Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordula. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

Kordełko, niech ci się wiedzie!

A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój.

Zgodnie z tym prawem, dziś czas na dobre wieści. Bardzo dobre!


Wczoraj wieczorem urocza blokowa kocinka o wyjątkowym mieniu Kordula pojechała do swojego stałego domu. Trafiła jej się osoba bardzo odpowiednia. Pani Małgorzata miała już taką dzikuskę, którą adoptowała, a potem oswoiła - 16 lat temu. Misia, niestety, w grudniu poprzedniego roku odeszła za tęczowy most, a pani Małgosia po odbyciu żałoby zaczęła się rozglądać za jej następczynią. Szukała, oglądała zdjęcia na ogłoszeniach, wsłuchiwała się w siebie, kiedy zabije jej w szczególny sposób serce, no i po dwóch miesiącach wypatrzyła... Kordulinkę! To bardzo odpowiedzialna, mądra i kochana osoba, więc nie lękam się o kocię. 

Kotka trafiła do nas 24 lutego i w ten sposób przyniosła sobie swoje piękne imię. 
Początki oswajania to klatka, a potem osobny pokój, gdzie siedziała z dwa tygodnie pod łóżkiem. 
Kordulka przeszła dużą przemianę. Z totalnego, przerażonego dzikusa prowadzącego tylko nocny tryb życia przeistoczyła się w ciekawską asystentkę naszej rodziny, która każdego dnia robiła mały, większy lub całkiem duży krok w kierunku zostania kotkiem udomowionym. 
Wczoraj, kiedy ją oddawałam, miała za sobą już pierwszą zabawę myszką (olbrzymi sukces świadczący o wyluzowaniu się) i pierwsze pogłaskanie po grzbiecie, które ją zaskoczyło, ale i zaciekawiło. 

Pozwólcie, że na pamiątkę umieszczę tu kolejne zdjęcia dokumentujące pobyt tej ślicznotki Za Moimi Drzwiami. Jeśli ktoś jest ciekaw, jak się zmieniała, to posty o niej są tu: pierwszy, drugi, trzeci
















Jej nowa pani - Małgorzata - da jej tyle czasu, ile będzie trzeba, a kiedy Kordulka się oswoi, przyzwyczai do ludzi i domu... weźmie kolejnego kota, jako towarzysza dla tej społecznej kici. 



Widać po stosunkach z moimi rezydentami, że jest jej potrzebna kocia koleżanka. Może uda się, aby też pochodziła ode mnie?  

Wiecie, czym mnie ujęła jej nowa pani? Przyszła do mnie oglądać koteczkę wraz z oprawionym w ramki zdjęciem poprzedniej kotki - Misi. Opowiedziała mi, jak o nią walczyła, no i że miejsce na fotelu, gdzie siadywała Misia, nadal jest puste, bo nikt nie waży się tam usiąść. Mam nadzieję, że Kordi to zmieni. 

Panikowałam na początku, że tak ciężko idzie kotce oswajanie, ale niesłusznie. To był bardzo fajny okres w naszym domu. Ależ mam satysfakcję! Strasznie żal było się z nią rozstawać w takim momencie, gdy okazywała nam coraz większe zaufanie. 

Bądź szczęśliwa, kochanie!

PODPIS



piątek, 3 kwietnia 2015

Korduleczka to jest kicia

co poznała nieco życia (jak mówi poetka*). :)

Wpadam na szybko, jeszcze nie z życzeniami, żeby pokazać Wam, jak ślicznie wygląda i oswaja się Kordulka. Kicia jest w dobrej formie, przyzwoitej komitywie z rezydentami, najbardziej uwielbia Amisię, w której łaski wciąż próbuje się wkupić. 

Kocinka obserwuje,
małpuje,
naśladuje, 
uczy się...
Gapi. 
Podgląda. 
Zapuszcza żurawia.
Śliczności się, piękni, zachwyca!
Oczami się okrągli wielkimi!
Po schodach czmycha,
pod stołem leżakuje i zdjęciuje.
Stefci się nie narażać stara. 
Pakt o nieagresji respektuje, 
i przed rządzącymi się spokojem popisuje. 
Krok milowy robi! Do dziewczyn na łóżko wskakuje 
(wczorajsze to zdjęcia wieczorne!),
szybko ucieka, a potem ten wyczyn powtarza, by...
w łeb dostać od Stefci i iść jak niepyszna... :(
Raźniej blisko Amisi przebywa, 
a najraźniej wieczko po lodach z nią wylizuje.
I pierwszy raz na Łysą z bliska zerka (a zdjęcia są z wczoraj wieczorem)!
Plamką na nosie czaruje. Jak MM. :)
I domu z nadzieją wypatruje...

Kordula szuka ludzi, który po prostu pozwolą jej oswajać się dalej.
To proste, z każdym dniem będzie lepiej.
Na razie trzeba tylko zaakceptować fakt, że kotka nie daje się wciąż dotykać,
jednak w moim odczuciu to kwestia dni u mnie,
natomiast w nowym domu kilku tygodni - zawsze trzeba dać kotu czas. 

Komu, komu taką ślicznotkę? Wysterylizowana, zaszczepiona, odrobaczona, wstępnie zadomowiona,  odkarmiona i odchuchana. Będzie radością i przyjaciółką. Kordula - serduszko. Komu brakuje serca na co dzień?

PODPIS

*Wierszyk od Luny dla Kordi:

Korduleczka to jest kicia
Co poznała nieco życia.
Teraz siedzi w pokoiku, 
skacze po stołku i stoliku.
Nieco nerwy ją ponoszą,
Oczy o swobodę proszą.
Ona nie rozumie, nie wie
Że tu dobrze jej jak w niebie.
Oby spokój odnalazła,
By obawa z niej wylazła.
Bo to kotek kolankowy,
Będzie kiedyś i mruczankowy.
Tego wszyscy Ci życzymy
I do serc naszych tulimy.

****

Wiadomość od Loony:

Dziękuję Wam wszystkim, tym, którzy głosowali za i przeciw. Muszę to jeszcze raz powtórzyć, teraz wiem z własnego doświadczenia, jak bardzo jest potrzebna pomoc, przede wszystkim ta pierwsza. 
Wiem też, że kiedy stanę na nogi, to wrócę do swoich działań i będę pomagać. To wszystko, co się stało, tłumaczę sobie tym, że musiałam poznać, jak to wygląda od strony potrzebującego. I naprawdę rozumiem tych wszystkich, którzy są w jakiś sposób doświadczeni przez los.

Całe pieniądze ze Skarpety zostaną wydane na moje dwa kociaki. Cleo potrzebuje w tej chwili lekarstw, jest w stanie stresowym. Kiedy jeszcze w mieszkaniu brałam ją na ręce z kąta, w którym się schowała... posiusiała się ze stresu. Ona przeżyła pożar bardzo... Tolek natomiast jest spokojny, ale ta moja kochana znajda potrzebuje specjalnej karmy, ponieważ ma alergię skórną. I jeszcze kuweta - dziękuję bardzo za wsparcie, ta kwota pomoże nam przywrócić "koci domek".

Bardzo serdecznie Was pozdrawiam, dziękuję i przesyłam ciepłe uściski od nas i od naszych czarnych kociaków. :) 



środa, 25 marca 2015

Galeria "Dla Zosi".

Kochana Zosiu, Twoja Mamusia napisała mi (na ślicznej kartce z balonikami, którą dla mnie wybrałaś i którą jeszcze będę się tu chwalić), że lubisz oglądać zdjęcia Zza Moich Drzwi, z naszymi zwierzakami stałymi i tymi, które mieszkają tu tymczasowo. Dziś mam więc dla Ciebie niespodziankę - podziękowanie za przemiły prezent w postaci książeczki (którą też jeszcze będę się chwalić). Tą niespodzianką jest bardzo duuuużo zdjęć i mam nadzieję, a nawet wiem, że oglądniesz je z przyjemnością. Wszystkie one są zrobione w ciągu ostatnich dni.

Zapraszam do galerii "Dla Zosi".

Niechaj mnie Zosia o wiersze nie prosi,
wierszy nie składam, robię tylko fotki,
a każde zdjęcie prezentem dla Zosi,
na każdym moje i nie moje kotki.
Kiedy się kota lekko potarmosi,
śpiewać zaczyna głęboką mruczankę.
Nagrać mruczenie powinnam dla Zosi,
aby co wieczór miała kołysankę,
by, zamiast wierszy, do snu Zosi grała
i relaksowo zasnąć pozwalała...

 (autorką wierszyka dla Zosi jest Anna Maria P.)

No dobrze, Wy - odwiedzający to miejsce - też możecie popatrzeć, 
choć nie wiem, czy zniesiecie tę liczbę scenek do podziwiania. :))

Galerię
 otwiera 
Amisia
 na słoneczku. :)
Czyścioszka moja kochana. 
Kolejna gwiazda: Psotka, wesoła, zwinna koteczka,  
która zaprzyjaźniła się z Amisią
i mimo że jeszcze ostrożna,
  niedająca się dotykać
od kilku dni jest już w swoim stałym domu. :)
Z niepokojem czekam na wieści od jej nowego personelu - Haliny...
Kordulka to znikająca kotka. Czasem cały dzień nie mogę jej znaleźć, tak umie się ukryć!
Wciąż jest nieufna i w popłochu zwiewa przed wyciągniętą ręką. 
Bardzo ciekawska z niej kotecza, zagląda, sonduje, obserwuje. 
Jest jak duch przemykający po domu. Nie wchodzi nikomu w paradę.
Ech, gdyby tak mogła już chować się i przemykać w swoim stałym domu...

A to Zula. Powiem szczerze, że mnie załamuje.
Wciąż patrzy bykiem, nie można się do niej zbliżyć.
Nie dajcie się zwieść zdjęciom. Na dodatek od wczoraj chora. Przeziębiła się. 

Kolejne scenki nie wymagają opisu. To zwykłe baraszkowanie Hokusa z Ami. :)




Pozorny spokój, 
niby nic się nie dzieje, i nagle...




I znowu luzik. :)

Nasze dziewczyny też się lubią. Przerwałam im plażing tarasowy wiosenny i...





Buziak. :**

Modelka Ikselka w kolejnej sesji zdjęciowej.





Hmm, kocia joga. :)
Sam wdzięk i gracja, nieprawdaż?
Kordełce raźniej w cieniu Królowej Ciotki. 
To jest właśnie zdjęcie z cyklu "nie dajcie się zwieść".
Zula niby spokojnie leży na drapaku, ale kiedy się tylko zbliżę, da... drapaka. :)
Raz, dwa, trzy, Kor-dła pa-trzy! Właśnie zmaterializowała się pod kaloryferem.
Świeżo ochrzczona Morelka. Autorką imienia jest Justyna - mama Zosi. Gratuluję! :)
Niestety Morelka jest zdecydowanie dzikim kotem, którego udomowienie to zadanie na miesiące, a może i lata.
Nie można patrzeć na jej stres. Wyleczę ją i pewnie zwrócę jej wolność. 
I na koniec scenka z wczoraj. W misce są świeżo wyprane ciuchy 
czekające na zaniesienie na piętro. :))) 




No tak, mogłabym jeszcze długo, wciąż byłoby co pokazać i o czym opowiedzieć, ale na dziś wystarczy. Tyle zdjęć, tyle scenek do skomentowania! I tak będzie problem, gdyż, zaprawdę, wiadomo nie od dziś, że za budyniowe komentarze typu "jakie ładne zdjęcia", wydzie... Wiecie sami. 

Zosieńko, pozdrawiamy Cię wszyscy gorąco i naprawdę mi miło, że lubisz tu zaglądać. 
Amisia ma dla Ciebie na koniec buziaka:



PODPIS

PS. Oczywiście zdjęcia wiele zyskują, gdy się je ogląda w powiększeniu.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...