a konkretniej Sreberka? :) (Ale wymyśliłam sprytny tytuł, nieprawdaż?)
Pamiętacie je jeszcze? Myślę, że tak, bo ich oryginalne umaszczenie zapada w pamięć. Pryś (od Prychot) i Sysia (od Sykot) są naprawdę wyjątkowo urocze. Sreberka ze złotym połyskiem. Rozkoszniaki!
Pokazywałam je już trzykrotnie:
i
trzeci raz (klik) 11.09.2014
Wchodząc w te linki, można będzie porównać, jak się kociaki zmieniły.
Kociaki rozkoszniaki są takie tylko z wyglądu. Z charakteru to wyjątkowe tchórze. Potrzebowały miesiąca, aby ciut zacząć ufać człowiekowi! Aż miesiąca! Teraz, mimo tego długiego okresu, nadal syczą i prychają na ludzką rękę, a Pryś potrafi ją udziabać swoimi piranimi ząbkami. Od czasu, jak mi pogryzł palec, do niego wciąż musiałam zakładać podwójne rękawice!
Wszystkie zdjęcia są robione telefonem, i to jedną ręką, bo druga musiała przytrzymywać przerażonego modela, aby nie uciekł. Dlatego są kiepskie, ale i tak widać na nich całość: urodę i charakter kociaków.
| Sysia. |
| Szata Pryśka. |
| Sysia - od razu widać, że to dziewuszka. |
| Kocham jej słodką kobiecą mordeczkę. |
| Sysiunia jest kompletnie nieagresywna, |
| ale bardzo bojaźliwa... |
| Tak trzyma uszka kot, który się boi. |
| A to Pryś. Chłopak. |
| Men, a też się boi. |
| Poddaje się torturze głaskania, ale jak tylko może, to czmycha. |
| I takie zdjęcia wychodzą, jak się robi je jedną ręką... |
| I takie... :) |
| Widać, który jest który? |
| To kto? |
| A to? |
| No a to? |
| Jestem zauroczona tą maścią. Prawdziwe unikaty. Cudowne kocięta! |
Wydawać by się mogło, że te kociąbry będą łatwym i szybkim tematem adopcyjnym, ale nie było tak pięknie. Dopiero po ponad trzech tygodniach zaczęły przejawiać pierwsze oznaki oswajania się.
Wcześniej Pryś był tak dziki, że na widok człowieka wpadał w panikę tak wielką, że pewnego dnia uciekając, zahaczył własnym kłem o własną skórę tak, że Kasia (która opiekowała się kotkami podczas mojego wyjazdu) musiała go złapać i odczepić! Niestety, jak to u kotów bywa, to miejsce potem zaropiało, zrobiła się wielka gula i musieliśmy jeździć na czyszczenie jej i na zastrzyki.
| Ranka na skórze. Mam rękawiczki na rękach, bo kotek potrafił ugryźć w niespodziewanym momencie. Taki dzikus! |
![]() |
| U weta na zastrzyku. |
Potem, w ostatni czwartek, nastąpił przełom! Kotki zamiast uciec pod łóżko na mój widok, dzielnie zostały, nawet skorzystały razem z kuwety, a potem zaczęły się bawić wędką (klik)! I tu Pryś okazał się odważniejszy. :)
Myślałam, że długo jeszcze z kotkami pobędę, ale stało się inaczej. Kocinki niespodziewanie znalazły domy! Osobno, ale to dla nich lepiej, bo bardzo się nakręcają w swojej dzikości. Pierwszy do domku pojechał w sobotę Pryś. Zawalczyła o niego młodziutka dziewczyna. Zawalczyła, bo wcale nie chciałam go jeszcze wydawać. Planowałam go oswoić bardziej. Próbowałam ją ze wszystkich sił zniechęcić, ale ona się uparła. Pryś i koniec! Ona chce takiego trudnego kota i koniec!
Przekonała mnie do siebie. Zaufałam jej. Jej rodzice mają już na swoim koncie takie niełatwe adopcje. Właśnie niedawno zabrali pod swoją opiekę dwie kotki ze schroniska we Wrocławiu: charakterną Sisi i zestresowaną Inez. To się naprawdę chwali!
Bądź syty i zdrowy, kochany Prysiu!
| Pryś ze swoją śliczną nową mamą. :) Jak on na nią patrzy! |
Pod moją opieką została jeszcze Sysiunia, ale tylko do dziś! Będzie miała równie śliczną panią, a dodatkowo również mądrą. Sysia czeka u mnie, aż się osiatkuje balkon w jej nowym domku. Już się to dzieje. :)
| A tu Sysiunia na kolankach u swojej przyszłej pani. |
Sami powiedzcie, czy Sysia nie wygląda jak miniaturowa Amisia? Sysia, Amisia, nawet imiona mają podobne...
| Dodatkowo Amisia lubi Sysię. |
Nie mogę jej puścić na salony, bo zbyt płochliwa jest. Zresztą dziś już mnie opuści.
Pokochałam oba te kociołki bardzo. Szczególnie miniasta Sysia ukradła mi serce. Bądź szczęśliwa, maleńka istotko!
Tym razem matką chrzestną od imion była Jola - gratuluję, naprawdę fenomenalne imiona. I jak pasują!
Wracając do tytułowego pytania: Srebra mają w domu Dominika i Magdalena. Prawdziwe bogaczki!

Na sam koniec dwa podziękowania:
- od Ninki za tak wiele miłych słów przy odbiorze jej wiersza (klik). Nasza blogowa poetka sama podziękowała Wam w komentarzu, ale nie każdy zagląda do starszych postów.
- ode mnie dla Li, która wsparła finansowo DT Za Moimi Drzwiami i w ten sposób opłaciła drogę Sreberek do ich stałych domów. Ich wyżywienie, żwirek, szczepienia, odrobaczenia, odpchlenia, leczenie oczka Sysi i rany Prysia to duży koszt, ale z pomocą Li było mi dużo łatwiej. Dziękuję Ci bardzo, hojna i empatyczna kobieto. Jesteś bardzo kochana. W podziękowaniu Pryś przesyła Ci prych, a Sysia syk. Zadowolniona? :)






