychał, ale miał wielką wolę przetrwania.
Zaopiekowała się nim z olbrzymim poświęceniem pani Halinka,
która przejęła obowiązki kociej mamy.
Musiała karmić malucha co trzy godziny we dnie i w nocy, masować mu brzuszek,
wycierać zasmarkany nosek, tulić i ogrzewać.
Kubuś, berbeć chyba z piekła rodem, jest niezwykle apodyktyczny:
kiedy mu się coś nie podoba, robi aferę i nie odpuszcza!
Jest przy tym przesłodki, bardzo rozbrajający.
Trzeba go dokarmiać, bo z jakiegoś powodu nie najada się pokarmem Szarci, mimo że Basieńka i Wituś wręcz przeciwnie; przybierają na wadze, rosną i niczego im nie brakuje.
Kubuś to cwaniak i uwodziciel. Szuka służby, która będzie go obsługiwać.
W zamian oferuje rządy twardej łapki i ostrych ząbków. Dom musi być super!
Errata: Kubuś został adoptowany przez Lucynę i Pawła. Kiedy przyszli go obejrzeć,
Kubuś Antonio Bandzioras wybiegł im na spotkanie!
Lucyna i Paweł wpadli po uszy!
Od razu zaklepali kotka i zabrali go, jak tylko się usamodzielnił.

144. Cynia

Cynia miała być tymczasowo ZMD jeszcze przed Marcysią-Miką, ale los zdecydował inaczej.
Przybyła więc ze schroniska w Cieszynie dopiero później, 15. maja.
To mała suczka, waży 9,5 kilograma, w kłębie ma 35 centymetrów.
Informacje na jej temat były sprzeczne; a to że kłapie zębami, a to że szczeka
i nie daje do siebie podejść, a to że wręcz przeciwnie, jest łagodna.
Cynia okazała się przeraźliwie przestraszoną, łagodną psinką.
W wielu sytuacjach nie umiała się znaleźć, nie wiedziała, jak się zachować,
nie wiedziała, co może, a czego nie, ale szybko się przełamywała i jeszcze szybciej uczyła.
Od początku załatwiała się tylko na dworze.
Z powodu chorych oczu trzeba było zabrać Cynię do weterynarza, który stwierdził,
że sunia ma młode zdrowe zęby i że wobec tego ma raczej trzy lata
(a nie cztery, jak podano w schronisku).
Oznacza to, że musiała trafić do schronu jako psie dziecko, dużo poniżej pierwszego roku życia,
no i tam ugrzęzła. Na nowy dom nie czekała długo.
Zainteresowali się nią Monika i Mateusz – spokojni, ciepli młodzi ludzie,
którzy mają serce na dłoni, cierpliwość i wiele dobrych chęci.
W domu opiekują się kotem (znalezionym w worku, nad jeziorem w Niemczech) i królikiem.
Marzyli o małym psie, szukali, oglądali i wpadła im w oko Cynia,
która wprawdzie bała się nowych ludzi, ale oni, niezrażeni, zdecydowali się ją adoptować.
Imię Cyni ewoluowało: Cynia – Lisia – Tulisia, a teraz nazywa się Foxi:)

145. Jolinka.

Ta młoda kotka przybłąkała się do gospodarstwa państwa L., sąsiadów Joli z Jolinkowa. 
Ci ludzie, mimo że ubodzy, opiekują się bezdomnymi zwierzętami. 
Pani Krysia ma dobre serce (choć w domu wielka bieda); 
przygarnia wszystkie potrzebujące zwierzaki, które pojawią się w jej życiu.
 Jednak kotkę czekał tu los zwykłego wiejskiego kota; 
pewnie rodziłby dwa razy do roku, czasem dostała trochę leka i długo by nie pożyła, 
więc zapadła decyzja, że zabieramy ją ZMD.
Jolinka ma piękne zielone oczy, jest chudziutka, zgrabna, gibka i ma mięciutkie futerko. 
To nieśmiałe, ani trochę nieagresywne stworzenie. 
Ma za sobą jakąś smutną historię, której do końca nie znamy, wie, co to głód i strach, 
ale wzięta na ręce mruczy, a kiedy przyjechała, nie patrzyła, że jest w nowym miejscu, 
tylko jadła, jadła i jadła... Koteczka na cześć Joli i Jolinkowa została nazwana JOLINKĄ. 
Wstępnie zarezerwowała ją pani Małgosia od Korduli
 i okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę - Jolinka już ma dom :)

146. Zuzia/Rózia

Zuzia to bura, pręgowana, przyjazna kotka, kochana przylepa, kotka idealna jak Stefcia.
Przyjechała z dziećmi aż Augustowa. Koty straciły dom z dnia na dzień.
Pan zadzwonił do schroniska z żądaniem zabrania natychmiast kotów.
Bo tak. Mają zniknąć. Pewnie dość miał tej "puszczalskiej" kotki...
Nie pomogło tłumaczenie, że schronisko w Augustowie nie przyjmuje kotów.
To pana nie przekonało. Kotka i jej dzieci miały spadać,
więc dziewczyny szukały dla nich ratunku; ktoś im poradził ZMD
i po rozmowie telefonicznej kocia rodzinka przyjechała do Wrocławia
przy okazji odwożenia do stałego domu psa z augustowskiego schroniska.
Niestety, badania wykazały, że Rózia i jej dwie córeczki są nosicielkami retrowirusa kociej białaczki
 i nie powinny mieszkać w domu, gdzie przebywają inne koty.
Tym samym zmalały ich szanse na adopcję.
Mimo to znalazł się po 4. miesiącach pobytu ZMD dom dla Rózi i Szarlotki
- wspaniały dom w Krakowie:)

147. Ptysia

Wraz ze swoją mamą i rodzeństwem - Dropsem, Jagódką, Szarlotką i Klementynką,
została wyrzucona z domu z dnia na dzień.
To buro-biała kotka z przeuroczą kropeczką na ogonku, oswojona, wychowana z
człowiekiem, spokojna i delikatna, najczęściej tuli się z bratem
Dropsikiem lub Dudusiem "autostopowiczem".
Ptysia to jedna z córeczek zarażonych retrowirusem FeLV.
U niej jednak już rozwinęły się objawy choroby.
Ptysia została (po zaszczepieniu domowych kotów szczepionką przeciw FeLV) domownikiem ZMD.

148. Dropsik

Z dnia na dzień stracił dom razem z mamą i rodzeństwem.
Buro-biały ze srebrnymi dłuższymi włoskami, cudowny,
ufający ludziom, wesoły kotek, chętnie się bawi, śpi przytulony do innych, gadułka,
najczęściej bawi się z siostrą Ptysią.

Dropsik pojechał do nowego domu razem z Jagódką.
149. Jagódka

Buro-biała koteczka, która z wraz ze swoją mamą i rodzeństwem -
Dropsem, Szarlotką, Ptysią i Klementynką została wyrzucona z domu z dnia na dzień.
To burasek z białymi skarpetkami, malutkie cudo, miła, kochana - zwija się w krewetkę na dłoni.
Delikatna i ostrożna, najczęściej tuli się z bratem Dropsikiem lub Dudusiem "autostopowiczem".
Jagódka ma nowy dom razem z bratem - Dropsikiem.

150. Szarlotka

Córeczka Rózi, burasek, klasyka gatunku. Wraz ze swoją mamą i rodzeństwem
- Dropsem, Jagódką, Ptysią i Klementynką, została wyrzucona z domu z dnia na dzień.
To malutka kruszyna, przekochana kocia, zabawowa, lubi spać przytulona do rodzeństwa, najmniejsza. Najczęściej tuli się z bratem Dropsikiem lub siostrą Jagódką.
Szarlotka również okazała się nosicielką wirusa kociej białaczki.
Na szczęście po 4. mies. została zaadoptowana razem ze swoją mamą, Rózią, przez Agę z Krakowa:)

151. Klementynka

Z mamą braciszkiem Dropsem i siostrami
-  Jagódką, Ptysią i Szarlotką została wyrzucona z domu z dnia na dzień.
Była najmniejsza, najsłabsza z całego rodzeństwa, najbardziej narażona na wszelkie zagrożenia.
I stało się, że kocia mama Rózia dostała rozwolnienia, a po niej niektóre kocie dzieci.
Klementynka zachorowała najciężej. Niestety, była zbyt słaba, żeby przezwyciężyć chorobę.
Odeszła za Tęczowy Most. :( To było okropne przeżycie.
Klementynka prawdopodobnie także była zarażona FeLV i choroba się u niej uaktywniła.
Była zbyt słaba, by ją zwalczyć nawet przy pomocy leczenia.

152. Duduś

"Autostopowicz" Duduś wraz ze swoim rodzeństwem -  Poldkiem i Zojką, został znaleziony w rowie przy autostradzie 60 km od Wrocławia. Przez tydzień kotki przebywały u osoby, która je znalazła, a później przyjechały do ZMD. Duduś to czarnuszek, kopia Antosia Bandziorasa, i z charakteru, i z wyglądu, odważny, kontaktowy, mądry, bardzo miły, wielki pieszczoch, uwielbia się bawić, wszędzie go pełno, rozrabiaka, uroczy przytulak, najczęściej bawi się z bratem Poldkiem.

 153.

Drugi "autostopowicz". To śliczny, czarno-biały kociak; umie bawić się sam, umie z rodzeństwem, spokojny, opanowany, nie żarłoczny, załatwia się do kuwety, najczęściej bawi się z bratem Dudusiem.

154. Zoe.

Zoe to trzecia "autostopowiczka", siostrzyczka Poldka i Dudusia. Szylkretka, zachwycająca dziewczynka. Zarezerwowana przez Małgosię, która zakochała się w niej bez pamięci już na podstawie zdjęcia w ogłoszeniu o szukaniu im DT. Miała nosa!
Od razu wybrała dla małej imię - Zoe.

155. Brzusia.

Brzusia to czarna, lekko podpalana sunia. Ma sierść gładką i błyszczącą, trochę krzywe nóżki - prawdziwa piękność w typie jamniczka, iskra i diablę wcielone:) Razem z siostrzyczką i dwoma braciszkami została znaleziona w krzakach przy drodze w szczelnie zaklejonym(!) kartonowym pudle. Bracia szybko znaleźli domy, a siostrzyczki przyjechały ZMD. Brzusia znalazła dom u wspaniałych ludzi. Nazywa się teraz Pikku, co po fińsku znaczy: malutka:)

156. Luna.

Luna, siostra Brzusi, jest rudawą suczką z ciemniejszym pasem na grzbiecie, ciemniejszym pyszczkiem i uszkami. Jest puchata, trochę większa od Brzusi i ujmująca swoim pieszczotliwym charakterem. Razem z siostrzyczką i dwoma braciszkami została znaleziona w krzakach przy drodze w szczelnie zaklejonym(!) kartonowym pudle. Bracia szybko znaleźli domy, a siostrzyczki przyjechały ZMD. Luna znalazła dom u sąsiadki ZMD,pani Halinki. Należy do dziesięcioletniej Madzi, która zawsze bardzo pragnęła mieć pieska:)


157. Śliweczka

Śliwka to dwuletnia suczka - prawie cocker spaniel.
Trafiła ZMD wraz ze swoimi dziećmi, już tylko trójką chłopców,
bo dwa maluchy, dziewczynki, znalazły domy.
Chłopcy zostali nazwani wspólnym imieniem - Florek. Pierwszy, Drugi i Trzeci:)
Mama spędziła życie przy budzie, na metrowym łańcuchu, karmiona bądź nie, najczęściej nie.
 To łagodna, zastraszona, suczka, którą trzeba było wszystkiego nauczyć,
a przede wszystkim pokazać jej, że życie nie polega na cierpieniu, strachu i głodzie.
Była przeraźliwie chuda i niechętnie karmiła szczenięta.
Śliweczka uczyła się bardzo szybko i wkrótce znalazła dom w Warszawie u pani Kasi,
która ma doświadczenie w socjalizowaniu psa po przejściach,
a w Śliweczce się po prostu zakochała:). Sunia nazywa się teraz Lotka.

I stała się straszna tragedia. Sunia nie dała rady chorobie odkleszczowej
i zmarła miesiąc po adoptowaniu...

158. Florek Pierwszy

Patrz Florek Drugi.

159. Florek Drugi

Florek drugi, czyli średni Florek został adoptowany przez rodzinę z Niemiec. Zdjęcia i filmy oraz osobiste poręczenie koleżanki, która zna tę rodzinę od lat, nie pozostawiały wątpliwości, że  Florek będzie miał więcej niż dobre życie. Znajomi tych państwa również oszaleli na punkcie Florków. Tyle że nie było już więcej wolnych piesków, bo Florek Pierwszy po wizycie przedadopcyjnej został obiecałam już tutaj, w okolicach Wrocławia, a Trzeci już był zarezerwowany.   I wtedy znów stało się coś, co było znakiem opatrzności: pani spod Wrocławia... zrezygnowała!
W ten sposób dwa Floreczki, Pierwszy i Drugi, znalazły swoje przeznaczenie w Niemczech. Mało tego! Pieski będą sąsiadami, bo ich rodziny mieszkają na jednym osiedlu! Będą razem chodzić na spacery, bo rodzice się przyjaźnią, a dzieci chodzą do jednej szkoły! Oba będą panami na włościach, będą mogły hasać po dużych ogrodach.

160. Florek Trzeci.

Najmniejszy (2 kg, prawie kilogram lżejszy od Florka Pierwszego!),
 najoryginalniej umaszczony, bo z jasnym paseczkiem na mordce,
czasem gapcia, a czasem król stada!
Słodki berbeć o krzywych nóżkach. Pieszczoch, płaczek i trzęsacz.
Wtulacz w szyję, całuśnik policzkowy.
Posiadacz słodkiego zapachu i uszek jak pergamin. Najszybciej znalazł swój stały domek.
Rodzina Florka to sympatyczni i mili ludzie.
Florek zachował swoje imię dzięki swojej nowej opiekunce, dziesięcioletniej Anielce.
Piesek wygrał szóstkę w totku życia.

163. Kiwaj

Kiwajek, braciszek Pamelki, to czarny szczeniaczek zabrany razem z siostrą z podwrocławskiej wsi.
 Dom znalazł (po początkowych nieporozumieniach) u pani Marii i pana Jana w Legnicy. 
I on - jak Pamelka - okazał się być wymarzonym pieskiem, 
bardzo podobnym do poprzedniego pieska nowych właścicieli, Misia :)

164. Pamela

Pamelka, słodka, drobna, biszkoptowa sunia, razem z braciszkiem została zabrana
ze wsi pod Wrocławiem, kiedy szczeniaczki miały pięć tygodni.
Były okropnie zapchlone, ale poza tym zdrowe.
Pamela odnalazła swoje przeznaczenie u pani Anety w podwarszawskich Markach.
Zastąpiła Tofika - najdroższego przyjaciela pani Anety,do którego jest bardzo podobna.
Będzie miała przede wszystkim swoją rodzinę z mnóstwem miłości, ale i dom z ogrodem. :)

165 i 166. Tedor i Teofil

Kotki wyszły z lasu na podwrocławskiej wsi.
Ludzie, który je znaleźli, poszukali dla nich pomocy przez
Fundację Koci Zakątek i w ten sposób kotki znalazły się ZMD.
Kociaki były tak brudne i zapchlone, że ściskało się serce.
Mają tylko dwa i pół miesiąca
To najsłodsze istoty na świecie!
Zero strachu, zero agresji, miłe, wesołe, mruczące i przytulające.
Teosie zostały się adoptowane przez panią Asię i jej męża, 
którzy od dawna planowali kocie towarzystwo.
Kotki nazywają się teraz Rudi i Łobuz.

167 i 168. Tusia i Trusia.

To dwie dziewczyny pochodzące z piwnic blokowiska na Gaju,
młode, około półroczne kotki o powalającej urodzie.
Dziewczyny wymagają oswojenia.
Są ostrożne, nie znają ludzkiej ręki, ale to chętne do zabawy, nieagresywne kiciunie!
I bardzo urokliwe.
. Zrobiły ZMD wielkie postępy.
Zostały adoptowane w tym samym czasie, Tusia trafiła do domu pana Zenka, z drugim kotem,
a Trusię adoptowała pani Aneta.
Teraz kotka będzie miała dom z pieskiem i z kochaną, cierpliwą panią.
168. Marcysia Waleria

Kociczka znaleziona na jednej z wrocławskich ulic.
Waleria, która ma już kotka Zza Moich Drzwi, pochyliła się nad jej biedą
i za moim przywiozła ją ZMD.
Kotka dzięki Ruciance otrzymała imię Marcysia. Ma niesamowitą urodę. 
Jest prześliczna. To młoda, może półroczna, przesympatyczna panna.
Kiedy tylko znalazła się na rękach przytuliła się i zaczęła mruczeć.
I ani myślała, żeby z rąk zejść! Jest mięciutka, leciutka, spokojna. 
Zaprzyjaźniła się z Teosiami.
Została zaadoptowana przez panią Anię, która szukała towarzystwa dla swojej kotki.

169. Borysek.

Borysek, braciszek Maskotki -  uroda powalająca, te oczy! Te wąsy! Fajny berbeć, wesoły, kochający towarzystwo swojego rodzeństwa. Do nowego domu pojechał pierwszy. Będzie miał wyjątkowy dom, bo pachnący stajnią - jego pani jeździ konno. Dla niego będzie też ogród i dwaj koci koledzy.

 170. Malowany

Malowany- klon Boroczka, obaj ważą już niemal tyle samo, ale rozpoznać ich można, bo Malowany to jest dopiero klawy gość! Uwielbia ludzi! Biegnie na powitanie z mruczeniem! Kładzie się na dłoni i można go miziać, całować i pieścić, a on poddaje się temu i stęka z zadowolenia. bardzo fajny kiciorek. :) Malowany ma dom z bratem Boroczkiem, u pana Sławka.

171. Maskotka

Dorota (Pies w Swetrze) zawitała do mnie z Ulą, która  z piwnic blokowiska przechwyciła  czworo kociąt,  wzięła do domu i zaopiekowała się biedakami. Trzeba było odpchlić, odrobaczyć, wyleczyć całe towarzystwo - trzy kocurki i jedną koteczkę.
Maskotka - najmniejsza kruszynka to jednocześnie najodważniejsza i najbardziej rezolutna dziewczyna. Nie bez powodu nazywana jest hersztem bandy. Kicia umie pokazać, gdy coś jej się nie podoba i egzekwować to! Kotka została adoptowana przez panią Anię. Teraz ma na imię Mika, a do towarzystwa kota Tito.

172 Boroczek

Boroczek, trzeci z rodzeństwa - pierwotnie najbiedniejszy kociak, ale to jest już wspomnieniem. Zdrowiutki, radosny, pokonujący pokój z prędkością naddźwiękową, tylko smuga po nim zostaje! Boroczek i Malowany zauroczyły pana Sławka i maja wspólny dom.

173. Minia

Po raz drugi ktoś podrzucił szczeniaki pod bloki w Strzelinie.
Pieski mają około dwu i pół miesiąca, są miłe, grzeczne, załatwiają się na dworze,
jeśli dość często się je wyprowadza. Nie wiadomo, czy to siostry.
Minia - miniterier szkocki, przemiła psinka.To małe słoneczko, mądry i energiczny dzieciak,  o inteligentnych oczach. Będzie miał, tak jak sobie wymarzyłam, dużą rodzinę! Miła i ciepła rodzinka od dawna szukała pieska i kiedy tylko zobaczyli Minię, zakochali się od razu! Suczka będzie miała trzech starszych braci, a w domu nie będzie sama ani chwili.

174. Pinia

Po raz drugi ktoś podrzucił szczeniaki pod bloki w Strzelinie.
Pieski mają około dwu i pół miesiąca, są miłe, grzeczne, załatwiają się na dworze,
jeśli dość często się je wyprowadza. Nie wiadomo, czy to siostry.
Pinia, czarna perła, śliczny  miniaturowy labrador, słodka istotka, grzeczna i miła sunia, Patrycji i Sebastianowi została obiecana. Malutka będzie mieć młodych, mądrych człowieków.

 175. Norris

Piesek pochodzi z interwencji z Ekostraży. Nie miał łatwego życia. Wychodził z domu tylko sporadycznie, nie zna spacerów, nie dane mu było beztrosko brykać po trawce, "czytać gazet", ani kumplować się z innymi pieskami. Nie miał normalnego psiego życia; swoje spędził w jednym pokoju... Trudno to sobie wyobrazić. Pod wpływem kontroli i groźby odebrania przez ostatnie dwa tygodnie został przez swojego właściciela podkarmiony, wcześniej to była skóra i kości. Umieściliśmy go najpierw w osobnym pomieszczeniu i tam stał, trzęsąc się, taki był przerażony! Szybko jednak zrozumiał, że ZMD nikt mu nie zrobi krzywdy i równie szybko znalazł dom! Zadzwoniła pani Ania z Ekostraży, że jest rodzina chętna na Norrisa Ferdynada! pan Mirek z żoną zdecydowali się na adopcję świadomi wielu problemów, z którymi będą musieli się zmierzyć.

176. Pimpusie
Pimpuś i Pimpusia zapomniane przez swoich "właścicieli" kuliły się pod gołym niebem
(w listopadzie!!), aż litościwi sąsiedzi zgłosili je do Ekostraży,
a ta odebrała je interwencyjnie, by po paru dniach trafiły ZMD.
Pimpusie są przeuroczymi, maleńkimi, kieszonkowymi pieskami, to jednak tylko pozory:)
To dwa wulkany energii - mogłyby spokojnie zasilić pobliską elektrownię! Są wesołe, zdrowe i niesamowicie wręcz piękne.
Szybko zdarzył się nadprzyrodzony, najprawdziwszy CUD!
Pojawili się kochani młodzi ludzie, którzy wzięli oba Pimpki!
Jakie szczęście, co za dobra decyzja!
Pieski będą się wspierać, rozładowywać swoją niesamowitą energię na wspólnych zabawach,
a Marcin i Ewelina będą mogli mieć na kolanach po Pimpku. :)

177. Marzenka

Miła, delikatna jak puszek, śliczna kotka, ma jakieś dwa, dwa i pół miesiąca.
Bardzo potulna, zwija się w krewetkę, patrzy wielkimi oczami.
Chudziutka, ktoś ją wyrzucił razem z siostrą.
Zostały znalezione w pudle pod drzwiami pewnej dziewczyny.
Ta miła osoba poszukała pomocy i udało jej się znaleźć dom siostrze.
Marzenka trafiła do mnie i szybko zauroczyła pewną osobę. Mieszka we Wrocławiu.

178. Julka

Ta czarna kotka została wyrzucona przez łajdaka w ludzkiej skórze,
wypchnięta z samochodu  w podwrocławskiej miejscowości. Z
głoszona przez ludzi do Ekostraży i przejęta przez nich trafiła ZMD.
Julka jest wdzięczną, miłą kotką, łasi się do rąk i zaczepiana mruczy.
Niestety bidulka jest w depresji.
Straciła dom, nie wie, co się dzieje, nie rozumie tego.
Pewnie tęskni za swoim domem, jakikolwiek był.
Julka nie lubi być brana na ręce, boi się tego,
ale poza tym to spokojna, sympatyczna kotka.
Ma z 4-5 lat, testy na choroby zakaźne wyszły ujemne. Jest po kastracji.
Julka zaczarowała kochaną Kasię z Łodzi i zamieszkała tam z Rudką - też kotką tymczaswoą Zza Moich Drzwi. :)


Dwa cudowne kociaki znalezione pod Strzelinem.
Przywiezione przez Asię ze Strzelińskiego forum dla zwierząt.

 179. Rafaello

Te przepiękne małe bąki (Rafaello o Oliviero)
 przyjechały znowu od ASI ze Strzelińskiego Forum dla Zwierząt.
Szybko wypatrzyły dwie rodziny we Wrocławiu.
Niech szczęście im sprzyja!.

 180. Oliviero

TeTe przepiękne małe bąki przyjechały znowu od ASI ze Strzelińskiego Forum dla Zwierząt.
Szybko wypatrzyły dwie rodziny we Wrocławiu.
Niech szczęście im sprzyja!.

 181. Sonia

Sonieczka trafiła do mnie wraz z Luckiem i Puckiem.
Przyjechała ze wsi. Miała wielki brzuszek i była zaniedbana.
Szybko zauroczyła przemiłą dziewczynę i Mieszka z nią w Wrocławiu.

182 i 183. Lucek i Pucek

Przywiezione z działki, gdzie nie miałyby długiego życia.
Lucek to magiczny kot - od razu oswojony, taki plasterek na całe zło.
Nie zabawiły u mnie długo.
To niesamowite, ale najpierw pani Bernadetta zdecydowała się na jednego z nich,
a potem wróciła po drugiego!!
Kocurki mieszkają razem w domu we Wrocławiu. :)

 184. Klamka

Przywieziona do mnie jako młody kocurek okazała się... młodą kotką. Brzuch miała tak rozdęty, że sądziłam że jest w ciąży, ale po dwóch dniach normalnego żywienia brzuch jej zmalał. Dowiedziałam się, że była karmiona mlekiem i to na pewno stąd ten efekt ciążowy. Kotka przybłąkała się do pewnej stolarni, gdzie była przez jakiś czas dokarmiana. Mogłaby sobie nawet tam mieszkać, gdyby nie to, że to niebezpieczne, a poza tym nadszedł czas długiego urlopu i stolarnia musiała zostać zamknięta. Właściciel firmy poszukał pomocy u mnie. Kotka została Klamką, ponieważ musiała dostać nowe imię, a w tej stolarni robi się również drzwi. Trudno żeby nazywała się Ościeżnica czy Framuga. :)
Niech już będzie Klamka.
Jak piękna jest ta kotka każdy widzi. Absolutnie wyjątkowa. Tak miła w dotyku jak jedwab.

Cuda, cuda świąteczne! Odezwała się do mnie pani Beata, którą poraził piorun miłości do Klamki. Porozmawiałyśmy i decyzja o losie Klamki zapadła.
Pojawił się tylko kłopot jak przetransportować koteczkę w okolice Poznania. Zaproponowałam BlaBlaCar, i co się okazało? Że dzisiaj jedzie z Wrocławia do miejscowości pani Beaty koleżanka jej córki! To są prawdziwe cuda, prawdziwie magiczne zwierzęce historie. Mam nadzieję, że jest to znak, że tak ma być: że Klamka z Cynamonem będą szczęśliwym rodzeństwem ganiającym po całym domu, i dającym miłość i radość swojej rodzinie. Klamka adoptowana! Cuda!
Wieści z nowego domu są rewelacyjne: Klamka i Cynamon sa przyjaciółmi!

183. Puszek 1

Cztery szczeniaki znalezione w pudle. Trafiły pod opiekę Ekostraży, a potem pod moją. Błyskawicznie znalazły domy, wygląda na to, że wszystkie trafiły dobrze, 
wszystkie oprócz Okruszka...
O tym poniżej.

184. Okruszek 1

Okruszek miał pecha. Przez telefon wszystko brzmiało dobrze, piesek został zawieziony do mieszkania przez Ekostraż, ale potem pewne zdarzenia zaczęły sugerować, że to niedobry dom.
Zaraz po Świętach inspektorzy z Ekostraży planowali wizytę kontrolną
i w razie najmniejszego zaniedbania odbiór pieska.
Nie zdążyli! Państwo nagle dostało alergii!
Na szczęście! Okruszek został odebrany i... zawieziony do nowego domu, który okazał się boski!
Widocznie maluch musiał prze to przejść, aby trafić do tych super ludzi.
Bądź szczęśliwy, Okruszku!

 185. Puszek 2

186. Okruszek 3

187. Mila

Skazana za bycie wesołą, karcona za dziecięce igraszki, krytykowana za chęć zabawy z psem - rezydentem, chyba bita... a w końcu wyrzucona z domu. Przedstawiam wam naszą nową kotkę tymczasową – Milę.
Pan adoptował ją (nie ode mnie) dwa miesiące temu, kiedy była trzymiesięcznym kociakiem, a po dwóch miesiącach kazał kotka zabierać z powrotem. Wiecie co, kiedy o tym myślę, to mimo że widzę przerażenie tego zwierzątka, cieszę się, że nie musi już być w tym domu, w którym chyba spotykało ją coś złego – tak to przynajmniej wygląda z jej zachowania.
Biedna kicia, siedzi w kącie przerażona i nie wie, dlaczego została wygnana z domu.

Świąteczny cud nastąpił w drugi dzień Świąt!
Mila pojechała do nowego domu, takiego, który już jej nie odda. Trafiła na bardzo kochaną panią. Będzie miała kociego kolegę i żadnego psa, którego mogłaby "męczyć" chęcią do zabawy.

188. Harrison

Harrison to piesek znaleziony w Strzelinie w okolicy elewatora przy ulicy Borowskiej. najpierw trafił do gminnej przechowalni. Codziennie czekał na Asię, która zabierała go na długie spacery, a w końcu zabrała do domu. Okazał się grzecznym pieskiem, posłusznym, niekonfliktowym, dogadującym się i z psami, i z kotami. Harrison to pies po przejściach - zanim trafił do Asi był brudny, wysmarowany smarem, tak chudy, że sterczały mu wszystkie żebra i miejscami wyłysiały. na dodatek był potulny, smutny i trząsł się z przerażenia. Dzięki Asi odżył trochę, zanim trafił ZMD. Mimo to wygląda jak staruszek, choć ma około ośmiu lat. Dostał imię Harrison, bo przypomina Harrisona Forda i na dobra wróżbę :) Chłopak wszedł w dom jak w masło. Najpierw spał, jadł i spał, a potem od razu zajął kanapę.Zakosztował w spacerkach, bardzo je lubi. Może śmiało przemierzać duże odległości. Wyniki jego badań są dobre. Wątroba i nerki pracują prawidłowo. Mały ma jednak anemię i teraz musi dużo i dobrze jeść. Są też inne problemy - znaczenie terenu i kamień nazębny.  Przyszły dom otrzyma w posagu zebraną kwotę na zabieg czyszczenia kamienia i kastrację.
Harrison dobrze rozpoczął nowy  rok - 1. stycznia pojechał do nowego domu, do pani Ani. Będzie miał do towarzystwa uroczą Polę - suczkę pięcioletnią w typie Fikuni, adoptowaną z wrocławskiego schroniska, kota-znajdę z reklamówki, kanarka na jednej nóżce, cudowną dziewczynkę Justynkę, jej starszą siostrę oraz rodziców.

189. Tigra

Obie dziewczyny mają z 7 miesięcy i od miesiąca siedziały w gabinecie wet.
Pani doktor przygarnęła je chore, z kocim katarem, wyleczyła, a potem szukała im domu.
Długo to trwało, więc zgodziłam się je przejąć, bo co to za życie spędzać dzień w klatce, a nocą dopiero brykać po gabinecie.
SZUKAJĄ DOMÓW!

190. Nigra

Obie dziewczyny mają z 7 miesięcy i od miesiąca siedziały w gabinecie wet.
Pani doktor przygarnęła je chore, z kocim katarem, wyleczyła, a potem szukała im domu.
Długo to trwało, więc zgodziłam się je przejąć, bo co to za życie spędzać dzień w klatce, a nocą dopiero brykać po gabinecie.
SZUKAJĄ DOMÓW!

***

O opisy moich gości w Pokoju Przemian dba Ninka. Bardzo dziękuję! 



2 komentarze:

  1. To już tuzin tuzinów czyli cały gros w Pokoju Przemian:)

    OdpowiedzUsuń
  2. (Już nie)Żona alkoholika17 października 2016 19:03:00 CEST

    Każde zwierzątko to kawałeczek Twojego serducha Gosianko.A ono jest jak morze-nieprzebrane:-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Dobra zasada: nie czytasz - nie komentuj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...