czwartek, 21 sierpnia 2014

Hitchcock by się nie powstydził

Dzień zapowiadał się tragicznie smutno. Od świtu szukaliśmy oboje Kayrona. Robert pojechał na rowerze, ja zabrałam Rufiego i przemierzaliśmy, nawołując, tereny, gdzie go widziano. Po siódmej poddałam się i rycząc, wróciłam do domu. Potem opublikowałam post z wierszem Olgi i wyłączyłam komentarze. Cisza nastała wręcz zabójcza. Mocno odczułam, ile daje mi Wasze wsparcie w kontraście z tą okrutną i bezlitosną ciszą... Nikt nie dzwonił, nikt nie pisał (Jola pisała, oczywiście, ale to jest oczywista oczywistość). Żadnych informacji. Nic. Cisza.

Kiedy usiedliśmy do obiadu, zadzwonił telefon. Ta sama pani co przedwczoraj. Właśnie zobaczyła tego kota! TEGO KOTA! U siebie w ogrodzie! Natychmiast tak jak staliśmy, wybiegliśmy oboje z domu! Za 3 minuty byliśmy na miejscu. Kota już w tym ogrodzie nie było, w kolejnym też nie, ale w kolejnym... Był! Zobaczyłam! To chyba on! Siedział na dachu wiaty garażowej. Widziałam tylko główkę... Zaczęłam mówić do niego, strzygł uszkami, słuchał cały spięty, zaczęłam wolniutko zbliżać się do niego i wtedy...
Wtedy wyskoczyła z domu właścicielka posesji i zdenerwowana krzyknęła "co pani tu robi?!". Zanim wytłumaczyłam, kot zniknął... Niestety dalsze szukanie spełzło na niczym, więc idziemy ustawiać tam klatki łapki.
Dobra wiadomość jest taka, że jest, że żyje, że wraca na te same miejsca!


To idziemy! To może potrwać, ale jest szansa. Tylko że tam jest dużo kotów...


Widać uszy?

PODPIS




174 komentarze:

  1. O jejku...:)
    Gosiu, złapcie z powodzeniem tego zdobywcę wiaty garażowej a my trzymamy mocno kciuki żeby tym razem się udało. Bidulek...:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaruje, modle sie, trzymam kciuki, tylko niech juz wroci do Was.....Agnieszka z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za wredna baba.... gdyby nie jej krzyki to Kyronek pewnie by wyszedl. Swoja droga - dlaczego on jest taki plochliwy teraz???? Dlaczegp do Was nie pobiegl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty nie podbiegają, to normalne zachowanie,czujność i ostrożność. Tym bardziej po 1o dniowej już wędrówce.

      Usuń
    2. Możliwe żeby już zdążył "zdziczeć " ??

      Usuń
    3. Po dwóch tygodniach człowiek przywyka do nowych warunków, kot jeszcze szybciej. Dodatkowo na wolności sam odpowiada za siebie, musi być ostrożnym (całkiem prawie 'zdziczałym' w stosunku do poprzedniego trybu życia).
      Ale on ma tam zielony raj! Pełno zakamarków. Na wszystko patrzy z góry...

      Usuń
    4. Mojego kotka szukałam wraz z ekipą ludzi dwa dni,nie mieszkam sama, nie było mnie w domu,ktoś (teścowa lub szwagier) otworzyli drzwi wejsciowe i nie zauwazyli,że kot wyszedł.Mieszkamy w kamienicy,są domowfony.mało prawdopodobne było,że wyszedł na ulice,a jednak szukalismy go wszedzie w okolicy.Siedzieliśmy w nocy na klatce schodowej,wsłuchiwalismy się w każdy szmer,kot zapadł się pod ziemię!
      I co się okazało, ,sąsaidka zapytała,czy to mój kot jest w piwnicy,bo widziała jakiegoś.
      Tak,to był on! mimo naszego nawoływania,wystawiania jedzenia w róznych miejscach nie wyszedł. Siedizał na rzeczach w piwnicy sasiadów i nie reagował nawet jak mnie zobaczył.Był spłoszony i jak zupełnie obcy.Na siłe go z tej piwnicy zabrałam,sam do mnie nie podszedł,siedział i się patrzył.pewnie gdyby miał gdzie to mógłby uciec.
      Dopiero w domu po chwili napięcie zeszło i zaczął się swobodnie zachowywać.

      Usuń
    5. Karolino W., kot to nie pies, to całkiem inna natura. Kot niewychodzący, który znalazł się pierwszy raz w takiej sytuacji i już tyle dni przemyka w poszukiwaniu drogi, jest spięty, skoncentrowany, bardzo ostrożny i nieufny. Trzeba go jakoś zmyślnie podejść lub mieć dobra chwilę (i to spokojną, bez hałasu i nagłych ruchów) na to, żeby pozwolić mu ochłonąć i rozpoznać swoich ludzi. Klatka łapka powinna się w tej sytuacji sprawdzić. Pod warunkiem że nie wejdzie do niej inny kot, zanim zrobi to Kayron.

      Usuń
    6. Kayronek był napięty, czujny i bardzo nieufny. Na widok właścicieli posesji prysnął jak strzała! Może i by do mnie przyszedł, ale musiałby być spokój i cisza przez długi czas

      Usuń
    7. Biedaczek , już wie że musi być czujny :( Dla niego to dobrze , ale dla Was mniej ...
      Szkoda ze ta kobita wylazła w takim momencie . Oby kolejne spotkanie było bardziej owocne !
      Nawet jak komentarze wyłączyłaś to myśli płynęły... :-)
      Chyba się upiję jaj już wróci do dom ;)))

      Usuń
  4. Złapcie go już, bo zawału dostanę jak nic!
    Trzymam kciuki najmocniej, jak potrafię!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ta kobieta się przestraszyła, że ktoś jej wlazł do ogrodu. Nie wiedziała o co chodzi, jakimś cudem info o poszukiwanym kocie nie dotarło do niej, mimo, że wszystkim na tej ulicy wrzucałam do skrzynki.
      Teraz już wie i bardzo współpracuje. Jestem jej niezmiernie wdzięczna!

      Usuń
    2. To taka pierwsza reakcja, bo "juz byl w ogrodku, juz wital sie z... kotem,,,", a tu takie buty. Ale rzeczywiscie, na jej miejscu tez pewnie bym sie wydarla.
      Jestescie jednak juz tak bliziutko celu. Jeszcze chwileczka, jeszcze momencik...
      Z tego wszystkiego calkiem zapomnialam dzisiaj wzywac Kajtka o 20.00 :(((

      Usuń
  6. Znaczy sie przy blokach? Blisko? Czyli jak daleko od domu (3 minuty pieszo, samochodem?)
    Negocjuj z wlascicielka ogrodu i czekaj, rozbij namiot, zaklinaj/przeklinaj albo tylko siedz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochodem 3 minuty. Dzieli nas szeroka i ruchliwa ulica, park i bloki, ale to blisko.
      Wszystko już zorganizowane, sąsiedzi powiadomieni, pomagają, a najbardziej pani, która już dwa razy widziała Kajtucha w ogrodzie.

      Usuń
    2. To, ta pani Pani, ma duże szanse zbliżyć się do niego (nakarmić, napoić, porozmawiać z nim) gdyby klatki nie złapały od razu (bo kocisko to cwaniuch). Może zapozowałby do zdjęcia (z łapkami włącznie)? Lepiej, żeby tej ulicy, ruchliwej, nie chciał przekraczać :/.
      Powodzenia :) w ponownym oswajaniu!

      Usuń
  7. Trzymam takze, jestescie coraz blizej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Serce mi mocniej od razu zabiło! Tak,TAK,widac uszka!
    Kayronku błagam,nie uciekaj,nie oddalaj się !
    Co za baba jedna, że się tak wydarła!

    OdpowiedzUsuń
  9. A potem właścicielka dała się przekonać? Żeby współpracować przy szukaniu?
    Może trzeba do wszystkich właścicieli wcześniej wejść i porozmawiać. Zaoferować nagrodę za pomoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dała, jest w porządku, choć nerwowa. Złego słowa jednak ode mnie na jej temat nie usłyszycie! :) Rozumiem ją. Szkoda tylko, że akurat tak się złożyło. Okazało się, że jeden sąsiad jeszcze widział go tam w ogrodzie.

      Usuń
  10. trzymam najmocniej jak mogę! Julita

    OdpowiedzUsuń
  11. On wytrwale szuka domu,pobładził,ale zauważcie ,że wędruje w miejsca zblizone do swojego domu! Biedaczek kochany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kajtek, ty litości nie masz nad mojem słabem sercem! ;)
    Gosiu, widzisz, on krąży po swoich tropach. to bardzo dobrze! może ta przemiła pani, która już dwa razy dzwoniła, pozwoli postawić w swoim ogrodzie klatkę-łapkę z czymś absolutnie niezwykle smacznym w środku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, Twoje zdjęcia.. to niesamowite.. z Ciebie urodzony fotoreporter :))

      Usuń
    2. No co ty! Chciałam tylko w domu się przyjrzeć czy to na pewno on, gdybyśmy go nie złapali, ale jak to wyszło widać. :)

      Usuń
    3. Gosia, zaimponowałaś mi :) ze mnie taka sierota, że w życiu bym nie pomyślała, żeby na wszelki wypadek zrobić zdjęcie.

      Usuń
  13. Kciuki z całych sił zaciskam !!
    Ten post czytałam 3 razy a serce miałam w gardle ...

    OdpowiedzUsuń
  14. ojojoj coś mi się zdaje ,że już dziś przeczytamy to na co wszyscy czekamy;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niesamowite! Akcja się zagęszcza jak w jakimś dreszczowcu! Czekam niecierpliwie, bo czuję, że już wkrótce....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy dziś, możemy nałapać różnych kotów zanim złapie się Książę...

      Usuń
  16. A ja wpatruję się w te uszka i mówię do nich i proszę i mówię i proszę i mówię - uszka Kajtusiowe dajcie się już przytulić ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      wyglądają na jego.
      prawda, że to aktualnie najpiękniejsze uszka na świecie? :)
      Helka, Bułka, Felka oraz inne ślicznotki proszone są aktualnie o wzięcie na wstrzymanie oraz o niezaglądanie do lustereczka "powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie".

      Usuń
    2. Z pewnością to najbardziej wyczekiwane uszka na świecie...:)
      Bezkonkurencyjne w tej kategorii.

      Usuń
    3. Dobra, ale Felki uszka są zaraz na dugim miejscu :-) Boże, żeby się już znalazł....

      Usuń
  17. Jak dobrze że widziałaś Ksiecia.Mocno trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej, ależ emocje. Udanych łowów, niech się w końcu uda .......

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj! Tak blisko! Trzymam kciuki! Zawał!!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. No, żesz babsko jedne ... Gosiu, tak się cieszę, matko, było tak blisko !

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaglądam do Pani bloga od dwóch lat, chociaż do tej pory się nie odzywałam. Przynosi mi wiele radości. Bardzo mnie zmartwiła wiadomość o zaginięciu Kayrona. Cały czas trzymam kciuki. Mam dobre przeczucia od początku. Zazwyczaj mnie nie mylą. Niesamowita sprawa. Dzisiaj obudziłam się z silnym przeczuciem, że Kayron się dzisiaj się znajdzie. Rano się zmartwiłam, że go nie ma. I teraz przeczytałam tę dobrą wiadomość, że był widziany. Nie traćmy nadziei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Za Moimi Drzwiami, Ewo, to znaczy jako komentatorka! :)

      Usuń
  22. Trzymam kciuki. Kayronek namierzony:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana !!! Trzymamy kciuki... ja i mój mieszaniec maine coon ... Bandyta Edek za Twego Księciunia>>>> On wróci... musi... Bo kocha Was !!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Gosiu, to najpiękniejsze zdjęcia, jakie w życiu widziałam. Żadne tam zachody słońca !

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże ile nerwów, czy to usiole Kayrona ...................... .
    OBY>>>>> !!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Moje serce sie zatrzymalo, ale Twoje na chwile pewnie przestało bić. Trzymam kciuki, żeby to juz dziś, a babę przekup albo zaknebluj coby wiecej Księciuna nie przeploszyła :)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Moje serce zamarło i...będzie Kayronek, jak nie dziś to jutro, najważniejsze, że jest wciąż szuka drogi do domu. Gosiu, tulę Cię do serca i szukajcie :)jolaz

    OdpowiedzUsuń
  28. Aortę bym jej podgryzła......są tacy ludzie......

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudnie!!!!
    My z Ela (Elaja) siedzimy i mysli do Was slemy cieple i serdeczne, wspieramy duchowo... Posta na glos czytalam i obie westchnienie ulgi wydalysmy...
    Niech juz wraca bedziemy wszyscy spokojniej spac
    Buziaki Brujita i Elaja

    OdpowiedzUsuń
  30. Teraz, kiedy Kajtuś usłyszał Ciebie to może będzie czekał w tym ogrodzie albo spróbuje wrócić do domu po Waszych śladach.
    K3

    OdpowiedzUsuń
  31. Ludzie kochani, nie przeklinajmy tej kobiety, może wystraszyła się, że ktoś się czai przy jej posesji, chce uszczknąć coś z jej dobytku. Nie róbmy z niej potwora i babska strasznego. Różnie ludzie reagują. Ja kiedyś spłoszyłam (grzecznie) gościa, który najprawdopodobniej szedł za nasz żywopłot, żeby się "tylko" wysiurać. Może jest z natury nerwowa. W każdym razie raczej miejmy ją po swojej stronie. :)
    Gosia na pewno z nią porozmawiała i chyba niemożliwe jest, żeby w tej sytuacji nie zechciała współpracować.

    Ale dramatyzm! Kurczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Jolu. Przecież ja nie napisałam o niej nic złego!

      Usuń
    2. No tak, przecież też czytałam. Ale tak to jest, że czasem jak ktoś w okolicy pudla narzuci klimat, to się on lubi trochę rozprzestrzenić. Nikt jednak nie miał niczego złego na myśli. To emocje, które starałam się ostudzić. Bo ja przecież znana jestem z utrzymywania emocji na wodzy, he, he.
      Podpisano: Pierwszy Nerwus RP. ;)

      Usuń
  32. No nie,ja nie mysle,ze potwór,ale żeby od razu taka reakcja ostra? No ale to prawda,ludzie bywają nerwowi i niel ubią jka ktos kręci im się po obejsciu:)

    Za wysiuranie to bym się nie zdziwiła,bo siurać komuś pod płotem to jak tak można:)

    OdpowiedzUsuń
  33. jak ktoś włazi na teren czyjejś posesji to się nie dziw kobieto że się na ciebie wydarła, ciesz się że ci policji nie ściągnęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie wydzieram i nie wzywam policji a różne sytuacje były na mojej posesji...

      Usuń
    2. Anonimowy, nie żebym była adwokatem Gosi, ale wydaje mi się, że ona nie wspomniała nigdzie, że jest zdziwiona reakcją właścicielki posesji. Opisała tylko sytuację, bez żadnych ocen. Po co się ich doszukiwać?

      Usuń
    3. Szanuj teren prywatny drugiego jak siebie samego!
      Miała obcego solą i chlebem witać? Ważne, żeby dała się przeprosić i udobruchać :).

      Usuń
    4. Najpierw pomyśl,potem przelewaj na papier, jeśli masz coś sensownego do przekazania,Anonimowy.

      Usuń
    5. Spokojnie, kot namierzony;) Kobietę się uświadomi, ja też bym wrzasnęła na kogoś, kto by wlazł na podwórko, i tylko tyle, a w Stanach tu i tam można od razu z shotgana pociagnąć;)
      Ważne, że kocisko jest, żywe, widać uszy, daje sobie radę, spokojnie - Gosia go zgarnie;))) Trzymam kciuki za powodzenie akcji;) Nie liczcie na to, że on od razu podbiegnie, to NIE JEST pies...

      Usuń
    6. Ewo, z tym papierem to lekko przesadziłaś, ale reszta się zgadza. :)

      Usuń
    7. Taaak, Kretko, w tej sytuacji to aż trochę szkoda, że to nie pies... ;)

      Usuń
    8. Ja się nie dziwię, że kobita mogła się zdenerwować, ale chodzi o tą sytuację, że właśnie w takim momencie musiała wrzasnąć..... i wtedy to się chce aortę podgryźć.......

      Usuń
    9. Ekhm, ten... no, jakby co, to postaram się w Twojej obecności nie wrzeszczeć, Mnemo. ;)

      Usuń
    10. W sytacjach kiedy chodzi o Mopa tracę totalnie głowę i kto wie, co z tą aortą byłoby.......

      Usuń
    11. Jolu, jako moja współbloginka możesz, a nawet powinnaś, wysłać w niebyt ten złośliwy komentarz, a nie zaczynać dyskusję. Niestety sprawa Kayrona przygnała tu tę jedną nieżyczliwą osobę.
      Nie pozwólmy, aby tu zatruła atmosferę.

      Usuń
    12. Spóźniłam się nieco i nie chciałam wysyłać w niebyt komentarza Jasnej, a gdybym go zostawiła, wisiałby bez sensu. Rozumiesz, że mogłam mieć dylemat natury estetyczno-logicznej? Ale jak widzisz, Gosiu, tak naprawdę przepadł ten komć niemądry i jałowy wśród innych, a zarazem zaistniał jako wyjątek od reguły. ;)

      Usuń
    13. No dobra, Mnemo, obiecuję też, że nie będę krzyczeć na Mopka. ;)

      Usuń
    14. Słuchajcie, a gdyby tak koty mogły się nagle zamieniać w psy i na odwrót? I teraz tylko wołasz: "Kayron, do nogi!" i on podchodzi!!! Ale byłby czad;))) Gosia, nie poddawaj się jesteś już blisko;) A może Rufi go wywącha na spacerze?;)))

      Usuń
    15. Kajtek, do nogi, a Rufi na kolana Gosianki :)

      Usuń
    16. Krteku, no Ty to masz wizje, jacież! :D

      Usuń
    17. Matko, a Tempo jeszcze lepsze!

      Usuń
    18. Na tresurę przyjdzie czas. Choć może ona wyglądać następująco - Gosia woła: Książe, padam do nóg! (choć poda z nóg). :))) ... Taka nowa forma "Do nogi"

      Usuń
    19. Albo Gośka woła: "Kayron, kici, kici", a ten galopuje zza krzaka z głośnym "hau, hau!!!";))))) A Gosia: "Prrr, Karyon, prrr...." - o kurczaki - nowe zwierzę mi się włączyło;)))))) Gośka, trzymaj się;)))

      Usuń
    20. Ale Cię wzięło z temi konikemi. ;)

      Usuń
    21. tylko gdzie kupić kuwetę w rozmiarze odpowiednim dla Rufika..

      Usuń
    22. :)
      Wiecie co? Idźmy spać, zanim same się pozamieniamy w cosik inszego. ;)

      Usuń
    23. Aha, pierwsza zamieniona już jest! I to z kreta się tak odmieniła! Ale heca! :)

      Usuń
  34. O, mój Boże, daj, żeby to naprawdę były kajtusiowe uszka... Mam nadzieję, że gospodyni tego ogrodu, jak już wie, o co chodzi, zechce Wam pomóc? Może pozwoli wystawić w ogrodzie na noc jakieś ulubione Kayronka przysmaki? No i zgodzi się pewnie, żebyście bladym świtem weszli do ogrodu szukać dalej. Pewnie to zrobiłaś, ale obejdź wszystkie domy na ulicy i opowiedz, jaki masz kłopot. Na pewno sie wszyscy zgodzą, żebyś jutro bez pukania po wszystkich ogrodach chodziła i szukała.
    Bardzo czekam na szczęśliwe zakończenie i mam wielką nadzieję, że to już niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  35. myślę i mam nadzieję, że kotek wróci do domu po śladach , za zapachem . A może już jest ? Czekam na najlepsze wiadomości , mocno trzymam kciuki a że zbliża się 20 to wiadomo:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic się nie złapało. Pani, która zgłosiła, że go widzi pilnuje teraz, a my będziemy zaglądać w nocy. Śpijcie spokojnie, ja nie sądzę, że to już dziś się stanie...

      Usuń
    2. Panią na bloga!!!! Prosimy do nas;))))

      Usuń
  36. Czy to Kayron? Oby to był on!!! Ach ta kobieta!
    Najważniejsze, że kręci się wokół tych miejsc! Ustaw klatki, może do którejś się złapie.

    OdpowiedzUsuń
  37. O rany! Kajtuś na daszku wiaty! A to numer! Ale byliście już tak blisko!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Super za refleks pani dzwoniącej! Jestem pełna dobrych myśli

    OdpowiedzUsuń
  38. Już był w ogródku ,już witał się z gąską.......
    .......Wie ,że rozpaczać jest zło przydawać do zła ..... Tyle A.Mickiewicz

    Jest . Będzie dobrze :))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  39. Przywołujmy kiciuśka,przywołujmy,naprowadzajmy go na właściwą drogę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej; chyba się powtarzam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Oczywiście, byłam o 20. Przekonywałam Kayronka, że w domku najlepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Kajtek, ja przez Ciebie osiwieję!!!!! Wracaj chłopie do domu, nie dręcz Gosi i nas ;-)
    Już tak blisko, prawie na wyciągnięcie ręki, no nie do wiary, że się nie udało go złapać :-( Mam nadzieję, że to jego ostatnie chwile w "podróży".

    OdpowiedzUsuń
  43. Po raz trzeci piszę komentarz...nie wiem co się dzieje :(
    Gosiu, Kajuś wyznaczył swój rewir i zaczyna się poruszac po określonym obszarze a to znaczy, że łatwiej go będzie znaleźc!!
    Poproś tę panią, która dzwoni żeby miała oczy dookoła głowy i może u niej w ogrodzie postawic klatkę-łapkę?
    Kajuś jest kotem, który bezpiecznie się czuje nie na ziemi tylko "na górze" więc patrznie też na drzewa! ... Trzymam kciuki!! i mam nadzieję, że teraz juz komentarz się pokaże....bo czwarty raz grrrrrr....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to obciążenie strony pewnie powoduje zacięcia. Wszyscy czekają...

      Usuń
    2. Tak, to wielka nadzieja, że już drugi raz na tym samym terenie. W sumie blisko domu, co za... Potem go będę wyzywać!

      Usuń
    3. Jolka, gdzie ty? wywalaj tego sympatycznego inaczej, bo Gosia na s.
      Aniu, też uważam, że Kajtuś już sobie wyznaczył swój rewir, a to bardzo dobra wiadomość.

      Usuń
  44. Gosiu ja ci pisałam o tej mojej Kluśce co tydzień w garażu siedziała...ale ona kiedyś uciekła już wcześniej....i co? dzięki karteczkom dzieci zorganizowały poszukiwawczą bandę:))...i znalazły ją 4 domy dalej...zagubioną,zdziczałą jakby,przestraszoną....musiałam szybko wrócić do domu po kiełbaskę...bo w ogóle nie chciała do mnie podejść-jakby te kilka dni wystarczyły,ze mnie zapomniała-ale to była stres...trochę mnie podrapała...ale tak ją mogłam na tę wędlinę wyciągnąć zza płota..podobnie było z tym garażem!!może więc miej dla Księcia jakiś jego smakołyk jak będziecie go łapać...a tak poza tym to wredne te babsko...chociaż ja najpierw weszłam do ludzi i spytałam się ,czy mogę wejść po kota:))))) Gosiu już nie mogę wytrzymać..tak jak uwielbiam Alfreda...to ten real mnie przeraża:)))))

    OdpowiedzUsuń
  45. O 20.00 byłam w drodze od weta. Oczywiście przywoływałam Kajtusia w myślach i sprowadzałam go do domu. Dobrze, że miałam kierowcę bo jazda z zamkniętymi oczami i dłońmi na kolanach byłaby trochę ryzykowna. :)
    Teraz czytam, a tu takie wieści. Te uszka na dachu... Wracaj już chłopie, dość tej poniewierki.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam nadzieję, że jak znów będę miała dostęp do sieci, to będę czytać tylko radosne wpisy Kajtusiowe.
    Chciałam tylko napisać, że ta akcja uświadomiła mi, żeby zwracać baczniejszą uwagę na zwierzyniec. Dzisiaj widząc kotka białego z obróżką na ulicy już się zastanawiałam, czy nikt go aby nie poszukuje. Dlatego myślę, że wszystko skończy się dobrze i parę osób dzięki temu inaczej spojrzy na samotnie wałęsające się koty, czy psy.
    pozdrawiam
    Em

    OdpowiedzUsuń
  47. Anonimowy lubisz komuś sprawiać ból, to ci przynosi satysfakcję?. Po co tu wogóle wchodzisz? Nikt tu cię nieche.eva.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evo, trzeba się niestety pogodzić z tym, że tacy ludzie też są. Szkoda nerwów i... atramentu na nich. ;) Ale masz rację, są irytujący.
      Już kiedyś cytowałam w podobnej sytuacji inżynierową Mamoniową z Rejsu: nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma. :)
      Na szczęście tutejsza atmosfera im przeważnie nie służy i dość szybko się nudzą, zwłaszcza gdy nie zwraca się na nich uwagi. :)

      Usuń
    2. Właśnie chciałam zapytać (anonima), cóż to za schadenfreude, ale tymczasem zniknął - i dobrze!

      Usuń
    3. No widzisz, coś skasowałaś i teraz nie mam ciągłości. :] I co ja teraz zrobię? Jak żyć?

      Usuń
  48. uszy jak byk! jest! i jak blisko domu...oby tylko zostal na miejscu...moze trzebaby przetrzec sciezke do domu, niech Rufik sika miedzy tmi domami a Waszym domkiem co 10 cm!
    Pani dzwoniaca - TRZEZWA i SZYBKA! szacun!
    a pani co wyskoczyla...no trudno, w sumie tylko moment wypadl byle jak zeby na Was krzyknac...moze za bardzo go to nie sploszylo i bedzie sie tam krecil, bo Ciebie widzial....juz sama nie wiem, ale przez ostatnie pol godziny mialam taka jakas dziwna wizualizacje (zanim przeczytalam ten wpis) - ciagle cos, co mialam pamietac to nie moglam sobie przypomniec a bylo jakby na koncu jezyka....moze to to, ze on tuz tuz a jednak niecalkiem, ale prawie. bedziecie siedziec kolo tych domow po nocy? moze wystarczy siedziec....

    OdpowiedzUsuń
  49. Mam nadzieję, że to był jednak Kayron.Dobrze, że kobieta nie rzuciła się na Ciebie z jakąś łopatą lub grabiami.Pomyślałam sobie, że jego powrót do domu wcale nie będzie końcem kłopotów. Bo może mu takie koczownicze życie przypadło w gruncie rzeczy do gustu? Oby nie. Trzymam kciuki za powodzenie polowania na Kayrona.
    Przytulam;)

    OdpowiedzUsuń
  50. hei,oj,tak,widze uszka,jestem,Hanka

    OdpowiedzUsuń
  51. No nie powiem żeby mnie ta wiadomość nie wzruszyła:)))Bliżej,bliżej,coraz bliżej i jeszcze bliżej...
    I jeszcze ci powiem,że dzisiaj nawet moja Owczarka nie ma tak pięknych uszów jak twoje i jeszcze ci coś powiem ale to już jak twoja Łysa będzie cię miała w garści:)))
    Oby już to nastąpiło!!!
    .

    OdpowiedzUsuń
  52. A teraz idę z R na s. i czekam na wieści od pani I. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrów od nas panią I. ... i R. też :) na s. :)))

      Popytaj, może pani Pani (zaangażowana) wie w którym ogrodzie nie mają kotów własnych (strażników terenu). Zwykle na terenie niczyim zbierają się kociambry zarówno nowe jak i stare wygi. Kastraty są często widzami bójek o terytorium, same ustępują. Stałe wracają sprawdzać swoje włości a nowe zostają tam na noc (lub dzień).

      Usuń
  53. No przypomniałam sobie com zapomniała. Wypuścili naszego kotka co go mieli pilnować podczas naszego urlopu. Gdy wróciliśmy szukałam znalazłam uciekał wraz z innymi kotami do piwnicy ale był ostatni i siedział patrzył na mnie i miauczał, udało mi się wsadzić rękę i wyciągnąć. On był wychodzący pamiętam swoje zdziwienie że nie doszedł nie przybiegł.
    Ale innym razem przybiegł. Biegł za kotami zawołałam głośno, odwrócił się i w kilku skokach był na moich rękach, przytulonego przyniosłam do domu i patrząc w oczy powiedziałam: możesz wychodzić co dzień, ale tylko po kolacji i tak już było do końca..
    Ten kot do dziś jest kochany mimo że odszedł już ze 30 lat temu,

    No tak zapomniałam że one nie przychodzą trzeba coś wymyślić coś co przypomni i co przywróci zaufanie i musisz być szybka by złapać i natychmiast do serca przytulić i mówić mówić cały czas mówić.

    O pamiętam właśnie, mówiłam cały czas mówiłam, jednostajnym głosem, bez emocji, gadałam i gadałam ale rękę wyciągnęłam jak już byłam blisko wtedy szybki bardzo ruch, błyskawiczny,..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wysoko to było, gdyby się zbliżyła nie mogłabym już go widzieć. Sam by musiał przyjść...

      Usuń
    2. mieć własnego trolla, to rozczulające, nieprawdaż? aż żal kasować, tyle świeżości wnosi ;)

      Usuń
  54. Oby się Wam udało! Mówiłam, że śni mi się za każdym razem w ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozumiem kobietę, jak ktoś wchodzi na moją posesję to burzy mi spokój, szkoda, że taka czujna..
    Zazwyczaj wyglądam za Zośką, więc większość odwiedzających mój ogród kotów z widzenia znam, ale też u mnie ogród na razie to trawka. Szkoda, jak ona się uchowała, że nie widziała Twoich ogłoszeń?

    OdpowiedzUsuń
  56. A ja jej nie rozumiem! Chyba Gosia nie wygląda jak antyterrorysta albo jak bandzior z łysą głową, żeby od krzyczeć. Noż ... mać!

    Miejcie przy sobie saszetki z jedzeniem, tak w kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "żeby od razu krzyczeć". Zdenerwowałam się.

      Usuń
    2. Ja wiem, Sowo, że Ty byś chciała, żeby wszyscy pohukiwali :)
      Z panią Ogrodową już po sprawie :). Nie denerwuj się, Sowo.

      Usuń
    3. Właśnie, Sówko, bez nerw. :)

      Echo, a Ty idź już spać, nocny marku ptaku. :)

      Usuń
    4. Jolu, coś Ty! Nie mogę. Myślę o tej dwudziestej :) i czekam co dalej. Życzę również sobie, żeby zasnąć spokojnie, kiedyś jak się to skończy. Pomyślnie!

      Usuń
    5. Oesu! Gdybym wiedziała, że spać nie będziesz mogła od tego myślenia o dwudziestej, w życiu bym Cię nie naraziła na takie udręki. Patrz, nie pomyślałam, że to jednak taka zagwozdka będzie dla Ciebie. ;)

      Usuń
    6. To nie Ty, Jolu. To te zaistniałe okoliczności przy kocie nad kotami. Oezu! Chyba pójdę już spać. Do jutra! Lepszego.

      Usuń
    7. Do jutra, nocna kiciu ptaku i tysiące innych wef Tobie istot. :)

      Usuń
  57. Najpiękniejsze uszy świata i najbardziej wyczekane! Już blisko i coraz bliżej powrotu :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  58. a ja muszę dobranoc powiedzieć niestety, bo jutro bladym świtem wstaję. może coś będzie wiadomo???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc, Ewo. Ładnego przebudzenia. :)

      Usuń
  59. Dziewczyny i chłopaki, dobranoc! Będziemy w nocy sprawdzać klatki i jakby co to napiszę, ale tfu, tfu, żeby nie zapeszyć. Nastawiam się na parę dni...

    OdpowiedzUsuń
  60. Hitchcock to" pikuś" w porównaniu ze scenariuszem,który tworzy Kayronek.KOCIE,może jednak pora na happy end??? Beata z Rz.

    OdpowiedzUsuń
  61. Och, matko!... Co za akcja! A było tak bliziutko!...
    Na szczęście jutro jest nowy dzień i już NA PEWNO musi się udać odzyskać zbiega.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  62. oesu, jakieś durne komentarze mnie na gmailu zalewają, ja lecę, że może już... no przecież to idiota jakiś jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, maszeruj spać. Dobre wieści cię nie miną, choć obawiam się, że trzeba będzie na nie poczekać. :)

      Usuń
  63. dobra, czekam, też nastawiam się na parę dni, ale najlepiej, żeby dziś w nocy, proooszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  64. jakieś cuda się dzieją, nie pokazuje wszystkich komentarzy, i nie edytuje oich.i

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewunia, są jakieś zakłócenia, ale już i tak idziemy lulu. :) Jakby co to bądź pewna, że dam znać. Buziaki :)

      Usuń
    2. Pst! Zaraz Ci wyjaśnię, mejlem. :)

      Usuń
  65. Posłuchałam na żywo i ...dlaczego tak późno sie pochwalilas ? Tylko dwie piosenki zdąrzylam wysłuchac. Ech, na żywo to nie to co z płyty, fajnie śpiewali. :)))

    OdpowiedzUsuń
  66. Mam nadzieję, że się uda go znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kajtuś przyjdź już do Gosi... jutro rano wyjeżdżam, raczej nie będę miała dostępu do netu. miałam nadzieję, że pasqda się znajdzie przed moim wyjazdem i będę się mogła w pełni relaksować ;) Dalej go będę czarować i ściągać myślami, tylko nie wiem czy przez te 3000 km moje możliwości nie osłabną.... Księciuniu kochany, wracaj do domku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleno, skoro będziesz się tak daleko włóczyć, to musisz się tak starać czarować, żeby mimo odległości działało.
      Wspaniałej podróży! :)

      :*

      Usuń
  68. Jolko zrobię wszystko co w mojej czarowniczej (bo już raczej kwalifikuję się do czarownic a nie czarodziejek) mocy! :*

    PS
    Właśnie mnie oświeciło, że ze swoim imieniem na Akropolu mogłabym coś spróbować załatwić ;))) To podziałam!

    OdpowiedzUsuń
  69. No i moje ostatnie wejście.Myślę,że jutro już będzie w domu:)
    Rano patrzyłam na licznik:było 862.236,kiedy kończę jest 866.610,Widzisz Kayron ilu ludzi interesuje się twoją nie przewidzianą"wycieczką",pewnie nawet twoi Łysi w Japonii nie mieli tylu wejść.Jesteś bardziej znany niż nie jeden celebryta!:)
    Dobrej nocki:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Ocho,widzę,że nawet i tu klatki wstawione:)))

    OdpowiedzUsuń
  71. Ale historia szarpiąca nerwy,masakra ale wierzę w happy end. Capniecie dziada a po całuskach,reprymenda ;) trzymam nadal pazury i jestem co dnia,pozdrawiam Was mocno.

    OdpowiedzUsuń
  72. Noooo,Kayronku,twoje ostatnie godziny na gigancie!
    Gosiu,tylko najpierwej to do niego tak delikatnie,powolutku,a później CAP i trzymaj mooocno:)))

    OdpowiedzUsuń
  73. Gosiu, wiem, ze nie masz glowy, ale zajrzyj dzisiaj do mnie, to Ci sie powinien humor lekko poprawic. :)))

    OdpowiedzUsuń
  74. Uszy widać jednoznacznie, mam nadzieję, że to już kwestia godzin... Trzymam dalej mocno kciuki! :)))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...