piątek, 20 lutego 2015

Moja myśl tego nie przenika

Nie lubię, gdy w komentarzu od razu widać, że komuś nie chciało się czytać posta, ale dziś nawet jego przeczytanie, i to kilkukrotne, nie gwarantuje zrozumienia. Czy to się da zrozumieć? Mój umysł tego nie pojmuje, widocznie za ograniczoną mam wyobraźnię w kierunku intryg. 

Kayronek - Kajtuś.
W naszym ogródku, na sianku od Olgi z podkarpackiej wsi.
Pozornie bezpieczny.
W naszym zabezpieczonym ogródku, 
gdzie spędził 9 lat życia...
Gdzie jest teraz?
Opiszę fakty. Stałych czytelników proszę o chwilę cierpliwości, najpierw będzie wprowadzenie. Jak większość z Was wie, 11 sierpnia w ubiegłym roku, zaginął nam kot. Ukochany, pierworodny, wielki i piękny maine coon Kayron, Kajtuś. Rozpacz nie do opisania. Szukaliśmy go niesamowicie intensywnie, ale nic to nie dało. W końcu, po zbadaniu wszelkich wątków stoję na stanowisku, że kota po prostu ukradziono nam z ogrodu i serce mi pęka na tę myśl. To czasem wraca, zakłuje, zaboli i wyciśnie łzę, co zaszkli się w oku – tak w środku dnia, podczas zwyczajnych zajęć. Ogłoszenia o Kyronku jednak wciąż odnawiam, a nawet opłacam jego rozpowszechnianie na FB. Tyle mogę tylko zrobić, więc robię. Wśród różnych normalnych zgłoszeń, wśród tony wsparcia, zrozumienia i chęci pomocy zdarzyła się jedna sytuacja, którą opisałam dokładnie w TYM POŚCIE. Podłość i draństwo, choć moim zdaniem z dobrymi intencjami (którymi, jak wiadomo, jest piekło wybrukowane). Myślę, ale oczywiście jest to tylko moja koncepcja, że tamta osoba w tak chory sposób chciała mi "pomóc" i „ułatwić” pogodzenie się z tym, że Kayronka już nie ma… Oczywiście to w żaden sposób jej nie usprawiedliwia.

Dziś, w kronice poszukiwania Kayrona, muszę zapisać kolejną taką sytuację. 
We wtorek rano odbieram telefon. Kobieta twierdzi, że ma takiego samego kota jak mój zaginiony, no i z ogrodu przyniosła go do domu, a tam się okazało (za parę godzin), że to inny kot! Jej dzieci to odkryły, he he! Mój kot jest kastrowany, przypominam. „Dzieci zobaczyły, że to jest kot, a nie kotka” – mówi ta krętaczka, po czym opowiada mi takie banialuki, że szok. Na wszelki wypadek, na ewentualność jednego promila szansy, że to się mogło zdarzyć i że to Kayron, proszę tę osobę o zdjęcia tego kota. Ona się zgadza, mówi mi, że „dzieci zaraz zrobią”, bo ona jest w pracy, i za pół minuty (co za szybkie dzieci!) mam je na poczcie. Widzę, że to nie mój kot, ale ponieważ cała ta sprawa bardzo śmierdzi, wyszukuję w sieci podobne obrazy. Wujek Gugiel natychmiast znajduje i są to te same zdjęcia! Znajdują się przy ogłoszeniu z Wałbrzycha 


Ogłoszenie jest z grudnia. Pytam krętaczkę, czy te, co mi przysłała, to są zdjęcia tego kota znalezionego niby to dwa dni temu, co to dopiero dzieci po płci poznały (po kilku godzinach zabawy z nim), że to nie ich kot, bo mają identycznego. Odpowiada, że tak. A to są zdjęcia z grudnia, z tego ogłoszenia! Nojacieżkręcę, o co chodzi tej babie?! Na dodatek odkrywam, że przy tym ogłoszeniu jest jej numer telefonu. Ten, z którego do mnie dzwoniła… W grudniu chciała przygarnąć maine coona, a teraz dzwoni do mnie z idiotyczną historyjką i przysyła mi zdjęcia… swojego kota?! 
Zablokowałam jej numer telefonu, więc nie wiem i nie interesuje mnie, jak zareagowała na to że ją zdemaskowałam. Nie jestem w stanie pojąć tej intrygi. Chciała mi wcisnąć swojego kota, a nawet kotkę, jako mojego?! I wyłudzić nagrodę? Czy ktoś może być aż tak ograniczony i wredny? Tak głupi? Nie przychodzi mi do głowy inne rozwiązanie. A może to była dla niej zabawa? Dowcip? 
Ostrzegałam, że to jest nie do zrozumienia. 

PODPIS


75 komentarzy:

  1. Chyba jednak brak mi slow na skomentowanie. Chec zysku? Zarcik taki?
    Nie nadazam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli, to tak się podkładać? Podając ten sam numer co w tym ogłoszeniu, imię i nazwisko w mailu? Przysyłając mi zdjęcia, które można znaleźć w sieci?
      To się chyba nazywać bezczelność po prostu.

      Usuń
    2. Nie, Gosia, to głupota, o jakiej Ci się nie śniło. A w ślad za nią idzie bezczelność. Jeśli ktoś mądry, to raczej nie jest bezczelny...
      Co rusz mam tutaj do czynienia z taką mentalnością. Np. stemplowane jajko od sołtysa. Myśli, że taka głupia ta miastowa, ani chybi pomyśli, że jego kury mają w d... stempelki? I jeszcze się obraził!
      Tyle straszliwej głupoty już widziałam, że powinnam przestać się dziwić. A jednak ciągle się dziwię.

      Usuń
    3. A może zainteresować np. TOZ tą panią by sprawdzili czy nie ma kilku takich "zagubionych" kotów, czy ich po prostu nie kradnie, handluje nimi lub wyłudza pieniądze?

      Usuń
    4. Przemek, znasz historię, nie wiem czy to nie za mało, że ktoś mi przysyła zdjęcia swojego (?) kota jako mojego...

      Usuń
    5. Raczej chęć pozbycia się kota;/

      Usuń
  2. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase..... Jakim trzeba byc bydlakiem zeby w tak okrutny sposob bawic sie nieszczesciem innych...... Ale jedno jest pewne. Zarowno wyrzadzone zlo jaki i dobro powraca i to w podwojnie.... Wiec lepiej sie naprawde zastanowic zanim sie komus zechce zrobic jakakolwiek krzywde...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Aga, ten sposób może byłby okrutny, gdyby nie był tak głupi i prymitywny. Od pierwszego zdania wiedziałam, że coś jest nie tak i nie należy się tym przejmować.

      Usuń
  3. Kręte bywają myśli i dzialania ludzi.. chyba jestem zbyt prostym człowiekiem żeby to zrozumieć. .

    OdpowiedzUsuń
  4. Wrzuć luz na takie zachowanie.Wiem,że to dla Ciebie jest bardzo bolesne ale podciągnij takie fakty pod...choroby umysłu ludzkiego,które objawiają się u różnych ludzi w różnej postaci.Pewne zachowania"ludzkie"trzeba po prostu obejrzeć i iść dalej.Tamta"kobieta"była przez chwilę w kręgu Twojego zainteresowania i miała"zajęcie" przez krótki czas.Po prostu:klepki pod sufitem się jej poluzowały.
    My dalej czekamy i myślimy o Kayronie...
    Miłego dnia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na luzie. Napisałam to, by podzielić się z Wami tym jakie pomysły mają niektórzy "ludzie".

      Usuń
  5. dość skutecznym sposobem na nieuczciwego rozmówcę jest informacja o nagrywaniu rozmowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, ale mam jej maile, nr telefonu, imię i nazwisko, profil na FB, no i co mam z tym zrobić? Nie mam ochoty babrać się w czyimś chorym świecie i brać się za jego leczenie.

      Usuń
    2. Nie no oczywiście, teraz już jest za późno. Te osoby bawią się cudzym kosztem (zabawa to nie jest dobre słowo ale trudno mi o inne). Największym kosztem jest nasza utrata zaufania, ciężko komukolwiek uwierzyć po takich jak Twoje doświadczeniach, bardzo współczuję

      Usuń
  6. ja w ogole tego nie zrozumialam....

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam dwa razy, by zrozumieć o co chodzi :/
    żal tej kotki, bo chyba nie ma tam dobrze:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, co powiedzieć. Nie wiedziałam po pierwszym przeczytaniu, więc przeczytałam po raz kolejny. I jeszcze raz. Nic z tego, nie potrafię odgadnąć intencji tej osoby, choć myślę, że chodzi jej o pieniądze; ale czy ona uważa, że aż tak dacie się nabrać? I sądzę, tak samo jak Viki, że tej kotce chyba nie jest tam dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam na FB tę osobę i nie ma tam ani jednego zdjęcia tej kotki. Cała ta sprawa jest mocno podejrzana.

      Usuń
    2. To ogloszenie nadal jest aktualne na innych stronach, na przyklad tutaj sprzed 4 dni:
      http://walbrzych.naszemiasto.pl/ogloszenie/przygarne_kocurka,25840959,t,ido.html

      Usuń
    3. Tak, to zdjęcie też dostałam.
      Tamto ze rzutu ekranu też jest aktualne...

      Usuń
    4. może to psychofanka? przecież tam numer telefonu jest, do Ciebie, Gosiu, też dzwoniła nie z anonima:/
      ona pewnie sama siebie nie ogarnia :/

      Usuń
  9. Gosiu mój wujek zawsze mówi, że mało jest normalnych ludzi. I to babsko to potwierdza. A Ty jesteś na swój sposób sławna - to trafaija do Ciebie tacy...
    Powiem brzydko - olać ją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją olałam, piszę o tym na zasadzie obserwacji socjologiczne. Jest to kolejny kwiatek na drodze poszukiwania Kayrona.
      Myślę, że ona nie trafiła tu przez blog, tylko z ogłoszenia. Inaczej wiedziałaby dużo więcej, a w rozmowie ze mną dawała plamy...

      Usuń
  10. Albo chodzi o kasę, albo jest... chora psychicznie. To drugie jest bardzo prawdopodobne:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kayrona nie przestaniemy szukać to i tacy ludzie będą się trafiać. A my róbmy swoje. Idę Gosiu do skarpety ale muszę poczekać na koniec miesiąca, przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo czuję się bardzo źle z Twoim "przepraszam". Pisałam wielokrotnie, aby nie robić nic ponad swoje możliwości. Czuję się jak jakiś tyran blogowy. Nikogo nigdy nie rozliczałam i nie będę rozliczać z jego udział bądź nie w tej akcji. Przypominam, bo chcę zachęcić czytelników do stałego zaglądania do tego miejsca. Tam wciąż będzie przybywać przedmiotów. Zrobiłam zbiórkę wśród koleżanek, będę dokładać, i inni też będą. :((

      Usuń
    2. Gosia, to jest na dwie tyranki! Razem ukręciłyśmy ten bicz, hrehrehre!
      Dziewczynki, nasza Skarpeta to jest radość, zaufanie i dobrowolność - tylko w ten sposób może się udać. I udaje się!
      Opisana przez Ciebie sytuacja to prosta sprawa: babus chce się pozbyć kota, bo dzieci już się nabawiły, a przy okazji zgarnąć nagrodę. Taka intryga mogła się zrodzić tylko w kompletnie pustym łbie. Biedny kot.

      Usuń
    3. Dziewczyny bo będę musiała przepraszać i przepraszać 😯 no przecież nie o to mi chodziło Gosiu, wiesz przecież. Ale może niezręcznie się wyraziłam.

      Usuń
  12. Gosiu, znalazłam kiedyś w necie takie zdanie-" Dobrze,że w życiu udaje mi się omijać takich popaprańców,którym,za młodu matka wiązała kiełabasę "podwawelską" do szyi,aby się z nimi chociaż psy bawiły.." Jak widać, świat takich pełen i nie zawsze uda się ich omijać. Nie wiem co bym z tym zrobiła. Ewidentnie chodzi o kasę, więc może postraszyłabym babę, że próba wyłudzenia jest karalna, a Ty masz wszystkie na nią namiary.
    Do Skarpety dołączę w przyszłym tygodniu.
    Pozdrawiam
    Joanna Katowice

    OdpowiedzUsuń
  13. Co napędza takich ludzi? - ich głupota, brak kultury i chęć łatwego zysku. Bo skoro pańcia kocha kota, ciągle go jeszcze szuka, to może jak ta głupia z radochy nie zauważy, że to nie jej kot i zapłaci forsę za podobnego.
    Po prostu ludzie dziwni są i tyle.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masakra... Szkoda nawet słów na komentarz.
    Buziaki Gosiu :*

    OdpowiedzUsuń
  15. ...niestety głupota i zachłanność ludzka nie zna granic. Czymaj się Gosiu. Pozdrawia "pociągający" 3xl...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem podejrzliwa aż za bardzo, sprawdziłabym babusa a może to ona (dzieci, jakiś jej ony?) ukradli Kayronka i chce teraz tak pokrętną droga nagrodę?
    Po prostu bym sprawdziła. Może odkryła że kastrat i nic z tego nie będzie?
    I na miejscu babie nawtykała, trochę przy okazji strasząc policją.
    Wiem podejrzliwa jestem a kręcenie babusa jakoś mi się wydaje tutaj prawdopodobne o kradzieży.
    Skarpetę oglądam często bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Głupia, tępa baba z wyprasowanym na gładziutko mózgiem. Też mylę, że szkoda na nią czasu. Od debila za pierwszym razem nie da się uciec. Dobrze, że zablokowałaś. Niech jej się zwróci ! Z nawiązką !
    Serce mi pęka na myśl o Kayronku :(
    Gosiu, serwetki na Skarpetę rozpięte na szpilkach schnom ! Bendom w niej lada moment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja sie pod tym podpisze, jesli pozwolisz..

      Usuń
  18. Gosia, inteligencja jest niezastępowalna, jak mawia moja koleżanka, miłośniczka kotów;) Z głopolami nie gadać i tyle, bo ich mądrości i tak się nie dociecze;)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Głupia baba i tyle.
    Lepiej się cieszyć słonkiem, ciepło też jest i Skarpeta funkcjonuje.
    Nie będzie mnie tutaj przez parę dni (buuuuu) ale wyjeżdżam i to z kolei :-))))). Będę o Was myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy zobaczyłam pierwsze zdjęcie, serce mocniej mi zabiło...
    Nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórych ludzi tak bardzo cieszy sprawianie przykrości innym.
    Nie daj się Gosiu tym wrednym istotom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pomyślałam o tym, że ktoś może to tak odebrać, sorki!

      Usuń
    2. Ja tez! Od razu pomyslalam, ze ....no...wiesz :( nie moglam sie skupic na slowach, to zjechalam na dol po tekscie...wszystko okazalo sie jasne, wiec wrocilam do gory i przeczytalam z uwaga...

      Usuń
  21. Szkoda mi tylko tej biednej koteczki. Moze tez jest ukradziona z kochajacej rodziny I gdy sie znudzila, to babsztyl chce sie jej pozbyc.
    Jak komus moze przyjsc do pustego lba, ze nie poznasz ukochanego kota?! Ja swoje futra rozpoznam wsrod dziesiatek identycznych.
    Zglosilabym probe wyludzenia przez te kobiete, niech ma nauczke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ona nie zdążyła podjąć próby wyłudzenia, bo rozszyfrowałam ją wcześniej. Zadzwoniła i pytała czy mój kot się znalazł, bo do niej... Po czym przysłała mi zdjęcia kota, dla którego szukała towarzystwa dwa miesiące temu. Resztę znasz. Nie bardzo widzę możliwość dalszego działania.

      Usuń
  22. Ja chyba mam jakieś ataki pomroczności jasnej ostatnio bo czytam czytam i nic nie rozumiem... Ludzie som jednak gupie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow...zatkało mnie dosłownie....a potem przyszło do głowy, że to ogłoszenie jej jest podejrzane... może to ogłoszenie zamieściła wiedząc o tym, że poszukujesz Kayrona i miała nadzieję, że ktoś jej odda jakiegoś kota a ona wciśnie go Tobie jako Kajtka...a, że nikt się nie zgłosił to wymyśliła historyjkę i chciała wcisnąć swoją (?) kotkę?
    Jakoś dziwne wydaje mi się, że ktoś kto pragnie przygarnąć kota i to nie koniecznie małego, daje gdzieś w necie ogłoszenie a nie poszuka w schronisku jakiejś biedy której można uratować życie... no nie wiem, może ja jestem dziwna, ale jakoś mi się nie trzyma kupy dawanie takich ogłoszeń...i potem jeszcze ten kontakt z Tobą...
    Ogrom głupoty i braku uczuć i podstawowych zasad moralnych wśród ludzi mnie coraz bardziej przeraża...
    Przykro mi, że musisz doświadczać tego na własnej skórze...

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam przeczucie... Wałbrzych to blisko Ciebie, Gosiu...

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda gadac,coz sa choroby na ktore nikt juz lekarstwa nie wymysli.Bo glupoty nie da sie leczyc.
    Moge tylko zyczyc Ci Gosiu stalowych nerwow i obys juz wiecej takich telefonow nie dostawala.

    OdpowiedzUsuń
  26. w sprytny sposób chciała się pozbyć kota, nie sądzę by była aż tak głupia, by połakomić się na nagrodę

    OdpowiedzUsuń
  27. ja....ja nie umiem nic powiedzieć. słów mi brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje sie pod slowami ewy. Czytalam post rano, ale nie mialam czasu pisac.

      Usuń
  28. Gosiu, nie przeczytalam komentarzy, musialam szybciutko zbiec tutaj do rameczki na odpowiedz i zazgrzytac zebami! Czy to jakas chorobliwa obsesja na Twoim punkcie? Czy to daje jej jakies chore poczucie wyzszosci, poniewaz myslala, ze bedzie mogla Toba manipulowac? Czy jej zycie jest tak bardzo puste, ze szuka rozrywki w ten sposob? Najsmieszniejsze jest to (nie, nie ona sama), ze zupelnie nie docenila Ciebie, Twojego instynktu i inteligencji. Niech wraca pod kamien, spod ktorego wypelzla A KYSZ!!

    ps. Gosiu, pamietasz, napisalam Ci kilka tygodni temu, o tym jak stracilismy nasza koteczke Jessie pod kolami samochodu...:( Pare tygodni po jej smierci, zaadoptowalismy inna koteczke, taka fajna kluseczke...Wyobraz sobie, zadna z niej kluseczka, o nie! Dzis rano urodzila 3 kotecki, ktore teraz pieknie "skrzypia" w naszej jadalni he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ja pamiętam tamtą smutną historię, o której pisałaś...
      A tymczasem jaka historia! Koteczka-kluseczka się sklonowała.

      Gosiu, a czy Karolina się odzywała, ta od Balbi? Może Balbi też, taka z niej kluska-foczka... ;) No nie, wiem, wiem, Balbi jest po sterylce. ;)

      Usuń
    2. Kochana, gdzie zdjęcia?! Jak ja ci zazdroszczę tego szczęścia!

      Zaraz zapytam Karolę o Balbinkę-Walentynkę.

      Usuń
    3. Wiadomości z środy:
      Balbinka czuje się coraz swobodniej, juz ją ciekawi co jest za "kolejnymi" drzwiami:) myślę, że na dniach powinna zaznajomić się z moimi wredotami wczoraj dwie kotki spotkały się ale dzieliła je szyba oczywiście moja stara kotka walnęła focha, naburmuszyła się i zaczęła warczeć ale ona tak ma, jest straszną zazdrośnicą. Jak Zygmunt dołączył do nas to ona miała na nas takiego focha, że spała w szafie z butami przez 3 dni a później było love wczoraj wyczesałam Balbinusię, była przeszczęśliwa mruczała jak oszalała :)nawet już ją biorę na ręce i nie wyrywa się śpi na łóżku ale jeszcze nie ma odwagi, żeby wskoczyć do mnie jak ja leżę ale już niedługo. pozdrawiam

      Usuń
    4. Beda fotki :) Mam kilka na telefonie ale ta nasza Kicia chowa je pod swoimi skrzydlami, jak kurka, wiec niewiele widac :)

      Usuń
    5. Gosiu, wyslalam pare fotek naszych Miszbusiow na Twoj adres email :) Wybacz jakosc, ale chcialam Ci pokazac te puchate dupeczki :))))

      Usuń
    6. Och, jej! Dziękuję! Słodkie maleńtaski. :) Mam wciąz traumę po porodzie Zoyi, ale zazdorszczę, zazdroszczę!
      http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2013/11/post-porodowy.html - ależ to było dla mnie dramatyczne przeżycie...

      Usuń
    7. Wiem, wiem...pamietam...Myslalam o Tobie wlasnie dzisiaj...Martwilam sie, krazylam wokol naszej prowizorycznej porodowki...Na szczescie Kicia wiedziala doskonale co robi, jest cudowna mama, mruczy im caly czas kolysanki...jak helikopter :)) CUD, Gosiu, mowie Ci, cud...

      Usuń
    8. To jest cud! Nowe życie, macierzyństwo! Oj, rozmarzyłam się. :)

      Usuń
    9. Już czekam na zdjęcia Balbinki. Nazywam ją Balbinka ułożona = akuratna ;-) Takie odniosłam wrażenie.

      Usuń
  29. Nie mam slow. Podlosc ludzka nie zna granic. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
  30. Ludzie bywaja podli, dobrze, ze udalo Ci sie plan babsztyla zdemaskowac. Ja mialam zblizona sytuacje, jakies 10 lat temo moj tato znalazl w pracy fretke i przyniosl wyziebiaona i glodniala do domu. Niestety moj pies widzial w niej sniadanko wiec nie mogla zostac. Dalam ogloszenie w necie ze oddam w dobre rece jakiemus freciarzowi. Zglosila sie Sylwia. Miala pojsc do weta, opisac mi co i jak i przysylac o fretce info. Kiedy tego nie zrobila poszperalam w necie i znalazlam ogloszenie Sylwii pt:sprzedam fretke!!! dziewucha handlowala fretkami zbieranymi od ludzi, ktorzy ich nie chciali. Dojechalam ja na wszystkich forach, na ktorych sie udzielala, zglosilam oszustke na allegro. Nauka z tego taka, ze powinnam sprawdzic wczesniej komu oddaje zwierzaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Przynajmniej tu masz motyw tego podłego działania, ale tu? O co chodzi?!

      Usuń
  31. Przeczytałam dwa razy. Zupełnie nie potrafię pójść za tokiem tego postępowania. Swoją drogą ludzie to serca nie mają...

    OdpowiedzUsuń
  32. Co za podłość jak można. Na pewno ten kot był kradziony i chciała się go pozbyć za kasę.
    Brak mi słów . Niedawno straciłam ukochanego kota, wiem jaki to ogromny ból, ale wiem co się stało.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeczytałam nawet trzy razy i w dalszym ciągu nie mieści się w głowie - jak można tak sobie pogrywać czyimś kosztem?!
    Zgadzam się ze wszystkimi głosami oburzenia.

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam raz, za to powoli, skupiając się bardzo. Też nie rozumiem. Dla mnie albo ta osoba jest chora, albo tak perfidna. Tak czy siak, jedno mnie teraz męczy - czy ma ona jakiekolwiek zwierzę i jak się z nim obchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  35. są takie rzeczy na świecie, których ja nigdy nie pojmę...
    Serdeczności dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziwna sprawa... Współczuję... I kota żal..

    OdpowiedzUsuń
  37. Podejrzewam, że ta osoba ma jakieś zaburzenia psychiczne, jeszcze wciąga w to swoje dzieci. Masakra

    OdpowiedzUsuń
  38. głupota ludzka i podłość nie mają granic, "nie dziwi nic ..."
    ale zdjęcia Kajtusia piękne, wierzę że mu dobrze, tam gdzie jest

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...