poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tyle słońca cały tydzień!

Witajcie!

(Figurka z drewna - ten region we włoskich
Alpach słynie z takich wyrobów.)
Czekoladkę na gorąco?


A może cappuccino?


Chyba że ktoś woli mocne i esencjonalne espresso?
Pyszne, zaręczam!


No to wybierajcie, pijcie i zaczynamy. :)
Tydzień na nartach we włoskiej miejscowości Selva val Gardena
(tej samej, co w zeszłym roku) minął nam jak z bicza trzasł.
Było idealnie, perfekcyjnie, doskonale. Naprawdę.
Przez ten czas naładowałam akumulatory, odpoczęłam, napatrzyłam się na 
zapierające dech w piersiach widoki, poruszałam się, pojadłam (niestety)...
Nie chciałabym Was zamęczać znowu przez kilka dni wspomnieniami,
a więc zrobię to raz, a dobrze. 
Będzie niesamowita liczba zdjęć. Gotowi?


Już po raz drugi jesteśmy w Dolomitach na rozpoczęcie zimowego sezonu. 
Za każdym razem, oprócz najniższych cen, pogoda jest gwarantowana.
Przepiękne słońce, 3-5 stopni ciepła, niemal zero wiatru. Ideał zimowej aury!



Tradycyjnie dostajemy śliczny pokoik w hotelu 


z widokówkowym widokiem na góry i miasteczko u ich stóp.


Czas już na narty, w końcu po to tu jesteśmy. Idziemy?


Najpierw wyciągiem, który komfortowo wwozi nas na górę.


Jedziemy, zawsze podziwiając widoki.



A na szczycie: + 5 stopni! Perfekcyjnie przygotowane nartostrady zapraszają do zjazdów.
(Choć akurat nartostrady nr 4 i 6 są zamknięte.)
Na obszarze Sellaronda są setki kilometrów tras narciarskich.


Wszystkie idealnie ubite i wyrównane, z nawiezionym, jeśli trzeba, sztucznym śniegiem.



Na powiększeniu widać, że jest to teren narciarski
 - niemal każdy stok jest przygotowany do jazdy.
A ten widok!


Na narciarzy czekają liczne schroniska.


I bajeczne, gładkie, równe, szerokie nartostrady.








Początek sezonu to także niezwykle mały ruch turystyczny. 
Jakże często byliśmy na stokach sami!
Przed nami autostrada śniegowa, pustka, przestrzeń, bajka!







To my. Ciao! Bongiorno! 



Widzicie ścieżkę zapraszającą do jazdy? 
Ileż się trzeba w lecie natrudzić, aby chodzić po górach!
A na nartach szuuuuuu.... i już na dole! :)




To też my. Na krzesełku. :)


Na tych leżaczkach opalaliśmy się jeszcze w piątek.


Pijąc to. :)





Zaczarowany tunel pod znakiem czarta: wjeżdża MójCiOn 


- wyjeżdżam ja!











Zero ludzi w kolejce do wyciągu. 
Mało tego - zero ludzi na wyciągu!







Jutro trasy też będą przygotowane perfekcyjnie.


A kiedy dzień dobiega końca, zachodzące słońce


wydobywa z gór złoto 



i sprawia, że świecą!


Dla wytrwałych tiramisu i czekolada.
Najlepsze na świecie tiramisu u Emilio Comici
Co za miejsce! Muszę Wam o nim opowiedzieć.


Cieszę się, że pojechaliśmy, że się przełamałam, że uwierzyłam, że dam radę, że pokonałam milion swoich lęków. Bałam się, że moje kolana nie wytrzymają, że kondycyjnie nie dam rady, że zostawiam pod opieką Wrocławskiego i Kasi zwierzaki (5 kotów i pies), a to jest nadużywanie ich dobrych chęci, że jazda 1000 km w każdą stronę będzie zbyt męcząca, że nie będzie pogody, że upadnę i połamię nogi, że...
Szkoda gadać. Ani jeden z moich lęków się nie sprawdził! 
Było pięknie. Było spokojnie (za wyjątkiem drobnych przekomarzań całkiem normalnych po 28 latach razem, hi, hi). Było aktywnie. Dałam radę! Jestem taka z siebie dumna! :) MójCiOn namówił mnie nawet do narciarskiego zwiedzania i choć w mojej naturze leży ostrożność i najchętniej po poznaniu danego stoku jeździłabym na nim non stop, to nie żałuję, bo dzięki temu aktowi odwagi z mojej strony poznałam wiele przecudnych tras. Jedynym zgrzytem, jaki zaliczyłam, było spotkanie na trasie rodaka, który z okrzykiem na ustach "kuuurwaaaa!!" jechał jak kretyn na krechę, taranując ludzi. Nie pozwoliłam, aby to zepsuło mi humor, choć musiałam się o to postarać...
Są też minusy. Utuczyłam się ostatnimi czasy do tego stopnia, że w spodniach narciarskich odpinał mi się zatrzask, co spowodowało, że zaczynały mi spadać z d..., a to z kolei dawało wrażenie, że schudłam! :)) Taki żarcik. ;)

Moje plany, że zdążę sobie poporządkować blogowe pokoje, że przygotuję jakieś posty na zaś, żeby potem nie gonić w piętkę, spaliły na panewce. Z trudem udawało mi się czasem przeglądać internet, ale widziałam i cieszyłam się, że Jola przeprowadziła tak szlachetne i skuteczne poruszenie serc w dobrym celu.

Jedyne, co udało mi się zrealizować z moich planów, to uruchomienie POKOJU PRZEMIAN. Dojdą do tego jeszcze króciutkie opisy. Ten pokój to moja wielka satysfakcja, choć często i ból serca z tęsknoty. 

Jutro opowiem Wam o zwierzakach, o Dakocie, o Zoyce, o moich rezydentach. Zapraszam serdecznie. 

Jeśli ktoś chce jeszcze zawalczyć o kubek z moim logo, to ma czas do końca dnia. Tylko, proszę, już żadnych wymówek! Zabawa (klik) jest tylko dla tych, którzy chcą. Nie jest obowiązkowa. To ma być przyjemność. Mile widziane wygłupy, uśmiech i polot.

PODPIS

110 komentarzy:

  1. Ale fajna wyprawa :)) Zawsze, jeśli tylko można, warto jechać przed sezonem, jeśli ktoś tłumów nie lubi.
    A z tymi spodniami, to zatrzask się Tobie pewnie wyrobił, a nie, że przytyłaś ;) A, skoro zlatywały z tyłka, to wniosek jest tylko jeden ;)
    Kawy wyglądają smakowicie. Osobiście wolę czarne, bez dodatków, więc espresso plus woda będzie w sam raz :)
    Niech Tobie tej energii wystarczy na bardzo, bardzo długo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza i zawsze mile widziana! :)
      Zatrzask się nie wyrobił, Lidio, wierz mi... :))

      Usuń
    2. :))
      Tak chciałam zagaić i trochę Cię pocieszyć, bo znam ten ból.

      Usuń
  2. Fantastyczna wyprawa! Idealne ładowanie akumulatorków! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czuję się całkiem inaczej, dziękuję. :)

      Usuń
  3. Serdecznie witamy na Nizinie Dolnośląskiej!
    I. Bożena 1 Maksiuputkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe powitanie.
      (Dziś mam na sobie ten wisiorek od Hani) :))

      Usuń
  4. Cappuccino się częstuję :)
    Piękny wypoczynek, piękne zdjęcia. Widoki zapierające dech. Uwielbiam góry, ale bez jazdy na nartach. A zatrzask w spodniach wróci na miejsce :) ... no, to mogę lecieć do roboty :)
    Fajnie, że już jesteś z powrotem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja se tęsknie tu spoglądam co dzień :
      http://www.zugspitze.de/de/aktuell/wetter/panoramakameras.htm
      I wzdycham :)

      Usuń
    2. Aha, trzeba kliknąc na pejzażyk, i się przesuwa. Sam, albo można myszą. Można zbliżać i oddalać.

      Usuń
    3. Ale fajne! Widać nawet szczęściarzy, którzy właśnie teraz grzeją się na słoneczku. Nie widać jednak narciarzy.

      Ja znalazłam takie coś:

      http://www.val-gardena.com/en/ciampinoi/page109.html

      Tam byłam... buuuuuuuu

      Usuń
  5. Nie dziwota że spodenki nie dopinają się po takich pysznościach :))
    Piękne zdjęcia i inspiracja gdzie pojechac na narty .
    Pozdrawiam Inka

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że wróciłaś cała i szczęśliwa:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje największe marzenie od początku. :)

      Usuń
  7. No i kawę mogłam w końcu wypić tradycyjnie tutaj. ;)))
    Przepiękne widoki, Aniu! Jestem zachwycona zdjęciami.
    Urlop w takim okresie to rewelacyjny pomysł. A tu, przedświąteczna gonitwa - nie lubię jej! :)
    A kolana przed wyprawą jakoś wzmacniałaś?
    Co jedliście poza słodkościami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście znuff razem na tę kafkę ;PPP

      Usuń
    2. Haha! A ja gapa nie zaufaszyłam, że ten sam czas mamy. :D
      No to po kafusi, Viki \_/*

      Usuń
    3. Ja Ci podam w Rosenthalu (_)?

      ;P

      Usuń
    4. o matko! to ja siem bojem pić... :P

      Usuń
    5. daj mnie lepiej w bolesławcu

      Usuń
    6. no dobra, dam Ci papierowym z Orlena;P
      \_/

      Usuń
    7. sfarjuję z Tobom ;)
      pij z tego Rosenthala i marudź ;PPP
      (_)?

      Usuń
    8. To tak nieśmiało zamoczem usta :P

      Usuń
    9. A mojej kawki nie pijecie?? Skandal!

      Alu, nie wzmacniałam. Pojechałam w stanie tragicznego neptycyzmu, ale dałam radę!
      Jedliśmy też inne różności, rybki, makarony...

      Usuń
    10. No i pizzę, oczywiście. Tam jest najlepsza!

      Usuń
    11. Pijemy Twoją w Rosenthalu! :P

      Szalona jesteś! :D
      Mniam, mniam, mniam... Lubię włoskie smaki. :)

      Usuń
  8. No, to teraz widać że naprawdę nie miałam czasu! Zdjęcia Vitusia zobaczyłam wczoraj wieczorem, a dopiero dziś dotarłam do posta o łańcuchu na choinkę Kwiaciarenki! Vituś jest przeuroczy, a do łańcucha dorzucę choćby małe ogniwko (zaraz wysyłam maila do Kwiaciarenki).
    Bardzo się cieszę, że udał Ci się urlop; zdjęcia świetne, z przyjemnością je obejrzałam - przy espresso :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mi miło, że znalazłaś czas na kawkę i czytanie moich wynurzeń, Ninko. :)

      Usuń
  9. Napasłam gały, teraz mogę się zabrać do roboty. :)

    PS. Piękna relacja - jak zwykle. To aż nudne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolko, nie trolluj;)
      Tobie też podam kafusi
      (_)?

      Usuń
    2. Mmm, jaka gustowna filiżanka. :)
      Dziękuję, Vikuniu. :*

      Usuń
    3. Tylko nie stłucz, Jola!
      To zastawa ślubna :P

      Usuń
    4. Znaczy, że się pobrałam z Viki? :)

      Usuń
    5. Nie, to dla mnie zastawa jak jusz wyjdem za monż. Od Was :PPP

      Usuń
  10. Witaj siostro w narciarstwie!
    Stara jestem a glupia jestem .Czemu nigdy do tej pory nie pojechałam tak jak Ty na rozpoczęcie? I czas mam bom emerytka.
    Bardzo dziękuję za fotoreportaż - dodał mi sił!
    Pozdrawiam serdecznie - Danka z Beskidu Niskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danko, jeśli tylko możesz, to gorąco polecam. Warunki super, zero ludzi, pogoda murowana, inny świat!

      Usuń
    2. A czy śniegu wystarczająco ??
      Mika

      Usuń
    3. Cały czas pracują armatki śnieżne, a w nocy trasy są przygotowywane. Nie wszystkie trasy są otwarte, ale pozostałe przygotowane na błysk!

      Usuń
  11. ...ale fajnie, a ta czekolada i cappuccino. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie, właśnie, ja najbardziej to zazdroszczę Ci tego słońca przez cały tydzien! :))))
    Bardzo dobrze, że wyjechałaś, bo nie ma nic lepszego aby nabrać sił do nowego działania! Chociaż wiem, że się zamartwiałaś o swoje tymczaski ;))
    Dobrze, że już jesteś bo poranna inaczej smakuje bez Ciebie! ( nie wiem co to będzie jak pójdę do pracy!;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, ale staram się ją sprowadzić wszystkimi pozytywnymi myślami ;)

      Usuń
  13. cudnie, cudnie, cudnie... to w nagrodę, za to dobro które wokół siebie rozsiewasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emko, nie zawstydzaj mnie. To bez powodu. Udało mi się. :)

      Usuń
  14. Do kitu z komentarzami, wcielo mi moj, nie oddalo i teraz mam pamietac co napisalam - pffttt ;) wiec bede brac z niczego czyli z glowy - gratuluje pogody, pogody ducha, przegonienia mini demonow, dobrej kawki i nart i odpoczynku i slonka i hotelu i odswiezonych pluc.....czy ja napisalam "gratuluje" czy "zazdraszczam"? hrehrehherherehr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sobie już zazdraszczam, skoro siedzę w pracy :(((

      Usuń
    2. daj spokoj - masz odswiezone pluca czy nie? :PPPPP

      Usuń
    3. Mam, ale po jednym dniu już zapominam... Dobrze, że mam dowód w postaci tego posta. :)

      Usuń
  15. To słońce!!! Wspaniałe i w tylu kolorach!
    Dobrze, że było dobrze:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. No tak z tej relacji żeczywiście mozna wysnuć wniosek że spożywaliście jakieś kaloryczne cuda niewidy ;) Ale przecież ubytek kalori należy uzupełnic w przyjemny sposób ,bo jeszcze zapaści mozna by dostać .
    Kiedyś dawno,dawno temu usiłowałam jezdzić na nartach ,na usiłowaniach się skończyło ,ale góry lubię niezmiennie ,a ponoć modne stało się chodzenie w rakietach i to by było cos dla mnie :)
    Fajnie że było ci tam dobrze :)
    Wszyscy zapewniamy ,że brakowało nam ciebie ,ciekawa jestem czy z wzajemnością ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że z wzajemnością! Czasem wyczytałam gdzieś tam, że ktoś o mnie wspominał i było mi miło. :)

      Jedliśmy dużo kalorycznych rzeczy, nie da się ukryć. No cóż, od stycznia...

      Usuń
  17. Cudownie Aniu, że miałaś szansę nałykać sie świeżego powietrza, poruszać, odetchnąc od codziennosci, komputera i tutejszych, nie raz trudnostrawnych problemów. Każdemu by sie to czasem przydało! Nawet mnie, która mam niby tego świeżego powietrza w nadmiarze, ale i mnie by sie czasem jakowyś urlop przydał...
    Serdecznie pozdrawiam!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, jestem pewna, że bardzo by Ci się podobało! Powstała by z tego wyjazdu piękna opowieść w Twoim wydaniu. A. właśnie! Czy Ty nie brałaś udziału w pisaniu opowiadań u Magdy?

      Usuń
  18. jak miło mieć w ulubionym blogu świeży post. A relacja faktycznie piękna.
    Maria

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czuję jakbym była tam z Wami! :))
    Dzięki za piękną podróż.
    Uściski,
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że mi się udało pokazać jak było. :)

      Usuń
  21. a co tu napisać? Pięknie tam, i już wiem gdzie jest śnieg, którego u Nas nima :)
    Rafał vel lipton_ER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam śnieg jest w większości sztucznie wytworzony, bo temperatury są nie sprzyjające jego utrzymaniu. No i to słońce!
      Fajnie, że byłeś tam ze mną. :)

      Usuń
  22. Łomatulużmoja! Dusza mi zaskowyczała z tęsknoty za tymi widokami, za tym słońcem, za wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwierzysz, ze ja nie umiem jezdzic na nartach? Gdybym tam pojechala, pewnie pozostalyby mi saneczki z oparciem i derka na nogi :))) Albo moglabym sobie tylko polazic po deptakach, pic tuczaca kawe i objadac sie rownie tuczacymi specjalami kuchni wloskiej.
    Twoje obawy, czy opiekunowie dadza sobie rade, podobne sa do moich, a przeciez nie jestesmy niezastapione. Wiecej wiary, Anko, w synowskie talenty!
    Wyprawa zaiste cudowna, pogoda swietnie dopisala, a widoki rzeczywiscie zapieraja dech w klatce z piersiami, co przyznac musze, choc za gorami nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, saneczki to jest myśl! Jeśli w dodatku pod górkę wspinać się nie trzeba, to już niczego lepszego nie sposób wymarzyć:-)).

      Usuń
    2. Przecież Ty wysportowana jesteś! Dałabyś radę!
      Tam jest przepięknie. Wracaliśmy przez Niemcy i oglądaliśmy zamek Neuschwanstein w Bawarii. Niestety stamtąd do Ciebie było jeszcze ponad 500 km...

      Usuń
    3. No niestety, bylo Wam calkiem nie po drodze do Getyngi. :(((

      Usuń
  24. myślałam, że to zapowiedź jarmarku, a to ho, ho, przywiozłaś trochę tego śniegu na święta:)?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach, te okrzyki rodaków! Ostatnio taki słyszałam na Krecie, w porcie w Chanii, dobywał się z wody :-)
    Gosiu, jakże Ci zazdroszczę, te widoki, ten spokój! Naładowałaś akumulatory sam raz przed Świętami! No to teraz do roboty, hihi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Robota już się zaczęła. Czy ja byłam na jakichś wczasach?? Nic nie pamiętam. :)
      A niektórzy rodacy to... dramat i wstyd.

      Usuń
  26. ja tam najwyżej popatrzę i uciesze się, że wypoczęłaś. na nartach jeździć nie potrafię, za górami nie przepadam, choć oglądać lubię. ale być tam to już insza inszość. nawet mi nie wolno.
    kociambry + rufi maja się widać dobrze a i radość była ogromna z waszego powrotu.
    ja ze względu na mojego rezydenta jestem uziemiona. jeśli gdzieś jedziemy, to na dwa dni góra, bo kot sam zostaje.
    pozdrawiam i ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdzięczna jestem synowi, no i Kasi, która mu pomagała za zajęcie się tą bandą. Tridno pogodzić wyjazdy i DT...
      I ja Ciebie ciepło pozdrawiam, Ewuniu:)

      Usuń
  27. To widzę, że obie ostatnio "zaliczyłyśmy" Włochy:-). Tyle, ze ja akurat Rzym. Z nartami nie mam nic wspólnego. I niech tak pozostanie. Ale cieszę się, że miałaś taką frajdę, Dzielna Kobieto:-))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj, Errato, mówię ci co za frajda!
      Pisałaś o Rzymie?

      Usuń
  28. Dobrze że wypoczęłaś i już jesteś. Widoki piękne, nie ma to jak góry w zachodzącym słońcu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ależ pięknie. Napatrzyłam się kocham góry ale nie wysokie a jeździć nie umiem no chyba że na sankach. :)
    A coś mi się ostatnio kolana naprawiły to mogę latać i po wyższych. Oj Aniu wiesz że można naprawić siebie, swoje zdrowie. ostro się z tym zmagam i jakby tak ...przez lewe ramię nie zapeszyć. :)
    Serdecznie pozdrawiam ciepło bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba się wszystkim narażę ale ja nie zazdroszczę, no może słoneczka troszeczkę, ale śniegu, zimy i nart nic a nic ;) Gdyby zdjęcia były z Bali czy innego Madagaskaru to umierałabym z zazdrości a tak tylko podziwiałam widoczki choć wolałabym bezśnieżne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się nie naraziłaś, ale ja bym nie zamieniła tych gór, tego pobytu na żadne Bali. Dla tych widoków, ruchu, powietrza warto się natrudzić. :)

      Usuń
    2. Natrudzić tak, ale w cieple i słońcu a nie w śniegu i słońcu. Ja powoli odliczam dni do moich zimowych wakacji i jedno jest pewne (mam nadzieję) żadnego śniegu tam nie zobaczę ;)

      Usuń
  31. Nie da sie wkleić odpowiedzi pod Twoją odpowiedzią dla mnie a więc piszę tutaj, że owszem, brałam udział w konkursie u Magdy, ale bez szczególnych sukcesów. Konkurencja była bardzo duża a pewna nazbyt skromna pani dostała nawet za swoje "Bylebym" wyróżnienie od szanownego jury. Gratulacje!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie oszalałam ze szczęścia! Długo nie mogłam w to uwierzyć. Dziękuję!

      Które to Twoje, nie umiałam znaleźć...

      Usuń
    2. A więc pisz Anusiu wiecej i rozwijaj swój talent. Wierz w siebie! Może na Walentynki znowu uda Ci sie coś fajnego stworzyc na następny konkurs? Wzruszam sięTwoją radością, bo wyobrażam sobie jak to przyjemnie być zauwazonym i docenionym... a skoro wzruszenia, to i nieomal dziecięce, "migdałowe łzy"...
      Ściskam Cię serdecznie o poranku!:-)

      Usuń
  32. Cudny wypoczynek miałaś..widoki nieziemskie !!!!!....Ze mnie narciarz jak z koziej...itd, ale dla tych widoków mogłabym się i połamać ;)
    Czas przystąpić do lepienia pierogów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Beato, czas przestać bujać w obłokach :)

      Usuń
  33. Przyznaj się, zabrałaś ze sobą całego tira złotego brokatu żeby pomalować na złoto te góry...:)
    Zdjęcia cudne i choć nie przepadam za górami (chyba, że są to Bieszczady…), to uroda tych miejsc jest zachwycająca .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przepadam. Za Bieszczadami też! Może nawet bardziej :)

      Cudne są te góry w słońcu, cudne!

      Usuń
  34. Całe szczęście,że nie muszę wjeżdżać na górę aby podziwiać piękne widoki.Dzięki!:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wspaniała wyprawa Gosiu, należał Ci się taki urlop i oderwanie od rzeczywistości, zajęcie tylko sobą. Dzięki temu znów będziesz mogła z radością zajmować się innymi :-)
    Marzę, żeby nauczyć się jeździć na nartach. Może uda mi się spróbować w tym sezonie. Choć boję się o plecy, ale na jakiejś "oślej łączce" chętnie bym spróbowała, tylko zdaje się, że skompletowanie ubrań (bo narty bym pożyczała) też do tanich nie należy. A tam gdzie byliście były trasy dla bardzo początkujących ? Może się kiedyś tam wybiorę :-) Buziaczki Gosiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam trasy były dla każdego. Ja muszę też mieć raczej łatwe, choć zjadę ze wszystkich, to nie mam przyjemności, jeśli jest za trudna.
      Moja koleżanka obkupiła się na allegro, używane rzeczy kupiła. Bardzo fajne.

      Życzę Ci, abyś pojeździła kiedyś w takich fajnych warunkach!

      Usuń
  36. Udany urlop bardzo Ci się należał, cieszę się, że mogłaś odpocząć fizycznie i psychicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam, że jestem bardzo przemęczona. Dobrze mi zrobił ten urlop, dzięki hersylio. :)

      Usuń
  37. Bardzo ciekawy blog, spędziłem tutaj kilka godzin i muszę przyznać że jestem pod wrażeniem. Doceniam ludzi z pasją bo w naszych czasach jest ich jak na lekartwo. Zapraszam również do mnie www.radiomortalis.blogspot.com
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajnie jest tak sobie podladowac akumulatory na poczatku zimy , no i pooddychac gorskim powietrzem...

    OdpowiedzUsuń
  39. słonecznie, skrząco, skrzypiąco (pod deskami), sympatycznie, smacznie.. to dopiero udane wczassy :))
    ale dobrze, że już jesteś, bo bez Ciebie JolkaM była jakaś taka.. niekompletna ;)
    a z Tobą to w ogóle radośniej :)
    (i ani słowa nie powiem o tym, że zdjęcia piękne :P)

    OdpowiedzUsuń
  40. Przepiękny zimowy urlop, tak bardzo był Ci potrzebny.
    Mam nadzieję, że może w tym roku i mnie się uda ;)
    Uściski, powoli zaczynam bywać częściej, niestety do dawnej regularności trudno mi wrócić. Ale jestem z Wami duchem :)
    pozdrowienia serdeczne
    iw

    OdpowiedzUsuń
  41. Z przyjemnością popatrzyłam na te śliczne krajobrazy i poczułam powiew świetnego urlopu :).
    Na nartach nie umiem jeździć, ale podziwiam umiejących.
    Dolomity bardzo sobie chwali mój brat - zapalony narciarz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Przepięknie!:)
    A najpiękniejsze są te pustki na stokach;D
    Może uda mi się tam kiedyś pojechać,
    zanim tłumy zaleją to cudowne miejsce.
    Tylko gdzie ja taką Kasię i Wrocławskiego znajdę do opieki nad futrzastymi?;)

    OdpowiedzUsuń
  43. góry to nie moja bajka, ale widoki przepiękne :) i najważniejsze, że już inaczej brzmisz, tak z usmiechem wreszcie :) że warto było!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...