poniedziałek, 27 stycznia 2014

Spacerowy tydzień

Kto nie był na spacerze w lesie podczas weekendu?
Niech ten ktoś żałuje, bo było bardzo urokliwie.
Mróz ostro trzymał, szczypał w policzki i odmrażał palce u rąk.
W zamian trzeszczał pod butami lodem i skrzył się iskierkami śnieżynek w słońcu.
Sprawiedliwy.

Wśród drzew było cicho, czysto i świeżo.
Jedynie dzięcioły wybijały w oddali znajomy rytm.

My na spacerze w lesie byliś. Mam dowody. :)


Kiedy Wrocławski był małym chłopcem (hej!), uroczo zjadał końcówki słów.
Tak się to już u nas przyjęło i tak się mówi do dziś: byliś, robiliś, umieliś, zjedliś.

Zapraszam na styczniowy spacer.






























Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ozdoba naszego ogrodu? 
Urocze kurki, nieprawdaż? :)



A nie mówiłam, że byliś na spacerku?!


Oświadczam, że planuję cały tydzień na blogu SPACEROWY.
Ciekawa jestem, czy uda mi się Was nie znudzić. :)

PODPIS

90 komentarzy:

  1. Uwielbiam zimowy las! :)

    Chcesz wyjść z kociej szufladki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny las. Ale macie mało śniegu, nas zasypało bardzo. Kurki świetne :-) Głaski dla towarzysza leśnych spacerów - ślicznego Ruficzka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie, bardzo urokliwie! I widać, że mój ulubieniec bardzo zadowolony :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety my nie byliś ;) w lesie w ten weekend.
    Za to pozachwycam się Twoimi zdjęciami, porównując nasz las - bardzo podobny ;) do Twojego.
    A kurkom co się stało?
    Co do zanudzania postami spacerowymi, to próbuj, zobaczymy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Spacer cudny ale zauważyłam , że tylko Ruficzek mysli o ostrych mrozach i targa drewno do kominka.Kurki urocze tylko dlaczego udają nietoperze.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ruficzek jakimś cudem nie odmraża sobie szczęki niosąc te zimne patyki, i już dzięki Tobie wiem dlaczego to robi. :)

      Usuń
  6. Nie bylis w zadnym lesie, ja mam blizej na plaze niz do lasu...ale misie (do bylisia pasuje mus!) i na plaze nie chcialo.
    Zdjecia swietne, wiec sie czuje jakbym byla byla ;), kurki mnie zauroczyly - i mozliwosciami i poza :P
    p.s. Bylisia kupuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My byliś dwa razy! Po spacerku poszliś na...
      O tym jutro. :)

      Usuń
  7. Kurkom się poprzewracało w głowach! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przyznam się bez bicia... grzałam dupsko w domciu... hihi

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia urocze, kurki super:):) Mój urlopowy tydzień w Krakowie pod znakiem deszczu:( a po powrocie do Lublina piękna zima :):) Pozdrawiam i czekam na dalsze spacery. Agnieszka z Lublina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pech z tym urlopem! Dziękuję za zdjęcia. :)

      Usuń
  10. Ze względu na Grzesia nie ryzykowaliśmy!
    Poza tym do naszego lasu nadal wstęp wzbroniony;/
    Ruficzek zadowolony?
    A kocurki?
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurki zachwycone! Były z nami na wsi, ale tylko młodzież, czyli Hokus i Młody. :)
      Grzesiu, zdrowiej już do końca!

      Usuń
  11. Przede wszystkim to zakrzyknę, że rozpoznaję! te samotne sosny, które już nam pokazywałaś na zdjęciach. Ale nie tylko dlatego je rozpoznaję. :) Chociaż w sierpniu wyglądały ciut inaczej. :) Podobnie jak i połacie nawłoci - wtedy żółciutkich, teraz - szarych i kosmatych.

    A jakie cudowne to zdjęcie z (być może) bukiem między sosnami. Fantastyczne. :)

    PS. Kurek-nietoperków nie pamiętam... Czyżby ukrywały się wtedy między listowiem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja lubię te sosny! Jeszcze na niejednym zdjęciu będą. :)

      Kurki były takie same, tylko byłaś zbyt zajęta huśtaniem, żeby je zauważyć. :)

      Usuń
    2. No bo takie huśtu-hustu to może zająć głowę, oj może. :D

      Usuń
  12. Ja wprawdzie nie spacerowałam, ale podziwiałam bajkowy krajobraz na trasie do Jeleniej Góry. Cały świat pokrywała biel, na drzewach był szron i to wszystko skrzyło się w słońcu. Szkoda, że fotografa przy tym nie było :) Marysia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam w Kalonce,która leży w pasmie wzniesień łódzki i było tak cudnie, aż dech zapierało:)
    z zimna też:/

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było minus 10. Ubrana byłam tak jak na Syberię. Nie zmarzłam, :)

      Usuń
  14. Udowodniłaś, że i w lesie zimą może też być pięknie.
    U mnie śniegu jest więcej.
    A te kurki to czemu tak łebkami w dól wiszą?

    OdpowiedzUsuń
  15. Byliś nie byliś . W lesie nie byliś ,ale na spacerze byliś ;) I jak na miejski spacer ,miałam bardzo udane łowy fotograficzne .Już na pl.Wróblewskiego natknęłam się na stado ,tak na oko trzydzieści kwiczołów , opylających głogowe jabłuszka . U wylotu ulicy Na grobli żerował sobie bażancik . Wdepnełam na kładkę koło zoo ,a tam nad kładeczką przelatywało stado łabędzi . A potem to już standard ,jakieś gawrony na Żabiej Ścieszce no i rybitwy ,kaczki i łabędzie pod mostem na Oławie .
    No to to by było na tyle ,jeśli chodzi o mój wypad , ale w tym waszym lesie też pięknie ,a sądząc po zapowiedziach ,były także pewnie inne atrakcje oprócz drzew :) Czekamy więc na relacje :)
    Co się stało tym kurkom ,czyżby także dorwały sie do muchomorów od Ali ;)
    Piękne zdjęcia ,styczniowe słońce pada pod właściwym kątem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o kurki ,to jak dla mnie mogą wisieć ,trochę inny sposób ekspozyci , nie taki standartowy :)

      Usuń
    2. Czytałam już u Lidii o Twoich spacerowych spotkaniach z przyrodą w centrum miasta. :)
      Kurki najpierw stały w domu i pyszniły się swoim pięknem, bo śliczne one były faktycznie, potem im myszy ponadgryzały doopki, więc powiesiłam je na drzewie. Co z tego skoro za nic nie chciały stać na nogach! No to nich wiszą, przynajmniej nie utoną :))

      Usuń
  16. Ja żałuję, bo tęsknię za lasem, a byłam tam ostatnio przed świętami... Ale z drugiej strony, w sobotę w najcieplejszym momencie dnia było -14 i duży wiatr, a poza tym musiałam załatwić kilka spraw. W niedzielę było co prawda "tylko" -10, ale wietrzysko urywało głowę i sypał drobny, suchy śnieg. Gdy jeszcze mieliśmy samochód, to podjeżdżaliśmy gdzieś w pobliże lasu i wiatr nam nie był straszny. No i wtedy była jeszcze z nami nasza sunia, Przylepa, i mobilizowała nas do spacerów. Chętnie więc obejrzę - i przeczytam -Twoje spacerowe relacje, będę miała choć jakąś namiastkę. A następny weekend ma być cieplejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było tylko minus dziesięć, i wiatr słaby, więc spacerowało się naprawdę fajnie, a jak fajnie, to jeszcze zobaczysz. W końcu cały tydzień taki będzie. :)

      Usuń
  17. Nie byliś, bo zachorowaliś . Kurki akrobatki się podobają. Zdjęcie z pokręconym drzewem między strzelistymi sosnami - na konkurs. A Ruficzek boski :)

    OdpowiedzUsuń
  18. byliś, też byliś. Z basikiem, zatem jak się ona tu wpisze, to spacer należy policzyć jako jeden. Ptaki liczyliś i też uważaliś, żeby nie policzyć dwa razy.
    Synek tak samo gadał, dlatego i my, do tej pory, czasami...
    Kurki, hmmm, wyglądają jak te kruki i jastrzębie, co je rolnik na pohybel wiesza, odwrócone. O, przypomniało mi się- dopisać do listy myszołowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy będzie wpis? Skoro byliś, liczyliś to chyba nie poszło na darmo? (Czyli bez posta na blogu, hłe, hłe)/ :)

      Usuń
    2. przecież po to poszliś, żeby napisać;-) po co by się tak męczyliś na mrozie;-p

      Usuń
  19. My też w lesie byliś:)
    A dlaczego te kury tak do dołu grzebieniami?;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudny wypad spacerowy! i bardzo ładne zdjęcia! te koguty takie śmieszne:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Co za brak empatii do kurek, żeby tak łebkami w dół je powiesić...
    Tego się nie spodziewałam po zwierzolubnych...:) Może i tu piernikowe muchomory dotarły.
    Bardzo podoba mi się zdjęcie sosnowego lasu z jednym olbrzymem bez liści...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa! I Mam wyjaśnienie! Kurki najadły się pierniczków od pewnej koleżanki z daleka! :)

      Też lubię to zdjęcie. :)

      Usuń
  22. My nigdzie nie bylis, bo pogoda byla do d***y, jeszcze dzis w nocy napadalo nowe 20cm sniegu, rano ledwie zdolalam wyjechac przez zaspe, ktora utworzyl plug sniezny. Teraz wszystko topnieje i jest straszne bloto. Nie w glowie mi spacery, Kira tez sie nie rwie, bo kopytka marzna. Fajny macie ten las, nam tu brakuje sosen.
    A kurki zamarzli na tym krzaku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Las jest piękny, szczególnie teraz, kiedy droga, rozorana przez leśników w sposób powodujący łzy rozpaczy, zamarzła. Teraz jest nawet malownicza. :

      Usuń
  23. Lubię te Twoje relacje spacerowe! Super fotki!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazdroszczę!!! Może i ja zmienię wreszcie swój gnuśny tryb żywota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba powinnaś, skoro masz takie ambitne plany. :)

      Usuń
  25. To bedzie zatem piękny tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  26. zanim przeczytam "tu byliś!:) mnie powala
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to znowu ja, tym kurom to chyba całkiem już do reszty odbiło :) oj cościk mi się zdaje, że jajek to po takich wygibasach nie będzie za wiele :) ale jak one tam wlazły były? tak pionowo prawie? nic nie majstrowałaś przy zdjęciu z kurami?! a, no i Rufi piękny, ale taka jego uroda, co poradzić :)
      na spacerowość na blogu, się cieszę, Ty se marźnij, a ja to skomentuję, no nie wiem, czy jakby Cię wziąć przenieść z ile ty tam masz teraz....z -3 do u mnie - 10 a bywało ostatnio że i -21 st to równie ochoczo byś spacerów zażywać chciała?:)
      Rafał x2

      Usuń
    2. U nas też było minus 10! Mrozik ostro dawał się we znaki, ale masz rację, że przy -21 to bym nosa nie chciała wystawić na dwór! :)

      Usuń
  27. ...kury na drzewach pozamarzały, ale Rufi fajnie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  28. Onegdaj przed zimowymi świętami,za oknami wisiały zające w celu skruszenia,czasy się zmieniły i teraz kury kruszeją:)
    A nie można tak:jeden wpis spacerowy a drugi kotowy?:(
    Poszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi to przyszło do głowy, że one kruszeją... Tylko, że to trwa już z 2 lata. Hmm, chyba prędko to nie nastąpi wziąwszy pod uwagę, że są ze styropianu... :)

      Zobaczymy co da się w kocim temacie zrobić, ale może trochę zatęsknicie. :)

      Usuń
  29. Co te kry wyczyniają? :D

    Spacerologia jest zajęcie pierwsza klasa :D Podoba mi się określenie "tubyliś", to taki sympatyczny tubylec na spacerze, doceniający uroki okolicy głębią swego serducha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialna jesteś! Biorę sobie tubylisia to swojego słownika. :)

      Usuń
  30. Ślicznie się Rufiś prezentuje w ty leśnym zimowym krajobrazie:-) Dziś otrzymałam kalendarz, dziękuję Gosiu! I za kartkę kotkiem i słoneczkiem 78888888888888888888/fffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff a to mój Lolek napisał:-)
    Pozdrowienia dla Kasi przekazałam:-)
    powiem jeszcze tylko że znam Ciebie i jeszcze jedną tylko osobę z Wrocławia i obie mieszkają na tej samej ulicy, po numerach to w bliskim oddaleniu od siebie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko! Ty jej nic nie mów! Jak się rozejdzie po dzielni, to będą mnie palcami pokazywać. :( Jak się już 2 lata ukrywam, bo się tego boję. :)
      Ciiiiiiiii :))

      Usuń
  31. Dziękuję za piękny spacer. Mnie wywiało tylko nad Wisłę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nas nigdzie nie wywiało w domu siedzielim. :) Za lasem się tęskni i tylko żubry puszczańskie oglądamy, napawając dużymi wielkościami ich bezpiecznie i czekamy wieczorem i ciemną nocą na tego pasiastego dziczka.:) Zima, wiesz Aniu ja ją chyba lubię, ale taką bez wiatru wtedy i minus nie przeszkadza i śnieg. :) Rufi gwiazda, słońce, las i napisy podziwiane. Kurki odwrotne pięknie się wietrzą :). Piękny spacer we troje, nas kiedyś wilczur wyciągał teraz już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzieliś, Elko, siedzieliś. :)

      Ja też zaraziłam się tymi żubrami i tym łaciatym dziczkiem. :)

      Usuń
  33. A u mnie zimy nie ma :-) Nie ma i już. I dobrze bo kto by mi teraz wyjazd odśnieżył? Tfu tfu, może nie napada aż do wiosny :-)
    A ja to cały weekend w domu przesiedziała, troszkę sprzątała, troszkę gotowała, a najwięcej czasu na komputerze spędziła bo się wziął i wysypał i trzeba było od nowa robić drania. A potem zobaczyła fajną grę o budowaniu domków i tak se budowała, budowała, budowała... aż północ przyszła i do łóżka wygoniła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wysportowana jest, to jej takie siedzenie na d... krzywdy nie robi. :)

      Usuń
  34. ja też tu byłam, piękny spacer mieliście :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A propos zjadania końcówek – „byliś” - brzmi uroczo…:)
    Muszę się przyznać, będąc dzieckiem miałam problem z początkiem niektórych wyrazów.
    Nie pamiętam wszystkich ale np. tasiemka. Wysłała mnie Babcia do sklepu po tasiemkę, próbowałam Babcię poprawiać, w końcu odpuściłam…
    Przyszłam do sklepu i poprosiłam o np.dwa metry czerwonej siemki i dwa białej.
    Pani w sklepie upewniała się ze dwa razy o co mi chodzi, wytłumaczyłam do czego Babci potrzebna będzie ta czerwona siemka i ta biała .
    Uff, kupiłam ale poczucie niezrozumienia towarzyszyło mi długo...:)

    Byłam przekonana, że wszyscy uparli się żeby mówić tasiemka, podczas gdy ja uważałam, że nieważne ta czy tamta ale siemka.

    Podobnie było z tenisówkami. Chciałam mieć nowe nisówki ale jeszcze nie byłam pewna – te czy tamte…:))) Ważne, że nowe nisówki.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są genialne! Popatrz jak to świetnie wymyśliłaś! Jestem pod wrażeniem. :)

      Usuń
  36. Tydzień wytrzymasz (-mamy)? Bez?

    OdpowiedzUsuń
  37. To nie kwestia wiary, a doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, kobieto doświadczona małej wiary! Wiesz, Hana, zastanów się... czy spacery i koty się wykluczają? :)

      Usuń
  38. Odpowiedzi
    1. Hmmm... Nie mogę zdradzać tajemnic kuchni blogerskiej, więc zamilknę. Żegnam. :P

      Usuń
  39. Mało tego śniegu mieliś...
    ale na pocieszenie tutaj ani śniegu, ani mrozu ani zim...
    deszcz czasami grad o szyby stuka - po zimę muszę jednak do Polski wrócić ;-)))
    Jeszcze tylko 3 tygodnie ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 tygodnie! Hura! :)
      A Młody czeka... Szkoda mi go, bo im dłużej jest u nas tym mocniej to przeżyje. :(

      Usuń
  40. Nie tylko Ty byłaś zadowolona z pięknego spaceru, ale Rufi z pewnością nie mniej. Mógł się wybiegać bez towarzystwa kotków :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...