Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krecik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krecik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 grudnia 2015

Post pod ptasim mleczkiem

Wiem, że możecie sobie myśleć, że tutaj się wszystko udaje. Lubię pisać o dobrej stronie mocy, więc czytając to, można pewnie ulec złudzeniu, że kocie sprawy spływają po mnie jak po kaczce. Tymczasem wcale tak nie jest. 
Wczujcie się, proszę, i pomyślcie, ile emocji kosztowały mnie ostatnie wydarzenia. Najpierw pani D., która miała adoptować Puszka, zamilkła... Mimo naszych sympatycznych rozmów, ustaleń, mimo obietnic zwrotu kosztów kastracji kocurka pani D. przepadła jak kamień w wodę. Nie odbierała telefonu, nie raczyła odpowiedzieć na sms.
No cóż, może stało się coś takiego, co jej odjęło możliwość kontaktu ze mną, ale nauczona doświadczeniem raczej myślę, że po prostu uznała, że jakaś tam baba od kotów nie zasługuje na jej szacunek i zwyczajnie mnie olała. Na szczęście, bo to znaczy, że nie byłaby dobrą opiekunką. To dobrze, że nie dałam jej tego kochanego kota, który przyjechał do nas aż z Bielawy! 
Jasne, że to przykre i wkurzające, bo przez takich ludzi koty zostają na lodzie; a przecież oprócz pani D. Puszkiem bardzo interesowała się pewna Patrycja. Dziewczyna nie ukrywała wielkiego zawodu, że kotek jest już obiecany innej osobie. Zaproponowałam jej w zamian Krecika, no i Patrycja i jej chłopak myśleli, patrzyli na zdjęcia i coraz bardziej się w czarnuszku zakochiwali. 
Byliśmy umówieni na wczoraj, że po Krecika przyjadą.

A tymczasem w kocim pokoju trwały harce i zabawy. Kotki żyły ze sobą bardzo zgodnie. Rezolutna Myszka, spokojniejszy Krecik i stonowany Puszek. W tym wszystkim Fikunia - samorodny talent do oswajania i samozwańcza specjalistka od ośmielania kotów, i Amisia - oaza spokoju i łagodności. 



















Kiedy wczoraj umawiałam się z Patrycją i z Piotrkiem, mogłam oznajmić im dobrą wieść: że ich pierwotne marzenie może się spełnić. Mogą mieć Puszka, którego sobie wymarzyli. Wprawdzie żal mi było Krecika, usunęłam już jego ogłoszenie i kotek znowu nie miałby "przydziału", a że czarny, no i że już nie maleńki, to mógł mieć większą trudność z zauroczeniem kogoś.

Oboje młodzi ludzie na żywo okazali się również przesympatyczni. 
Już od dawna nosili się z zamiarem przygarnięcia kota.  
Teraz mieli twardy orzech do zgryzienia, bo przyszli po Krecika, którego już zdążyli pokochać, 
a okazało się, że i wymarzony bielawski bezdomniak jest wolny. 

Puszek zapakował się nawet do transporterka, chyba żeby im tę decyzję utrudnić. :)
Zostawiłam młodych samych z kotami, z przykazaniem, żeby  to bardzo dobrze przemyśleli i wybrali sercem, a oni....



A oni wręczyli mi słodki prezent (z tym wiąże się fajna anegdotka - na końcu ją opowiem), no i...


No i zdecydowali, 


że BIORĄ DWA KOTKI! :))


Kochani, wróciliście mi wiarę w ludzi! To bardzo dobra decyzja. Kotki się znają, lubią, nie będą się nudzić (Puszek zostawiony sam zawsze płakał). Myślę, że nie będziecie żałować tego posunięcia. 
Pani D., która poprosiła mnie o to, abym zrobiła kastrację Puszka na jej koszt, jak wiecie, ulotniła się niechlubnie, a zamiast niej do zwrotu kosztów poczuli się nowi, szczęśliwi właściciele dwóch ślicznych kocurków. Właściciele? Hmm, raczej ich nowy personel. Ale ciiii, może oni jeszcze nie wiedzą, w jaką rolę się wpakowali. :)

I znowu zdarzyła się piękna historia Za Moimi Drzwiami. Wszystko obróciło się na dobre. Kotki mają siebie i cudownych ludzi. Puszek uratowany przez Adelinę w Bielawie, Krecik z piwnic Wrocławia - te dwa małe życia są teraz bezpieczne i nie grozi im głód i chłód. 

Patrycja, Piotrek, czekamy na zdjęcia i wieści! Oby tylko dobre!
No i jestem ciekawa, jakie imiona będą nosić Wasze nowe kocie dzieci. :)

PODPIS

A co z tą anegdotką? Otóż gdy Piotrek schodził do samochodu, Patrycja szeptem przykazała mu, aby przyniósł mleczko. Ech - pomyślałam sobie - znowu będę musiała edukować kogoś, że koty mleka pić nie powinny. Piotrek przyniósł mleczko... Ptasie mleczko. Dla mnie! Mniam! :))

A to zdjęcie jest z dzisiaj! Czy mogło być piękniejsze? :)))))

Futrzaczki pozdrawiają! 
Szkoda, że nie możecie usłyszeć tego mruczanda, które tu właśnie odchodzi ;) 

Kupując w ZOOPLUSIE, napełniacie kotkom brzusie. :)


wtorek, 8 grudnia 2015

A tymczasem u tymczasków...

Post dla tych, którzy nie istnieją, czyli nie mają fejsbuka. :)

Pisałam tam:

No dobra, czas Wam przedstawić nowego podopiecznego.
Pamiętacie ostatnią odezwę?https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami/photos/a.214783131973368.47172.184857241632624/859204840864524/?type=3&theater

Przemiły, młody kotek pilnie szuka domu!
Uwaga Bielawa, okolice i Wrocław! Taką prośbę dostałam:

"Przybłąkał nam się na podwórko śliczny koteczek kilka dni temu, mieszka gdzieś po komórkach, małe to, samotne i przestraszone. Bardzo szuka człowieka, bardzo myziasty i rozmiaukany koteczek. Serce mi się kraje, że na tym lodzie musi się poniewierać... Chciałabym mu znaleźć szybko jakiś dom, ale nie mam nikogo, a u nas w okolicy się kotów nie lubi.... Ja nie mogę go wziąć, kot mi nie pozwala, a ja sama też sobie nie poradzę teraz z takim wyzwaniem... Biorę go chociaż raz dziennie na trochę do domu, ale to za mało, szczególnie że potem muszę go jednak wystawić na dwór, a on okropnie płacze, a ja razem z nim... Próbowałam po znajomych poszukać, ale oczywiście zero reakcji i nie mam pojęcia, co dalej robić... Jakbyś mogła chociaż udostępnić jakiś krótki post albo powiedzieć mi, gdzie napisać, byłabym bardzo wdzięczna... Bardzo proszę, bo jestem w kropce."


Zaopiekowała się nim Adelina, moja zaprzyjaźniona od zawsze czytelniczka, i to ona ten rozpaczliwy apel wysłała. Niestety nikt się nie zgłosił po tego urokliwego młodzieńca, MójCiOn pojechał więc po niego do Bielawy (80 km) i od czwartku panicz Puszek jest Za Moimi Drzwiami.


Kotek, nazwany przez Adelinę Małym Puszkiem (choć, ani mały, ani puszek) na początku był ciut nieśmiały, ale już na drugi dzień łasił się, miział i bawił z maluchami: Krecikiem i Myszką. Faktycznie, Adelina nie kłamała. Kocurek jest przeuroczy i przemiły. Oswojony, lgnący do człowieka i chętny do zabawy. 
Dodatkowo jest naprawdę śliczny. Ma jakieś 10 mc. 













Wczoraj miał ciężki dzień; został wykastrowany. Zniósł zabieg bardzo dobrze i teraz czeka na swoją nową panią, która przyjdzie go poznać już... jutro! Zrobiłam bowiem rzecz niesłychaną i dałam ogłoszenie na OLX już w czwartek rano, w momencie gdy kocurka jeszcze u mnie było! I zadzwoniła pani Dominika, która, jak się okazuje, dzięki Waszym udostępnieniom już widziała go na fejsie. Cudownie, prawda? Umówiłyśmy się co do tej kastracji, że wezmę to na siebie (a ona zwróci mi koszty), no i ponieważ wszystko idzie zgodnie z planem, zapowiada się, że Puszek wkrótce zmieni adres na stały. 
Adelina płacze i włosy sobie z głowy wyrywa, bo, jak twierdzi, to kot jej marzeń, tylko niestety nie może go mieć. Ubolewa też i nazywa mnie potworem, że biednego Małego Puszka pozbawiłam małych puchatych jajecek. :P Trudno, sama chciała oddać go w moje ręce, he, he. :)

W sprawie Myszki też dzwoniono. :) Państwo po pięćdziesiątce, mieszkańcy Wrocławia, przygarnęli dopiero co ze schroniska małą kotkę i widzą, że ona się bardzo nudzi. Postanowili się więc dokocić! Nie zraziło ich to, że Myszka i Krecik muszą jeszcze być u mnie do czwartku, bowiem pani doktor Edyta dopiero wtedy zezwoliła na zmianę przez nie środowiska. Kotki chorowały, Myszka bardziej, Krecik delikatnie, ale i tak ważne, aby je doleczyć do końca.



Jola K. - to Twoja ręka. :)



Myszeczka wyładniała, zrobiła się taka czyściutka i pachnąca. No i oczka ma zdrowiutkie, w nosie nie charczy - samo kocie szczęście i zdrowie. Koteczka ma charakter; jest gadułą, lubi protestować, gdy się ją bierze wtedy, gdy nie chce. Mam wielką nadzieję, że będzie w nowym domu szczęśliwa. Przywiązałam się już do niej.

Mistrzem metamorfozy jest jednak dla mnie Krecik. Jak on wypiękniał! Jak się zmienił! Z takiego czołgającego się przy podłodze strachulca  zrobił się imponującym błyszczącą sierścią młodzieńcem, wesołym i momentami mruczącym jak traktor. Widać, że nastąpił moment przełamania i kotek za chwilę eksploduje radością i miłością do ludzi. Wtedy okaże się dopiero co to za gagatek. :)

Uwaga: strasznie dużo zdjęć cudnego Krecika.























Czyż nie jest boski po prostu? I wiecie co? Krecik też ma już świetną propozycję. :)) Tak ogromnie się z tego cieszę! Trzymajcie mocno kciuki, aby te ambitne adopcyjne plany się udały, aby kotki zachwyciły swój przyszły personel i aby miały dobre życie. To dla mnie bardzo ważne, emocjonujące i jeśli tak się stanie - dające wiele szczęścia. 

PODPIS

Kupując w Zooplusie, napełniamy kotkom brzusie!
(przez banerek oczywiście!)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...