niedziela, 7 kwietnia 2013

Wierny jak... kot :)

To miłe, gdy tak czekają w oknie...



Zdjęcie z telefonu, zamazane i niedoskonałe, ale różnicę w wielkości kotów dobrze widać!


Przepędziłam zimę. Skutecznie. Słońce świeciło dziś wiosennie! Ptaszki darły wiosennie japki!
Naprawdę macie powody do wdzięczności!
Jestem megaskuteczna!

 Teraz witam wiosnę:





PODPIS

34 komentarze:

  1. Kochane niuniaczki ...;-)))
    Ludzie mówią że to psy tak wiernie czekają, ale kociaki też i wiem co mówię, znam to z autopsji ;-)))
    Wiosenne pozdrowienia :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się tak nie bawię, Anko. Następnym razem przepędzaj zimę w inną stronę, bo najwyraźniej przegnałaś ją w naszą. :] Na szczęście zachowanie ptaków wskazuje na to, że jednak wiosna nadejdzie. Sa jakby bardziej ożywione. A może to względem tej (ostatniej, mam nadzieję) słoninki, co to im dziś powiesiłam dla odmiany po kilogramach słonecznika. Niech się posilą i do roboty. :)

    A koty w oknie to cudowny, jeden z piękniejszych widoków. I zawsze kojarzy mi się ze Śniadaniem u Tiffany'ego Trumana Capote'a. Jak ja go za tę książkę lubię! :) A Audrey Hepburn za rolę w adaptacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, następnym razem pognam ją aż przez morze do Norwegii i dalej, aż na koniec świata!
      :)

      Usuń
  3. I jak do domu chce się wracać! A jak wchodzisz to witają Cię czy dalej na parapecie siedzą?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dzis widziałam przebiśniegi! I nie było to w telewizorze czy na zdjęciu tylko na trawniku na moim osiedlu! :D

    Kocham jak moje kotki siedzą w oknie i wyglądają czy wracam do domu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie jest cała kolonia krokusów!
      Ja też to kocham :)

      Usuń
  5. Tak - pięknie to wygląda i wzruszająco :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Te rytuały powitalne fajne są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodują, że codziennie jest powód do szczęścia.

      Usuń
  7. ...fajne takie kocie pokemony, he he he...

    ...u nas też dzisiaj słonecznie...

    :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym tam za wczesnie sie nie cieszyla.
    Ta ona moze jeszcze zawrocic :(

    Miecka tez sterczy w oknie, kiedy zbliza sie pora powrotu z pracy. Milo sie robi na mysl, ze ktos na nas czeka w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, Pantero i nie przyjmuję do wiadomości innych faktów, niż takie, że jest wiosna!

      Usuń
  9. Prawda Anko ,prawda :-) Nie ma to jak wierność kota ,no i wiosna idzie ! :-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Venus pod drzwiami zawsze czeka...;-))) to miłe uczucie zwłaszcza gdy dom jest tak naprawdę pusty
    Słonecznego i radosnego tygodnia ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. moje rzadko siadają w tym samym miejscu o tym samym czasie :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak, Ci, którzy rozsiewają informacje, że koty nic nie interesuje i mają wszystkich gdzieś po prostu nigdy nie mieli kota albo nie traktowali go odpowiednio. Jak wracam po trzech dniach ze studiów do domu, to Malaga wita mnie już w przedpokoju pod drzwiami, a potem nie odstępuje mnie na krok - wciska się na kolana, mruczy, łasi... aż chce się wracać. :)

    Co do wiosny, u mnie z kuchennego okna widzę wróble wijące sobie gniazdo pod dachem, może faktycznie idzie ta upragniona zmiana pogody... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ludzie gadają głupoty o kotach, bo wcale ich nie rozumieją.
      Wiosna idzie!

      Usuń
  13. miło jak tak ktos nas wygląda w oknie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dołączam się do owacyjnych powitań!

    I świetnie wyglądają te "oknowe" koty ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta rozmazana fotka też ma coś w sobie.
    Pozdrawiam i zapraszam, dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anusia, bo Ty jestes konkretna kobieta, wzielas zime za leb i przepedzilas:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale miło, gdy milusińskie tak czekają:))

    OdpowiedzUsuń
  18. A jak wchodzisz do domu to ogonki prężą się w górze i koty na wyścigi ocierają się o nogi :-)
    U nas niezmordowanym czekaczem na nas jest Gacek. Ostatnio wyszliśmy do pracy, potem pojechaliśmy do Krakowa i wróciliśmy przed 23:00. Jak zajechaliśmy na podwórko - Gacek leżał w oknie, gdy nas zobaczył od razu się poderwał. Ciekawa jestem ile on tam na nas czekał. Jak wracam z pracy (a wracam o różnych porach) - też zawsze czeka w oknie. Kochane wierne futrzaki :-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...