niedziela, 5 stycznia 2014

Niech marzenia się spełniają!

Chcę Wam dziś pokazać, co dzieje tuż pod naszym bokiem. Wśród blogów, które odwiedzam, mam ten adres od początku:


Daria i Krzysztof Nowakowscy dali się nam poznać jako niestrudzeni obrońcy praw zwierząt, ludzie, którzy pełnym głosem wołają o ich krzywdzie, biorą udział w akcjach na ich rzecz, podpisują petycje. Znani są też z tego, że swoje zwierzęta traktują jak członków rodziny.

Krzysztof jest musherem, czyli kimś, kto prowadzi psi zaprzęg. 
Psy uwielbiają to robić: współpracować z człowiekiem.


Niezmiernie podobają mi się zasady przyświecające Darii i Krzysztofowi w pracy z psami:

Zawsze psy muszą być dla mushera najważniejsze. Nigdy nie może on robić niczego, co mogłoby im zaszkodzić.
Długodystansowe psy zaprzęgowe są najdoskonalszymi biegaczami spośród wszystkich ssaków na ziemi, ale muszą być one odpowiednio do takiego wysiłku przygotowane. Kiedy tak jest, to nie grozi im żadne niebezpieczeństwo na trasie. Ja zawsze stawiam swoje psy na pierwszym miejscu. Pracuję od trzech lat z fantastycznym psim zespołem alaskan husky. To psy wyjątkowe i cudowne. Posiadające tak wielką pasję do biegania, że niekiedy trzeba je wręcz hamować na treningach. Praca z nimi to czysta przyjemność. To prawdziwy zaszczyt móc obcować na co dzień i pracować z tak wspaniałymi sportowcami.

Miłość do psów, koni, kotów i innych zwierząt, uwielbienie przyrody – to można wyczytać na ich blogu.
Poza tym codzienna ciężka praca, aby osiągnąć sportowy  sukces.

Ambitni ludzie mają ambitne cele: po raz trzeci oficjalnie ogłosili cel ich sportowego kenelu - Krzysiek ma zamiar wystartować ze swoimi cudownymi alaskanami w 500-kilometrowym wyścigu psich zaprzęgów Finnmarkslopet w Norwegii. 

Jest jednym z dwóch Polaków porywających się na to wyzwanie. 


Tym razem część funduszy potrzebnych na wyjazd Daria i Krzysztof postanowili zebrać poprzez portal Polakpotrafi.pl.

Są już tam pierwsi wspierający!

Jest to dla nas, blogowej rodziny, okazja, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: przyczynić się do realizacji marzeń oraz uzyskać konkretne profity. 

Oddaję jeszcze na chwilę głos Darii:
Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża nas do spełnienia wielkiego marzenia, na które ciężko pracujemy od wielu lat. Teraz każdy może stać się częścią naszego teamu i w zamian za wsparcie wybrać sobie przygotowaną przez nas nagrodę. Marzenia się spełniają!

I Krzysztofowi:
Wszystko fajnie. Wielka przygoda, wspaniałe marzenia, legenda Dalekiej Północy. Ale w tym wszystkim jest jeszcze coś. I być może właśnie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Braterstwo człowieka i psów. Ich zjednoczenie w jednym celu. Nie sukces w trakcie wyścigu, nie wspaniały wynik, ale bycie na szlaku, bycie z ukochanymi zwierzakami, z nimi i dla nich, dla ich i swojej ogromnej frajdy. To jest najważniejsze. Wynik jeśli ma być, to będzie. W końcu ciężko na niego pracujemy. Ale będzie on tylko dodatkiem do wielkiego szczęścia współpracy ze wspaniałymi psami.
Z psami, które tak często są przez ludzi poniewierane, traktowane z ogromnym okrucieństwem, które dla wielu ludzi są tylko durną rzeczą zasługującą na kopniaka co najwyżej. Taki jest niestety los wielu spośród braci moich alaskan husky.
A tymczasem pies to najwspanialszy i najwierniejszy towarzysz człowieka, któremu należy się szacunek i oddanie z naszej strony.
Zobaczcie, co można osiągnąć z psem! Zobaczcie, jakie psy mają nieprawdopodobne zdolności. Zerwijmy łańcuchy w naszych umysłach! Zrozummy wreszcie, że pies czuje i myśli. Że cierpi, kiedy źle go traktujemy i cieszy się, kiedy go doceniamy.
Pamiętajmy o tym!


Ja będę kibicować, zaglądać, wspierać. Może kiedyś i mnie ktoś pomoże w realizacji marzeń. Polecam gorąco! Trzymajcie kciuki!


PODPIS

28 komentarzy:

  1. Zaraz idę podglądać bloga. Ależ podziwiam takich ludzi, mających pasję i kochających zwierzęta.
    Aha i jestem dziś pierwsza!! ;-) Bo musiałam do pracy pójść :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pasje powinniśmy rozwijać, marzenia realizować,życzę by zebrali tyle funduszy by im wystarczyło na zrealizowanie marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam takich ludzi. Połaczyli pasję z miłością do zwierząt - wspaniałe.

    Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpiekniejsze w tym wszystkim jest, ze Daria i Krzysztof nie zatracili sie w pogoni za sukcesem i psy pozostaly u nich na pierwszym miejscu. Slowa, ze psu nalezy sie oddanie i szacunek z naszej strony powinny byc mottem kazdego czlowieka. Za cale psie oddanie i bezwarunkowa milosc do nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczorajszy wpis coś mi u Ciebie zeżarło - mam nadzieję, że to nie głodne zwierzątka.:))) Co do wyścigów wszelakiego rodzaju - mam wielce mieszane uczucia, podobnie jak do wystaw psów rasowych. Nie jestem wcale pewna, że psy ścigają się z własnej woli- to człowiek ma ochotę na takie współzawodnictwo i wykorzystuje tu wrodzone cechy zwierząt. Gdy kupowałam psa kupiłam naprawdę mocno rasowego (metryczka, długi rodowód, medale liczne w rodzinie) ale nie wystawiałam go wystawach bo raz miałam możliwość obejrzenia takiej wystawy "od tyłu"- wierz mi, w pogoni za sukcesem psy były najzwyczajniej w świecie męczone- bo prawda wygląda tak, że bez poświęceń nie ma (w tym wypadku ze strony zwierząt) medali.Pozostaje tylko pytanie- czy zwierzę o tym marzyło? Bo wg mnie to zwierzęta, a zwłaszcza psy wiele robię z owej bezwarunkowej miłości, która nas obdarzają.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. husky są trochę inne, one uwielbiają bieganie, czasem je wręcz trzeba na treningach hamować :)
      natomiast wystawy, to zupełnie inna sprawa.

      Usuń
    2. Alaskan husky to nie jest rasa psa, a typ. One na wystawy się nie kwalifikują.

      Usuń
    3. anabell, czy Ty nigdy nie widziałaś jak psy bawią się, jak potrafią ścigać się ze sobą niemalże do upadłego?!
      Psy zaprzęgowe przede wszystkim biegają dla siebie, dla własnej przyjemności, a nie dla nas.
      Wystawy a wyścigi to zupełnie dwie różne bajki.
      A zastanawiałaś się kiedyś, czy psy marzą o ciągłym leżeniu na kanapie, braku kontaktu z innymi przedstawicielami gatunku, 5 minutowym spacerze dookoła bloku, jak dobrze pójdzie, jedzeniu odpadków z pańskiego stołu w nadmiernych ilościach i w konsekwencji dużej nadwadze, zepsutych zębach, problemach ze stawami i wątrobą?! Na pewno są szczęśliwsze niż nasze, bo przecież nie muszą biegać!

      Usuń
  6. do wszystkiego co kończy się pudłem(1,2,3 miejsce)) w przypadku zwierząt mam mieszane uczucia!! i do wystaw i do wyścigów i do hodowli!1 zw laszcza do hodowli, bo i nienawidze zarabiania kasy na zwierzach. tak mam i już.
    Poza tym PIĘKNEGO nowego roku!! i cudowna ta piernikowa opowieść )) i cudowne historie pupilów) pozdrawiamy cała rodziną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Anabell,wszystko co związane jest z tresurą,wymuszaniem,narzucaniem,wyścigami,konkursami,popisami zwierząt budzi mój sprzeciw.Kiedy słyszę o czymś takim zastanawiam się jak ja bym się czuła w analogicznej sytuacji,przeciez nie znoszę przymusu,naginania się do czyichś zachcianek, a moje marzenia w kwestii zwierząt to takie aby wszystkie miały godne życie,dobry dom,przyjażń i serce.
    Zgadzam się z p.Krzysztofem,że pies czuje i myśli, ale czy na pewno mysli to samo co p. Krzysztof?Psy i nie tylko potrafią być empatyczne,cierpią,cieszą się,smucą ale może nie koniecznie chcą być narzędziem w wypełnianiu marzeń ludzi,nawet najbardziej im oddanych.Czy szczęśliwa jest np. sunia p.Jackowskiej ciągana przez nią w torbie wszędzie,jak się czuje w świetle reflektorów przy stole jury na konkursach? Znacznie większym podziwem i szacunkiem darzę ludzi,którzy jako wolontariusze przychodzą do schronisk aby tam łagodzić okrutny los porzuconych zwierząt i tam tez trafia każda "wolna"złotówka,którą mam. Jeśli uraziłam czyjeś uczucia,przepraszam,ale tak właśnie myślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od ponad 14 lat zajmujemy się psimi zaprzęgami, podczas których pod naszą opiekę trafiło wiele porzuconych i oddanych z różnych względów przez poprzednich właścicieli psów. U nas znalazły swój stały, kochany dom. A nie zawsze w naszym życiu bywało lekko - miesiące chudsze często ciągnęły się zbyt długo. Psy zawsze zadbane, nakarmione, wybiegane i szczęśliwe były, są i będą z nami. Opieka nad nimi wiąże się z wieloma naszymi wyrzeczeniami. Działamy też bez pomocy żadnych organizacji prozwierzęcych, za własne środki. Oprócz psów przygarnęliśmy też 6 kotów i wyciągnęliśmy z transportu rzeźnego 5 koni.
      Pewnie to mało, w porównaniu z wolontariuszem przychodzącym raz, czy dwa w tygodniu do schroniska i wyprowadzającym psy na spacer. Wracającym do domu, w którym nie musi już mierzyć się z chorobą najbliższego psiaka, walczyć o jego życie, patrzeć bezsilnie jak umiera...
      Psy mają "godne życie,dobry dom,przyjażń i serce". I nie są do niczego zmuszane. One uwielbiają biegać, taka jest ich natura i krzywdą jest ograniczanie im tego. Wystarczy sobie pooglądać filmiki z różnych treningów i wyścigów, na których widać z jaką radością i entuzjazmem psy biegają np. po wybiegu przed treningiem, kiedy to zobaczą szelki i już wiedzą, że za chwilę pobiegną do lasu. Potem podpięte to wózka, czy sań, nie mogą się doczekać startu. Co złego jest w aktywności ruchowej psów?!
      A porównanie nas do p. Jackowskiej jest kompletnie nie na miejscu. My naszych psów nie ograniczamy i nie robimy z nich psopodobnych zabaweczek. Zawsze dbamy o ich zdrowie i zaspokojenie potrzeb gatunkowych, do których między innymi należy ruch.

      Usuń
  8. Zgadzam się z wpisem Anabell i wpisami poniżej - te wszystkie deklaracje o miłości do tych psów, hodowanych na wystawy, wyścigi, medale i odznaczenia, czyli innymi słowy dla sławy i pieniądza, bardzo ładnie brzmią z daleka. Jak się bliżej przyjrzeć, to już bywa mniej słodko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pana Krzysztofa nie znałam. Świetny człowiek, pelen pasji i oddania zwierzętom. Moim idolem jest maszer Dariusz Morsztyn - Biegnący Wilk. Człowiek również bardzo kochający przyrodę. On to jako pierwszy z Polaków, po trzyletnich przygotowaniach brał udział w najtrudniejszym chyba 1000 kilometrowym biegu FINNMARKSLOPED. I ze względu na dobro zwierząt go przerwał. Nie liczył straconych pieniędzy. Tak, do takich ludzi mam wielki szacunek. Choć nie łudzę się, jest też wielu takich, dla których pieniądz jest ważniejszy. O ZGROZO ! (to a propos tego, co mówi teatralna)
    A żeby Wam przybliżyć mojego Idola, obejrzyjcie to :
    http://www.tvp.pl/bialystok/reportaz/bialostocka-szkola-reportazu/wideo/biegnacy-wilk/849735

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, oglądnęłam. Nie ma wątpliwości, że ten człowiek kocha swoje psy, a one jego. Świetny gość!

      Usuń
  10. trzymamy kciuki, żeby sie im udało i wspieramy wszystkimi siłami!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moi drodzy, zanim wygłosicie jakieś sądy, do których oczywiście macie prawo, poświęćcie chwilę na lekturę linkowanego bloga. Jest tam mnóstwo tagów, np. "psy" i można tam zobaczyć na czym polega praca z psami, jak to się odbywa, jaki jest stosunek autorów do zwierząt w ogóle.
    Np: tutaj>
    Nie można porównywać wystaw, hodowli na mięso, czy hodowli na sprzedaż, czy tego, co robi Kora, z działalnością tych ludzi.
    Jestem osobiście głęboko przekonana, że ich psy należą do najszczęśliwszych psów jakie żyją na ziemi. Są szczęśliwsze od tych wylegujących się na łóżkach, naszych domowych, rozpieszczonych pupilów. Te psy mają pracę, która uwielbiają. Mają ludzi, dla których one są na pierwszym miejscu i wszystkie są otoczone najlepszą opieką aż do swoich ostatnich dni.

    Mam nadzieję, że również autorzy bloga wezmą dziś udział w dyskusji, choć naprawdę wiele jest na ich blogu.
    Osobiście, ponieważ śledzę poczynania i poglądy Darii i Krzyśka od 2 lat popieram ich działalność całym sercem.

    No i życzę wszystkim miłego dnia, oczywiście :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Project jest ambitny i bardzo mi się podoba. Pieski są zadbane i szczęśliwe. Trzymam kciuki.
    Maria

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszelkie współdziałanie Człowiek - Zwierze powinno być oparte na tym, że zaspokojenie potrzeb Zwierzęcia jest na pierwszym miejscu a dopiero potem człowiek, bo to On decyduje kiedy i jak intensywnie Zwierze musi pracować.
    Stajnia w której jeździłam też tak działała. Na rajdach choćbyś miał paść na pysk najpierw trzeba było zająć się koniem a jak ten dostał wszystko czego potrzebował można było zająć się sobą, np paść na pysk ze zmęczenia. Za to najbardziej szanowałam właścicieli tej stajni. Najpierw Koń a dopiero potem Człowiek.
    Jeśli i tutaj tak jest i nikt nie przeforsuje tych Psiaków to czapki z głów Panie i Panowie. Marzenia są co prawda Człowieka, ale te Psy lubią biegać i pracować w zaprzęgach, byle nie zatracić zdrowego rozsądku i nie zmusić ich do nadmiernego wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak piszesz. Zwierzęta są najważniejsze. I tak powinno być wszędzie.

      Usuń
  14. przeczytałam komentarze i jestem nieco zdziwiona. przecież wiadomo , że husky to psy pracujące. zacytuję za wikipedią
    "Husky syberyjski – jedna z ras psów, należąca do grupy szpiców i psów w typie pierwotnym, zaklasyfikowana do sekcji północnych psów zaprzęgowych. Zgodnie z klasyfikacją amerykańską, należy do grupy psów pracujących. Typ wilkowaty. Wikipedia"
    Zupełnie nie rozumiem dlaczego odmawiac psom przyjemności. to tak, jakby yorka wsadzic do budy i kazać mu pilnować podwórka.
    powodzenia, panie krzysztofie!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakiś czas temu weszłam na blog pana Krzysztofa i odepchnął mnie od tego bloga ton wypowiedzi autora .Jego działalność na rzecz zwierząt jest bardzo chwalebna ,jego oburzenie na ludzi ,którzy krzywdzą zwierzęta słuszne ,ale kompletnie nic nie osiągnie ,urągając tym ludzom ,Zacietrzewienie z jednej strony ,wyzwala taką samą reakcję u drugiej strony ,a nie jest to atmosfera sprzyjająca dialogowi .Przeczytałam przed chwilą jeszcze kilka postów i odniosłam wrażenie ,że ten pan nie potrafi i nie chce nikogo niczego nauczyć ,on tylko wykrzykuje swoje racje i nie interesuje go jaki osiąga rezultat .
    Dodam tylko że pasja jest wspaniałą rzeczą i życzę mu żeby mu się udało zorganizować tą wyprawę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, poczytawszy nieco, skłonna jestem przyjąć, że p. Nowakowscy krzywdy psom nie robią. Przy przestrzeganiu zasad, o których piszą, a które przyświecają ich pracy, a raczej współpracy z tymi zwierzętami, a także wziąwszy pod uwagę naturalną predyspozycję psów do tego rodzaju wysiłku/zabawy/pracy, nie może być mowy o niehumanitarnym wykorzystaniu zwierząt. A chyba taki punkt widzenia pasji przyjęły niektóre komentujące wyżej osoby.
    Ja sama troszkę jeżdżę konno. Od samego początku trafiłam do stajni, w której konie są traktowane bardzo dobrze. W swojej naiwności sądziłam, że tak jest zawsze. Teraz już wiem, że niekoniecznie, bo coraz to słychać o miejscach, w których dochodzi do znęcania się lub choćby uchybień w opiece nad nimi. To samo z psami czy kotami. I to powinno nas oburzać (i zapewne oburza), ale pasja opisana wyżej nie może chyba podlegać takiej ocenie.

    Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Poczytałam wpis i komentarze. Nie zabiorę głosu bo we mnie, chociaż minęły długie lata, ciągle kołacze się duch braterstwa ludzi i zwierząt z opowiadań Londona.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam takich ludzi i trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...