Dzień zapowiadał się spokojnie.
Ptyśka po wczorajszym zaginięciu-niezaginięciu zaczęła zachowywać się normalniej
i zwyczajowo przyjmować psie hołdy.
Przy okazji rozdzielając razy łapką. 💥
Mały poznawał domowe zwyczaje
i radził sobie coraz lepiej, gdy...
Gdy nagle zadzwoniła pani Ania z Ekostraży, że jest rodzina chętna na Norrisa Ferdynanda!
Natychmiast oddzwoniłam i pan Mirek z żoną przyjechali, przywożąc swojego pieska.
Poszliśmy na spacerek,
Psie chłopaki się a to się ignorowały, a to nieśmiało zerkały na siebie.
Pan Mirek witał się z Norriskiem,
No i obiecał zadzwonić po podjęciu przez rodzinę ostatecznej decyzji o adopcji.
I wiecie co??!
To jednak jest pies Norris!
Tylko on mógłby tak jak napisałam w poprzednim poście:
Tylko ciocia Gosia wciąż się waha, czy jestem Norrisem,
który wzorem swojego patrona dom stały załatwi, zanim ogłoszenie się pojawi
i znajdzie swojego człowieka, a właściwie już go znalazł, tylko czekać telefonu!
Wiadomo, że takie rzeczy tylko z Norrisem!
Tak się właśnie stało!
Norris czeka teraz na przekazanie, a to już jutro lub pojutrze.
Bardzo mocno będę kibicować tej biedzie, która tak strasznie potrzebuje miłości,
tak bardzo się stara ją zdobyć!
Dobrze, że wszystko potoczyło się aż tak szybko,
bo Norrisek oddaje swoje serce w ekspresowym tempie.
Już kocha nas, nasz dom, a mnie to w szczególności.
Niech lepiej zakochuje się w swoich dobrych ludziach,
bo mnie już serce jakoś dziwnie się topi na myśl o nim...
Należy bardzo docenić, że pan Mirek z żoną zdecydowali się na adopcję.
Życie z Norrisem nie będzie pozbawione wyzwań,
z których na razie największym jest nauka sikania na dworze.
Przypominam tu tekst z innego posta, może się przyda.
Już z Fredem przerabiałam problem: LINK
*****
Najpoważniejszy to znaczenie terenu, czyli... domu. W środę rano zorientowałam się, że Fredek co chwilę podnosi nogę, aby coś zaznaczyć: a to framugę, a to szafę, a to fotel... Nie jest to nic fajnego! Już miałam się znowu załamać, ale "DZIAŁANIE, DZIAŁANIE" mi się przypomniało! Rzuciłam się dokształcać i wyłonił się z tego całkiem prosty sposób rozwiązania, by ujarzmić ten niedobry zwyczaj. Nic dziwnego, że pies, który przyjechał ze schroniska, stara się zrobić wszystko, aby to przyjazne, dobre miejsce, w którym się znalazł, stało się jego. Pracuje ile sił, by swoim zapachem sprawić, aby mu się tu żaden konkurent nie przypałętał i by wszyscy zrozumieli, że on tu należy! Dopóki, szczególnie samiec, i to dominujący, nie poczuje się bezpiecznie, taki stan może trwać. Zazwyczaj taka całkowita aklimatyzacja w nowym domu, pełne poczucie bezpieczeństwa i traktowanie ludzi i domu jak swojego następuje dopiero po kilku miesiącach, min. 3-4 (górna granica chyba nie istnieje, są psy, które nawet po roku nie czują się jeszcze całkowicie u siebie – najczęściej to psy wielokrotnie wracające z adopcji).
Tylko czy trzeba mieć zrujnowane podłogi, futryny i meble? Czy nie można z tym niczego zrobić, oprócz zapewnienia psu spacerów, regularności, wychowania, zabawy, gryzaków? Można! Na szczęście wypróbowałam ten sposób i już w drugim dniu jego stosowania jest olbrzymia poprawa! Tym sposobem są, uwaga: męskie majtasy!
W sklepach dostępne są specjalne pasy z wkładką higieniczną, którymi „przewija” się psa. Gdy ma ochotę coś obsikać, sika do tej „pieluszki”. Po kilku nieudanych próbach znaczenia danego miejsca wielu psom przechodzi chęć podnoszenia nogi w domu.
![]() |
| http://pupilexpert.pl/grande-finale-pampas-czarny-majtki-dla-samca-rozmiar-3-pa1-3,id27155.html |
Nie miałam takich majtasów, wzięłam więc swoją opaskę narciarską na rzep ;), wsadziłam w nią podpaskę i... zadziałało! W środę Freduś znaczył niemal co chwilę - był jeszcze bez majtasów, w czwartek po południu założyłam mu je po raz pierwszy i przez całe popołudnie tylko dwa razy podniósł nogę! Dziś od rana tylko raz! To zwyczajnie działa. Nie jest kłopotliwe, trzeba pieskowi zakładać "majtki" po przyjściu do domu ze spaceru, a jemu to nie przeszkadza. Nie interesuje się opaską i chęć znaczenia z czasem zupełnie minie. Jestem bardzo dobrej myśli! Uważam ten problem za rozwiązany. :))
*****
Na razie mały śpi i nie wie o tym, że wkrótce jego życie się zmieni. Mam nadzieję, że po raz ostatni.
I najostatniejsza wiadomość: jak będzie miał na imię w swoim nowym, stałym domu.
😊 Norris!! 😊
Dziękuję jego patronowi Chuckowi za tak cudowną opiekę!
Magia imienia zadziałała!
Hurra!
No to dobranoc!
