sobota, 23 sierpnia 2014

Rambo

Dziś chciałabym Wam kogoś przedstawić. Kogoś, kto jest już Za Moimi Drzwiami od poprzedniej niedzieli.
Czas jest niesprzyjający, wcale nie mam ochoty na pisanie, ale to jest ktoś, kogo trzeba docenić. 
Ten ktoś wlazł do serca Kasi, tej Kasi (Mistrzyni w Kocim Łapactwie - dopisek dla niezorientowanych) i jak już raz wlazł, to właził za każdym razem, gdy ta dziewczyna otwierała komputer... Zaraziła mnie tym, a ja zaraziłam MCO i podczas gdy my dwie zastanawiałyśmy się i jojczały, on podjął natychmiastową decyzję: jedziemy po niego. I pojechaliśmy. 

Rambo wzięty na ręce w schronisku zaczął natychmiast mruczeć, no i przyjechał z nami do domu.

Ogłoszenie o nim zamieszczone przez Kamilę z Przygarnij Kota wyglądało tak:

Po dwumiesięcznym pobycie w schronisku.

:: 9-letni RAMBO ::
Został już z niego szkielecik, ledwo trzyma się na łapkach... Niedługo dojdzie do tragedii. : ( Jest megachudy, jedną ręką da się objąć go "w pasie". Garnie się do ludzi, łasi, miauczy, prosi o dom, pomoc, opiekę i troskę. Nie chce jeść w schronisku, denerwują go inne koty, przez co jest ciągle rozdrażniony. Szuka NA CITO domu.
Został oddany przez właściciela (powód: nie toleruje dzieci). W schronisku nie potrafi się w ogóle odnaleźć. Szuka wyrozumiałego Opiekuna (Rambo jest charakterny), który da mu szansę na szczęśliwe życie. Korzysta z kuwety.
* wykastrowany

Dwa pierwsze zdj. są aktualne - tak teraz wygląda... Reszta była robiona, gdy trafił do schroniska - wtedy jeszcze był dobrze wyglądający...

Schronisko Wrocław: od 10.06.2014
Nr Ewidencyjny: 374/14
Chip: 900164000510304
Budynek nr 3 "Kociarnia" sala 7 

Przebywa w Schronisku / ul. Ślazowa 2, Wrocław.
pn-pt: 9:00-16.30 / sb-nd: 9-15.

Tak wyglądał,  gdy go oddano.
Pierwsze chwile na wspólnej sali w schronisku.

To BYŁ wielki kocur. BYŁ. W schronisku został z niego szkielet. Odwodniony szkielet kota obleczony w skórę. Jego wątroba za chwilę wysiadłaby całkowicie. Ten trzymany przez 9 lat w domu kot, gdy trafił do schroniskowego piekła, ze stresu przestał jeść. Nie mógł. Jego charakter mu na to nie pozwalał. Stres i szok go zabijały każdego dnia. 

Rambo, nazwany przez MCO Płatkiem z powodu zdeformowanego uszka, pojechał grzecznie i cichutko do domu, z nami. (Niestety Kajtusia w schronisku nie było...)


Zaczęliśmy walkę o jego zdrowie i życie. Przede wszystkim trzeba go nawodnić i uzupełnić mu elektrolity. Trzeba też zadbać o odpowiednią dietę, żeby podreperować mu wątrobę oraz wszystkie inne narządy trawienne. Nieodpowiednio żywiony w schronisku kot z wieczną biegunką i nieprzyswajaniem pokarmu umarłby wcześniej czy później. Raczej wcześniej, patrząc na te DWA I PÓŁ kilo, jakie pozostały z postawnego, tłuściutkiego kocurka, którym był. Rambo jest wielkim kotem, ma długie nogi, długi tułów, ale wierzcie mi, kiedy się go trzyma na kolanach, wcale nie czuć jego wagi. Mógłby nazywać się teraz Piórko.


W domu kotek pokazał, jaki jest znerwicowany. To lgnący do człowieka niesamowity miziak o słabych nerwach. Jest wciąż tak bardzo niepewny tego, co go spotka, tak roztrzęsiony wewnętrzne, że od tulącego się całym sobą pieszczocha, z byle powodu przechodzi do ataku i kąsa... Niegroźnie, ale oboje z MCO mamy ranki na dłoniach. Z każdym dniem jest lepiej, to się już niemal nie zdarza, ale trzeba być uważnym na jego sygnały i potrzeby...


Na kolanach u mnie, u MCO...




Pod czułą opieką Poznańskiego.
Nie widać tego na zdjęciu, ale to "Oświęcim", same kosteczki.
On lubi leżeć pod kołdrą - to domowy kotek, ktoś go kiedyś kochał...








Codziennie jeździmy na kroplówki, to dla niego stres, ale i szansa, bo bardzo mu pomagają. Ten, kto go oddał, zrobił mu straszną krzywdę, choć rozumiem, że Rambo może być groźny dla dzieci z tym swoim charakterem. W jego przypadku jednak schronisko równa się śmierci. 

Mam jeszcze jedną wiadomość, i to najbardziej niesamowitą ze wszystkich. Znalazł się dom dla Rambo! Już na drugi dzień po zabraniu go od nas ze schroniska odezwała się pani, która chce Rambo przygarnąć. Dopóki są tacy ludzie na świecie, warto żyć! Nie będę jednak jeszcze skakać ze szczęścia, bo ta pani ma już w domu kocurka i drżę, czy koty się dogadają... Chciałabym też najpierw wyciągnąć biedaka z tego okropnego stanu zdrowia. Z drugiej strony dla niego lepiej, aby się nie przyzwyczajał do tymczasowych miejsc... I co tu robić? Bosze...

Mówię Wam, kociaki są fajne, słodkie i kochane, ale takie zwierzątko po przejściach, które odżywa, zaczyna obdarzać wdzięcznością, to jest dopiero satysfakcja sięgająca aż do dna serca, rozwalająca człowieka wzruszeniem i tkliwością. Gorąco polecam, choć to kosztuje wiele emocji.


Rambo-Płatek ma 9 lat, jest nerwowy, dominujący... Czy kogoś Wam przypomina? Tak myślę i myślę, i nie wiem, jak to odczytać...

PODPIS

PS 1. Kotek złapany wczoraj zamiast Kayronka to kastrowany, kilkuletni kocurek, zapchlony i z wielkim kamieniem na zębach. W dobrej kondycji. Bardzo przerażony i płaczliwy. Kotek został odpchlony, kamień ma usunięty, zjadł, ale dobrze, jakby znalazł się jego właściciel. Szukam go. Może to TEN

PS 2. Mam już wabik na lisy/koty. Rufi czuje się bardzo zwabiony, gdy go używam. Koty nie zwracają uwagi, ale oczywiście spróbuję go na wałach. Dzisiejsze przeszukanie nic nie dało. Wczoraj był pierwszy dzień  gdy kompletnie nikt nie zadzwonił. Nie poddajemy się.





PS 3. Pod poprzedni post nie wchodzą już komentarze, więc jeśli ktoś chce coś napisać, to proszę zrobić to tu. Dziękuję za wszystkie Wasze słowa!

125 komentarzy:

  1. Biedny Rambuś, jak można oddać kochanego i wypieszczonego kota do schroniska. Ja rozumiem, że różnie w życiu bywa, ale jednak można wykonać trochę wysiłku i spróbować kotu znaleźć dom, nawet przez Fundację, jeśli nie ma się czasu. Schronisko to najgorszy pomysł :( Nadal myślę o Kayronku i trzymam mocno kciuki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w przypadku tego kota lepiej by było gdyby ktoś zadał sobie trud znalezienia mu miejsca, nawet stajni jakiejś, gospodarstwa na wsi, gdzie kot mógłby żyć...

      Usuń
    2. Niestety ludzie przeważnie idą na łatwiznę......

      Usuń
  2. Na niektórych zdjęciach widac, że kot wychudzony. Wiesz, oddanie kota z domu po tylu latach - dziwne. Chyba nikt nawet nie próbował znalezienia innego rozwiązania- np. zasięgnięcia porady behawiorysty.Może ta pani, która chce wziąc tego kotka powinna do Ciebie codziennie przychodzic by go do siebie nieco przyzwyczaic? Wiem , to kłopot dla obu stron, no ale dla dobra sprawy?
    Miłego i trzymaj się!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest świetny i genialny w swojej prostocie pomysł. Nie myślałam o tym, bo żyję ostatnio w jakimś innym czasie i świecie. Tak zrobimy.

      Usuń
    2. Gosiu, czy ta pani jest "pewna", czy na sto procent nie odda go albo...
      Czy ktoś będzie miał z nią kontakt po wzięciu kotka?
      Przepraszam, że zadaję to pytanie, ale ja już prawie nie mam zaufania do ludzi, nie tylko w kwestii zwierząt...

      Usuń
    3. Sowo, będę rozmawiać z tą panią. Problemem kładącym sprawę może być drugi kot...

      Usuń
    4. Martwię się, bo jego psychika już i tak jest w opłakanym stanie, tzn. wiem, że dacie mu multum miłości, ale trauma pozostanie na zawsze i jeszcze gdyby...
      To by było jak dziecko oddawane z kolejnych rodzin zastępczych...

      Usuń
  3. Za Twoje dobre, wielkie serce dla tych zwierzaków los musi Cię wynagrodzić - Kyron w końcu trafi do domu. Pozdrawiam i życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy komentarz do posta "Nie wierzę..." dodany przez Ewa-z-Antygony :

    Zeżarło mi komentarz. Napisałam, że w końcu stracę cierpliwość i przyjadę i sama zacznę szukać i będę koczować u ciebie w ogródku i że nie tylko ja pewnie :-) Wyobraź sobie przez chwilę taką sytuację, zamknij oczy i oderwij się od zmatrwień - jest piąta rano, słychać szelest suwaków, zapinanych kurtek, latarki, tłum ludzi wyrusza na poszukiwanie Kajusia :-) Oczywiście wiem, że przyjazd nasz byłby dla was większym kłopotem niż pomocą, sami robicie wszystko co jest możliwe i jeszcze więcej. Ale ty powinnaś też wiedzieć i jest to dla mnie jasne, że wirtualnie koczujemy w twoim ogródku już dawno, nawet nie wiem, czy masz taki duży ogródek :-)
    Głowa do góry Gosiu, nie załamie nas znalezienie NIE TEGO kota, bo TEN właściwy jest już tuż tuż.
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, wiem, że jesteście ze mną. Dziękuję

      Usuń
    2. Masz rację, Ewo. Ja już kilka razy wirtualnie wsiadałam do pociągu i jechałam do Wrocławia :)

      Usuń
  5. Anna Maria P.
    10:13 (22 minuty temu)

    do mnie
    Nowy komentarz do posta "Nie wierzę..." dodany przez Anna Maria P. :

    Jestem tego samego zdania.
    A na Twojej drodze do celu pewien syberyjczyk znalazl swoje szczescie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Gosiu, wielki szacun! Przy wlasnym nieszczesciu nie ustajesz w ratowaniu cudzych nieszczesc. Niejeden na Twoim miejscu rozsypalby sie na drobne kawaleczki, a Ty jeszcze myslisz o innych. Jestem pewna, ze ogrom dobra, jakie dajesz, wroci do Ciebie w dwojnasob i Kajtus wreszcie sie odnajdzie.
    Pytaliscie juz te Iwone z ogloszenia, czy to jej kot?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pytałam, ale na razie nie dostałam odpowiedzi. Dobrze by było!

      Usuń
  7. Nowy komentarz do posta "Nie wierzę..." dodany przez Anonimowy :

    Nie rozumiem waszego jadu. Zwierzęta bardzo często tak robią.
    To że o tym napisałam, nie ma nic wspólnego z infantylizmem i z całego serca życzę żeby kot się odnalazł cały i zdrowy :). Sama mam dwa koty w tym jeden mega ukochany przez męża i rozumiem co Gosia teraz czuje.
    Powodzenia życzę Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, odpowiem ci tu i mam nadzieję, że to przeczytasz: Jeśli nie podpisałaś się to ja nie mogę wiedzieć, czy Twój komentarz jest złośliwy, czy nie. W każdym razie dla mnie był przykry. Z tego co wiem to słonie umierając odchodzą do specjalnych miejsc. Koty nie. Koty wręcz garną się wtedy do opiekuna.
      Rozumiem jednak, że faktycznie chciałaś mnie pocieszyć i nie miałaś nic złego na myśli.
      I ja cię pozdrawiam. Podpisuj się się, proszę.

      Usuń
    2. Pewno to zależy od kota i warunków. Zwykle kot szuka kąta, w którym mógłby spokojnie wyzionąć ducha (wiem to z własnych obserwacji), oprócz tego, który już nie może. Ani jeden kot z mojego otoczenia nie przyszedł skonać w pobliże właściciela. Również kot chory, na początku mocno mruczy (to pozwala mu trwać w bólu) ale potem, gdy choroba jest zaawansowana, kot milknie, nawet się nie rusza aby nie zużywać energii... Koty mają zwyczaj ukrywania swoich słabości przed innymi :(. Często kryjówką jest zacisze na gołej ziemi, chodzi o mikroby, które pomagają kotu wylizać się z dolegliwości. Gosiu, poczytaj na ten temat, może spojrzenie na kota uległo radykalnej zmianie i współczesne koty nawet same wędrują do weta, jak im coś dolega. Ale chyba jednak tak dolece nie zostały genetycznie zmienione, nawet te rasowe. :(((. Mam nadzieję, że wybaczysz mi ten sarkazm z wetem, ale tym wyrażam swój sprzeciw ciągłego 'uszlachetniania ras :(.

      Usuń
    3. kicia, nie zgadzam się z tobą. znam wiele przypadków kotów, które w chorobie szukały pomocy u człowieka. i nawet parę takich kotów mogę ci przedstawić osobiście.
      oraz opowiedzieć ci, na przykład, o tym, jak moja kotka, w agonii, już z z rozszerzonymi źrenicami, nieprawdopodobnym wysiłkiem przybiegła po pomoc do mnie.

      Usuń
    4. Tempo, wybacz, nie podejmę dyskusji popartej dowodami. Moje koty były śmiertelne -boleśnie dla nich i dla mnie :(. Jako dowody już nie istnieją :/. Nie neguję wyjątków od reguły: czytaj początek wypowiedzi.
      Pozdrowienia.

      Usuń
    5. kicia, ja tylko próbuję powiedzieć ci, że koty potrafią szukać pomocy u człowieka. nawet w sytuacji tak skrajnej jak agonia. prawdopodobnie zależy to od tego, czy zdążyły się w swoim życiu nauczyć, że człowiek pomaga. tylko że nie każdy człowiek, prawda? ty nie negujesz wyjątków od reguły, ja neguję regułę. sądzę, że formułowanie jakichkolwiek reguł w tej kwestii jest na wyrost.

      Usuń
    6. Tempo, :), jeszcze raz cię pozdrawiam, tak na 'wyrost' i Twoje kotki, życzę im zdrowia. :)

      Usuń
    7. :)
      dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Poważnie się zastanawiam nad tym, co znaczy "nie toleruje dzieci". Kiedy słyszę, że zwierzę coś zrobiło dziecku, to zawsze się zastanawiam, co przedtem dziecko zrobiło zwierzęciu; skazę charakteru mam taką. Dobrze, że TCO tak szybko podjął decyzję. Wy na pewno mu pomożecie.
    Kot z ogłoszenia bardzo podobny do złapanego przez Ciebie; fajnie by było, gdyby to był on.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba nigdy nie zrozumiem ludzkiej okrutności wobec zwierząt...

    Powtórzę to, co napisałam pod poprzednim postem.
    Nie ma sensu zawracać sobie głowy powodem zniknięcia Kajtka.
    Czy ktoś go zabrał, czy wyszedł sam, co za różnica?
    Najważniejsze, że MUSI się znaleźć!
    Wyobrażaj sobie moment, w którym go znajdujesz
    i skup się na uczuciach, które temu towarzyszą.
    Liczą się tylko pozytywne emocje!
    Ja wierzę!
    Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu, to może być ten kot. Ja wczoraj przeszukiwałam ogłoszenia, pod kątem Kajtusia i tego znalezionego, ale nic nie znalazłam.
    Słów mi brak, że można tak oddać przyjaciela! Ale jedna z moich sąsiadek oddała tak swojego psa, pod pretekstem, że dziecko ma alergię (notabene teraz mają psa i dziecku nic nie jest...) Pies tego nie przeżył. Wychudł, wyłysiał i odszedł... Trzymam kciuki żeby szybko znalazł kochający dom! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli ten kot to Gandalf to znaczyłoby, że nalazł się po roku!

      Usuń
  11. Z całego serca życzę i się modlę by Rambo dogadał się z kocurem Pani chętnej by dać mu dom. I żeby jednak Keyron się jakimś cudem znalazł. Głowa do góry.

    OdpowiedzUsuń
  12. Człowiek jest potworem, bestią. Nie znajduję słów, tylko łzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak można tak mówić? To zwierzęta pożerają jeden drugiego.Zwierzę to zwierzę, człowiek to człowiek. No naprawdę, bez przesady z tym deprecjonowaniem homo sapiens z automatu. Co wcale nie znaczy, ze z nami tak dobrze, jednak bez przesady z tym stawianiem zwierząt ponad...
      Zosia

      Usuń
    2. Homo sapiens - gatunek ssaka z rodziny człowiekowatych, jedyny współcześnie przedstawiciel HOMO. Występuje na wszystkich kontynentach. Do czegoś powinno to obligować, Zosiu, wszak sapiens !
      A propos pożerania. Nie pożerasz Zosiu kiełbaski ?

      Usuń
    3. Obawiam się Zosiu, że na tym blogu nie znajdziesz zrozumienia dla takich homo sapiens, którzy nie korzystają ze swojej wyższości=mądrości przy opiece nad zwierzętami, zależnymi od nich.
      Ludzie bywają bestiami gorszymi od zwierząt. Zawołanie Hany, które oczywiście jest uogólnienie spowodowanym bólem po przeczytaniu losów Rambo, i ja powtarzam widząc do czego są zdolni.
      Taka Elaja (zobacz niżej) nie postąpiła w taki sposób jak właściciel Rambo. Zresztą ja go nie oceniam, opisałam tylko skutki dla kota, wiele osób może nie zdawać sobie z tego sprawy. Ktoś oddał niedawno do schroniska 22 letniego kota! Powód: jest stary.

      Masz rację, że z nami nie jest za dobrze.

      Usuń
    4. Zosiu, po pierwsze nie z automatu - mówimy o tej, konkretnej sytuacji kota Rambo. Gdybym tak uważała "z automatu", nie byłoby mnie tutaj.
      Po drugie - zwierzę zabija, aby przetrwać. Nie morduje dla zabawy, z chęci zysku, z okrucieństwa, bo sprawia mu to przyjemność. Człowiek tak. Kto, jeśli nie człowiek, już prawie doszczętnie wybił słonie i nosorożce dla kasy? Kto urządza sobie zabawy i ciąga psa za samochodem dla zabawy? Inny pies? Kto żywcem zakopuje kociaki? Kto zabija niechciane koty wkładając im głowę między drzwi? Ale kastracja już nie, bo jak to? Kot/pies bez jajek? Przykłady można by mnożyć, niestety. Uważasz, że ktoś taki zasługuje na dumne miano "człowiek"? Tylko z tego powodu, że ma "rozum", który wykorzystuje do niecnych celów? Kto dał mu prawo decydowania o życiu/śmierci? Bo kocie/psie życie jest mniej warte? Życie to życie, koniec kropka.
      Zapraszam do mnie, na wieś. Tutaj można zobaczyć z całą jaskrawością, jak człowiek traktuje swoje zwierzęta.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. A poza tym, to człowiek siebie stawia na postumencie, nie licząc się ze sobą nawet w obrębie gatunku. A jest tylko mikrą cząsteczką WSZYSTKICH organizmów mających prawo do życia na planecie zwanej Ziemią. I to właśnie on się rozpanoszył , niszcząc wszystko wokół. Za chwilę nie będziesz miała miodku, który pewnie uwielbiasz, naturalnej wody do picia, jedynie taką odzyskaną z sików. To jest Homo. Nie zawsze sapiens.

      Usuń
    6. Macie rację , dziewczyny, ten antropocentryzm w takich wypadkach jest zdecydowanie nie na miejscu.

      Usuń
    7. Do Zosi: dziwię się Twoim słowom.

      Tak, większość ludzi zmieniła się w potwory.
      Spójrz, jak jeden człowiek cieszy się z nieszczęścia drugiego, ile zawiści, bezwzględności, znieczulicy i można by wymieniać w nieskończoność.

      Zacytuję Ci słowa Marka Twaina, przemyśl je:

      " Żadne zwierzę nie popełnia okrucieństw - to wyłączna cecha tych, co posiadają zmysł moralny. Kiedy zwierzę zadaje ból, robi to nieświadomie. Nie zadaje też bólu dla przyjemności - tylko człowiek to czyni".

      "Fakt, że człowiek potrafi odróżnić dobro od zła, świadczy o jego intelektualnej wyższości nad innymi stworzeniami; a fakt, że potrafi wyrządzić zło, świadczy o jego moralnej niższości wobec każdego stworzenia, które tego nie potrafi."

      Usuń
  13. Chciałabym żeby ten własciciel tego kota zobaczył jak jego zwierzak teraz wyglada. Załuję, że nie mam adresu tej osoby, wysłałabym jej zdjęcie przed i po. Możeby sie stukneła w durny łeb i zamiast oddawać do schoniska poszukała mu domu. Biedne dziecko, pewnie jak sie zaczną problemy z dojrzewaniem też go wyp...rzy z domu.
    Wiem, że pojechałam jadem ale do ....! ludziska obudźcie sie...

    Gosia, kocham cie za to co robisz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że tego właściciela nic nie ruszy z prostej przyczyny - tacy ludzie nie mają ani serc, ani sumień.

      Wszystkim takim homo sapiens życzę, żeby wróciło do nich ze zdwojoną siłą to, co dali innym - i zwierzętom, i ludziom.

      Usuń
  14. Dopóki są na świecie tacy ludzie jak Wy, chce się żyć! Powodzenia!
    Gosiu, jesteście tacy kochani. Tyle ludzi jest teraz sercem z Wami.

    Joanna (ta, co wczoraj z emocjami na temat malutkich, opuszczonych dzieci...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, musisz sobie wymyślić pseudo, bo już mam tu dwie zaprzyjaźnione Joanny :)

      Usuń
  15. Ja mam właśnie taką kocinkę od Gosi. Felcia jest niesamowitym kociakiem po przejściach i tak kochanym, że słów nie mam :-) Też Oświęcim jak przyjechała a przecież u Gosi już się odpasła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest grubsza? A charakter jej się nie zmienił? :)

      Usuń
    2. była grubsza, trochę chorowała, teraz znowu nadrabia :-) charakter to ma ta kocinka taki przytulaśny że robi ze mną co zechce i nie tylko ze mną, mąż też zakochany :-)

      Usuń
  16. Widac po tym koteczku, ze wychudzony bidulek. Mam nadzieje, ze dogada sie z kotkiem Pani, ktora chce Go zabrac😊 Gosiu pamietaj, ze ja podpisuje sie Agnieszka z Lublina.Bardzo jestem ciekawa, czy to ten kot z ogloszenia.Caly czas mysle o Kayronku.A z L

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty wiesz, że ja tu jestem kilka razy dziennie, stale i niezmiennie, i wciąż o Was myślę, do Kajtka gadam!
    mam nadzieję, że dla Rambo jeszcze nie za późno na powrót do zdrowia, a puchaty syberyjczyk to Gandolf! i i nie zdziwię się, jak poprzedniego pana Płatka też oddadzą do "schroniska" jak zacznie dzieciom problemy sprawiać, przykład idzie z góry! mój kot Senior niejednokrotnie dzieciaki mi podrapał i pogryzł, głównie córka czasem wyglądała jak ofiara wampira, ale sama się o to prosiła ;) kot dawał sygnały, że mizianie i przytulaki tylko na jego wyraźne życzenie, a ona nie umiała tego uszanować więc się ostro rewanżował - ten typ tak miał, i był u nas ponad 19 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gandalf albo Myszkun, albo inny gagatek, w każdym razie niesamowicie kochane słodkie zwierzę!....

      http://olx.pl/oferta/zaginal-kot-CID103-ID4EgYp.html

      Usuń
  18. Chyba trzeba umożliwić Rambo dojście do formy, przecież już teraz jest otoczony troskliwą opieką. Na pewno czuje, że jest z nim lepiej. Jeśli do nowego domku pojedzie lekko odkarmiony, będzie się czuł bezpieczniej, a tym samym będzie mniej agresywny.
    Cały czas czekam razem z Wami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kotek ze schroniska niesamowity. Ciekawe czy znajdka to Gandalf.
    Trzymam kciuki. Za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  20. No i się poryczałam...
    Jesteście niesamowici, cały czas trzymam kciuki za Kajtusia, a Rambo jest bardzo przystojny, uszko dodaje mu uroku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też się poryczałam. Kumulacja napięć. Brak słów na takich ludzi. Nie wyobrażam sobie, jak można oddać 9-letniego zwierzaczka. Ale tak widać najłatwiej. Kłopot z głowy. Widać, jaka z niego chudzina. TCO-ściskam za szybką, najmądrzejszą decyzję !

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosiu może po prostu tak miało być, że po drodze w poszukiwaniach Kayronka uratujesz jeszcze jedno kocie nieszczęście. U mnie cała rodzina śledzi poszukiwania i nie może doczekać się tych dwóch słów: znalazł się.

    OdpowiedzUsuń
  23. Gosiu, masz prze wielkie serce i bardzo Cię za to cenię! Rambo miał wielkie szczęście w nieszczęściu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestescie naprawdę wielcy, Gosiu, Ty i TCO. Wielcy o wielkim sercu. Julita

    OdpowiedzUsuń
  25. Każdy kto oddaje czworonożnego przyjaciela z innego powodu niż ciężka choroba i rychła śmierć jest totalnym ZŁAMASEM !! i nigdy zdania nie zmienię. Rambuś musi się dźwignąć a tego staruszaka z bielmem żal. Z przyczajki Anais

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak wzielam Rudiego biedaka po przejściach to wpierw rok go leczylam biegając czasem z nim w ramionach dwa razy dziennie do weta, a nastepne poltorej roku próbując dojsc czemu sie na nas rzuca i rani dotkliwie kiedy ptasiego mleka mu nie zbywalo. Bylo naprawdę źle, ja latem czesto nosilam dlugi rękaw i dżinsy bo ramiona i lydki mialam rozorane atakami zębów Rudego. Balam sie isc spac bo potrafił mi zaatakować glowe. W
    Jak pytalam na forum o co kaman to twierdzili ze to brak zabawy, ale to nie byla prawda. W pewnym momencie mój facet mial dość i chcial go oddac, a ja stwierdziłam że chyba razem ze mną. Mnostwo wysilku mnie kosztowało żeby przezwyciężyć Rudiego fobie, trochę mu zostalo, ale jest z nami i jest pupilkiem mojego faceta
    Dzieci dużo zmieniają. Ja rozumiem czemu to zrobil poprzedni właściciel, nie wiem co ka bym zrobila w takiej sytuacji?
    Ale wiem, że jest możliwe wyciszenie kotka. Tylko czy rezydent Pani chętnej na adopcje to kot? Bo w przypadku Rudiego drugi kot to dobry wybor, ale kotka nie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muchobór jest bardzo daleko od Ciebie, ale wszystko jest możliwe. Właścicielka Gandalfa się nie odzywa?

      Usuń
    2. Nie, ale odezwała się ta pani: http://olx.pl/oferta/zaginal-kot-CID103-ID4EgYp.html

      Jejku...

      Usuń
    3. Gosiu, jak to możliwe ? Gdzie Rzym a gdzie Krym ?
      Jak to możliwe, że kot zginął w Szczecinie a znalazł się we Wrocławiu (jeżeli oczywiście to ten kot).
      Niezbadane są ścieżki kocich wędrówek...

      Usuń
    4. Wątpliwe, ale od stycznia mogło się wiele wydarzyć...

      Usuń
    5. Koleżanka znalazła jeszcze to: http://zaginionekoty.pl/obiekt,2710,zaginiony,wroclaw,rysio.html
      To chyba on...

      Usuń
    6. O, do tego jest NieKay bardzo podobny ! Czyli 4 miesiące się błąkał .

      Usuń
    7. Rzeczywiście, ten jest bardziej podobny...
      Ja też "przeczesuję" ogłoszenia w sieci z nadzieją, że może znajdę jakikokolwiek ślad, który doprowadzi do Kayronka.

      Usuń
    8. ten ze Szczecina jakby troszkę inny kształt główki ma. Taki bardziej podłużny. No, tak mi się wydaje.

      Usuń
    9. Szczecin?? Ktoś by musiał go tu podrzucić..
      Ale ten drugi ma taką właśnie okrąglutką główkę i czas taki że mógł sobie po Wrocku pokrążyć

      Usuń
  27. sporo tych zbiegów okoliczności. te przypadki doprowadzą do kayrona.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pominę to, co smutne , wszystko zostało powiedziane...ale nagle mnie rozśmieszyło, ze ten biedak NIeKayron został złapany do dentysty:) oj, biedny :))) Może to Gandalf,..

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak to dobrze,ze Rambo jest już w dobrych rękach .Bardzo biedny koteczek, na szczęście jest już w mądrych ,dobrych i czułych rękach,niech jak najdłużej żyje w zdrowiu,niehc ma czas nacieszyć się miłością i ciepłem!
    ......

    A złapanemu kocurkowi,życzę ,by był tym poszukiwanym!




    OdpowiedzUsuń
  30. Serce pęka patrząc na Rambusia, wierzę że Gosia zrobi z niego pączusia i niech już nigdy, przenigdy nie doświadczy oddania do schronu. Dlatego adopcja Rambusia musi być bardzo odpowiedzialna, w co nie wątpię, że tak będzie ze strony Gosi. Ukłony do samej ziemi po wielokroć dla Gosi, TCO i Poznanńskiego :)
    Rambusiu vel Płatku, wracaj do zdrowia kochany kotku :-**

    OdpowiedzUsuń
  31. Któregoś dnia oglądałam film o M.Twain-biografia-i on na jakimś spotkaniu powiedział coś w stylu"kiedy Bóg stworzył człowieka i zobaczył jak się zachowuje to z rozpaczy szybko stworzył...małpę"To tak przy okazji tego kto oddał Rambo.Nie będę używała słów nie dla wszystkich cenzuralnych:)
    Rambowski ma nos i bródkę podobną do Kayrona:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ci którzy mnie czytają pewnie wiedzą że ja się boję zwierząt. Boję się podejść do obcego kota, pogłaskać cudzego psa. Ale moje własne koty to jak moje własne dzieci. Nie wyobrażam sobie oddać ich komuś...
    Gosiu, ja nie wiem coi ja mam powiedzieć, czapkę z glowy ju.ż zdjęółam dawno. "Szacun" to za mało. Popłakałam się....

    OdpowiedzUsuń
  33. a ja dziękuję byłemu właścicielowi Rambo za to, że oddał go do schroniska, a nie po prostu wyrzucił z domu, jak zrobili to właściciele moich kotów, Luny i Lolka. dziękuję i nie oceniam. nie wiem, dlaczego nie znalazł lepszego rozwiązania, ale mogę sobie wyobrazić przynajmniej parę poważnych powodów. dziękuję, nie oceniam, ale i nie usprawiedliwiam, choć to, że kot aż tak źle zareaguje na pobyt w schronisku, trudno było przewidzieć. i dziękuję też poprzednim właścicielom Luny i Lolka, bo dzięki nim mam dwoje wspaniałych kocich przyjaciół. choć chętnie popsułabym im humory na dłużej, opowiadając o tym, w jak ciężkim szoku trafiła do nas Luna. jak przed dwa miesiące spała na siedząco, bo nie była w stanie ze strachu się położyć. jak przez rok spała z otwartymi oczami. jak do tej pory potrafi wpaść w panikę bez powodu, na przykład na widok poduszki wystającej spod poduszki. albo o tym, jak ciężko chory był Lolek, kiedy do nas trafił.
    wszyscy ci poprzedni właściciele kotów mają wspólny mianownik - nie powinni byli w ogóle brać kotów. niniejsze stwierdzenie dedykuję wszystkim ludziom zachwycającym się ślicznymi, małymi koteczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam jeszcze, że nikogo pochopnie nie pomawiam. wiem, że moje koty zostały wyrzucone przez poprzednich właścicieli. sprawdziłam to.

      Usuń
  34. Gosiu, Rambo równie mocno, jak ratowania jego wygłodzonego ciała, potrzebuje spokoju. Ty sama najlepiej będziesz umiała ocenić, jak szybko regeneruje się jego układ nerwowy, czy on będzie w stanie stawić czoła sytuacji dla niego niezwykle trudnej (to już wiadomo po jego reakcji na koty w schronisku), czyli konfrontacji z innym kotem.
    a w ogóle, to jak Was nie kochać, rodzino S.? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale może lepiej aby zaznał tego spokoju już w stałym miejscu niż kiedy się przyzwyczai znowu fundować mu traumę?

      Usuń
    2. U mnie jest od nich odizolowany... W schronisku czuł się źle.

      Usuń
    3. a u tej pani, która jest gotowa go wziąć, też może być na razie odizolowany?

      Usuń
    4. Gosia, ja wiem, że dla niego byłoby najlepiej, żeby jak najszybciej znalazł stały dom, ale nie wiem, czy on w ogóle może być z innym kotem. z daleka nie da się tego ocenić. Ty jesteś mądra i masz już naprawdę duże doświadczenie w kocich sprawach. na pewno podejmiesz dobrą decyzję.

      Usuń
    5. Joasiu, tak czy siak muszę spróbować. Osoba, która zgłasza chęć dania takiemu kotu domu musi być wyjątkowa. Muszę jej zaufać.

      Usuń
  35. W poprzednim poście nie mogłam to tu napiszę... Bardzo to smutne , bardzo...:( Ale temu niby Kajtusiu zapewne polepszy się życie , a po drugie to już nikomu się nie pomyli z Kayronkiem.
    Po drugie cały czas wierzę że "nasz" Kayronek się znajdzie !

    Co do Rambo , to serce pęka jaka to kupka nieszczęścia :((( Ale widać że już wraca do życia , jakie to szczęście że go wzięliście :-)
    Gulę mam w gardle , no.... i łzy się do oczu cisną ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jak nasz... I to bez cudzysłowu... Tu wszystkie koty jakieś takie nasze. Hm.

      Usuń
  36. Gosia, nie będe tu się rozpisywac - nie najlepiej mi to idzie.
    Juz inni powiedzieli wszystko.
    Powiem tylko że bardzo Ciebie i Twoją rodzinę podziwiam, za serce z jakim ratujecie te kociaki.
    Całym sercem wierzę ze Kayron się znajdzie.

    W razie potrzeby służę pomocą, pomocą na odległość ...
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak jak Ala Gosiu, jesteśmy z Wami, podziwiamy, wysyłamy nasze dobre myśli.

      Usuń
  37. Rambo lepiej nie mógł trafić. Rozczula mnie bo podobny do mojej schroniskowej Mysi. Szczerze powiedziawszy, od czasu jak przeglądam ogłoszenia w poszukiwaniu Kajtusia, widzę jeszcze dokładniej ten ogrom kociego nieszczęścia. Mam nadzieję, że Rambo szybko otrząśnie się z tej traumy. Co ja mam Wam pisać- szacun ludziska. Bardzo chciałabym aby NieKay był TYM zaginionym kotem, a jeśli nie, cóż- i tak wygrał los na loterii.
    Teraz tylko Kajtula nam do szczęścia potrzeba. To do 20.00.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  38. ...dla Rambo jesteś aniołem. Dobrze, że do Was trafił. Jeśli chodzi o Kajtka to bardzo wczorajsze niezłapanie przeżyłem, aż niecenzuralne "nosz k* mać" mi się wyrwało. Nadal trzymamy kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  39. Mama mnie namówiła. JESTEM
    Miszel

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, trza sie brac do wizualizacyjnej roboty, nie ma to-tamto. Bez nas Kayronek do chalupy nie trafi, wiec skupiamy sie i pokazujemy mu droge. Do dziela, dochodzi 20.00!

    OdpowiedzUsuń
  41. I my z Ruficzkiem jesteśmy. Rozglądamy się podczas spaceru, a niektórzy z nas łzy ronią :(

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie zdążyłam się zameldować, ale byłam przed komputerem. Nie swoim:)
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  43. Gosiu pojęcia nie masz jak bardzo Cię wspieram w ciągu całego dnia łzami też. I tyle tyle ludzi to wreszcie powinno przynieść wyniki jak najbardziej oczekiwane. Serdecznie przytulam z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  44. Gosiu jestem cały czas myślami z Wami. On się znajdzie......któregoś dnia, niespodziewanie z zaskoczenia....zobaczysz:))
    Kayronku wróć kocinko........
    A na temat dyskusji z wyżej umieszczanych komentarzy......na szczęście znam tylko z opowieści tych paskudnych i okrutnych ludzi, którzy w swej bezduszności potrafią oddać zwierzę, bo powodem jest np.jego starość. Moja babcia swojej suczce, kiedy ta była już stareńka gryzła ciasteczka na drobno, bo sunia już nie miała zębów.... a ostatnio jedna z moich pracownic brała dzień wolny, żeby uśpić swojego 16 letniego pieska, który nie widział, nie słyszł od roku, a mimo to pielęgnowała go i wynosiła 3 razy dziennie na spacer. Kiedy przestał chodzić po konsultacji z weterynarzem pdjęła decyzję o uśpieniu, ale tak to przeżyła, że nie była w stanie pracować. Dziś opowiadając mi to wszystko miała łzy w oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że są i tacy ludzie. Dzięki temu da się tu żyć. Dzięki, Mnemo.

      Usuń
    2. Gosiu,my tu w większości jesteśmy normalnie nienormalni.
      Staruszki są najcudowniejsze,wszystko rozumieją, umieją pokazać o co im chodzi i czego chcą.
      Wiem co mówię,bo miałam szczęście do długo żyjących.
      Ciągle słyszę że pies ośmioletni to prawie nad grobem stoi,a kot siedmioletni to senior.
      Nie chcą takich adoptować a przecież to nawet nie polowa życia.



      Usuń
  45. Pozdrawiam i też wspieram mentalnie.

    OdpowiedzUsuń
  46. Imię Rambo wskazywało by że nazwały go tak dzieci . Kot był wzięty dla dzieci i traktowały go pewnie jak zabawkę ,dlatego był z nim problem. Biedny Rambo trochę podobny do Myka .
    " Rambo-Płatek ma 9 lat, jest nerwowy, dominujący... Czy kogoś Wam przypomina? " Tak przypomina Gosiu ,ale czy to coś oznacza ,nie wiem ,najważniejsze że odmieniliście jego dolę :)
    Wierzę w to że Kajtek gdziekolwiek jest daje sobie radę i wróci do domu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wetka też mówi, że to dzieci nauczyły go że trzeba się bronić bez ostrzeżenia.

      Usuń
    2. Jeśli ostrzeżenia i tak nie działały, to po co sobie nimi zawracać głowę. Kotek może przyjął ich zasady. Dzieci obcujące ze zwierzętami należy bardzo wcześnie uczyć, uczulać na to, że zwierzęta mają swoje potrzeby, charaktery i należy im się z naszej strony odpowiednie traktowanie i szacunek. To nie pluszaki.

      Usuń
    3. Masz rację Mario, pomyślałam o tym samym. Zachowanie wynika pewnie z tego, że musiał się bronić przed niechcianymi "pieszczotami". Przypomniała mi się historia z dzieciństwa. Afera w rodzinie, bo pies rzucił się na mojego kuzyna. Kuzyn miał wtedy jakieś 4 lata. Doszło do tego, że pies miał być uśpiony. Tylko nikt nie wziął pod uwagę tego, że kiedy pies był zamykany w kojcu, smarkacz walił po prętach kojca kijem. Po prętach, a czasami po psie. W końcu psa zabrał ktoś z rodziny do swojego domu i tam pies na nikogo, nigdy się nie rzucił. Podobną historię mam z moją Mysią, zabraną ze schroniska. Półkilowy szkrabek musiał walczyć o jedzenie z dorosłymi kotami. Kiedy ją przywiozłam do domu, musiałam jej wydzielać jedzenie, bo bałam się, że pęknie. Tak było jakiś czas, dopóki nie oswoiła się z tym, że jedzenie jest zawsze w kilku miseczkach i nie trzeba najadać się na zapas. Wystarczy dla niej i pozostałej czwórki.
      Joanna

      Usuń
    4. Właśnie takie sytuacje przychodziły mi na myśl, kiedy pisałam pierwszy komentarz pod tym postem.

      Usuń
    5. Moja kotka (śmietnikowa) nigdy nie przestała jeść bez opamiętania, a to już 6 lat odkąd z nami jest. Nie mogę zostawić jedzenia w miseczce "na później", bo je bez końca. Kiedyś została pod opieką koleżanki, która nasypała jej mnóstwo suchego jedzenia, bo sama ma kota, który ma żarełko w miseczce zawsze i je, kiedy chce. Grażynka zjadła wszystko naraz i całe popołudnie i noc spędziła na szafie nie pijąc i nie sikając. Rano miałam gnać do weta, na szczęście zlazła i zrobiła co trzeba, a nawet więcej:)
      Pies Wałek, który błąkał się jakiś czas (nie wiem, jak długo), na początku tak strasznie rzucał się na jedzenie, że ryczałam za każdym razem. To nie do opisania. Potrzebował prawie roku, żeby poczuć się bezpiecznie. Teraz je normalnie, powiedziałabym nawet, że wytwornie, z namysłem. Gdyby miał chusteczkę, wycierałby sobie paszczę...

      Usuń
  47. Te zdjęcia na zielonej kołderce...

    OdpowiedzUsuń
  48. Kochana Gosiu, opowiem Ci historię pewnego kota:
    Moja przyjaciółka Dagmara ma życiową misję- odława bezpańskie koty, sterylizuje lub kastruje i tym, którym się da szuka dobrych domów, te nie do oswojenia mieszkają na jej działce. Mają tam prawdziwy apartament w altance, ciepło i codziennie jedzenie.
    Niedawno robiłyśmy spis powszechny kotów i wyszła nam liczba 34:)
    W każdym razie na działkę zaczął przychodzić przepiękny kocur- dostał imię Elvis, bo to jest prawdziwy król! Udało się go odłowić do kastracji. Po przebudzeniu się i zorientowaniu w sytuacji (dochodził do siebie w przepięknej łazience Dagmary) wściekł się, wyskoczyl przez okno dachowe, jakimś cudem zeskoczył z drugiego piętra i tyle go widzieli.
    Na działce oddalonej od domu Dagmary o osiem kilometrów w linii prostej pojawił się tydzień później, jakby nigdy nic. Musiał po drodze przekroczyć autostradę!
    Piszę Ci to, by dodać Ci wiary w instynkt Kayrona. Po doświadczeniach z uciekającą Maszą ( a ja pomimo ogłoszeń nie miałam żadnego odzewu) z większą wiarą patrzę na niesamowity i nieznany nam przecież instynkt koci. Jestem głęboko przekonana, że Kajtek wróci!
    ....
    A z innej beczki-wróciłam z nad morza, byłam tam z psem, więc zawsze była okazja do pogadania z innymi psami-spotkałam kobietę, która opiekuje się porzuconymi przez wczasowiczów psami- po każdym sezonie przybywa kilka nowych, ślicznych, rasowych i przerażonych psiaków. I w nawiązaniu do pewnego komentarza powyżej- zdecydowanie to człowiek jest największym szkodnikiem i złem tego świata.
    Całuję mocno.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...