Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miękinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miękinia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2016

Perełki wspomnień

Jeszcze wczoraj rano życie Za Moimi Drzwiami toczyło się zwykłym rytmem.
Perełka i Smerfetka - dwa zwierzaki z Miękini - cieszyły się odzyskanym beztroskim życiem, 
spokojem, sytością i miłością. 




Diego mierzył mnie złym wzrokiem, ostrzegając, abym nie próbowała się zbliżać. 


Smerfetka uczyła się życia w naszym domu z bezpiecznej i wygodnej miejscówki. 


Perełeczka zawierała nowe znajomości na licznych spacerkach. 


Fikunia pilnowała, aby babuni nic się nie stało.


I hasała z Hokusem.



Niestety, tę sielankę przerwał wieczorny dzwonek do drzwi... 


Napięcie sięgnęło zenitu, bo w drzwiach pojawili się ONI - 
ci, których imion nie mogę nawet wymówić!
Na potrzeby tego posta nazwę ich więc Poławiaczami Pereł (PP).

Poddałam PP ostatniej próbie. Byłam pewna, że dadzą się złapać!
Dyskutowali, zastanawiali się, czy podołają (jakieś pięć sekund), 
ale najgorsze jest to, że Bartek od razu dostrzegł mój podstęp!


No i poprawił to, buuuuuuu...
No i podpisali, buuuuuuuuu!


Monika - połówka PP, podpisała.


Bartek - drugi z bandy PP, też to uczynił. 


 Perełka pilnowała, czy aby zrobili to czytelnie!


Fika dokonała ostatecznej weryfikacji.


Niestety nie okazałam się zbyt sprytna i mój podstęp został wykryty.
Teraz już nie będę mogła powiedzieć, 
że podpisali przecież w miejscu dla adoptujących kota, a nie psa, buuuuuuuu.

(klik powiększa zdjęcie)
Tak czy siak, klamka zapadła, 
los Perełki znowu się odmienił - znalazła swoją przystań na resztę dni.
Dumni i szczęśliwi PP mogli ucałować i uściskać swojego psa. 




Nawet Smerfetka z Miękini miała udział w tej radości!



Muszę przyznać, choć z niechęcią, że obojgu PP pięknie z Perłą, 
a ciepło i wielkie pokłady miłości, jakie od nich biją, są widoczne nawet na zdjęciach. 



Zostały mi perełki wspomnień o malutkiej, uroczej Perełce - suni o wielkim kochającym sercu.
Tych perełek nikt mi nie zabierze. 
Kocham tę malutką, wszyscy ją pokochaliśmy. 


Losy psinki będziemy mogli śledzić na FB Moniki tu: https://www.facebook.com/monika.malek.fotografia/?fref=ts

Możemy mieć pewność, że Monia będzie pisać - zobaczcie umowę adopcyjną!

PODPIS

Dodam tu zdjęcia z nowego domu. Zaglądnijcie.

Już są!

Od Moniki: 
No więc tak, po kolei... Podczas podróży trochę się trzęsła, ale ogólnie była zainteresowana tym, co się dzieje za oknem. :)) Najpierw ja weszłam do mieszkania, a oni (Perełka i Bartek) zaczekali na półpiętrze, dałam kotom legowisko do wąchania i dopiero wtedy wszedł Bartek i Perełka. Zrobiłam tak dlatego, żeby nam na nią zza drzwi nie wyleciały, bo często czekają przy samych drzwiach, jak wracamy do mieszkania. Było trochę syczenia, puszenie się, ale do tej pory nie doszło do łapoczynów. Ona koty ignoruje, one ją obserwują, podchodzą i wąchają, ogólnie jest dobrze. 😊 
A, wyłożyła się na boczku. :))

Zdjęcia: Monika Małek.












Co do nocy. Dobrze. 😉 Trochę spała z nami, później poszła sobie do swojego legowiska. 😉
Ogólnie bez żadnych komplikacji. Tak na chwilę przed tym, jak Bartek miał z nią wyjść, nawet szelki miała już przygotowane. 😃 Ale i tak z nią później poszedł; jak wróciła, to jakby szatan w nią wstąpił. Skąd tyle energii w 12-letnim psie? 😃 Podstawiliśmy jej roboczo karton (póki schodów jeszcze nie ma) kolo łóżka, ale gdzie tam! Ja sobie sama skoczę na łóżko 😃 I sie wytarzała w pościeli. ;P
Strasznie jest rozkoszna. ;))


***
To nie koniec akcji pomocy Hani. Czuję, że musimy się tu sprawdzić. 
Musimy to zrobić dla Hani, ale też i dla nas. 
Kto wie, która z nas będzie w takiej sytuacji.
Ludzie, nikt nie ma miejsca dla starszego kota? 
To taka Perełka w kocim wydaniu. Myślcie! Proszę.

poniedziałek, 14 marca 2016

Sierotka Perełka

Kochani Czytacze, pamiętacie Miękinię? Dwa lata temu działo się tam bardzo intensywnie. W akcję pomocową zaangażowana była przede wszystkim Marta Czyżewska - niesamowita wprost osoba, która swoje życie oddaje zwierzętom, Kamila z Przygarnij Kota, Marysia - moja czytelniczka, nasz dom tymczasowy, czyli ja, no i wielki swój wkład wniósł Robert - MójCiOn, co ma olbrzymie znaczenie dla dalszej opowieści.

Przypominam skrótowo, że pani mieszkała w bloku w kawalerce wraz z... 14 kotami i jednym malutkim pieskiem.

Więcej zdjęć i opis sytuacji TU (klik).
Gdy pani Krysia znalazła się w szpitalu ze zdiagnozowanym nowotworem, pojawił się wielki problem, bo nie było kompletnie nikogo, kto zadbałby o przyszłość zwierząt... Dzięki naszej pomocy udało się wszystkie koty wyleczyć, wykastrować, część z nich wyadoptować (jedna przesłodka panna pojechała do Warszawy do Ewy - to Felcia).

Dzięki pomocy Was - czytelników i przyjaciół ZMD - udało się też zebrać pieniądze, za które Kamila kupiła jedzenie dla kotków i częściowo opłaciła weterynarza (część zabiegów gabinet w Brzegu wykonał za darmo).


Więcej zdjęć i opis TU (klik).
W rezultacie, nie zanudzając Was szczegółami, pani Krysia po powrocie ze szpitala została z trzema kotami i pieskiem. Wielki sukces w stosunku do początkowej sytuacji.

Ten piesek to maleńka jak okruszek miodowa sunia.
Tak Perełka wyglądała dwa lata temu:

Tu z Martą.




Niestety nadeszło to, co nieuniknione, bowiem pani Krysia przedwczoraj, po długiej chorobie, zmarła, osierocając swój zwierzyniec...

Trzem kotom i pieskowi groziło wywalenie za drzwi...
Kamila apelowała na fejsbuku, Marta dzielnie pojechała sprawdzić sytuację, rozmawialiśmy z MójCiOnym, jak możemy pomóc i zdecydowaliśmy się na zabranie kotów, ale ponieważ Robert znał już tę sunię, poznał ją dwa lata temu, nie dawało mu to spokoju i zaproponował (przysięgam, że to on - nie ja!), że damy dom tymczasowy również Perełce!!! Słowo honoru, mój mąż jest najwspanialszym facetem na świecie, wiem o tym nie od dziś, ale i tak zaskoczył mnie tak, że myślałam, że padnę. :))

Koty kotami, wiadomo, nie pierwszyzna, ale piesek? Jak przyjmie go Fika? Jak koty? Jak się zachowa ta maleńka? Jejku, umierałam z nerwów, ale to znów Marta wzięła na siebie ciężar emocjonalny pojechania po osierocone zwierzaki, a to niełatwe, naprawdę. Cała roztrzęsiona przywiozła je wczoraj (przy pomocy kolejnej dobrej duszy) do nas. O kotkach opowiem innym razem. Dziś o Perełce.

Wymyśliłam, że obie sunie mają się poznać na neutralnym terenie. Od razu wyszliśmy z nimi na krótki spacer.

Niesamowita historia, bo te szelki, które ma na sobie Perełka,
polecone mi kiedyś przez Ewę z B.,
a których Fika już nie nosi
okazały się IDEALNE dla Perełki!
Niczego nie musiałam dopasowywać, zrobiłam tylko klik i już! :)
Obyło się bez incydentów. Fikunia była trochę zaniepokojona, trochę ciekawa, Perełka  za wyjątkiem ostrzegawczego warknięcia na samym początku zupełnie ją ignorowała. 


Weszliśmy do domu. Fika patrzyła...




Perełka spokojnie reagowała na Stefcię i Hokusa, w końcu od zawsze mieszkała z kotami. :)
Wybaczcie jakość zdjęć, strasznie byłam podekscytowana! Wszyscy byliśmy! 






Potem wszystko przebiegło gładziutko. Byliśmy z Perełką w ogródku, sunia ślicznie się załatwiła, zwiedzała, chodziła dziarsko po krzaczkach. :) Na dowód zdjęcie, hre, hre. :)


Potem pisałyśmy razem ten post:


A potem z jednej strony miałam tak:


A z drugiej tak:


To nie jest tak, że Fika nie przeżywa. Ona jest zazdrosna, trochę niepewna, ale to kochana i grzeczna piesiuńka (moja miłość!). :)

Perełka już wystawia brzuszek do drapania!


A teraz do brzegu:

Perełka ma 12 lat. Jest troszkę ślepa, troszkę głucha, niestety ma guza na listwie mlecznej (nie jest wysterylizowana), ale jest też w bardzo dobrej kondycji. Truchta dziarsko, przymila się, momentami podskakuje i zachowuje jak szczeniak! Jest przeurocza! Mięciutka i śliczna! Tak, tak, śliczna! Wielkości kota, tylko grubsza i nóżeczki na krótsze. :) Naprawdę słodka!

To bardzo miła piesinka, potrzebuje tylko kawałka kanapy przy swoim człowieku, a będzie oddana i wierna jak tylko pieski potrafią być. Ona przeszła bardzo ciężki czas, gdy jej pani leżała wiele miesięcy bez sił na łóżku i odchodziła... Musiała sobie jakoś radzić, gdy nagle nie mogła już ze swoją panią spać, gdy przychodzili obcy ludzie, pielęgniarki, wolontariuszki. Po jej reakcji u nas w domu wydaje się, że brakowało jej opieki, choć nie wiem dokładnie, a nie chcę nikogo oczerniać. 

I najważniejsza wiadomość: Perełka szuka swojego domu, gdzie będzie mogła dożyć końca swych dni. Myślę, że w imieniu nas wszystkich mogę zaproponować tej cudownej osobie, która straci głowę dla sierotki - malizny pomoc finansową w diagnozowaniu i leczeniu suni. Jestem pewna, że się zgodzicie!

I nie piszcie mi, proszę, że ona ma zostać u nas. Zabronione! 
Jesteśmy dla niej tylko domem tymczasowym, a szczęściarzem będzie ktoś inny. 
Naprawdę, nie kłamię, miodowa Perełka jest słodka jak miód. :)

PODPIS

Niebawem przygotuję o niej wydarzenie na FB. Bądźcie z nami, proszę!

Tak wczoraj chrapała zmęczona przeżyciami:

Jutro w poście o...(proszę oglądać z dźwiękiem!)
Opublikowany przez Za Moimi Drzwiami na 13 marca 2016
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...