Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młody. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

Raport z terenu

Obiekt kontrolowany: kot czworga imion - Młody Szczęściarz Filemon Laki
Organ kontrolujący: jednoosobowa brygada szybkiego reagowania na północnej rubieży – JolkaM
Data kontroli: 10.03.2014 r.
Miejsce kontroli: Białogard

To tyle formalności, teraz po ludzku. ;)

Odwiedziłam Młodego, aktualnie zwanego:
- Filemonem - oficjalnie i z pomysłu panny Hanny, czyli wnuczki pani Ali
- Szczęściarzem - z pomysłu personelu głównego, czyli pani Ali
- Lakim - z wygody.
Wszyscy kociarze wiedzą, a niekociarze wreszcie poznają tę niezbędną do życia regułę, że jedno imię dla kota to zdecydowanie za mało.

Odwiedziłam więc i osobiście poznałam Lakiego. I jego pazurki. Oraz ząbki. Obawiałam się, że wyczuwszy obcą jednostkę ludzką, schowa się w rogu kanapy, gdzie ma swoją kryjówkę na takie okoliczności. Byłam jednak na tyle przebiegła, że zabrałam ze sobą myszkę na sznurku i przy jej pomocy zarzuciłam na Lakiego przynętę. Złapał się na nią natychmiast, bo to kot jest bardzo rozrywkowy i nieustająco gotowy do zabawy. Choć podobno czasem też zasypia. Cóż z tego, skoro budzi się już o piątej i nie wystarcza mu to, że on już nie śpi. Nie spać ma także personel! Personel ma być przytomny i gotowy do zabawy. No to pobudka!


Między innymi w związku z powyższym personel Lakiego nieco "przemeblował" mieszkanie: kamyki-budziki, które kotek o nieludzkiej porze zrzucał z parapetu, zostały z niego eksmitowane. Także wielka donica, w której próbował gmerać, została wystylizowana (czytaj: owinięta od góry tkaniną), a roślinka, którą sobie ulubił konsumpcyjnie, wylądowała pod sufitem, gdzie nie wolno mu wskakiwać (z ostatniej chwili: ten zakaz został jednak złamany), podobnie jak wdrapywać się po wielkim fikusie. Dorodne drzewko szczęścia (nomen omen) mimo ponadrywanych listków szczęśliwie trzyma się jeszcze całkiem dobrze.


Laki na kanapie w pokoju upodobał sobie do dziennego wypoczynku ulubione miejsce pana Ala - to imię... robocze, bo nie pamiętam imienia męża pani Ali ;) i podobnie też sypia, czyli po mężowskiej stronie.




   
Szczęściarz bardzo skrupulatnie obwąchał moje spodnie.


                            A tutaj (zwrotnie?) wciera swoje feromony w pasek mojej walizki. ;)


Istnieje możliwość, że moje sierściaki przesłały Lakiemu jakąś ściśle tajną informację lub instrukcję, którą usiłował odczytać między bieganiem za myszką i bieganiem po schodach. Schody to jego ulubione miejsce zabawy. Bardzo często nawołuje tam panią Alę, która bawi się z tym kociakiem jak z dzieckiem. Laki lubi się na schodach chować, zaskakiwać personel znienacka, zaczepiać łapką.


Młody jest bardziej nawet rozrywkowy niż nasz Majtek. W wielu momentach bardzo mi go przypominał. A skoro przypominał mi Majtka, to i Czajnika Hany, wiadomo! Ciekawe, czy one nie są w jakiś sposób powiązane, te wesołe, rezolutne czarno-białe krówki...

Czajnik i Grażynka, która prawdopodobnie patrzy na niego z politowaniem. ;) Całkiem jak Śliwa na Majtka.
Majtek na... obskoku drzewostanu i podczas kontroli jakości pakowania przesyłki, którą ostatecznie zatwierdził. :)
Laki zaaklimatyzował się w nowym domu i podczas kontroli wciąż dawał mi to do zrozumienia, zalegając sobie luzacko, obchodząc z dumą kąty albo znikając w jakichś swoich zakamarkach i znienacka się z nich wyłaniając.

   
To bardzo żywy kotek, niemal cały czas w ruchu. Mój aparat nie nadążał - na co drugim zdjęciu w kadrze mieścił się tylko zadek Młodego, kawałek łapki, ucho albo ogonek. :]


Kilka ujęć jednak się udało, choć efekt nieco zepsuły ustawienia aparatu, na które z wrażenia (i z powodu w ostatnim czasie galopującej ślepoty) nie zwróciłam w porę uwagi - proszę o wybaczenie.


Cóż, wygląda na to, że wędrówka tego kotka, rozpoczęta na Pogórzu Zachodniosudeckim, czyli w Wałbrzychu, prowadząca przez Nizinę Śląską (Wrocław), a nawet przez Pojezierze Wielkopolskie (nocleg w Poznaniu), zakończy się na Równinie Białogardzkiej. :)


Dziękuję za uwagę. :)





POSTSCRIPTUM





piątek, 7 marca 2014

Niewolnik

(Zdjęcia są zrobione u Poznańskiego w Poznaniu, gdzie nocowaliśmy z Młodym (Lakim) przed oddaniem go nowej pańci (klik) i jego wyjazdem do stałego domu, niemal nad morzem.)












PODPIS

środa, 19 lutego 2014

Klub Miaupies

Klub Miaupies, czyli miau pies swój kocyk. :)
Autorką tytułu jest dziś Anabell.

Cykl kocyk już był:

i
i

Dziś seria historyczna, bo występuje tam kilka naszych ostatnich kochanych tymczasków, i taka całkiem świeża, sprzed paru dni. Miłego oglądania.


Tu koło Ruficzka przemyka Zoya-Bianca. 
A tu chłopaki: Młody-Laki, Romeo-Krokiet i Julek czekają na przykry zabieg.
A to jeszcze Andżelina-Mela. Jaka śliczna!
Co u niej słychać? Jeśli Wałbrzych mnie czyta, to niech się odezwie, proszę!

A co u Lakiego? Pani Alu, czekamy na wiadomość w komentarzu.

Ukochany Laki. 






Miałam tylko obciąć Rufiemu kilka dredów z ogona, ale rozpędziłam się i... 


Niezły plon... 

A tu jest Myszeczka warszawska, kocinka dojechała wczoraj do Ewy. :)
Amisia uczy się japońskiego.
Bardzo pilnie. 

Myszeczka śliczna i kochana pewnie planuje napisać kolejny list, tym razem do nas. Czekamy!


PODPIS

Jak uczciła Dzień Kota Jo-hanah z Wrzosowej Polany, można poczytać TU (kilk). Warto.



niedziela, 16 lutego 2014

Wieści z nowych domków

Coś miłego przy niedzieli. Oto losy ostatnich udanych adopcji naszych podopiecznych. Miłego czytania. :)

ROMEO

Mejl od Kuby:

Wieści mamy jak najbardziej dobre, już w dużym stopniu się oswoił. :) Bawi się jak szalony wszystkim, co się rusza lub może się ruszać, szczególnie ubóstwia papierowe kulki i zabawkę-wędkę. Frajdę sprawia mu też atakowanie swojego odbicia w szybie, czasem głuptas niestety nie wyhamuje i wpada na szybę. :)  Nie chce już nawet siedzieć w swoim kartonie, przyzwyczaił się do nas na tyle, że śpi na kanapie lub na dywaniku pod buty. :) W tej chwili leży brzuchem do góry koło mojego krzesła, mruczy niemiłosiernie i ugniata łapkami w powietrzu. :) Nauczył się też drapać w drapak. Niestety jeszcze boi się ludzkiej ręki, lecz czasem z podniesionym ogonem i mrucząc podchodzi do mnie, ale gdy wystawię rękę, to jednak się płoszy. Widać, że już nabiera sympatii do nas, ale do ręki jeszcze jakiś uraz mu został.  Pogłaskać się daje tylko, gdy leży koło choinki i sprawia mu to dużą przyjemność, co i tak jest dużym sukcesem według mnie. :) A, i zmieniliśmy mu imię na Krokiet. :)




***
JULIAN

Julek, który nadal nosi to imię (hura!), jest już udomowionym kotkiem, który bardzo dużo się bawi, dużo je, czasem jeszcze zdarza mu się, że się trochę człowieka boi, ale zaraz mu przechodzi. Lubi jeść obiadek i smakołyki z ręki, przechadzać się po domu i obserwować domowników. Ostatnio nawet po raz pierwszy spał w łóżku ze swoimi łysymi! Juluś ma fantastyczną młodą opiekunkę, która go kocha, pieści oraz sprawiła, że ten dziki kotek, którego losem była piwnica w bloku, zaaklimatyzował się cudownie w nowym domku. Ostatnie wieści donoszą, że kotek głównie szaleje i świetnie się bawi.



Stworzeni dla siebie! :)


***
MŁODY

Podaję najnowsze wiadomości z, jak ją nazywa nowy personel kotka - pani Ala, Krainy Cudowności.
Otóż chłopak zaaklimatyzował się w nowym miejscu bardzo szybko, urządza patataje i galopady po domu, próbuje wczołgiwać się pod dywanik, z rana życzy sobie odsłonięcia rolet, żeby móc obserwować świat przez okno balkonowe lub z parapetu w kuchni, który sobie szczególnie upodobał. Któregoś wieczoru upodobał też sobie kawałek słoninki, z którą przybiegł do pani Alicji do pokoju, usłyszawszy wchodzącego do domu syna. Pani Ala widać nie pamięta jeszcze, że do domu przybył łasuch, przed którym należy skrawki od karkówki skrzętnie zabezpieczać.
Kotek, kiedy słyszy mniej znane sobie osoby, jak np. wnuczkę Hanię, ukrywa się w narożniku, tak na wszelki wypadek, po czym, przekonawszy się, że nic mu nie grozi od panny Hanny, wychodzi i pozwala się poznawać.
Hania wybrała dla Młodego nowe imię: Filemon. Bo każdy kot zasługuje na poważne imię. Drugie imię Młodego brzmi Szczęściarz, bo szczęśliwie objechał kawał kraju i trafił do ludzi kochających Alfa. Ale to jeszcze nic - trzecie imię, na użytek... domowy, brzmi Laki. Zatem wygląda na to, że Młody trojga (żeby nie powiedzieć czworga) imion: Filemon Szczęściarz Laki zawojował już sobie personel i wniósł do nowego domu swoje zwyczaje i radość. Bo, jak podkreśla pani Ala, w Krainie Cudowności musi być mnóstwo radości. :)
Młody Filemon Szczęściarz Laki wykazuje też ciekawe upodobania: zanim się napije wody, zanurza w misce łapkę, jakby sprawdzał jej poziom - taki z niego domorosły meteorolog. A przed skorzystaniem z kuwety ustawionej w łazience obwieszcza swój zamiar, głośno nawołując - może po to, żeby mu tam nie przeszkadzać. :)

To jeszcze moje zdjęcie. 

Kiedy patrzę na zdjęcia "moich" koteczków, to jeszcze bywa mi tęskno, choć wiem, że nie mam powodu do smutku. Wszystko u nich układa się świetnie, czego i Wam na niedzielę życzę. :)


PODPIS


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...