Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolomity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolomity. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

2000 km i pół godzinki pod górkę

Trwa na moim blogu tydzień spacerowy. Na razie nie znudzeni?
Ciekawe, co dziś powiecie.
Dzisiejszy spacer może Was bardzo zmęczyć, bo liczy sobie 1000 km, i to tylko w jedną stronę! Nie martwcie się, znakomitą większość trasy pojedziemy samochodem. :)
Podobny post (klik) pojawił się już Za Moimi Drzwiami, ale ponieważ trasa w Dolomity wciąż mnie zachwyca, zabieram Was znowu ze sobą.
Dla jasności, zachwyca mnie część włoska.

Przypominam, że rzecz dzieje się na początku grudnia 2013,
kiedy to byliśmy na nartach w Selvie.
Na autostradzie niemieckiej jest zazwyczaj szaro, buro, ponuro i nudno aż do momentu, kiedy w oddali zaczynają majaczyć Alpy. Wtedy wszystko się zmienia.

Za tymi wzgórzami zaczyna się inny świat. Świat słońca!
 Świat błękitnego nieba.

 Cudownego światła!

 Nadzwyczajnych widoków.

Zamków na zboczach gór.
Licznych tuneli.

W tym świecie spędziliśmy tydzień i opisałam go w poście ze słońcem w tytule.
Potem nastąpił powrót...

Pożegnaliśmy nasze gościnne miasteczko.

Opromienione słońcem lasy, hale, domy.

Zamki na skałach.

Minęliśmy Innsbruck
wraz z jego skocznią narciarską.
Oho! Nadciągają gęste chmury,
to muszą być już zaraz Niemcy...
W stronę Dolomitów wciąż jasno.

A w Niemczech ponuro.
Choć też urokliwie.


No i dojechaliśmy do pieszego spaceru.
Naszym celem jest Hohenschwangau niedaleko Füssen,
w południowo-zachodniej Bawarii, 
a w niej zamek  Neuschwanstein
To taka sobie chałupka.
 Budynek powstawał od 1869 roku jako wyidealizowany średniowieczny
zamek rycerski dla króla bawarskiego Ludwika II Wittelsbacha.
Król przeżył w zamku tylko kilka miesięcy
i zmarł jeszcze przed ukończeniem budowy.


Spacer to półgodzinne podejście na wzgórze,
w... tłumie Japończyków!


Pogoda była nieprzyjemna, zimno, siąpiąco, błotnie, 
więc nie padłam na kolana na widok tego domku.
Już raczej widok z okien zostawił ślad w moich wspomnieniach.

Kiedy świeci słońce, całość wygląda lepiej. :)





Spacer był długi i kiedy wracaliś do auta, zaczął zapadać zmrok.



A potem już tylko autostrada, 


i autostrada, aż do domu.

Trzeci dzień spacerowy za nami. Zmęczeni? Nasyceni wrażeniami?
Co ja biedna wymyślę na jutro?! :)

PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...