Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 listopada 2015

Jeśli ktoś z Was myśli o kotku...

Jeśli ktoś z moich czytelników myśli o kotku, to proszę wybierać! Do wyboru, do koloru!
Poza tym, to wiecie... Ratunku! :))

Kandydat nr 1:
Uroczy burasek, najspokojniejszy z charakteru, boi się, ale pozwala się dotykać, brać na ręce. 
Wcale nie jest agresywny. Dziś już szalał z wędką. 
Przejawiał instynkt opiekuńczy: zasłaniał własną piersią czwórkę pozostałych kociąt, 
kiedy do mnie wspólnie trafiły Oceniam, że jest najmilszym z kociaków, 
które są w tej chwili u mnie. Jest piękny, ma gruby ogon, uroczą buźkę. 
Ma z 4 miesiące. Waży 1,6 kg. Nie ma jeszcze imienia...



Kandydat nr 2:
Kocurek-świnka morska. Przecudny malec, ok. 9 tygodni (kilogram kota). 
Mięciutki, bardzo oryginalny. Jeszcze cykor z niego. 
To jeden z trzech braci - poniżej jego rodzeństwo. Syczy, ale biorę go bez lęku. 
Zakrapiam mu oko, co znosi z godnością osobistą, a oko już zdrowe. :) Bez imienia. :(


Kandydat nr 3:
Nic nie napiszę... Syjam, normalnie syjam! Brat tego powyżej. Cudo!!! 
Trochę dzik, ale nieagresywny. Imienia poszukuję.




Kandydat nr 4:
Trzeci z braci. Zdjęcie przekłamuje, bo on jest srebrny i beżowy jak jego brat "prawie syjamski". 
Kotki już kończą kwarantannę, wędrują do kociego pokoju, więc zdjęcia będą lepsze. 
W każdym razie to kolejny piękny i niezwykle umaszczony kotek.




Kandydatka nr 5:
Dymka. 2 miesiące. Cudnej urody dymna koteczka. Wciąż potrzebuje czasu, aby do końca się oswoić. Potrzebuje domu, który da jej ten czas. Kotka jest jeszcze mała, na pewno się oswoi do końca. 
Już wzięta na kolana po jakimś czasie odpręża się i zaczyna mruczeć. 
Kotka lubi się bawić i uważam, że tędy droga do jej serca. 




Kandydatka nr 6:
Mulinka, 3 miesiące. Początkowo bardzo przerażona zaczyna się otwierać. 
Mulinka zawdzięcza swoje imię miękkości i jedwabistości futerka. 
To kochana koteńka, niezwykle delikatna, bardzo wrażliwa. 
Wciąż uczy się człowieka, ale wzięta na kolana zwija się w precelek i zaczyna głośno mruczeć. 
Jest bardzo chudziutka, zgrabniutka. Waży tylko kilogram. 
Pewnie z każdym dniem dobrego karmienia nabierze ciałka coraz więcej. Oby.
Potrzebuje bardzo cierpliwego domu, który da jej czas i spokój. 
Ta koteczka jest bardzo wzruszająca i na pewno będzie z niej kochana przyjaciółka. 
Jest spokojna, grzeczna. Nic dziwnego. Z człowiekiem ma kontakt ponad tydzień.



Komu, komu? Te kotki potrzebujo domu!!
Imion też potrzebujo!

PODPIS

Zapraszamy do zakupu kalendarzy: Instrukcja. (klik) Rezerwujcie, zapłacicie, kiedy Wam wygodnie. Chcemy wiedzieć, na czym stoimy, no i wysyłać, wysyłać, wysyłać, a potem cieszyć się Waszą reakcją. 

No i pamiętajcie, żeby robiąc zakupy w Zooplusie, wchodzić do sklepu przez banerek na górze po prawej. Dziękuję. :)
Przepraszam, że tak przypominam, ale widzę, że gdy tego nie robię, zaraz zapominacie. Rozumiem - też tak mam! :)

piątek, 30 października 2015

Co w kocim pokoju

Sama tego chciałam. Najpierw wciągnęłam Was w wybieranie imion dla moich kotek tymczasowych, a potem martwię się, że kogoś urażę, jego propozycji nie uwzględniając. :)
Po namyśle jednak uznałam, że to panu Janowi - wybawicielowi kotki, należy się pierwszeństwo przy wyborze jej imienia, a zresztą to, które wymyślił, pasuje!

Mulina - jedwabna, wielobarwna przędza używana do haftowania, charakteryzuje się wysokim połyskiem. A ta czarna bida właśnie tym się wyróżnia. Ma sierść jak jedwab, mięciutką i błyszczącą. 

Druga kotka zostaje Dymką - na to imię było najwięcej głosów, choć bardzo mnie urzekło pasujące do Mulinki imię A-nitka. :) Do Dymki przekonała mnie argumentacja anonimowej komentatorki:

Ja nazywam ją na swój użytek Dymka; trochę brzmi jak apetyczna młoda cebulka - zrzuci kilka warstw złych doświadczeń z przeszłości i będzie przesłodkim kotkiem. :) 

Może zostanie więc Dymką A-nitką po prostu. 

Teraz krótko, co dzieje się w kocim pokoju. Trwa oswajanie panienek. Bardzo skuteczne. Obie bardzo pięknie się uczą. Wprawdzie nie obywa się jeszcze bez syku na dzień dobry, ale za to potem jest już mruczenie na kolankach. W oswajaniu bardzo pomagają mi Królowa Ciotka i bezcenna Fika. 

Jestem pod wielkim wrażeniem, jaka z Fiki jest kocia terapeutka! Jak doskonale umie odczytywać sygnały od tych przestraszonych kotek i działać pomalutku, ale skutecznie. Nie jest nachalna, jest delikatna, ostrożna i mądra.  Dziś już obie panny mają zaliczony z nią kontakt nos w nos.

Pod czujnym okiem Amisi.
Przy mądrej Fikuni.
Ciężko robi się zdjęcia jedną ręką, ale widać tu Muliśkę, Fiśkę i Dymkę w rogu klatki. :)
Mulinka jest urocza. 
To koteczka, która jest lękiem.
Ona swoim zachowaniem... przeprasza, że żyje.
Dymka to piękność. 
Z charakterem.
Nie miałam jeszcze tak oryginalnie umaszczonej kotki.
Pod spodem srebrna, na wierzchu szara.
Cudo.


Jakie to szczęście, że Mulinka ma już co jeść. 
Ona wciąż jest niesamowicie chuda.
Przeprasza, że żyje - to mi się nasuwa, gdy widzę, jaka jest wciąż skurczona,
przycupnięta. Nie widziałam jej jeszcze stojącej normalnie na łapkach,
nie widziałam normalnie idącej...
Dymka i Mulinka na jednych stały kolanach. :)
Fikunia oswaja.




Jakoś wciąż nie udaje mi się oddać na zdjęciach jej urody...
Fikunia nie rezygnuje z prób zaprzyjaźnienia się.
 (Proszę nie patrzeć na bałagan w tym pokoju!)
Już bliżej, 

i bliżej...
I nos w nos!
Dymka: sssssssyy, więc Fika - wycofanie. :)

O, może tu lepiej widać jej kolor. :)
Moja ocena obu kotek, może komuś się przyda:

Dymka - fajna koteczka, jeszcze bada teren, czy może zaufać, jeszcze przed nią powrót do beztroski bycia kociakiem - do zabawy i psot. Wciąż jest jeszcze przejęta swoją nową sytuacją, ale szybko się uczy. Mimo że syczy na mnie - ostrzega, to nie idą za tym łapoczyny. Mogę ją bez lęku brać gołą ręką. Na kolanach zaczyna mruczeć. Ma apetyt, ale nie jest żarłoczna, jest zdrowa, raz odpchlona i odrobaczona, załatwia się do kuwetki. No i ta uroda! Jest przepiękna! Poradzi sobie w życiu, trzeba jej tylko czasu i domu.

Muliśka - bardzo delikatne stworzonko, wymaga cierpliwości i wiele miłości. Od razu roztapia serce swoim strachem i swoim przełamywaniem się. Zapowiadała się na dzikusa, którego nie da się oswoić, a ona po tygodniu wystawia mi brzuszek do głaskania! Jednak wciąż tak się lęka, że chodzi jak cień przy samej podłodze. Nie widziałam nawet jeszcze, jaka jest duża! Fikuni się już prawie nie boi, choć oczywiście sama nie podejdzie. Dziś dała się jej wąchać po główce! Jest bardzo chudziutka, wciąż można policzyć jej każdą kosteczkę. Je niewiele, idealnie załatwia się do kuwetki. Chce być dzielna i odważna, a jest jeszcze bardzo nieśmiała. Futerko ma jedwabne, milutkie. Ma w sobie coś wzruszającego. Trzeba jej domu, gdzie będzie mogła kochać i być uwielbiana. Zasługuje na to. Człowiek, na którego ona się otworzy, dostanie od niej mnóstwo darów. Ktoś chciałby kochać i być kochany? Mulinka czeka. :)

PODPIS


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...