sobota, 28 grudnia 2013

Jak zostałam świątecznie opierniczona przez Alę D.

Inauguruję tym postem cykl dziękczynny, bowiem zostałam w tym roku tak hojnie
świątecznie obdarowana, że moja radość i wzruszenie sięgnęły zenitu.
Listonosz kursował, co chwilę przynosząc mi niezwykłe,
bo sercem podyktowane prezenty ze świata.
Dostałam wiele kartek, i to nie tylko dla mnie (niesamowite!), za które bardzo dziękuję.
Dostałam kilka paczek, które zawierały prezenty, i to nie tylko dla mnie (niezwykłe!).
O tym też będzie wkrótce.

Jestem zaskoczona i szczęśliwa, że to moje blogowe pisanie
przynosi mi tak wiele cennych profitów.
Fajnie jest być blogerką! 

Zaczynam od pochwalenia się czymś, co już dwa dni Wam pokazuję.
Pierniczki - doskonałe, własnoręcznie wykonane cudeńka przyjechały
do mnie aż z Rzeszowa! 
Moja czytaczka Ala D., ta sama, która wymyśliła imię dla Renetki, 
postanowiła mnie nimi uszczęśliwić i udało jej się to doskonale.
Sposób ich dostarczenia był oryginalny, bo przyjechały one do mnie autobusem! 
Alicja poprosiła kierowcę, a on zgodził się pośredniczyć w tym wydarzeniu.


Ja też przystałam na to, że prezent-niespodziankę od kierowcy odbiorę,
bowiem zgodnie z moją filozofią branie jest tak samo ważne, jak i dawanie.
Też jest sztuką, a ponieważ sama lubię dawać, lubię, gdy inni chcą brać. :)
Zamotałam, ale wiadomo, o co chodzi.


Umówionego więc dnia przyjechałam na dworzec PKS we Wrocławiu, 
wypatrując wiadomego autobusu z Rzeszowa.


O ile dworzec PKP we Wrocławiu jest chlubą miasta, 
o tyle klimaty dworca autobusowego są od tego dalekie. 


Nieprzyjemne miejsce, doprawdy.
Niemniej nie nudziłam się wcale.
Miałam czas oglądnąć fajną wystawę. :)


I kawałek miasta nocą. 


Jest! Nadjeżdża!


 Jejku, co za emocje!


- Dobry wieczór! Ma pan dla mnie paczkę?
- A kto pyta?
- No, ja! Anka Wrocławianka!
- Coś się znajdzie. 

:D


I z powrotem do domku.


Ulicami miasta nocą. :D


A na drugi dzień rano...
(Wiadomo, że u mnie paczka musi poczekać na otwarcie.)


Tadam! 


Cudne pudełeczko, 


 misternie zapakowane skarby.


Każda jedna rzecz otulona swoim płaszczykiem.


Paczuszka pierwsza: rodzinka pierników!
(Zachwyt! Pierwsze zwilgotnienie oczu i okrzyki niedowierzania...)


To ja: Łysa!



Paczuszka druga: piernikowe kółka-stempelki.


Paczuszka pierwsza + paczuszka druga = coś wspaniałego!


Paczuszka trzecia:


Piernikowe serce (pożarte niemal od razu - przepyszne!).


Paczuszka pierwsza + paczuszka druga + paczuszka trzecia = róg obfitości i pyszności!


Paczuszka czwarta:


Cudowna choineczka z... piernika, oczywiście!


No i absolutny odjazd: paczuszka piąta, a w niej...


Coś takiego było w tym wszystkim wzruszającego, zachwycającego,
że oboje mieliśmy łzy w oczach,


nawet MójCiOn, któremu jednak to nie przeszkadzało


skosztować jednego pierniczka.
Łaskawie się zgodziłam. :D
Pyszny, przepyszny!


Pierniczki od Ali towarzyszyły nam podczas świąt. 
Niestety niczego nie mogłam powiesić na choince, 
bo mamy w domu Hokusa. 
Hokus + choinka = katastrofa.
Hokus + cokolwiek = katastrofa. :)


Poradziłam sobie inaczej - pod czujnym okiem mojej ukochanej


kocóreczki o ludzkim spojrzeniu udekorowałam nimi świąteczny stół.



Alu, sprawiłaś nam wielką niespodziankę. Zafundowałaś wzruszenie.
Dziękuję Ci najpiękniej, jak umiem.

PODPIS

Pierniczki można jeszcze podziwiać pojedynczo TU (klik).

Bardzo miłego weekendu wszystkim życzę. :)

74 komentarze:

  1. Szczeka mi uapdla na glebe i juz tam zostala.... moje najzwyklejsze suweniry podchoinkowe nie sa tak przepieknie zapkowane!!! a juz o samych pierniczkach nie wspomne!!!
    Ala powinna lepic pierniczki a Ty pierniczyc, znaczy skladac opowiesci z piernika! Bede czytac i patrzec!
    poza tym melduje sie poswiatecznie - duzo roboty, duzo zamieszania, duzo ruchu i duzo wesolosci. A - i duzo jedzenia, ide dojesc swiateczna szyneczke (przyjezdna, prawdziwa wedzona, sznurek od niej bym zjadla...i papier). Z ciastem drozdzowym, mrrrrrr.

    Pamietaj - oczekuje komiksow pierniczych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj poświątecznie! Szynka z ciastem drożdżowym?! Toż to FUJ!!

      Komiksów nie będzie, gdyż część bohaterów zastała pożarta (za smaczne są, aby ich nie jeść), a Wrocławski np. stracił nogi biedaczek :((( Wszystko przez tę szufladę na której wisiał. Wrocławski sam we własnej osobie utrącił najpierw jedną swojemu sobowtórowi otwierając drzwiczki szafki, a potem odgryzł mu drugą, bo jak powiedział nie chce być kulawy! :)))
      Ogromnie nam jest żal! :(

      Usuń
    2. Krysiu, szczęka może się jeszcze przydać...:) Za uznanie dzięki.
      Z komiksami, to chyba się spóźniłaś. Co to począć ? Hmm....

      Usuń
    3. Jeszcze jedno - szynka z chałką drożdżową, to jest to, co jadło się w święta w moim rodzinnym domu. Mało tego, na święta wielkanocne chałka drożdżowa z rodzynkami, do tego szynka, boczek i chrzan - to był zestaw obowiązkowy i bardzo smaczny.
      Żadne fuj...:)
      Na święta Bożego Narodzenia ta sama chałka w towarzystwie karpia po żydowsku.
      Też pycha..:)

      Usuń
    4. Anka - jak mozna jesc bohaterow komiksow! albo utracac im nogi...nie wspominajac juz o takich rzeczach jak odgryzanie glow na przyklad...no szkoda, no, chyba Ala musi dorobic albo wrecz dorAbiac nowych bohaterow.

      Ala - rzeczywiscie szczeka sie przydaje czasem - do tej szyneczki z ciastem. Dobrze wiedziec, ze to nie tylko, moj Tata i jeszcze pare osob, co lubia takie przysmaki. o chrzanie nie chcialam pisac, bo jeszcze by mnie kto poobrzucal kamieniami ;) a ciasto drozdzowe koniecznie z rodzynkami i skorka pomaranczowa....

      Usuń
    5. No dobra... przyznam się, że nie wszyscy zjedzeni. Kilku obroniłam jeszcze przed paszczami, ale nie wiem jak długo mi się to uda. :)

      Co do zwyczajów świątecznych kulinarnych to super jest się czegoś nowego dowiedzieć, tak że spoko.
      :***

      Usuń
  2. piękniejszych pierniczków naprawdę ciężko uświadczyć! Niesamowita ilość pracy i serca jaka do Ciebie przyjechała tym autobusem jest wyjątkowa...
    ale Wy jesteście wyjątkowi więc spotykają Was wyjątkowe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, Emko! Ja czuję się zaszczycona tym prezentem, ale nie myślę o tym w kategoriach zasługiwania. Cieszę się i już :) Buziaki!

      Usuń
  3. Anko, w galerii kartek pocztowych nie widze swojej, czyzby nie dojszla? :(((
    Te pierniczki to cuda! Kazdy to male arcydzielko, dopracowane do perfekcji, az szkoda jesc :) Sztuke pakowania zas, opanowala Ala do perfekcji, brak slow na opisanie!!! Szkoda, ze nie bylo mi dane sprobowac, ale wierze Wam na slowo, ze najpyszniejsze na swiecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jest tam! Mam w domu dwie "galerie kartek pocztowych", jak to nazwałaś, ale Twoja jest właśnie na zdjęciu. Jest na lewo od środka, zaraz za jednym z domków ceramicznych ocalałych (posklejanych) po porządkach zrobionych rok temu przez Eugeniusza. Pamiętasz?
      http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2013/01/eugeniusz-dekoratorem-wnetrz.html

      Kirunię widać za tym domkiem. Lubię patrzeć na twoje zwierzaczki. Dziękuję bardzo!
      A Ty, dostałaś? :)

      Usuń
    2. Niestety, jeszcze niczego nie dostalam, ale pewnie dojdzie.
      Wzielam lupe i rolnetkie, powiekszylam obrazek i... dostrzeglam wreszcie! :)))

      Usuń
    3. Aniu, te pierniczki są jak najbardziej do jedzenia. Kto bardziej cierpliwy, może najpierw pocieszyć oko.Dzięki za dobre słowo...:)))

      Usuń
  4. O matko, cudowne...widziałam i jadłam różne pierniczki, ale takich jeszcze nie:) Amisia śliczna i bardzo rozumna minka:) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amisia jest taka "ludzka" - to najgrzeczniejsza i najsubtelniejsza koteczka na świecie!

      Usuń
    2. no właśnie, pierniki mi przesłoniły Amisię, a przecież ona siedzi przy świątecznym stole taka uroczysta, taka odświętna, taka skupiona .. i nic, ale to zupełnie nic z tego stołu nie znika :)

      Usuń
  5. Przepiękne są i widać, ile serca włożone zostało w przygotowanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie pozostaje mi nic innego jak napisać: Dla takich chwil warto żyć prawda? :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ smakowitości! Cóż za misterium! Takich wzruszeń życzę Tobie każdego dnia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś pięknego!
    Jak to miło oglądać coś, w co ktoś włożył tyle serca.
    Do Ali. Miło spotkać pokrewną duszę, sama uwielbiam ładnie pakować prezenty. Jesteś niezwykle pomysłowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Mistrzostwo świata i pierniczki i pakunek. To bylo mnostwo pracy. Cuda!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe! Podziwiam, nie miałabym tak udekorować!
    I nawet upiec;)))
    Widać, że Ala włożyła w to dużo serca! Nie dziwię się, że Wam oczy zwilgotniały:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne! Nie lubię pierników i nigdy nie piekę,ale TAKIE zachowałabym dla potomnych.Jaki talent ma w ręku Ala,zazdroszczę i gratuluję!.A Ty Aniu,zasłużyłaś na taki wspaniały prezent jak mało kto!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wooow! Ala to zdolniacha!:) Piekne pierniki i pięknie wszystko zapakowane!:)
    Ależ to radość dostać taki upominek:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierniczkowe arcydziełka!
    Ps. nie wiem czemu mój podpis nieaktywny, może któryś z Twoich czytaczy mnie oświeci, będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne ;D Moje zrobiła Młoda. Nie były takie śliczne, ale smaczne przeokrutnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. I w każdym pierniczku jest kawałek serducha :) I o to w życiu chodzi !
    Alu D. masz piękne serce, i zdolne rączęta :)... echchch, mientko i w moim sercu się zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rany! Nie wiedziałam, że w ogóle można upiec takie pierniczkowe perełki! To chyba strasznie pracochłonne? Ale ten trud się opłacił, a nawet bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  17. ale cudowne pierniczki :) nie dziwię się, że byłaś wzruszona takim prezentem!

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierniczki długą drogę pokonały, by mogły zagościć u Ciebie :) Musiały być pyszne!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Podziwiam kunszt i pomysł. Ogromnie się cieszę, że mogliście wygrzać się w tym cieple serca (nie tylko piernikowego!). Piękne, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  20. Alu D., robisz najpiękniejsze na świecie pierniki :))
    AnkoW, z taką lekkością snujesz opowieści :))
    wniosek się nasuwa sam: powinnyście, utalentowane Dziewczyny, na przyszłe święta wydać książeczkę z Piernikowymi Opowieściami Wigilijnymi. mówię poważnie! wydanie książki wcale nie jest trudne :) Ninka napisze Wam piękne kolędy, Wrocławski dopełni je muzyką, AniaM zredaguje tekst, znajdą się i inne utalentowane osoby, które zajmą się wszystkimi pozostałymi czynnościami koniecznymi do wydania książk. a ja?.. ja poproszę skromne 10% za pomysł :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AnkoW, powiedziałaś Ważną Rzecz - Branie jest tak samo ważne jak Dawanie.
      zdecydowanie tak! choć bywa trudną sztuką :)

      Usuń
    2. Dziękuję - wszak piękno leży w oczach patrzącego...:)
      A co do książki- śmiało możesz planować wydatki na poczet tych 10% .:)))

      Usuń
  21. Jacież! Alu, jaka misterna robota! Ile to dłubania! Podziwiam Cię, kobieto. :) Nie mogę się napatrzeć. :) I nawet ja się wzruszam, choć pierniki już pożrane. Hm, właśnie, może to tym się tak wzruszam, że już po nich... ;)

    Gocha, a Ciebie uwielbiam - za tę "fajną wystawę" z... dzidziami. Co prawda one nie piernik, ale jest moc. :D

    Uwielbiam też Wrocławskiego - za odgryzienie drugiej nogi. :)

    Za Twoimi Drzwiami jest dom fariatów, ale o tym to już chyba wspominałam... ;)

    Miłego weekendu, piernikowi jawnożercy i wszyscy do nich zaglądający. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sposób na zagospodarowanie listopadowo - grudniowych wieczorów. Bardzo skuteczny
      i z efektami specjalnymi - twórczy bałagan zdaje się nie mieć końca.:)
      Mimo to, lubię ten czas.
      Mnie też ujął Wrocławski odgryzając sobie drugą nogę - gość z charakterem.:)))

      Usuń
  22. No to mamy mistrzynię w pierniczeniu:) Przecudne pierniki- mistrzostwo świata:) Kocica pięknie pilnuje dekoracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...:)
      Amisia na tym zdjęciu to prawdziwa subtelna i delikatna kocia dama .

      Usuń
  23. To chyba najpięlkniejsze pierniki, jakie kiedykolwiek widziałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No i zatkało kakao! Ale fajny prezent! Ależ niesamowita niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie, no nie wytrzymam! Takie cudności ktoś sam wypieka. Tylko jak tu je potem zjeść. Chyba raczej oprawić w ramkę i trzymać dla potomnych. Koteczka musi być dobrym ochroniarzem, jeśli tego wszystkiego potrafi upilnować:-)).

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale piękny prezent! Jestem pod wrażeniem. Też bym chciała taki dostać :)

    OdpowiedzUsuń
  27. weźcie przestańcie Tę Ankę tak obdarowywać, bo kobiecie półek w domu zabraknie do eksponowania podarków, no chyba, że JejCIOn poskleja następne :)

    OdpowiedzUsuń
  28. kocóreczka cudna i mądralinkowa....a łoś -zezolek skradł moje Qrze serce:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Gosiu, dla Twojej fotorelacji i słów zachwytu nad moją niespodzianką warto było piec i lukrować, co się da! To ja dziękuję najpiękniej...:)
    W imieniu własnym i moich pierniczków, które – chciałoby się powiedzieć – pękają z dumy – gdyby nie świadomość tego jaki los je spotkał….:) Przepadły w czeluściach…, zgodnie ze swoim przeznaczeniem…:

    A ze sztuki przyjmowania prezentów chętnie wzięłabym u Ciebie korepetycje.

    Pierniki, to mój sposób na sprawianie przyjemności w okresie okołoświątecznym moim bliskim i bliższym. W ten sposób jednym przypominam, że są ważni a innym dopiero szepczę, że właśnie takimi się stają.
    Czasem, wręczając takie pierniczki mówię: dziękuję, że jesteś, kocham, lubię, pamiętam - różnie - w zależności od adresata.

    Zdarza się, że trafiają do całkiem przypadkowych osób z życzeniami Wesołych Świąt - a to do pani w osiedlowym sklepiku, która musi pracować wigilię, a to do listonosza, który przed świętami stara się osobiście dostarczyć list, tradycyjnie do sąsiadów, którzy odbierają przesyłki od kuriera albo potrafią zaopiekować się kompletem kluczy zostawionych w zamyśleniu przy skrzynce na listy i dzwonią do pracy żebym się niepotrzebnie nie denerwowała, a to pani sprzątającej klatkę schodową, która (pani a nie klatka..:) nieśmiało zauważa, że tak tu pachnie piernikami...:)

    Jednak te pierniczki, które przebyły ponad 400 km w podróży z Rzeszowa do Wrocławia były przygotowane z myślą o Tobie , Gosiu. Chciałam Ci przede wszystkim zrobić niespodziankę i w ten sposób podziękować za wszystkie chwile wzruszeń, których doświadczyłam goszcząc Za Twoimi Drzwiami i to z różnych powodów…
    Wirtualna znajomość ale emocje prawdziwe. Ot, magia budyniowego świata…

    Wszystkim zaś dziękuję za miłe słowa – puchnę z dumy! I tej wersji się trzymamy – lepsze to niż stwierdzenie, że przytyłam po świętach...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto kochana, z takim talentem do pierników i do wzruszania ludzi, to Ty powinnaś otworzyć w Rzeszowie Piernikarnię. tłumy by waliły po pierniki, które nie dość, że najpiękniejsze i najsmaczniejsze, to jeszcze dawane z najprawdziwszą miłością :))
      i masz rację, w dziedzinie przyjmowania prezentów GosiAnka to mistrz nad mistrze! :))

      Usuń
    2. Popatrz ile wspaniałych pomysłów dziś się urodziło!
      Wydajemy książkę z piernikowymi komiksami, a Ty Alu, otwierasz Piernikarnię.
      Nic tylko realizować i rozkoszować się sukcesem!

      Alu, dostarczyłaś nam wielu zruszeń, a nawet nie tylko nam, bo przecież wiesz do kogo poszła piernikowa choineczka.

      Buziaki:*

      Puchnięcie z dumy! Aaaa! To to się za mną stało! Genialne. :))

      Usuń
    3. Gosiu, Ty to masz serducho.:)))

      Usuń
    4. Wirtualna znajomość ale emocje prawdziwe - brzmi pięknie i jak tu was czytam to czuję się wzruszoną. Do tego stopnia, że choć miałam się nie odzywać bo nie umiem tak pięknie pisać, muszę to powiedzieć. Do licha, czuję się jakbym was wszystkich znała i bardzo lubiła :-)

      Usuń
  30. Wielki szacun :)
    Pierniki, że ho-ho!

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowna niespodzianka, cudowne pierniki,
    ale i Twój wpis jest wyjątkowy pękny :-)
    Piekne zdjęcia , które zawsze u Ciebie podziwiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tak, uwieczniając te pierniczki na zdjęciach, mogłam podziękować Ali.
      Fajnie, że to wyszło. :)

      Usuń
    2. Wyszło... i to jeszcze jak wyszło.:)
      Tkwię tu drugi już dzień na postumenciku ( zamiast cipiptaszka..:) i zażywam do woli sławy razem z moimi piernikami.
      Zawroty głowy, szum w uszach – to cena sławy ? :)))

      Usuń
    3. Należy ci się to miejsce na podium, tzn... na postumenciku :))

      Usuń
  32. Pierniczki są cudowne, przepiękne, przeurocze, prześliczne, słodziaszne... i nie wiem co jeszcze. ;)
    Upiec to upiec, ale TAK udekorować?! No po prostu oczy wychodzą na wierzch. Co za wspaniała misterna robota!
    Alu, jesteś prawdziwą zdolniachą i masz talent w łapkach! Również do pakowania prezentów. :))))

    Aniu, wyobrażam sobie emocje towarzyszące Wam przy odpakowywaniu. Coś mi się zdaje, że Ala "zrobiła" Wam dzień. :)))

    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Ala zrobiła nam dzień. Cudownie, że mam bloga i mogłam to pokazać innym ludziom.
      :)

      Usuń
    2. Alu, imienniczko moja.:)))
      Jak tak patrzę na dzisiejsze pierniczki i mam w pamięci te przed lat, to stwierdzam, że to nie talent a zwykłe rzemiosło . Trening przekłada się na efekt..:) Naprawdę.
      Ale za miłe słowa dziękuję… Może zechciałabyś kiedyś spróbować popierniczyć – służę przepisami, podpowiedzią...:)

      Usuń
    3. Alu, urządź piernikowe warsztaty, chętnych nie zabraknie :)

      Usuń
  33. dzięki tym zdjęciom będziesz pierniki po latach wspominać. no, chyba, ze ta skiążka z iernikami i piernikalia powstaną. alu, cuda wyczarowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  34. Dołączam również do tych popierniczonych ;) zachwytów :)
    A Amisia z tą swoją słodką minką i cudnym pyszczkiem dopełnia całości świątecznego nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Podziwiam wielki talent bo talent trzeba mieć przecież, by takie cudne i smaczne rzeczy robić. Oj do wypieków talentu u mnie brak ale do podziwiania nie brak. Toteż podziwiam z całego serca. pięknoty i smaczności te. :)
    Nasz kotuś śliczną choineczkę ubraną ma, :) (hi hi kotuś choineczkę ma) w wielkiej ciężkiej donicy stoi i ani jednej bombki nie udało mu się ściągnąć, nawet ptaszki z prawdziwymi piórkami ściągnąć się nie dały a próbuje po kilka razy dziennie. Dużo radości nam to sprawia a radości mnie akurat teraz potrzeba, bo coś mnie złapało i trzyma ale walczę nie poddaję się. :) Dziś już dużo lepiej niż wczora było. :)
    Pogodnego wieczora wszystkim serdecznym ludziom gościom i gospodarzom. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. W komentarzach powyżej już wszystko zostało"napierniczone"to ja tylko powiem,że szkoda by mi było je zjeść:)))

    OdpowiedzUsuń
  37. Wzruszająca pierniczkowa opowieść :) Fantastyczne zdjęcia :) Słodkiego jak pierniczki i szczęśliwego jak chwila w której je rozpakowałaś Nowego 2014 Roku życzę i pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Brak mi słów zachwytu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ty to masz szczęście !!!!!!!!!!!
    Autorce szczerze gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pst! Ja już te pierniczki oglądałam dziś z piętnaście razy. I stale się zachwycam nowymi szczególikami. :)

      Usuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...