poniedziałek, 3 marca 2014

Dla Malusi być dobrze MUSI!

Pod niedawnym postem, gdzie dałam do zrozumienia, że ktoś się Malusią interesuje, napisała w komentarzu Hersylia: 
Gosianko! Osobny post dla Malusi i Mrumru musi być, bo pewnie jest więcej takich osób jak ja, co nie zawsze przez wszystkie komentarze u Ciebie zdołają się przedrzeć. Dziś mi się udało, a inni w tej nieświadomości wielkiego szczęścia Malusi tkwią, zamiast się z nami cieszyć. Co za osoba z tej Mrumru, co za ludzie wielkiego serca po tym świecie chodzą! 



I ja nie mogę uwierzyć! Co za ludzie wielkiego serca po tym świecie chodzą! Wyobraźcie sobie, że kiedy napisałam tu na blogu, że Malusia już szuka domu stałego, OD RAZU, natychmiast tego dnia znalazła się osoba, która o nią zaczęła pytać! Przecież ja sądziłam, że szukanie jej domu zajmie miesiące, a i to może nic nie dać. Bałam się, że ona już u mnie zostanie... Bałam się, bo tak jak już tu tłumaczyłam, mamy kłopot z Kajtkiem i każdy kolejny kot stały zamyka nam drogę do prowadzenia domu tymczasowego. 



Ważne, że taka osoba się znalazła i już mogę Wam ją przedstawić. Jest nią nasza blogowa koleżanka Mrumru. Młoda kobieta. Z kotem. :) Napisała "Kurczę... jak tak o niej czytam, to nawet mam myśli, że może u mnie by się dało, że by się odnalazła... Od początku marzy mi się towarzysz dla Cezarego, ale jednocześnie taki kotek, co by mu nie przeszkadzało, jak wyjdę na 12 godzin do pracy..."

Malusia potrzebuje spokoju, więc nie będzie jej to przeszkadzać. Wręcz jest to pożądane. Ona u mnie nie wychodzi z otwartego pokoju na strychu. Zaledwie kilka razy odważyła się wyjść na schody i zaraz wracała. Zaczęłyśmy z Mrumru korespondencję, w której, szczerze mówiąc, trochę ją zniechęcałam. Chciałam, aby miała pełną świadomość, jakiego kota bierze, opisałam wszystko jak na spowiedzi. Że kotka jest nadal zalękniona, że wciąż boi się nawet mnie, że potrafi na mnie syczeć, kiedy się do niej zbliżam, że czasy świetności przed nią, choć wygląda już rewelacyjne w porównaniu z tym, co było u Basi, a nawet u mnie na początku. Że potrzebuje niezwykle cierpliwego opiekuna i wiele, wiele czasu... 




Mrumru nie tylko się nie zniechęciła, ale zdecydowała się adoptować Malusię! Szczerze? Nie mogłam w to długo uwierzyć! Mrumru ma w domu kota Czarka, który jest spokojny i który na pewno tęskni za kocim towarzystwem. Malusia świetnie się dogaduje z innymi kotami, choć mogę się tego domyślać tylko po odgłosach zabawy, bo na mój widok kotka nadal sztywnieje ze strachu i zmyka do swojego pudełeczka.

Zależy mi, aby oddać kotkę zdrową i w jak najlepszej formie, więc już tydzień temu zabrałam ją na przegląd do mojej wetki. To był bardzo dobry pomysł. Kota miała pobraną krew, dostała smarowidło na nos (dlatego jest taki pomalowany), żeby wygoił się uparty strupek (to jest ciężkie do gojenia miejsce), dostała maść do uszek, bo coś za dużo w niej wydzieliny. Miałam jej też zmienić żywienie, bo chcąc jej dogodzić najlepszą wysokobiałkową karmą, zaszkodziłam jej i kotka ma minimalnie podwyższone wyniki nerkowe. Tak to jest, że jak kot głodował, to potem nie radzi sobie z dużą ilością białka. Wszystko powinno wrócić do normy w krótkim czasie. I jeśli tak się stanie (kontrola w następny piątek), Malusia już w przyszły bądź w jeszcze kolejny weekend zostanie kotem domowym, KOTEM ZE SWOIM DOMEM, ze swoją miseczką, ze swoją pańcią i ze swoim kolegą! 



To, co przeszła ta koteczka, nadaje się na niejedną opowieść. Jeśli ktoś nie pamięta, a chciałby sobie poczytać, to historia Malusi jest tu: Mam marzenie największe na świecie.





Mrumru, nie wiem, jak mam Ci dziękować za Twoje serce! Jeśli uda Ci się przekonać Mali (tak  Mrumru nazywa koteczkę w korespondencji ze mną), że ludzie są dobrzy, a ona może się odprężyć, to chyba wystawię Ci pomnik na środku miasta! 
Chciałabym, marzę, że spełni się to, co napisała w komentarzu Megi:

Jest zupełnie jak moja Ineska, nawet uszy i wyraz oczu mają podobne.
I to prawda, trochę to trwało - pół roku od kulenia się za meblami, przez kartonik (dwa miesiące w pudle!) do pierwszego przytulenia i pogłaskania.
Teraz, po prawie roku, Inez jest najsłodszym i najwdzięczniejszym kotem w domu. Nie ma tak, żeby ją dotknąć, pogłaskać, a ona się fochnie, jak domowce z urodzenia. Dotykanie jest wręcz niebezpieczne, bo I. odpowiada wdzięcznym purrr?, a później przykleja się całą sobą (coś jak Myszka). Bawi się sama godzinami, jest niezwykle empatyczna wobec innych kotów (jak coś marudzą, to podchodzi do nich, barankuje i pyta, co się stało), niewybredna w jedzeniu, sama ogarnęła kuwetę (tylko obserwując inne koty, nigdy nie była domowa, a ma już sporo powyżej 5 lat!), wychodzi na dwór i wraca. Po prostu jest bardzo inteligentna i doświadczona, inaczej nie przeżyłaby tyle lat w trudnym świecie.
I tak samo będzie z Malusią. Bierzcie ją, to prawdziwy skarb, na razie ukryty. Dla kogoś, kto będzie miał ją z wzajemnością na wyłączność - albo jako kolejny, bezproblemowy kot.
Poza tym czarno-białe są najbardziej proludzkie. :-)

video

Dziewczyny! Hura! Malusia ma dom! Czy możecie w to uwierzyć!? Cieszcie się razem ze mną, razem z Basią - pierwszą opiekunką koteczki. Cieszmy się! :)

Hura!

PODPIS

I jeszcze takie małe pytanko dla mojej ciekawości tylko i wyłącznie: co wolicie na jutro, post o nowych obrazach, czy nowej koteczce-bułeczce?



Sonda jest czynna do 19.00. Dziękuję. :)


56 komentarzy:

  1. To naprawdę wspaniała wiadomość :)) Za dużo osób zostało w akcję mentalnie wciągniętych, żeby miało się to nie udać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę z powodu Malusi - ciągle się cieszę, bo zaczęłam już dawno, kiedy tylko się dowiedziałam.
    Co do jutrzejszego posta - nie głosuję! Chciałabym i jedno, i drugie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie. Wynik głosowania jest dla mnie bardzo ciekawy... :))

      Usuń
  3. To najwspanialsza wiadomość na poniedziałkowy poranek! :))))
    Brawo dla Mrumru za tak szybką decyzję! :D

    Ja chcę o nowej koteczce, bo już się nie mogę doczekać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że sie okazało, że mam oczy w mokrym miejscu, jak czytałam o Malusi i Mrumru. kibicuje tej koteczce bardzo mocno, i dokładam sie do pomnika dla Mrumru, jak sie wszystko uda:):):) Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to może trwać, ale chyba nikomu nigdzie się nie spieszy :) i myślę, że Mrumru jest absolutnie świadoma, że koteczka musi dostać dużo czasu na oswojenie.
    Głosowałam za świeżą bułeczką - koteczką, oczywiście nie wiem jak to się rozwinie w ciągu dnia, ale bardzo chętnie obejrzę też Wasze nowe dzieła, może to uda sie jakoś połączyć??? :) Agnieszka z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  5. o Malusi byłam na bieżąco bo przedzieram się z reguły przez komentarze, i bardzo się cieszę :) a tak poza tym to retoryczne pytania zadajesz, oczywiście na bułeczkę głosowałam, więc to pierwszy post jutro rano, a obrazów i wrażeń też jestem ciekawa, to może będzie pierwszy post jutro wieczorem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! To już dwa razy dziennie mam publikować? :)))

      Usuń
  6. Oba. Ciepełka mi trza Twojego obrazkowego :-). I kociego szczęśliwego losu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne wieści, piękny kotek :D... Ma w sobie zadatki na prawdziwego miziaka... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. humor poprawiony, można brać się za poniedziałek:)
    buziaki dla Mrumru :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wolno czytać takich postów siedząc w pracy, jak tu teraz poprawić makijaż, który rozmazał się od łez??? GosiAnko, czemu w mailu nie podlinkowałaś mi bloga Mrumru??? Moje niepokoje zmniejszyłyby się niemal do zera. Moje największe marzenie powoli się społnia, jestem kobietą szczęśliwą i pełną ufności na przyszłość.
    Mrumru i kilka słów ode mnie - Malusia jest koteczką bardzo wrażliwą i empatyczną. Jeśli tylko Twoje serce otworzy się na Nią (nie głowa, a serce) to odpłaci Ci miłością w bardzo krótkim czasie. Ponieważ moje serce skradła od pierwszej chwili to już po tygodniu czy dwóch na mój widok mruczała i domagała się niekończących sie pieszczot. Nic nie było dla Niej tak ważne jak okazywane uczucie. Owszem czasem sobie na mnie syknęła ale nigdy nie doświadczyłam z jej strony cienia agresji. To wyjątkowy Kot o wielkim serduszku, który zasługuje na wszystko co najlepsze i odpłaci wszystkim co najlepsze może nas spotkać ze strony Kota.
    Cieszę się, że Malusia znalazła dom i już nie czeka Jej niepweny i trudny byt na ulicy. Dziękuję!!!!!! Zarówno GosiAnce za przyjęcie Malusi na tymczas oraz trud włożony w socjalizację i opiekę i Mrumru za podjęcie się zadania pokochania Malusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ona była dla Ciebie łaskawsza, bo na mnie wciąż syka. To zamiast dzień dobry. :) Mam nadzieję, że w spokoju i w mniejszym metrażu poczuje się lepiej niż u mnie, na szczęście Mrumru jest "tutejsza", więc wszystko będziemy wiedzieć na bieżąco. Dziewczyna musi robić posty o postępach naszej pupilki. :))

      Usuń
    2. No i zobacz, Basiu, co robi sama zmiana imienia. Mrumru nazywa ją Księżniczką Mali. To brzmi inaczej niż Malusia, która kojarzy mi się z bidulką.
      Księżniczka Mali! Będziemy obserwować tę transformację. :)

      Usuń
    3. bo ona wyglada na taką delikatna jak księzniczka

      Usuń
    4. Mruzru doskonale ją odebrałaś - jest delikatna bardzo ale z drugiej strony o żelaznej woli (gdyby jej nie miała nie żyłaby dzisiaj, jeśli nie przeszłaby przez tęczowy most prowadząc bezdomne życie to przekroczyłaby go podczas pobytu u mnie) a imię bardzo mi się podoba, a znając zasadę, że dostosowujemy się do swojego imienia za miesiąc czy dwa nie poznamy Malusi na zdjęciach tak piękna i wytworna będzie. Mrumru jeszcze raz dziękuję (kurna znów makijaż rozmazuję).
      Gosiu myślę, że dla mnie była łaskawsza bo ja nie potrafiłam na początku ustawić w swojej głowie zapadki "nie przywiązuję się i nie pokocham" no i pokochałam niemal od pierwszego dnia. Jak tylko Mrumru ustawi właściwą zapadkę to Malusia - Księżniczka Mali bardzo szybko będzie łaskawa i tego całej trójce życzę!!!!

      Usuń
    5. Obyś miała rację! Nastawimy dziewczynę, że tak będzie na pewno, a przecież nie wiemy... Obyś była dobrym prorokiem, Basiu. Ja teraz mocno trzymam kciuki, aby wyniki wróciły do normy, bo prawie w normie to jednak tylko "prawie", a prawie robi różnicę. Księżniczki jednak zazwyczaj po różnych burzach żyją długo i szczęśliwie, więc niech będzie i tak z naszą księżniczką.

      Usuń
  10. Kolejne super wieści!
    Zgadzam się z Megi, że czarno-białe koty najfajniejsze :)
    Gosiu! Nawet mając stado można dalej byc DT. Wiem cos o tym ;).
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś to: http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2014/02/dlaczego-nie-chciaam-zatrzymac-modego.html ?
      Muszę myśleć też o domownikach, oni powinni być nawet na pierwszym miejscu. :)

      Usuń
  11. Cieszę się,że Mrumru nie uległa Twoim negatywnym opiniom o Malusi i jednak zdecydowała się dać jej dom:)))Oczywiście wiem,że te negatywy to robisz w dobrej wierze coby przyszły Personel nie był zaskoczony zachowaniem Malusi czy innego Twojego tymczasa:)
    A zagłosowałam na...świeżą bułeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wiedziałam że tak będzie :) Siedem życzeń Hokusika. Spełnionych !
    Mrumru ależ szczęściara z Ciebie :)
    Chcę bułeczkę. Obrazkami też się pochwalisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. to ten... ja sie dzisiaj wyjątkowo nie będe wypowiadać może :P powiem tylko że Cezary swojej kanapy z akcji Purina nie chce więc może Malusia zechce się na niej wylegiwać w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś wspaniałą osobą! Nie każdego by było stać na taki gest, każdy chce małego, pięknego koteczka, super dziewczyna z ciebie!
      Maria

      Usuń
    2. Mrumru - ja też mam koteczkę od GosiAnki odłowioną z działek 9 oczywiście nie mozna porównywać obu kotek), ale chciałam podzielić się z Tobą doświadczeniami, bo dakotka jest u nas dopiero półtora miesiąca, więc to wszystko dopiero się dzieje. Jest ogromna różnica w zachowaniu obu naszych kotek. Lolka (prawie dwa lata) - kotka od razu domowa, nigdy nie zaznała niepewności, nic złego - bardzo śmiała, chętna, gadająca do nas, widać w jej zachowaniu PEWNOŚĆ, i Dakotka - koteczka odłowiona na działkach, wszystkiego sie boi, jest niepewna, ucieka i chowa sie jak ktoś obcy przychodzi do domu, ale każdy dzień pokazuje, że sie przełamuje, zaczęła np. wychodzić na balkon (zabezpieczony), chociaż wcześniej tylko wygladałą za Lilką, ale największy hit - cały czas, właściwie od początku przytula się do nas, uwielbia mizianki, śpi przytulona do córki, jest niewyobrażalnym pieszczochem. Na pewno na początku nie będzie łatwo , ale dasz radę - trzymam za Ciebie kciuki.
      Gosiu, sorry, że tak rozpisałam sie na Twoim blogu :) Agnieszka z Lublina

      Usuń
    3. Agnieszko, przecież jestem ci wdzięczna! Chciałabym aby więcej osób dodało Mrumru otuchy. :)

      Usuń
    4. Na razie mrumru dostaniesz w posagu jej pudełeczko z poduszeczką, specjalnie niewypraną, "pachnącą" jej zapachami. Może kiedyś Mali zechce skorzystać z kanapy i wtedy należy ustanowić dzień wolny od pracy w celu upamiętnienia tego wydarzenia. :))

      Usuń
    5. Cezary będzie szczęśliwy że przestane za nim z aparatem biegac bo czasem ma taki dziwny wyraz pyszczka kiedy mówie "ooo! czekaj tak, nie ruszaj sie tylko wezme komórkę!" . Także na pewno będzie fotorelacja na bierząco :) .

      Usuń
  14. Kochana kocinka. U Mrumru na pewno odklei brzuszek od podłoża. Podziwiam, sama nie wiem, czy sprostałabym takiemu wyzwaniu? Podziwiam, to za mało powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabyś radę! Z resztą przecież kiedyś weźmiesz ode mnie kota, co? Będziesz trendy? Przecież to modne, wygodne i obowiązkowe, hłe, hłe... :))

      Usuń
    2. O to to! Jestem za tym, żeby Hana dobrze przyjrzała się nowej bułeczce. ;)

      Usuń
    3. Ona już musiała zwalczyć wielką chęć na to pieczywko :))

      Usuń
    4. Mówicie o TEJ bułeczce? O rany...

      Usuń
  15. Och jak mi jej żal. Na każdym zdjęciu ona taka wylękniona, wystraszona, czujna do granic możliwości... Jak to dobrze że znajdzie domek-na-zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja się bardzo cieszę Gosiu. Powodzenia Malusiu!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. hura, hura!
    WIEDZIAŁAM, że to się dobrze skończy.

    OdpowiedzUsuń
  18. A nie mowilam? (pisalam?).
    Masz szczesliwe rece i juz! :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniała wiadomość na początek tygodnia. Mrumru jesteś wielka :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Młoda kobieta. Z kotem - jak to brzmi! A jak zabrzmi teraz: młoda kobieta z dwoma kotami, w tym z Malusią. :)
    Mrumru, jesteś kochana! Bardzo trzymam kciuki, żeby jak najszybciej udało Ci się z Mali "dogadać". Jestem pewna, że wcześniej czy później to nastąpi i przyniesie wiele satysfakcji i ciepła. A koteczkę uszczęśliwi.

    Uściski, wspaniała młoda kobieto z... pięknym, dobrym sercem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla potencjalnego przyszłego partnera brzmi to "uciekac jak najdalej, szalona kociara" :P

      co do dogadania - byleby sie z Czarkiem do gadali(domiauczali tudzież domruczeli) :) ja jestem tylko odkarmienia, czyszczenia kuwety, żucania piłki ewentualnie owcy ewentualnie małego głoda - z łaski pana Cezarego wolno mi tez nocować i pić herbatę.

      Usuń
  21. Malusiu, Mali, kochana, szczęścia życzę!
    Wzruszyłam się jakoś...

    OdpowiedzUsuń
  22. Takie radosne wieści. Ja bym chciała jedno i drugie: obrazy i kota, może być przez dwa dni.

    OdpowiedzUsuń
  23. O, w sondzie to ja nie wypowiem bo chcę i jedno i drugie :). Ciekawa jestem obrazów bardzo ale i koteczki bułeczki też i jak to pogodzić jedno z drugim? :)
    Malusiu Tobie szczęścia i ciepła na cale długie lata. kochana koteczko. Dla Mrumru najpiękniejsze słowa jakie znam.
    AniuGosiu ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak tak patrzę na Malusię to myślę ile musiała bidulka wycierpieć. Dobrze, że wszystko co złe ma już za sobą. Podziwiam Mrumru i mam nadzieję, że Milusia szybko odmieni się w prawdziwą księżniczkę:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo się cieszę, że ten nieśmiały kotek będzie miał dom :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mimo, że rzadko sie odzywam, to jestem absolutnie na bieżaco i historię Malusi sledzę od początku na blogu Basi. To piękna kociczka i ciesze sie, ze będzie miała swój domek. oczywiście glosowałam na bułeczkę bom jest kociara, malarstwo to i owszem, ale ja tylko rozróżniam czy mi sie podoba czy nie :) Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  27. Spuchłam właśnie z dumy, bo się mnie tu cytuje i to przy takiej miłej okazji! Dzięki GosiAnko, to wielkie wyróżnienie. Mrumru, Księżniczce Mali i Cezaremu życzę, żeby im się cudownie poukładało. Będę wyglądać wieści o nich. Bułeczka mnie intryguje, ale i o stałych rezydentach przeczytałabym choćby słówko...

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak się cieszę, że Mali będzie miała domek:D
    Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej otworzyła serduszko przed Mrumru i Czarkiem!
    Tylko gdzie Mrumru będzie spała, jak Czarek wpuści Mali do łóżka?;))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...