Niedzielnie Za Moimi Drzwiami.
Sępy czekają na michę.
Mnożą się w szybkim tempie. :)
Jeden z sępów towarzyszy nam przy śniadaniu,
a drugi pilnuje robienia porannej kawki.
Czas do drugiego śniadanka, czyli kolejnej pory sępienia,
można spędzić, grzejąc się na słoneczku.
Czego i Wam życzę.
Miłej i spokojnej niedzieli!
Jakże to kochane towarzystwo , nawet jak sępią:):)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
spokojne te twoje sępy i takie grzeczne....
OdpowiedzUsuńu mnie jest niesamowity wrzask, czy to jeden kot, czy więcej,
Dobrego dnia Gosiu.
OdpowiedzUsuńNo popatrz, a wyglądają zupełnie jak koty!!! A ja myślałam,że tylko psy "dziadują".
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Gosiu;)
Jaka piękna kolejka z Hokusa i Stefci. Sępią bardzo kulturalnie, zachwyciły mnie.
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli. U mnie skończyła się śnieżyca, słońca nie ma.
U nas rano było cudne słońce, ale i silny wiatr. Na spacer pójdziemy dopiero teraz, zobaczymy czy nam nie urwie głowy. :)
UsuńNoooo, takie sępy to i ja lubię ! Baaardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńWam też miłej i spokojnej ! U mnie będzie miła, ale spokojna nie, bo dziś mamy imprezkę rodzinną :)
Miłej imprezki, spokój też się przyda. Wiadomo, że z rodziną różnie bywa. :)
UsuńO! tez masz sępy w domu:) moje dwa są tej samej wielkości ale te duże to maja większą masę. Jak mnie taki sęp proszącą łapka po kolanie przejedzie to.... oj siniak czasami zostaje. Zresztą Chaos staje przy stole i wącha z daleka co ja tam dobrego mam na talerzu... siedząc nos ma na wysokości blatu stołu i prawie, prawie nim dotyka jego krawędzi. Bez zbytniego wysiłku mógłby wyciągnąć język i zmieść mi śniadanko z talerza:))
OdpowiedzUsuńWyobraziłam sobie, że Chaos to... kot. :))))))
UsuńUrocze te Twoje sępy ;) A moje sępy jeszcze teraz zimą, jak po śniegu niewygodnie chodzić, to tylko sępią i śpią na zmianę ;) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPiękne te sępy :)
OdpowiedzUsuńMój sęp też dziś sępił podczas śniadania. Spodobało mu się nasze wykwintne, niedzielne śniadanie, chleb ze smalcem, ha, ha...
OdpowiedzUsuńA próbowałaś ten wegetariański? Z oleju kokosowego? Naprawdę pycha, smakuje niemal identycznie, polecam :)
UsuńA nie próbowałam i nie znam przepisu. Kretowata kiedyś dawała, ale z fasoli. Tylko, czy Mopkowi się spodoba?
UsuńDużo słońca życzę:)
OdpowiedzUsuńJakbym moje sępy widziała!:-))
OdpowiedzUsuńCiepłe myśli zasyłam Gosieńko!:-))*
Piękna foto-relacja Gosianko, uwielbiam patrzeć na Twoje zwierzaki :).
OdpowiedzUsuńja tam lubie takie sepy.... :)))
OdpowiedzUsuńJa mam tylko jednego sepa. Ten drugi to jakis niejadek... A pierwszy to juz nawet nie wyzera z dwoch misek, bo ilez w koncu mozna:-)))
OdpowiedzUsuńIwonka, usunęłam ten komentarz, bo nie chcę mieć na blogu takiego klimatu. Przy okazji poszedł w kosmos tez Twój. Naprawdę nie ma co tracić czasu na takie prowokacje. Pozdrawiam.
UsuńDobrego dnia dla Was i Sępów :)
OdpowiedzUsuńStefunia-Sępunia jest taka śliczna, że ach! Puchata, okrąglutka i szczęśliwa. Nawet jęzorek schowany. No cudeńko. Pozostałe dwa sępy sępią przepięknie. One tak tylko cichutko siedzą i patrzą? Bo moje dwa sępy się drą. Przy stole nie, ale przy miskach, łomatko!
OdpowiedzUsuńSiedzą cicho tylko Amisia kwęka (między posiłkami też). Czasem szału można dostać na to ciągłe iiiii, iiii, iyyy, kwi... :)
UsuńNo właśnie, Stefcia przepięknie wygląda. Jaka ona szczęśliwa. Pulpecik kochany. To osatnie zdjęcie to Ci chyba skradnę :)
UsuńU nas tylko Kira sepi, koty z godnosciom osobistom olewaja ludzkie jedzenie i sepia tylko do wlasnej michy. :)
OdpowiedzUsuńTobie też, Gosiu miłej i słonecznej niedzieli :)
OdpowiedzUsuńPienkne te Twoje sempy ;) Stefcia chyba bardzo lubi automat do kawy, a moze sama kawki by się napiła ? ;)
Może sugeruje, że jest smaczniejsza niż kawka. :)
UsuńNa pewno jest smaczniejsza :))) Słodsza z pewnością :))
Usuńprzeurocze sępy domowe :) miłej, spokojnej niedzieli życzymy :)
OdpowiedzUsuńTakie sępy to ja lubię.
OdpowiedzUsuńCudne tetwoje sepy domowe Gosiu))) moje to rekiny!! )) no juz takie nienazarte ze masakra) nie mozna spokojnie pojsc do kuchni i zrobic sobie mala kanapeczke bo natychmiast sie pojawiaja nie wiadomo skad i tak przerazliwie miaucza jakby glodzone byly))) a potem to tak obsiada czlowieka i obwachuja co tez smacznego sie je, a jakby mogly to by kanapke zaatakowaly))) oj mam z nimi ubaw ostatnio ! A co sie nagadaja i nawrzeszca w tym swoim kocim jezyku- ja im odpowiadam a one swoje- i w ten oto sposob ludzko- kocia dyskusja sie wywiazuje)) i takie pytanie retoryczne mam - czy kota da sie wychowac??))))) milej niedzieli!!
OdpowiedzUsuńA ja bym chciała, żeby mój 7-letni kocurek był sępem. Całe jego życie się proszę żeby coś zjadł, może indyka koteczku ? beeee i tyle go widzę, może kurczaczka koteczku ? łeeeee i już go nie ma, może serka łapserdaku ? eeeeetam i widzę jego ogon :( . Najbardziej smakuje mu ligawa, ale mi nie smakuje jej cena, więc dostaje raz w miesiącu i wtedy widzę, jak trzęsą mu się uszy i pałaszuje miseczkę w 5 sekund :)))
OdpowiedzUsuńSucha sanabelle stoi non stop i podjada też jednym zębem. Całe szczęście, że wygląda jakby był żarłokiem :).
Miłej niedzieli dla domowych sępów i dla Was wszystkich :))
Pieknie zebraja o jedzonko futerka kochane. U nas Fibi w kazdym calu, grzeczna i posluszna dziewczynka nigdy nie sepi. Ale za to Bentley..... ten wlacza syrene i wije sie jak waz, zachowuje sie tak jakby caly czas glodowal, choc miseczki pelne suchego jedzenia. Bozena z Pragi.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, Bożena, pokazałabyś zdjęcie Bentleyka. Bardzo jestem ciekawa, jaki z niego piękniś wyrósł :)
UsuńBożena! Fajnie, że zaglądnęłaś. Napisz słówko co u Was, przyślij jakieś zdjęcie Bentleyka, plisss!
UsuńBożena, unormowały się stosunki kocio-kocie? I w ogóle? Piśnij słówko...
OdpowiedzUsuńGosiu, wrócę jeszcze do snu. Dla mnie to okno, to znak, że Kajtuś żyje i gdzies w jakimś domu i jest szczęśliwy. Może ktoś go znalazł, albo jeśli nawet kupił od kogoś to jest mu na razie dobrze. A czy do Was wróci zobaczymy. Los czasami płata też szczęśliwe figle :) jolaz
OdpowiedzUsuńDzięki, Jolu.
UsuńDrugie zdjęcie - bomba! :D
OdpowiedzUsuńHa! Nareszcie ktoś docenił. :)
Usuńu mnie też nic nie robią tylko jedzą i jedzą... hihi
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko Małgoś
mój sęp albo przy pustej misce zalega, albo przychodzi, wybałusza ślepia jak kot ze Shreka i zaczyna śpiewkę, jaki to on głodny, a jaka ja bez serca! ;)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę. U mnie sęp jeden- Kubulek. Muszę na niego bardzo uważać, bo wszystko wciąga i w każdej ilości. Jadalne czy nie, co tam- trzeba spróbować. Włażenie nam do talerzy to już norma. Za to za choruszkiem Maciusiem czołgam się z miskami. A to pod kanapę, a to pod łóżko, latam po całym mieszkaniu. A może to jedzonko, albo tamto, a może kurczaczek. Najbardziej rozsmakował się w specjalnych puszkach Royala. Pewnie pyszne, tylko lekko słone... cenowo.
OdpowiedzUsuńJoanna Katowice
Znam i ja to sępiarstwo! :)
OdpowiedzUsuńMyk nie jest łakomczuchem , ale dzwięk ostrzonego noża kojarzący sie z krojeniem mięska ,zwabia go natychmiast :)))
OdpowiedzUsuńA ja nie mogę się napatrzeć na Stefę - jak ona wypiękniała! I na tym zdjęciu przy ekspresie to jest po prostu najrasowsze kocicho. A pamiętam ją z lipca jako taką wystraszoną, wycofaną koteczkę. Choć bardzo troskliwą wobec kociąt - nie tylko własnych przecież. :)
OdpowiedzUsuńStefcia jest moim skarbem!
UsuńTo takie rajskie sępy:)
OdpowiedzUsuń...Tobie również samych przyjemnych niedziel i niedzielnego rosołu...
OdpowiedzUsuń