sobota, 25 stycznia 2014

Kocie migracje ZMD

Romeo i Julian w czwartek wieczorem zamieszkali w swoich docelowych domach. 
Jestem bardzo szczęśliwa, że znaleźli się właśnie ci konkretni ludzie. 
Serce mam lekkie i jestem pewna, 
że te oszałamiające urodą kocurki będą kochane i zadbane.
Kilka obrazków z kociego pokoju jeszcze z nimi. 











Romeo do końca pozostał nieprzejednany. 
Wielkimi oczami kota ze Shreka patrzył na mnie z przestrachem, 
a wzięty na ręce wtulał główkę w moje ramię.
Głuptas.



Marzyłam dla niego o człowieku, 
który będzie miał podejście do takiego bojaźliwego kota.
O kimś, kto na kotach się zna, kto ma doświadczenie, 
komu sprawi przyjemność zdobywanie serca i zaufania Romusia. 
Ten kot jest tak piękny, że podobał się wielu. Odebrałam dużo telefonów.
Jednak to wciąż nie było to...
Najpoważniej zaawansowane rozmowy skończyły się kiedy usłyszałam słowo "tresura", 
"zamykanie w pokoju na czas nieobecności ludzi, żeby nic nie zniszczył" 
i "ulica przez wieś obok domu".






Julek natomiast to inna bajka. 
Zrobił ogromne postępy, przełamał się i był nawet chętny do zabawy. 
Jeszcze wymaga pracy nad zaufaniem, ale to już jest kot słodziak i miziak.
Marzyłam dla niego o takim towarzystwie, jak ma Mela (Andżelina), 
czyli o dziewczynce, która będzie o kotka dbać, bawić się z nim i kochać go.
Jest też prześliczny i słodki jak brzoskwinka.



Ile kotów jest na tym zdjęciu?
 Oba moje marzenia się spełniły!
Julian będzie miał  jedenastoletnią Wiktorię, 
która nie mogła się na niego doczekać, pisała mi, 
że wszystko już w domu przygotowane, kupione, 
że bardzo się cieszy i czeka z niecierpliwością.
Juliś ma szczęście, jestem pewna!

Romeo natomiast trafił na Kubę - Oswajacza Dzikich Kotów z Doświadczeniem, 
który z pomocą swojej przemiłej dziewczyny zadba, 
aby Romiś stał się radosnym kotem domowym, wypieszczonym, ufnym i zadbanym.
Romeo ma szczęście, jestem pewna!

Kiedy nadszedł dzień pożegnania, przygotowałam kocurkom wyprawkę.


Książeczki zdrowia (kotki odrobaczone,  odpchlone, zaszczepione i wykastrowane), 
woreczek suchej karmy 
(żeby przy stresie przeprowadzki i zmianie karmy nie zachorowały im brzuszki),
 puszeczka i dwie saszetki mokrej karmy, 
trochę żwirku z kuwety ze znajomym zapachem.


Umowy adopcyjne.

Przychodzę za chwilę i... A któż to się rozłożył na przygotowanej wyprawce? :)
 Przygotowałam też każdemu po kartoniku. 
Myślę, że w nowym domu przyda się takie bezpieczne miejsce. 

Wieżowiec z kartonów natychmiast został zasiedlony! :)
Muszę koniecznie zrobić to moim kotom!

Na górze oczywiście Kayron, który nie raczy (jak zwykle) popatrzeć w kamerę.

Najpierw dom Za Moimi Drzwiami opuścił Juliś wraz z uszczęśliwioną Wiktorią, 
a za godzinkę do domu ze swoimi nie mniej uszczęśliwionymi człowiekami pojechał Romeo.



Przedstawiam Wam nowy personel tego cudnego królewicza. 
Pasują do siebie w trójkę. :)
Czekam na wieści od Kuby, obiecał mi maila, podzielę się nim.

A Za Moimi Drzwiami bezprecedensowa sytuacja!
Takiej jeszcze tu nie było.
Mamy na stanie trzy koty tymczasowe i wszystkie
CZARNO-BIAŁE!

Upodobała sobie pudełko, który przygotowałam dla Zoyki-Bianki, kiedy miała rodzić.

Czarno-biała jest Malusia, która robi postępy w swoim tempie, 
a i wygląda już dużo lepiej.


Czarno-biały jest Młody, przekochany kotek. Pod każdym względem uroczy.


I czarno-biała jest nowa, bezimienna jeszcze koteczka z Miękini, 
którą w czwartek zaraz po sterylizacji przywiózł MóJCiOn. 
Koteczka słodka jak kremówka, oswojona, miziająca się, subtelna, 
bardzo chudziutka i bardzo jeszcze niepewna.
W klatce była tylko noc po zabiegu, od wczoraj już biega po pokoju, 
choć jeszcze bez radości. 

Wiecie, co mówią? Że czarno-białe koty nie idą...
No cóż, przekonamy się sami, bo chyba będziecie im kibicować?


PODPIS


Świeże info o Julianie:
Kotek ma się bardzo dobrze, zjadł tabletkę i mokrą karmę, 
póki co zwiedza dom i mruczy. :)



83 komentarze:

  1. Same dobre wieści na dobry początek weekendu:)
    Cieszę się, że "moje" wytachane na strych tymczasy tak dobrze trafiły:)
    Dobrego dnia, Aniu:**

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale! Dobrze, że Romeo i Julian trafili na taki fajny personel.
    Hokusik, jak widać, wszędzie się kręci, Amisia dzielnie ciotkuje, a Kayron chyba musiał skontrolować umowy adopcyjne, a może tylko sprawdzał wyposażenie?
    I czarno-białe trio ładnie się prezentuje, a co to będzie, jak już obie kotki się bardziej oswoją i dojdą do takiej formy, jak Młody! :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa koteczka jest super oswojona, bardzo przyjazna i może wpłynie jakoś na Malusię, która w końcu powinna się przekonać do ludzia. :)

      Usuń
  3. No, nareszcie powróciły koty jako temat. :P

    Wiktorię od Julka już nam pokazałaś i wydała nam się bardzo odpowiednia jako kocia opiekunka. Co do personelu Romka, to ja na ten przykład nie wnoszę uwag. :)

    Inspektor Kayron na posterunku - zrobił audyt, spojrzał na Łysą z wyższością pomieszaną z pobłażaniem, wyprawki zatwierdził. Chłopaki mogą wyruszać. :)
    Powodzenia, grubsony. :)

    Teraz pora na obalenie stereotypu o czarno-białych, co nie idą. :)

    Pięknego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale, że co???
      że się znudziłaś postami o mnie i Ani M ???
      że wnosisz w tek kwestii jakieś uwagi, zouzo jedna???
      ;P

      Usuń
    2. No właśnie! Jolka chciałaby mnie (wraz z innymi) wsadzić w szufladkę "koty, koty, tylko i wyłącznie koty"! Foch. :/

      Chciałabym, aby ten stereotyp się nie sprawdził...

      Usuń
    3. He, he, uderz w stół, to znaczy... pogłaszcz kota, a zacznie mruczeć. Albo drapać, jeśli zouzowaty - jak ja. ;)
      Tymczasem jednak już żadnych uwag, dziefczynki kochane. ;)

      Usuń
  4. Rudaskom dobrego życia, oby się odnalazły w nowych domkach. Rozczuliła mnie ta ruda główka w zgięciu ręki.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ci bardzo rozczulający jest w tym swoim strachu. Takie wielki, a taki dzieciuch w sercu!

      Usuń
  5. Odpowiedz na pytanie pod zdjeciem, ile jest na nim kotow, brzmi: DWA. Wprawdzie widze tylko jednego, ale pytanie by nie padlo, gdyby nie mialo byc podchwytliwe. Zgadlam?
    A dlaczego czarno-biale nie idom? Mnie bardziej sie podobaja od szarakow pregowanych, choc marze o szylkredce. Albo o syjamie.
    Przyjemnego weekendu, Anko-Kocianko :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać także kawalątek drugiego mianowicie czarną łapkę ,więc pewnie to Hokus :)

      Usuń
    2. Panterko, też sobie tak pomyślałam, że skoro widać TYLKO jednego, to na pewno musi ich tam być cała masa:)))

      Mario, dzięki Tobie wreszcie dojrzałam:)

      Usuń
    3. Faktycznie jest czarna lapinka, wynurzajaca sie z budy, teraz ja dostrzeglam, bo wczesniej stawialam na drugiego rudaska za drapakiem. Starosc nie radosc, oczy juz nie te co onegdaj.
      Viki, moze jednak jest ich tam wiecej?

      Usuń
    4. Maria zbywa laury za spostrzegawczość, bo jest tam faktycznie czarna łapinka Anjin Sana. :)
      Pantero, skoro ci się podobają czarno-białe, to...
      :D

      Usuń
    5. W odgadywaniu, ile jest kotów na zdjęciu poszłam jeszcze dalej (choć nei tak daleko jak Viki), bo oprócz dostrzeżonej od razu czarnej łapki Hokiego, dopisałam do rachunku jeszcze co najmniej jednego - ukrytego w kartonie za Julianem. :) A swoją drogą, czy sprawdziłaś, Gosiu, czy w kartonie nie ma żadnego kota? :)

      Usuń
  6. Jak zobaczyłam rozwalonego Kajtka to wybuchnełam śmiechem ,bo ma tak zadowoloną minę , jakby chciał powiedzieć: no nareszcie sobie pójdą te przybłędy ;)
    Rudaskom niech się dobrze wiedzie :)
    A czarno białym będziemy kibicować za fajnymi domami .Ta z Miękini marnie wygląda bidula ,ale raz dwa trzy ją podpasiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Umowa klepnięta przez Księciunia. On przeżywa wielkie stresy z tymi tymczasami, naprawdę należy mu się medal. :)

      Usuń
    2. O tak, Kajtuś na tym zdjęciu rządzi. :)

      Usuń
  7. same dobre wieści z samego rańca...
    a tego nie wiedziałam, że czarno-białe nie idą ... hm...dla mnie kolorek nie gra roli i myślę... że dla wielu innych też...
    pozdrawiam cieplutko Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu, dla ciebie reż moc pozdrowień!

      Usuń
  8. Też się ucieszyłam, ale wybierasz Aniu uważnie domy dla tymczasowych. "Tresura" a trzeba zacząć od siebie. Zamykanie jak się wychodzi - brak zaufania zapewne do siebie także. Bliska koleżanka cudna dziewczyna skądinąd, zamykała kotka w łazience na noc bo ...przegryzie gardło. Ale dotąd gadałam aż Halinka sama z siebie zaczęła się śmiać. Kotuś nawet z nią spał - z jej strony łóżka, bo gdy się mąż obudził awantura gotowa. Kotek trafił do pani która go bardzo pokochała bo mąż Halinki miał alergię, dodam złośliwie na wszystko co ciepłe i puchate. :) Opowiedz jeszcze co u reszty kotków z Miękini choć ze dwa słowa. Malutka kiciunia śliczna. Miłej soboty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, o Miękini przygotuję post na jutro. Zbieram dane. :)
      Współczuję Halince, że musiała oddać kotka, ale dobrze, że on ma dobry dom.
      Jak to człowiek się zubaża żyjąc bez kota!
      Miłej soboty. :)

      Usuń
  9. Dobrze czytać dobre wieści. Zdjęcia urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiste, że kibicujemy łaciatym kotkom "krówkom". I dla nich coś znajdziesz czarodziejko :o)

    OdpowiedzUsuń
  11. Romcio i Julku powodzenia życzę!!! Jak cudnie zobaczyć Malusię :) Głaski dla Niej i pozostałych Footer :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malusia wyleguje się na piernatach, na poduszeczkach i kocykach. Wciąż mnie nie lubi, ale łaskawie pozwala podtykać sobie pod nos smakołyki, które wcina ze smakiem. :)

      Usuń
    2. W końcu pewnie polubi :)
      A tak w ogóle zapomniałam napisać, że to nieprawda, że czarno - białe nie idą. A Filonka i jej siostra???? Filonka rozeszła się jak ciepła bułeczka a szylkretka kiblowała u Was dosyć długo :)
      Ps. Filonka zalicza fazę - zjem wszystko: swoje, Buni i jeszcze mi mało ;)

      Usuń
    3. Super, że Filonka odzyskuje apetyt!
      Na razie nie ma zainteresowania Młodym. Ktoś tam dzwoni, ale nic z tego nie wychodzi. :(

      Usuń
  12. Po prostu super !! Cieszę się że rudziaki mają domy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się bardzo cieszę. Zależy mi na ich pomyślności, to takie kochane kocurki!

      Usuń
  13. a tam , od razu nie ida...pojda, bo od Ciebie i juz!
    Wogle same dobre wiesci od rana!
    Niech sie rudym szczesci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pójdą ,pójdą...a wiesz ,że mój Rysiek okazał się....małą egoistyczną świnką...nie lubi innych kotów..tylko Burego..toleruje...tak jest spokojny jak żaden...teraz zaczął mnie odwiedzać kolejny bezdomny szaraczek ...co za walki i wycie...szkoda gadać:)))...a o kotach sąsiadów nie wspomnę:)))

      Usuń
    2. może mu minie... Czasem tak bywa. :(

      Usuń
  15. Super wieści! Tak jak patrzę na mój zwierzyniec to czarno-białe maja najfajniesze charaktery, więc powinna po nie stać kolejka :)
    Strasznie biedniutka ta kicia z miękini, no ale u Ciebie to się szybko zmieni :)
    Uściski dla Was i głaski dla futrzastych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak uważam! Młody to taki kot po którego powinna stać kolejka chętnych. Pięknie zbudowany, odważny, bez traum, kolankowo-zabawowy w zależności od chwili, mądry, śliczny!
      Dziękujemy za uściski :)

      Usuń
  16. O pewnie, że będziemy kibicować! Nie ważne umaszczenie kota, ważny jest jego charakter!
    Tak się cieszę, że Romeo i Julian znalazły wspaniałych człowieków :)
    Te czarno- białe cuda też znajdą, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś najbardziej podobały mi się właśnie czarno-białe koty! Żadne szaraczki czy rudzielce. ;)
    Teraz oczywiście jestem zakochana w rudzielcach i bardzo subiektywnie stwierdzam, że Romeo i Julek to najpiękniejsze Twoje tymczasy. I Kacperek. :)

    Na zdjęciu są dwa koty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To prawda, że okazy z nich wyjątkowe! Dla mnie piękne są wszystkie, więc się nie wypowiadam. :)

      Usuń
  18. czarnobiałe ludzie uważają za takie zwykłe. A tymczasem one są najbardziej interaktywne i proludzkie, przekonałam się.
    (ba naprawdę kolor ma znaczenie. Rude- miziaste i przesłodkie. Bure- dzikie i niezależne. Tri i szylkretki- wredne. Czarne- spokojne i opiekuńcze wobec innych kotów. Białe- mam tylko jeden przykład, nie wiem. Niebieskie- nie miałam okazji się przekonać.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy czarno-biały kot, oprócz Filonki, która była malutka, i masz rację, że Młody jest wyjątkowym kotem. Potrzebuje ruchu, bo to młodzik, więc nie nadaje się na kota samotnika do bloku, ale poza tym ma same zalety.
      Kajtek - bury - dziki i niezależny, Amisia - srebrna - potulna i przyjacielska, Hokus Pokus - czarny - supermądry, aktywny. :)

      Usuń
  19. No, spytaj tylko Hanę o czarno-białego Czajnika! Ja też miałam kiedyś dorodnego czarno-białego Puśka, który był przemądrym kociskiem i umiał dbać o swoje interesy jak nikt. Jak chciał wejść do domu to właził na okno i walił pięściami w szybę na dwóch łapach oraz namiętnie konsumował obiady wespół z moim Tatą ściągając mu z talerza, ale patrząc w zupełnie inną stronę, łapka po prostu sama wiedziała co ma robić:). A z pieczonym kurczakiem nie wytrzymywał i ściągał Tacie z widelca w połowie drogi do ust... Obaj niestety już nie żyją.
    Wspaniałe personele wynalazłaś dla Rudasków! Czekam niecierpliwie na wieści. A tamci "potencjalni" to niech się sami tresują i zamykają w łazience, jak tacy mądrzy.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, Mika wie, co mówi! I Megimoher, że są interaktywne. Święte słowa, z naciskiem na AKTYWNE.

      Usuń
    2. Mika, taki właśnie jest Młody - przemądry! Dodatkowo gaduła. On też umie zadbać o swoje interesy, choć nie posuwa się jeszcze do takich ekscesów jak Pusiek.
      No i też jest AKTYWNY!

      Usuń
    3. I ja uważam, że czarno-białe są fantastycznymi kotami. Zwłaszcza takie, które mają czarne majtki. :D

      Usuń
  20. fantastyczne wyprawki :) no niestety znam przypadki zamykania w pokoju kotka na czas nie obecności, rozumiem to troszeczke, troszeczke no bo decydując się na kociaka niestety decydujemy sie tez na pewien rodzaj demolki... u mnie jest na odwrot - jak wychodze z domu to zamykam jeden pokój w którym mam mnustwo rupieci swoich żeby mi tego niezdemolował :P a reszta jest jego...i zawsze jest chociaż mała wersja przejścia huraganu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja też to doskonale nawet rozumiem! Tylko, że nie ma co z góry zakładać, że się tak będzie robić. Koty są różne, więc nie ma sensu izolować każdego. Ci państwo też pewnie by się przekonali, że nie trzeba tego robić, no i że kota wytresować się nie da, ale i tak dobrze się stało, że wymagający dobrej ręki i cierpliwości Romeo do nich nie trafił, a to z powodu tej ulicy przy domu...

      Usuń
  21. Umowa adopcyjna! Przede wszystkim zaś fotografia. Teraz nikt już nie może zawieść - pod sankcją utraty twarzy:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na umieszczenie foto mam zgodę, no i nie obawiam się zawodu. Już pierwszy test w postaci oblanej kanapy nowy personel zdał...

      Usuń
    2. Zdanego pierwszego testu gratuluję personelowi Romka. :)
      A tak trochę dokładniej - na czym on polegał? ;)

      Usuń
    3. Jolu: test w postaci oblanej kanapy...
      Na tym właśnie. :)

      Usuń
    4. Ale że co, nasiusiał na kanapę? Czy wylał szklankę z herbatą? ;)

      Usuń
    5. A ściślej biorąc, herbatę ze szklanki. :)

      Usuń
  22. Trzymam kciuki za krówki :)! Na pewno przy Tobie szybko znajdą domki :). Gratuluję udanych adopcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj bardzo mocno, bo nie widzę kolejki chętnych ;((
      Dziękuję :)

      Usuń
  23. No to kolejne kotki dzięki Wam mają swoje, mam nadzieję , wspaniałe domy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojej Malusia jak dama jakaś. Wypiękniała bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę nagrać jak ona śmiesznie beczy, jak koza jakaś. :) Faktycznie zmienia się w oczach. Z oswajaniem jednak nie idzie tak szybko.

      Usuń
  25. Nigdy "krówek" nie miałam, zawsze buraski i jedną trikolorkę - wredna była, faktycznie ;) i nie słyszałam, że "nie idą".
    Pójdą na pewno do dobrych ludzi :) A nowemu personelowi Romusia dobrze z oczu się patrzy :))

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie trzy krówki czarno białe biegają i jedna szaro biała. oczywiście czarna gapa to moja miłość wielka, ale te też kocham. te twoje są piękne, domek będzie szybko:)
    nowy personel romka bardzo mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uściski i ugłaski na drogę drogim migrantom :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Romeo chowa oczka w ramie i myśli ze go nie widać.sliczny jest z ta plamka na policzku
    Ella5

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwsze zdjęcie powaliło mnie na łopatki:) Jak się cieszę, że Romeo i Julian trafili w dobre ręce:) Widać i szczęście w oczach nowych właścicieli więc myślę, że następna historia skończyła się happy endem:)
    E tam... ja uwielbiam wszystkie kociaki, szare, bure, i w ogóle, nie słyszałam o tym, że czarno białe nie idą, nie ma mowy o tym, są przekochane i jestem pewna, że szybciutko znajda dom:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiem że to nie na temat, ale proszę uprzejmie o poradę. Moja półroczna Tola ma od rana ruję Co robić, głaskać czy ignorować, jak pomóc przetrwać? Agnieszka z białej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprowadzić się, Agnieszko!
      Chyba nie ma reguły. Ciężkie chwile przed Wami!

      Usuń
    2. Ojeju, Agnieszko, na pewno uspokajać (siebie też), ale przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość i czujność. Ale szczerze mówiąc, już nie pamiętam, co robiłam, gdy moja kotka miała ruję. Minęło już sporo czasu... Też zapomnisz. :)

      Usuń
    3. Ja nieprzytomna, od trzeciej bawimy się z nią na zmianę z mężem-)

      Usuń
  31. w Białej mówią że nie idą czarne koty:-) Sama mam dwie krówki:-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cos w tym jest ze czarno białe sa mniej popularne ...
    Ja mam moją Pyśkę kochaniutką i tez czasami ludzie się dziwia "takiego dachowca sobie wziełas ?"
    Znajomi szukaja tych bardziej urodziwych - niby.

    Kazdy kotek jest wspaniały, piekny, milusi, cieplutki puchaty ... tylko człowiek musi o to zadbać i kolor tu nie ma nic do rzeczy ...

    Powodzenia dla Romka i Julka na nowej drodze życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja właśnie czarno-białe krówki lubię najbardziej :-)))
    Powodzenia na nowej drodze życia Romeczku i Juleczku!!!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...