środa, 5 lutego 2014

PSYgody na KOTcyku

Ktoś sobie życzył zobaczyć, co na kocyku słychać?
Proszę! W końcu to tydzień spełnionych życzeń. :D

Seria kocyk już była:
i
Zapewniam, że każde zdjęcie jest inne. :)
Pomysłodawczynią tytułu jest dziś Hana.

1.

2.

3.

4.

5.
6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

15.

16.

17.

Miłego dnia!

PODPIS

95 komentarzy:

  1. mój kochany Rufiś:)))...chyba przydałby się większy kocyk:))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jak to twój, to MÓJ kochany Rufii, pierdóła kochana... :))

      Usuń
  2. Zdjecie roku, na ktorym Amisia z Hokusem daja sobie buzi. Cudo! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem z tym pod nim tworzą niezły komiks. :)

      Usuń
  3. Rufi to musi mieć anielską cierpliwość do tych kotów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że kotcykiem z Rufikiem dzieli się głównie Amsiia i Hokus. :))
    I cudaszne rudziaszki się załapały. :)))) Co tam u nich?
    Miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, wszystko dobrze. Romeo w pierwszy dzień zrobił brzydką niespodziankę nowym ludziom, bo zsikał się na kanapę, ale przyjęli to ze zrozumieniem, a on się poprawił. Potem aklimatyzacja trwała i posuwała się w swoim tempie. Zapytam co u niech teraz.
      Julek "dużo się bawi, dużo je i dobrze mu u nas. " :)) Julek został Julkiem, a Romeo nie miał jeszcze nowego imienia, zapytam. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za informacje! :))
      A to zarazek z Romea, ale że to taki mały incydencik na dzień dobry to się nie liczy. ;)
      Julek = 3xD (dużo, dużo, dobrze) :D

      Usuń
  5. Ruficzek to boski psiak. Zawsze spokojny i cierpliwy .Pies marzenie .Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. no prosze tam się coś ciągle na tym kocyku dzieje

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały wachlarz PSYgód na tym KOTcyku; od czułości po zapasy :))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się ten PSYKOT-ny kocykowy kontredans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłaś pięknego słowa. Aż musiałam sprawdzić: Kontredans – zbiorowy, figurowy taniec towarzyski pochodzenia angielskiego, popularny zwłaszcza we Francji od końca XVIII (w XIX w. przekształcił się w kadryla).
      :)

      Usuń
    2. Tak mi się skojarzyło: zmiana miejsc, wzajemne zbliżanie i oddalanie, po prostu...taniec.

      Usuń
    3. Mi kontredans kojarzy się tylko z piosenką Skaldów i Łucji Prus "W żółtych promieniach liści":
      Dziś jeszcze gęsi kroczą dumnie w ostatnim sennym kontredansie
      Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się

      Usuń
  9. Kotcyk zabaw i kontemplacji! Rufik, tradycyjnie, cierpliiiiwyyyyyy

    pees.a co u Vitusia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, pisałam już wielokrotnie, bo co rusz ktoś się pyta, że niestety nie wiem. Mimo moich próśb nowa rodzina Vitka nie chce się ze mną skontaktować. Nic nie poradzę. Przykro mi.

      Usuń
    2. czy to znaczy, że oni nie podpisywali żadnej umowy adopcyjnej? a czy pani Ania od Brytyjczyków ma z nimi jakiś kontakt?

      Usuń
    3. Joasiu, przepraszam, ale nie będę rozmawiać na ten temat. Wiem, że Vitek trafił na bardzo dobrych ludzi, którzy mu nieba przychylają, ale widocznie nie chcą aby był "kotem publicznym". Pozostaje nam to uszanować.

      Usuń
    4. rozumiem. przepraszam i ja.
      :*

      Usuń
    5. dobra. i ja bede siedziec cicho. Na moje usprawiedliwienie glupoty: katar. Z katarami i gardlami i przeziebieniami to mam tak:
      to, co ludzie mja w tydzien - ja mam w dobe. Wygadam tak okropnie, ze gdzie jestem, to ludzie mnie przeganiaja. A drugi drobiazdzek to to, ze jestem uczulona na: paracetamol, kodeine, aspiryne i ibuprofen. Zostaje mi rutinoscorbin i cierpienie ;) Ktore jest dosc ogluiajace czasami. Spalam na siedzaco, ale jak zasnelam, to sie przekrzywilam i teraz wszystko (takze horyzonta) mam krzywe. Jestem sama w domu i tylko musze raz wyskoczyc na zlecenie, tak poza tym to zapomnialam wyjac pranie z pralki (a wiadomo czym to grozi, choc w tej chwili to jest na oko raczej niz na nos) i na sniadanie zjadlam kotleta schabowego na kromce chalki. Do listonosza prawie wylecialam ze zwitkami papieru tualetowego w nozdrzach...w ostatniej chwili sobie wyrwalam one, ale mamy dwoje oszkolonych drzwi i cos tam pewnie zobaczyl. Skaladm moj wniosek w trzech kopiach (plulam na olowek kopiowy uczciwie) o pozytywne rozpatrzenie rozgrzeszenia takze ze wzgledu na towarzyszace warunki (wichur ktoren sie pcha do domu wszystkim czym moze (najwiecej leci, a siedze akuratnie w kuchni, przez dziurki w wyciagu nad kuchenka.))

      Chlopski filozof w roli potepienca

      Usuń
    6. A próbowałaś piramidonu albo pyralginy?

      Usuń
    7. Krysiu, biedna Ty, natychmiast zdrowiej. Zalecam moczenie stópek w bardzo gorącej wodzie.

      PS. Co tu dzisiaj takie... katarzynki się plenią...

      Usuń
    8. Jolu, katarzynki?

      Krysiu, biednaś Ty! Wniosek w trzech kopiach przyjęty komisyjnie, podeptany i spalony, a potem rzucony z mostu do rzeki! Tfu! :)))

      Usuń
    9. Ninka, o ile pamietam te pryralginy etc to tez na mnei dzialaja dziwnie....
      Jola - nogi pomocze pozniej, na razie mam grube skarpetki na.
      AnkaW - tfu! dopluwam.
      Na zleceniu, w przychodni, pan doktor myslal, ze ofiara, pardon - pacjent to ja, hrehreher

      Usuń
    10. No katarzynki - od kataru przecie. Na dole jeszcze jedna z katarem się ujawania. Biedne dziewuszki. Mówię Wam, moczenie stóp jest git. A grube skarpety to potem, Krysiu, na te wymoczone. I soczek z buraków i czosnku - według przepisu Basi. Nawet Igor to pije. Kwęka, zatyka nos, ale pije. :)

      Usuń
  10. Rufi jest cudny - zawsze mordka pełna łagodności i wyrozumiałości dla tych małych sierściuchów.
    Ciekawe co też te zwierzaki myślą zajmując miejsce na tym kocyku? Bo że coś myślą, to jest pewne, choć niektórzy są zdania, że zwierzęta nie myślą, "bo duszy nie mają".
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że myślą! Tylko ci co nie mają zwierząt mogą sądzić, że one nie myślą. Goopcy! :)

      Usuń
    2. dokladnie - gupcy! Zwierzeta maja wiecej duszy *I* serca niz przecietny tzw homo sapiens

      Usuń
  11. na zdjęciu nr 5 Rufi myśli "na psa urok znowu, te przebrzydłe kociska wlazły na Mój kocyk, eh co ja z nimi mam istny kociowrot":)
    PS poproszę numerować zdjęcia aby się łatwiej było odnieść do konkretnego :)
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w mieniu swoim oraz Swoim dziękuję za numerek :) Rafał

      Usuń
  12. czy u Was też się molestuje misia??
    bo u nas to nawet dwa :)
    taki mały kocyk, a tyle w nim, pardon, na nim życia :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać kocyk, przesiąknięty milionem zapachów psich i kocich, stał się swego rodzaju placem zabaw i odpoczynku... Wesoło u Was, koty wszędzie, pieski wszędzie, miśki wszędzie...
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam goldeny ! Mam sąsiada Goldiego, takie samo cudo, jak Ruficzek :)
    Zdjęcia super, szczególnie miłosne i ostatnie z zawiniętym ogonkiem, i Rufikiem mówiącym : kocham cię, ale no złaź już, ileż możesz nas focić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I konkurs : czyj to ogonek ???

      Usuń
    2. A żebyś wiedziała, Ewo! Nawet próbowałam wyśledzić, czy to ogonek Młodego, czy Myszki, ale obie te cholery akurat na lewej tylnej łapce nie mają niczego szczególnego - bez urazy, nie żebym się czepiała urody. ;) Obstawiam jednak sowizdrzała Młodziaka, że on ci to ogonkiem wywija esy-floresy. :)

      Usuń
    3. A nie! Nigdy byście nie zgadły, bo akurat ta nóżka i kawałek ogonek jest taka sama u każdego z tych dwóch krówek!
      To kawałeczek Myszeczki. :)

      Usuń
    4. No masz! Kto by pomyślał, że ona taka kokietka. ;)

      Usuń
  15. Ożeż kurna, kocykowa seria, choć bez słów, przebija chyba nawet komiksy. Ileż sobie można nawyobrażać! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocykowa seria jest o tyle fajna, że się wraca do poszczególnych ujęć, wypatruje dodatkowych szczegółów, dorabia historyjkę.
    A ogonek oczywiście Mlodego !!! Co wygrałam? :) Marysia

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze, a byłam pewna, że bez kropki to musi być Młody, no ale już doczytałam się, i znowu nic nie wygrałam. :( Marysia

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdjęcie nr 4 - mój faworyt. A która kocia piękność albo piękniś jest na zdjęciu nr 11 ? sorry, ale nie rozpoznaje tych czarno białych krówek :( Agnieszka z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  19. Żle. Na zdjęciu 12 - to chyba Młody? A z L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! Się nie czyta komentarzy koleżanek, tak?! Nagana! Tym razem bez wpisania do akt, ale następnym razem... Nno! :P

      Usuń
    2. No właśnie czytałam. ale wszystko mi się pomieszało, na usprawiedliwienie - mam potworny katar, ledwo patrzę na oczy :( :):) Az L

      Usuń
    3. Kurczę, Agnieszko, mimo kataru nic Ci się nie pomieszało. To ja pokręciłam, bo sądziłam, że piszesz o nieoczywistym zdjęciu ostatnim, czyli 17. Do łba mi nie przyszło, że pytasz o to, kto jest na 12. Daj spokój. Hm, w takim razie i tak nagana, ale taka lekka - ze względu na katar. Albo tylko zgromię Cię wzrokiem (ze względu na katar). ;)

      Usuń
    4. Pytanie o 12 nie było! To oczywiście Młody, który ma czarne poduszki i wąsik pod nosem. :)

      Usuń
  20. Na 5 Hokus i Amisia mówią:nic się nie dzieje a Rufi:wiiidziaaałem:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajne te kocykowe akcje, interakcje i stagnacje ;)...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie tylko na kocyku u Anki życie wre i toczy się. Także gości ludziowych ma pełen salon i pełen dom. Chętnie do niej zaglądamy i myślami wymieniamy się, ludno i wesoło tu aż chce się i zaglądać i podglądać :)
    Nasz kocik wczoraj wreszcie odjajczony :) zaczipowany przebadany i utulony przytulony i co tam jeszcze może być a i nakarmiony porządnie. :) Chyba napiszę relacje z tego wydarzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. I żadna kombinacja się nie powtarza! Na kotcyku oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam nigdy psa, ale takiego jak Rufiś to z zamkniętymi oczami. Zawsze był taki kochany?

    OdpowiedzUsuń
  25. A ta jego cierpliwość do kotów..:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Na Rufikowym Kocyku kwitnie życie towarzyskie jak w szanującej się klubokawiarni...:)))

    Swoją drogą, kto jeszcze pamięta to określenie dla miejsca,
    w którym spotykali się miłośnicy dobrej kawy i dobrego towarzystwa ?

    Pamiętać należy, że kawie można było wybaczyć nawet bylejakość ale pod warunkiem, że towarzystwo było przednie.

    Najważniejsza była atmosfera, w której i starzy bywalcy i tymczasowi , goszczący przejazdem czują się dobrze.

    To taka przestrzeń, w której jest miejsce na sympatię, zrozumienie, tolerancję i ciepły gest. Jak na Rufikowym Kocyku właśnie…:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja, ja pamiętam klubokawiarnie! I gazety na takich drewnianych wieszakach!

    OdpowiedzUsuń
  28. O, tak..:) I polowanie na jolki w gazetach ( i nie były to JolkiM..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były, były, tylko nikt o tym nie wiedział. Do tej pory - teraz postanowiłam się ujawnić. Te wszystkie jolki to ja! :P

      Alu, co ja się mam z tymi Twoimi piernikami! Prawie cierpię, kiedy muszę zjeść. Najchętniej jem te nadłamane lub te bez ozdób, też pyszne. A najśmieszniej było na początku, jak Igor dopytywał, czy można je w ogóle jeść, takie z brokatem?! Mówił, że u nich w szkole w gabinecie chemicznym wisiały na choince pierniczki ozdobione symbolami chemicznymi, a żeby ich uczniowie nie podżerali, pani od chemii popryskała je... kwasem węglowym. Oczywiście uczniowie zostali o tym powiadomieni. :) Podobno w poprzednich latach, gdy wieszali pierniki "nieuszlachetnione", natychmiast znikały w uczniowskich paszczękach. :D

      Usuń
    2. JolkaMultiplex! Wiedziałam, że to "M" coś znaczy! Wiedziałam!
      No wiecie ludzie? Żeby nie dać dzieciom pierdnika? I struć go kwachem? A jak który był w domu, bo miał ospę i w drodze do klasy zeżarł, bo go nie było, jak pani mówiła, że struty, to co?

      Usuń
    3. Bidok. Nie dość, że pryszcze po ospie, to jeszcze kwas...

      Usuń
    4. A musiał się nażerać pierdników? Nie! To teraz ma,

      Usuń
    5. E tam, bez paniki, choinka ta była w klasie do chemii, zamykanej na klucz, to już musiałby taki delikwent bardzo mocno chcieć, żeby doszło do tego kwaśnego nażerania... W każdym razie, jak z piernikowieści Anki wynika, z piernikami żartów ni ma. ;)

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. To prawda, te młodziaki biją się tuż pod jego paszczą. :)

      Usuń
  30. Czy ja dobrze widzę, że Amisia przygarnia Hokusa łapką w czasie dawania buzi???

    OdpowiedzUsuń
  31. Przyszłabym do Ciebie na kocyk. Tak tam przytulnie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. I wtedy nie mogą PSYwołać pomocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogą, bo mają PSYski zajęte gryzieniem!

      Usuń
    2. E tam, masz PSYwidzenia, to jest KOTeria.

      Usuń
    3. Nie, koteria ma PSYwileje!

      Usuń
  33. Anko, tu jest suplement do twojego wpisu!!! Mus obejrzeć!

    http://www.wimp.com/dogbeds/

    OdpowiedzUsuń
  34. No doobra, PSYbranoc.
    Mam pomysł na następny kalendarz: będą to przysłowia w rodzaju: PSYganiał KOTcioł garnkowi...

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...