poniedziałek, 17 czerwca 2013

Irlandzki tydzień

Witajcie! Piszę ten post z Irlandii. Jest niedziela rano, a ja jeszcze leżę w łóżku. Za oknem przepływają chmury i chyba będzie padać. Dziś o północy wylądujemy we Wrocławiu. Przeżyliśmy zjawiskowy tydzień. Zachwyt nad Irlandią powalił nas na kolana. Czasem miałam wrażenie, że nie zniosę już takiej ilości piękna, że rozpęknę się na kawałki, wydając kolejny okrzyk zachwytu! 
Zanim jednak zaczęłam piać nad urodą zielonej wyspy, pierwsze dni zajmowało mi zachwycanie się Casablancą i jej mężem, ich gościnnością i serdecznością, która nawet teraz mnie wzrusza, gdy tylko o tym pomyślę. 


Zgadałyśmy się któregoś dnia z Agnieszką mailowo, że byłoby to fajnie, gdybyśmy spotkały się na irlandzkiej ziemi, gdzie Aga z mężem mieszkają od kilkunastu lat. Ten plan, który na początku wydał mi się nierealny, właśnie został zrealizowany, co potwierdza moją życiową filozofię, że w przeciwieństwie do planowania i życia z głową w chmurach, liczy się tylko działanie, że tylko ono ma prawdziwy sens i wydaje prawdziwe, smakowite owoce. Na lotnisku w Cork wylądowaliśmy w poprzednią niedzielę. Na miejscu czekała na nas Agnieszka z mężem Rafałem. Chciało im się przyjechać po nas, w końcu nieznanych im ludzi, aż 100 km! 


Pierwsze łapczywie rzucane spojrzenia za okno potwierdziły moje wyobrażenia o tym kraju. Pastwiska pełne pasącego się bydła, pagórkowato-górzysty teren, zielono, chmurzasto, czysto. Irlandia przywitała nas cudnym słońcem, co okazało się nie takie oczywiste mimo sprzyjającej słońcu pory roku. Największym szokiem była jazda po lewej stronie drogi! Jak niezwykłe wydaje się to w pierwszym momencie!


I już jesteśmy na miejscu. Będziemy mieszkać w wynajętym domku (połówce) na tym osiedlu jak z bajki. Cudo!


U Agnieszki witają nas jej zwierzaki: Rysiu, Luśka i Henry. Co jeden, to piękniejszy, nie wiadomo kim zachwycać się najpierw. Każdy z nich to osobna opowieść. Czy pamiętacie, że Rysiek to pies po przejściach, który dopiero u Agi odzyskał radość życia, a Lusia - ta śliczna kotka została znaleziona na parkingu przed Tesco? Ogromnie się cieszę, że miałam okazję zobaczyć je na żywo!


Agnieszka przyrządziła dla nas kolację powitalną. Pisała mi wcześniej, że przeżywa mój przyjazd jak jakiejś królowej. I tak się do niego przygotowała! Przez cały pobyt czuliśmy się z MójCiOnem właśnie jak para królewska: zadbani, zaopiekowani, rozpieszczeni, otoczeni serdecznością i troską. 
Z całego pobytu zachwyt nad Agnieszką i Rafałem przebija nawet zachwyt nad Irlandią, co jak zobaczycie, nie jest rzeczą prostą z racji niezwykłych wrażeń, jakich dostarcza pobyt na wyspie. 
Jesteśmy oczarowani naszymi miłymi gospodarzami. Oboje są tak sympatyczni i mili, że więź sympatii rodzi się natychmiast, nie trzeba przełamywać żadnych lodów. Po prostu ich nie ma! Przez cały pobyt opiekowali się nami w sposób perfekcyjny, począwszy od zaopatrzenia nas w "kilka produktów spożywczych na początek", które wystarczyły nam na śniadania na cały tydzień (!!!), skończywszy na spędzeniu z nami (kosztem pracy) aż dwóch pełnych dni, i obwożeniu nas po kraju. Oboje są cudowni i muszę to jeszcze napisać - przebywanie z nimi stanowi przyjemność, tak miło się do siebie odnoszą. Nie mogę powtórzyć, jak słodko Rafał, który jest bardzo przystojnym, postawnym mężczyzną, mówi do żony. Zazdrośćcie dziewczyny, jest czego. :-) Agnieszka również nie pozostaje mu dłużna i przyjemnie jest pogrzać się w cieple ich wzajemnych relacji.


Już w poniedziałek zostaliśmy zabrani na pierwszą wspólną wycieczkę. Ring of Kerry to trasa biegnąca przez oszałamiające zielenią tereny Parku Narodowego, malownicze miasteczka i wioski, by dotrzeć na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, zatoczyć koło i po pokonaniu 180 km wąskimi, krętymi drogami, gdzie często ledwo mieszczą się dwa mijające się samochody (zwróćcie uwagę na prędkość dopuszczalną!) znaleźć się znów w Killarney. 


Trasa jest pełna atrakcji, na początku bujnie zielona, wśród zachwycającej przyrody, 


z pierwszym przystankiem na wodospad Torc utworzony przez rzekę Owengarriff, która wypływa z gór do jeziora Muckross. Podobno po obfitych opadach, gdy poziom wody w rzece znacząco się podnosi, wodospad Torc zamienia się w mały wodospad Niagara, który przyciąga wielu turystów. Do wodospadu wiedzie ścieżka wśród porośniętych mchem olbrzymich drzew, które robią niesamowite wrażenie. Zaczęło padać, więc jakość zdjęć jest znikoma, ale do tego trzeba się w Irlandii przyzwyczaić.


Po drodze można spotkać charakterystyczne, zbudowane z szarego kamienia kościółki i


mostki; wciąż pada...


W tym miejscu w 1861 roku damy dworu królowej Victorii zachwyciły się widokiem. Stąd nazwa: Ladies View. Musiało wtedy nie padać, choć i takie zamglone od mżawki dalekie plany mają swój niezaprzeczalny urok.


Tak jak ci często spotykani towarzysze podróży wędrujący w sobie znanym kierunku.


Ring of Kerry doprowadził nas do Atlantyku. Dla odmiany do deszczu dołączył silny wiatr


i na pobliskim szczycie, z którego teoretycznie roztacza się cudowny widok na morze,
MójCiOn wyszedł na zdjęciu dość niewyraźnie,


podobnie jak święta figura... A może to było odwrotnie... :)


Czas ewakuować się do auta


i zrobić przerwę na obiadek: tradycyjną irlandzką zupę na bazie ryb i owoców morza (seafood chowder) podawaną z chlebem sodowym oraz wspaniałe danie rybne. Taka zwykła przydrożna knajpka, a jedzenie jak w pałacu królewskim. Pycha!


Zjawiskowa trasa nad oceanem pozwala podziwiać ostro schodzące do morza klify,



i ujawnia niezwykły szczegół. Zbliżenie na jaśniejszą plamę przy brzegu


ujawnia, że woda bywa też lazurowa jak nad Adriatykiem!


Częściej jednak jest szara,


co doskonale rekompensują kolorowe kamienie kolejnej, niezwykłej plaży,


która mnie zachwyciła do tego stopnia, że nie mogłam oprzeć się mojej pasji zbieracza


i wielbiciela kamieni...


Słońce zaszczyciło nas dopiero po powrocie do naszej wioski, gdzie zasnęliśmy szczęśliwi, nasyceni wrażeniami i w oczekiwaniu na kolejne, które miały nadejść.
Jeśli ktoś pomyślał, że ten post jest za długi, to lojalnie ostrzegam, że kolejne będą dużo dłuższe. Chcę pobyt w Irlandii zapamiętać jak najdokładniej, bowiem każdy dzień przynosił coraz piękniejsze wrażenia.

Cdn.

A co dobrego w budyniowym świecie?



PODPIS

109 komentarzy:

  1. Irlandia Irlandią, do Casablanki też nic nie mam ;o), ale dobrze że wróciłaś...:o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irlandia Irlandią? To będziesz się u mnie nudzić, Gordyjko ;-))
      A Casablanką proszę się zachwycać wraz ze mną. :)
      A tak w ogóle to mi bardzo miło :o)


      Dziękuję wszystkim serdecznie za to miłe powitanie!

      Usuń
  2. Cudowne widoki uwielbiam takie surowości natury. Przebywając na Łotwie w Jurmale i Rydze podziwiałam podobne. Domki bardzo podobne
    Pozdrawiam
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tam nie byłam, ale jak to mówią, póki życia, póki nadzieja. :)

      Usuń
  3. Irlandia zachwyca przyrodą,krajobrazami,naturalnością dnia codziennego.
    Jednak być tam na stałe nie chciałabym.
    I tu zderzają się dwa bieguny - zachwyt nad środowiskiem i brak zachwytu nad codziennym życiem.
    Witaj z powrotem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to spuentowałaś. Jednak nawet ten ciągły deszcz ma tam swój urok. Po dzisiejszym upale, już chyba za nim tęsknię...

      Usuń
  4. Aneczko, fajnie że jesteś :*
    Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie przeżyliście wyjazd :). Tylko sobie życzyć, by takich ludzi jak Agnieszka i Rafał było wokół nas jak najwięcej!
    Czekam na kolejne opowieści - proszę o długie z dużą ilością zdjęć ;)))

    Piękne futrzaki!
    Osiedle rzeczywiście jak z bajki :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Długi post? Ty jesteś zachwycona to my też chcemy. Dawaj następny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następna prowokatorka! Mnie tak dwa razy tego powtarzać nie trzeba ;-)

      Usuń
  6. Przeczytałam jednym tchem:)
    Szkoda, że taki krótki ;P
    I nie miałam wątpliwości, że pobyt u i z Casablancą będzie cudowny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, jak to jest: zawsze się trochę denerwuje. Casablanka mogłaby np mieć jakiegoś politycznego hopla i byśmy się kłóciły! He he

      :-)

      Usuń
    2. Aniu, wszystkie hople wywlekam w drugim tygodniu:)))

      Usuń
    3. Bo najważniejsze żeby w odpowiednim czasie wyjechać ;)

      Usuń
  7. Też bym się zachwyciła :) Piękne domki, przyroda, kamienie, ocean i oczywiście gościnność gospodarzy - czego chcieć więcej :)
    Fajnie, że wyjazd się Wam udał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Można naładować akumulatory, oj można! Witaj :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko pozazdrościc:) w dobrym tego słowa znaczeniu oczywiście, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale pięknie! Oderwać oczu nie można :)!!! Wcale nie dziwię się, że Agnieszka i jej mąż są tak cudownymi ludźmi - nie mogliby być inni skoro się zaprzyjaźniliście :D. Pozdrowienia i dla Nich i dla Was :)...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli wszystko jasne - ta piękna i soczysta zieleń musi być okupiona licznymi deszczami, ale i tak pięknie. Zazdroszczę widoków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest. Zobaczysz w przyszłych postach, jaka tam jest roślinność. Rododendrony jak domy!

      Usuń
    2. Rododendrony to jest taki sam chwast jak to swinstwo japonskie...ale cholerniki pieknie kwitna :)

      Usuń
    3. Może i chwasty, ale całe ściany z nich wzdłuż drogi wyglądają bajecznie!

      Usuń
    4. Tylko czemu mała doniczka z takim chwastem w Homebase kosztuje hm... ponad 50 euro?:)

      Usuń
    5. Casablanca - wez urwij drania z pobocza. nei wydawaj takiej kasy na chwasta ;)

      Usuń
    6. Noooo.... całe trzy sztuki chciałam przesadzić pod dom, bo sąsiad kopał swoją działkę pod budowę i niestety. Nie przyjęły się skubane...:( A u niego rosły jak szalone- co potwierdza moją całkowitą ogrodniczą indolencję...

      Usuń
    7. Może akurat mieliście "falę upałów", czyli 18 stopni przez tydzień i uschły biedaczki :)

      Usuń
    8. Faktycznie, nie pomyślałam:))) Dzisiaj też, jak na złość sucho i w miarę ładnie... Nijak się to ma do polskich upałów, ale nie pada i pytam: Nie mogło być tak wczoraj????????????

      Usuń
    9. Oj tam, gdyby nie wczoraj nie uwierzyłabym że może być tak calutki dzień!

      Usuń
  12. pięknie! :)
    cudowne wakacje :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się że ci się podobało w Irlandii. U nas w Szkocji klimaty troszkę podobne, choć i domki inne i mniej pada :-) Wolę Szkocję, szczególnie południowy-wschód, gdzie mieszkam. Czekam na dalsze relacje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie oczekiwałam niczego innego, tym bardziej, że znajomi, którzy odwiedzili Irlandię w latach siedemdziesiątych, opowiadali o tym kraju z równie wielkim zachwytem:) A jeśli chodzi o spotkanie z Casablanką, to już wcześniej mówiłam, że się uda. Z ciekawością czekam na dalsze - długie! - posty.
    Ninka.
    P.s. Dopiero dziś zobaczyłam apel o przygarnięcie Luli; trzymam kciuki, żeby się udało.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałaś, pisałaś i tak było :-) Prorok jaki czy co!

      Usuń
  15. e no nie wiem co powiedzieć, ReWElaCJA!
    lipton_ER

    OdpowiedzUsuń
  16. Oniemiałam z wrażenia!
    Pisz i pokazuj dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Welcome home! Tak, ja też uwielbiam Irlandię i wiem, że mogłabym tak żyć. Pozdrawiam i czekam na następne posty.

    OdpowiedzUsuń
  18. No, nareszcie! W końcu powrócą długasy, komiksy i mieszkańcy różnych dziwnych a ciekawych miejsc. :) Koniec z nudą! ;)

    Uściski powitalne! :))


    OdpowiedzUsuń
  19. Nasluchalam i naczytalam sie o pieknie Irlandii, teraz moge ja choc troche pooglac Twoimi oczami. Pierwsze, co sie rzuca w oczy, to ze wyspa JEST zielona, opowiesci nie sa przesadzone ani troche.
    Ale ruch lewostronny to horror!
    Dawaj, Anula, nastepne reportaze. MALO!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam, od razu horror! ja potrafilam (nie potrafie, bo nie mam juz automatycznego samochodu, hreher) rano odwiezc psa do hotelu moim (automatic), potem pojedzic samochodem nieobecnego slubnego, zeby akumulator nie padl (zwykle biegi) a 5 godzin pozniej przesiasc sie w Warszawie na polski samochod i jechac! nie horror, nie.

      Usuń
    2. Tak, podobno szybko się można przestawić. Mój mąż w każdym razie jeździł od razu jak szatan! Zrobiliśmy pewnie z 500 km!

      Usuń
    3. NIE WYOBRAZAM SOBIE I JUZ !!!

      Usuń
  20. Kochani Wy juz w domku, a jeszcze nie tak dawno piekłam dla Was bułeczki...juz sie za Wami stęskniłam, podobnie jak za Agnieszką i Rafałem. Cudownie było Was spotkac, buziaczki gorące:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basieńko, relacja z naszego spotkania też będzie, nie ma obawy!

      Usuń
    2. Wspomnienia są cudowne, lecz jak najbardziej realnie liczę na kolejne, dłuzsze spotkanie:)

      Usuń
    3. Było by bardzo miło. Masz realne szanse na spotkanie z Agnieszką i Rafałem, a jeśli tylko zechcesz, to ja czekam we Wrocku!

      Usuń
  21. jak ja się cieszę, że będzie: CDN :)))

    fantastyczna kartka z pamiętnika :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne widoki, piękne miejsca:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Rzeczywiście widoki zachwycające:)Dobrze, że wróciłaś:) Koty pewnie się stęskniły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty też, choć słabo to widać, ale jaki stęskniony był Rufi! :)

      Usuń
  24. Nareszcie jesteś!! ;-)))
    Smutno było bez Ciebie ;-)))
    Zazdroszczę wypadku do Irlandii... też mnie urzekła... i ta z Twoich zdjęć i at, którą kiedyś sama mogłam podziwiać...Pogoda jest w kratkę ale to już chyba taki urok ;-)))
    Naładowałaś bateryjki ale cięzko chyba będzie wracać... ;-)))
    ozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  25. Widze, ze nie mam co sie wypinac z zaproszeniem do nas, mieszkam w strasznie zwyklym, strasznie zagraconym domu, opieka sniadaniowa u mnie sklada sie ze sniadania pierwszego dnia wizyty, potem jest samoobsluga kompletna :P, nie mam za plotem takich widokow :P :P
    pieknie zapowiada sie CALA relacja. W Irlandii bylam tylko raz, na ponocnym zachodzie, Donegal, wrazenia rownie poztywne jak i Wasze! Nadawaj dalej, bo urokliwy urlop byl. Tu byly puchy, bo nie bylo wpisow jednej takiej, Anka Wroclawianka jej.

    p.s. moze jednak kiedys sie skusisz, mimo anty-reklamy , na przyjazd ;)
    p.p.s. a bedzie zdjecie tego, do ktorego mamy wzdychac???? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie go wstawię, jak Aga pozwoli..
      Pozwalasz Agnieszko????

      Jasne, że przyjadę, już zaczynam się pakować. Rozwydrzyłam się i teraz ciągle chcę jeździć w odwiedziny do koleżanek blogowych, ha!

      Usuń
  26. O matko, chcesz, żebym się pod ziemię zapadła??? :)
    Dobrze, że zdecydowaliście się przyjechać i cudownie, że podobał Wam się nasz kawałek świata. Dla nas też był to cudowny tydzień- dawno, dawno nie widziałam Rafała tak rozgadanego, a to raczej typ milczka, więc wiesz...:)
    Całusy!
    P.S.
    Masz rację, trzeba działać tu i teraz zamiast dumać bez celu, bo można coś przeoczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę napisałam, całą prawdę i tylko prawdę. Możesz mieć pypcia na języku, bo zamierzam jeszcze nie raz chwalić Was pod niebiosa! Było cudownie!

      Samo dumanie, bez działania jest do kitu. Nasz przyjazd do was właśnie to potwierdza. Strasznie się cieszę, że się odważyłam. :)

      Usuń
  27. ...miałem nosa żeby zostawić sobie twój dzisiejszy post na później, po powrocie z tyrki. Aniu piękna jest Irlandia, te widoki i wodospad nawet padający deszcz wydaje się piękny, a te kamienie. Pewnie cały plecak bym przytargał do Polski...

    ...dawaj więcej...

    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym przytargała całą walizkę, gdyby nie limity samolotowe :((
      Miło mi, że jesteś za kolejnymi postami. Nadchodzą.... :-)

      Usuń
    2. Oj mnie też by było bardzo trudno zejść z tej plaży,no ale jak to póżniej przytargać samolotem?

      Usuń
    3. A gdybyś widziała plażę, gdzie mogłam muszelki zgarniać łopatą do wiader! Tego nie mogę odżałować, że wzięłam tylko 2 garście :(( Potem Agnieszka uświadomiła mi, że przecież mogła mi dosłać, mógł ktoś przywieść, buuuu

      Muszę jeszcze raz tam pojechać!

      Usuń
  28. Widoki zapierają dech!!! Piękna jest Irlandia, a oglądając ją z Tobą Aniu czułam się jak w jakiejś angielskiej powieści :-) Ale i tak najcieplej się robi czytając o sympatii i serdeczności Agnieszki i Rafała. Cudownie, że dzięki blogowi można poznać ludzi, których często brakuje nam w najbliższym otoczeniu. Aniu, a co za czerwone plamy ma ten baranek spotkany na drodze? Pozdrawiam Was serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, baranki są znakowane w sposób dość ordynarny, czyli pomazane farba po grzbiecie. pewnie po tym poznaje je ich właściciel, bo one łażą po takich rozległych terenach, że zastanawiam się w jaki sposób są potem wyłapywane...

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Nadchodzi.. już jutro pierwsza dłuuga cześć ;-)

      Usuń
  30. Przez moment myślałam,że MójCiOn także znalazł swój postumancik i skamieniał z wrażenia,no a wrażeń macie bez liku i czekam z calą resztą na dzielenie się nimi,będzie to trochę tak jakbyśmy byli tam z tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie mi niezykle miło w ten symboliczny sposób oprowadzić was po miejscach które widzieliśmy.

      No, ale Mario, muszę Cię poprawić, że MójCiOn to dla Ciebie TwójCiOn, bo przecież On jest mój, a nie twój ;-))
      (oczywiście na tę chwilę, bo kto wie co będzie ... hi hi)

      Usuń
    2. Poprawkę przyjmuje z zastrzeżeniami ,bo jak bym napisała TwójCiOn to na pewno byś wiedziała że to MójCiOn hi hi.

      Usuń
  31. Witaj w domu. Cudne zdjęcia. Mnie szczególnie urzekł kościół z szarego kamienia. Pogoda też mi się podoba, szczególnie po dzisiejszym upale i zapowiadanym, jeszcze większym, na kolejne dni. Czekam na następny post i zdjęcia z wyprawy. Jednak nie mogę się nie przyznać, że cały tydzień myślałam co tam u Goplanki. Przez czas Twojej nieobecności mój kot Maciek zdążył stracić dwa zęby :( , ale pozbył się też kamienia nazębnego. Za miesiąc kolejny kot na kompleksowe badania. Najlepiej byłoby je wszystkie hurtem "załatwić", ale wtedy musiałabym ogłosić upadłość. Pisz, pisz i więcej zdjęć proszę.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, Goplanka wciąż siedziała mi w myślach. Nie chcę tu o tym pisać, ale to dla mnie ciężkie doświadczenie. Dziś jednak dzwoniliśmy do Pana Darka i wszystko wygląda dobrze. Ona chodzi już po dworze, spędza dnie na podwórku, wraca do domu. Mama pana Dariusza ją karmi i jej daje się głaskać i dotykać. Najgorsze, że ta mała czarna wciąż na Gopi syczy... Nie mogą coś się zaprzyjaźnić.

      O Twoim Maćku czytałam u Basi. Okropność jak go potraktowali w tej klinice! Mam nadzieję, że już zapomniał o traumie.

      A dla Ciebie w takim razie, jeśli spodobał Ci się kościół, będzie post w środę.

      Usuń
    2. Myślę, że dziewczyny potrzebują trochę czasu. Mała pewnie uzurpuje sobie prawo do bycia najważniejszą. Jakby nie patrzeć, była tam pierwsza. Za jakiś czas się ułoży. U mnie też nie było od początku różowo, a i teraz kłaki czasem fruwają. Choć jak tak patrzę na moja piątkę- najmłodsza rządzi.
      Tak, Maciek już w porządku, pomijając fakt, że całą niedzielę walczyłam z jego przewodem pokarmowym. Po 36-godzinnej głodówce chyba mu się wszystko w brzucholu zastało. Dopiero po kilku różnych zabiegach- pastach, masażach, omega3- udało się. Ale takiego kociego płaczu w kuwecie jeszcze nie słyszałam.
      No to czekam na środę, ale na jutro też.
      Joanna

      Usuń
  32. Czytam i oglądam zdjęcia wspaniały wyjazd !!!
    W towarzystwie Casablanki i jej męża podziwialiście piękno Irlandii i nawet deszcz miał swój urok.Nie mogłam oderwać oczu od Ladies View..
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucy, to ja w takim razie jestem bardzo szczęśliwa, że mam wciąż do pokazania wam pełno takich widoków!

      Usuń
  33. piękne zdjęcia (nawet te z deszczem), Irlandia jest zachwycająca, nigdy tam nie byłam, ale to moje marzenie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam Cię do wirtualnej wycieczki wraz z nami, czyli do czytania relacji z naszej podróży i podziwiania tego pięknego kraju choć na zdjęciach. :)

      Usuń
  34. Gratuluję spotkania, ja też byłam na takowym (ale nieco bliżej), i jestem wciąż pod wrażeniem;))) Irlandia piękna, a tych kamieni to bym całą walizę przytargała;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, w tym pozostawianiu pod wrażeniem. ja też wciąż jestem w jakimś uniesieniu, tak pozytywnie to przeżywam!
      Zobaczysz muszle, jakich nie dałam rady zabrać! :((

      Usuń
  35. A ja też mam zaproszenie do Irlandii do dawnej koleżanki z liceum, może czas się wybrać. Z jej zdjęć też wynikało, że Irlandia jest piękną krainą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie jedź! Koniecznie. Zabierz tylko dobrą kurtkę przeciwdeszczową i w drogę. ;-)

      Usuń
  36. Oglądam te piękne widoki i muszę Ci powiedzieć, że Walia jest bardzo podobna - na pewno by się Wam spodobała :) Śmieję się, że Irlandia musiała kiedyś tworzyć z resztą wyspy jeden kawałek (pewnie tak było), bo wyglądają jakby oderwały się od siebie i w tym miejscu są teraz klify tak podobne do siebie na obu wyspach. I ta wiecznie zielona trwa wszędzie i o każdej porze roku... po prostu zachwyca :) i wszędobylskie owce, itd. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za nią tęsknię, na zewnątrz 30 stopni... :(

      Usuń
    2. No to Cię pocieszę ;) Na Wyspach jutro ma być najcieplejszy jak do tej pory dzień - ok. 28 na plusie :D

      Usuń
    3. Ale pewnie wiatr i wcale tego nie czuć :)

      Usuń
  37. Fantastyczna wycieczka, piękne zdjęcia!
    Casablanca wspaniała. Po prostu super :)
    Czekam na ciąg dalszy :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Witam Aniu
    Tylko pracą i dążeniem do celu coś się osiąga, dlatego zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
    Urlop miałaś cudny, a ta plaża w kamieniach bajka. Nigdy nie byłam w Irlandii ale kto wie, może kiedyś.
    Bardzo miło wspominam kibiców Irlandzkich. Przesympatyczni ludzie. Czekam na dalsze relacje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są bardzo sympatyczni. Pozdrawiają się, uśmiechają do siebie.
      Dziękuję :)

      Usuń
  39. Kiedys marzyłam żeby pojechać do Irlandii, czas mijał a marzenia się gdzieś rozpłynęły w przestrzeni. A tam tak pieknie! Chyba nigdzie trawa nie ma takiego koloru jak w Irlandii! U nas, w każdym razie, tylko na wiosnę jest taka soczysta. Zazdroszczę tej podróży. Może i ja kiedyś zawitam w tak piekne strony :))))

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja chce do Irlandii!!! Peknie napisane i mistrzowskie zdjecia!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...