Ostatnio pojawiło się na blogu sporo nowych odwiedzających,
starzy bywalcy niech więc mi wybaczą, że opowiem nowym historię Hokusa. W skrócie.
We wrześniu 2013 Za Moimi Drzwiami zjawiły się trzy potrzebujące kociaki.
Maleńkie dziewczyneczki Tutli i Putli oraz ich starszy braciszek, Hokus właśnie.
Historia ich przybycia opisana jest TU (klik).
Wszystkie kotki były chore, ale diagnoza dla Hokusa przygniotła nas do ziemi:
ciężkie uszkodzenie nerek. O jego życie walczyliśmy kilka miesięcy,
kiedy więc kociambr doszedł do siebie, mogliśmy zrobić tylko jedno: zostawić go sobie.
Ten niezwykły kot od razu nas oczarował całym sobą.
Jest najcudniejszym zwierzakiem na świecie.
Jego przyjacielski charakter, ugodowość, uwielbienie dla naszych psów
i przyjaźń z nimi sprawiają, że można go tylko niesamowicie kochać.
Poza tym jest piękny, że dech zapiera!
Jeszcze poza tym kosztował nas wiele emocji...
Kto pamięta przeokropną, tragiczną akcję z płotem?
Brrr, to było przerażające doświadczanie!
Przez te lata, kiedy kocurek jest u nas, musimy wciąż kontrolować jego stan zdrowia,
robimy mu badania, przepłukujemy nerki kroplówkami, podajemy odpowiednią karmę i leki.
Nie ma się co oszukiwać, Hokus jest kotem specjalnej troski, specjalnego zmartwienia i strachu...
Teraz właśnie znowu jest gorszy okres. Hokusik zaliczył już z 10 kroplówek.
Jego wyniki nie są tragiczne, ale normy wciąż są lekko przekroczone.
No i znowu jeździmy na kroplówki...
| Hokus denerwuje się, nie chce, protestuje... |
| Nie ma jednak wyjścia. Nic go nie ominie... |
Poza wizytami w gabinecie wet. Hoki pędzi żywot szczęśliwego kota.
Kocurek buszuje w krzakach, wspina się na drzewa, zaczepia FikiMiki,
żyje w zgodzie z ciotką Stefanią,
wyleguje się na poduszkach i jest przez nas uwielbiany.
Sami zobaczcie, jaki jest piękny!
Nie ma to jak czarny kot - jest jak drogocenny klejnot.
| Hokusik wciąż uwielbia wylegiwać się na "hamaku", czyli zabezpieczeniu, którym próbowaliśmy go zatrzymać w ogrodzie. |
| Na pewno w duchu się z nas śmieje. :) |
| Stefci niepotrzebne zabezpieczania. Ona jest domatorką, a raczej tarasorką. :) |
To są dwa szczęśliwe koty, które owinęły sobie personel wokół pazurka,
a ten bardzo się z tego cieszy. :)
Niech ten dobry dla nich czas trwa i nigdy się nie kończy!
Bardzo miłej soboty życzymy!






























