sobota, 23 czerwca 2012

Chwile małpiej czułości

Pamiętacie, jak było w podstawówce? 
Jak się chciało kogoś obrazić, wystarczyło powiedzieć do niego "ty pawianie!".
Mnie tam pawiany się podobają. Chyba już Was to nie dziwi? 
Tak, tak. Nawet mimo czerwonego dupska. :-)
Nie będę podpisywać tych zdjęć, bo nie mam ostrzeżenia o treści dla dorosłych, ale gdybym to robiła, to podpis pod jednym ze zdjęć brzmiałby:
 "Jak myślisz, rozmiar się liczy?" :-P

Zapraszam na pawiany z wrocławskiego zoo.  












Równie miłych chwil na weekend. :-)

Tylko nie liżcie ścian!
No chyba że macie niedobory wapnia, to wtedy jak najbardziej.


czwartek, 21 czerwca 2012

Wpis sentymentalny


Ziębice 


Miasto moich Dziadków, dom rodzinny mojego Taty, w którym zamieszkał wraz z rodzicami i braćmi po wojnie. Kiedy tam dotarli, zajęli jedno z mieszkań w dwupiętrowym budynku. Piękne, czteropokojowe, z wykuszami, przejściowymi pokojami, dużą kuchnią i balkonem. Mieszkanie pełne wszelkiego dobra, mebli, wyposażenia kuchni, pościeli, przedmiotów dnia codziennego. Kilka z tych przedmiotów mam i hołubię do dziś. Kocham te stare meble, starą cudowną, misterną kapę, lampy, figurki, porcelanę. Czasem myślę, co z tym będzie, kiedy mnie zabraknie; czy to znak, że się starzeję? 



To był "nasz" kościół. Od 2008 roku nosi dumną nazwę Bazyliki Mniejszej.


Ziębice były kiedyś pięknym miastem. Wciąż obok zrujnowanych ulic widać zachwycające detale. Przed wojną Niemcy lubili przyjeżdżać tu na weekendy, wielu z nich wędrowało po okolicy i zatrzymywało się w Ziębicach na nocleg. Miasto pełne było hoteli i lokali, w których odbywały się wykwintne potańcówki. Kwitło. Teraz niestety niszczeje w zastraszającym tempie, choć trzeba przyznać, że kilka miejsc jest też zadbanych. 


W tym hotelu pracowała moja Babcia jako recepcjonistka. Często u niej bywałam. Uwielbiałam to! Wszystko było niesamowicie tajemnicze i fascynujące, nawet mimo tego, że z niewiadomych dla mnie powodów nie mogłam biegać po pokojach i skakać po łóżkach! Kiedy pojawiał się nowy gość i Babcia spisywała go z dowodu, stawała się w moich oczach równa bogom! Pamiętam wiszące na hakach klucze do pokoi, pieczątki, wielką księgę gości. To była wspaniała przygoda! Może dlatego do dziś lubię hotelowe pokoje, choć trzeba przyznać, że raczej te o wysokim standardzie. :-)

A to ulica Klasztorna, dom moich Dziadków jest po prawej, ten wykusz to okna salonu.

Tu z drugiej strony. Mnie, wychowanej w bloku, ten budynek wydawał się kiedyś wielki i niezwykle elegancki!

Jak mizerne wydają mi się teraz te schody, a kiedyś były piękne i szerokie! 


Klatka schodowa w moich wspomnieniach też była inna, 


na pewno nie taka skromna i malutka...


Mój Dziadek nie żyje od 20 lat, a na liście lokatorów wciąż jest... 
Ta lista przetrwała wszystkich mieszkańców klatki. 
Ona wisi na jednym, jedynym zardzewiałym gwoździu i co roku na Wszystkich Świętych (zdjęcia są z 1.11.2011) kusi mnie: zabierz mnie ze sobą, zabierz...

środa, 20 czerwca 2012

Bardzo ważna wiadomość! Przekaż dalej...

...ładnie proszę:-)
Myślę, że wszyscy znają Ori i nie trzeba Jej przedstawiać, ale gdyby to komuś umknęło, to może poczytać i zobaczyć czym zajmuje się Ori na Jej blogu.
Kiedyś, ze dwa lata temu trafiłam na niego przypadkiem i zachwycił mnie do tego stopnia, że przeczytałam wszystkie wpisy, co bardzo polecam, zamiast na przykład oglądania telewizji. Wzruszyłam się, płakałam, lub śmiałam czytając historię jej pomagania i życia ze zwierzakami.


Ori zajmuje się pomocą zwierzętom, a konkretnie psom (choć nie odmówi też kotom), a jeszcze konkretniej wyszukuje (albo one wyszukują ją) schorowane psie bidy, psich staruszków, lub inne pokrzywdzone przez los istoty, zajmuje się nimi, sprawia, że kwitną, odżywają, często po raz pierwszy w życiu mają okazję zaznać sytości i ciepła, a najważniejsze, że miłości, życzliwego dotyku ludzkiej ręki i dobrego słowa.


Niedawno Ori wraz ze zwierzakami, wpadli na świetny pomysł. Powstał Antykwariat Pod Orionem, gdzie można dużo taniej kupić fajne książki. Każda złotówka zarobiona w ten sposób jest przeznaczana na potrzebujących rezydentów Domu Tymianka, lub mieszkańców hotelików. Te zwierzaki zazwyczaj są chore, wymagają leczenia, kastracji, odżywienia. Potrzeby są ogromne! Nic dziwnego, że każdy grosz się liczy.


Wiem od Ori, że w sklepiku szykują się bardzo fajne książki, bibeloty, maskotki.
Proszę Was, moi drodzy Blogowianie z naszego wspaniałego Blogowiska, rozpowszechniajcie tą wiadomość, zadziałajmy razem, żeby pomóc tej Niezwykłej Dziewczynie. Przekazujcie informację o sklepiku, na blogach, na FB, dalej i dalej, aż do skutku.
Może znajdzie się jakiś szejk arabski, który rzuci milionem! Cielaczki też, jak pewnie pamiętacie, ostro pracują na milion! Za nim jednak to nastąpi, zaglądajcie do sklepiku i może coś wpadnie Wam w oko. Teraz jest akurat seria ogrodnicza i podróżnicza, ale niedługo będą inne książki!


Poza tym zawsze można wesprzeć Fundację Dom Tymianka, przekazując jej nawet najmniejszą kwotę. Fajnie sprawdza się w tym przypadku instytucja comiesięcznego zlecenia stałego:-) Raz się zleci i już samo leci!
Co kto może i chce. 


Wielu z nas ma na pasku bocznym dane Fundacji Dom Tymianka, może by dodać tam też dane sklepiku? 
A może ktoś mający bloga i większą poczytność niż skromna Anka Wrocławianka umieściłby u siebie link do sklepiku i w ten sposób pomógł?  

Cały tekst podyktowała mi Mufka, której wzrok widzicie powyżej sami - czy miałam jakieś wyjście?  

Wszystkie zdjęcia są własnością Ori.

Z ostatniej chwili: Fundacja jest na FB: TU 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...