piątek, 26 czerwca 2015

A może frytkę?

Na Kawkę amatorów brak, tymczasem kicia pokazuje, że źle ją oceniłam. Kocie towarzystwo wcale jej niestraszne, potrzebowała tylko czasu, aby poczuć się dobrze. Teraz zaczyna rozkoszować się sytym i bezpiecznym życiem. Zaczyna oddawać, co dostaje, i to wielokrotnie. Gdyby mogła to robić już w swoim domku, byłoby dla wszystkich lepiej, ale skoro nawet na przeurocze maluszki Misia i Lalę nie ma chętnych, to co się dziwić. Nastał trudny czas urlopów i sprawy adopcyjne stanęły. Niedobrze dla moich podopiecznych.

Kto ma konto na FB, już wie, że w akcie desperacji założyłam wydarzenie mające na celu dotarcie do przyszłych ludzi Misia i Laleczki. Dziękuję tym, którzy udostępniają, "polubiają", komentują. Mam nadzieję, że nie będę Was długo epatować postami na tym wydarzeniu, bo przecież te absolutne cuda muszą szybko znaleźć dom! Nie dopuszczam myśli, że mogłoby być inaczej!

Kto jeszcze mógłby pomóc poprzez uczestnictwo, tego serdecznie zapraszam. 

WYDARZENIE (link). - Miś i Lala na tropie domu. 

Dziękuję!

Skoro Kawki nie lubicie/nie możecie/nie chcecie, to może skuszę Was koreańską frytką. :)
Na ulicy w Seulu, tuż przy Insa-dong, gdzie piliśmy z Olą herbatkę (czy to było w tym, czy w innym życiu?), MójCiOn spróbował tej popularnej przekąski. 

Pan sprzedawca ma maszynkę, która nakrawa ziemniak w specjalny sposób, potem taki surowy nadziany na patyk wręcza osobie chętnej i ta rozwija go tak, że tworzy się z niego długa spiralka, którą pan sprzedawca moczy w lekkim, à la naleśnikowym cieście i opieka na gorącym oleju. 
Na koniec obtacza w przyprawach. Pamięć mam dobrą, ale krótką, więc nie pamiętam już, co to było. Wiem, że miało słodki posmak. 





Tak to się odbywa:


Bardzo miłej soboty Wam życzę, a kociakom TEGO telefonu, a w nim głosu, który mówi: dzień dobry, zobaczyliśmy Misia i Lalę na fejsie i zakochaliśmy się w nich! 

PODPIS

WYDARZENIE (link).


30 komentarzy:

  1. Masz rację Gosianko, zaczynają się wakacje, ludziska wyjeżdżają, nie chcą robić sobie kłopotu.
    Nawet nie chcę myśleć ile zwierząt porzucą , brak słów. Wierzę mocno, że znajdą się dobrzy ludzie dla maluchów i Kawki - trzymam mocno kciuki.
    Serdecznie pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja trzymam mocno kciuki za kociaki cudaki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że się im uda. Niestety mój kontakt nie wypalił, a szkoda bo Kawka miałby spokojny dom.

    OdpowiedzUsuń
  4. Punkt robienia takich frytek widziałam we Wrocławiu w poprzednie wakacje . Bardzo dekoracyjnie wyglądają ,ale jak smakują nie wiem ,nie jadłam :)
    Kiciulom życzę fajnego domu jak najprędzej :)) Udostępniałam na FB ,tylko że ja tam mam niewielu znajomych.
    A sobota niech nam będzie miła :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czemu się nie przyjęło skoro to taki fajny pomysł, a frytka tak zrobiona to pyszności. :)

      Usuń
  5. Frytka świetna.A koteczki przyjdzie swój czas.Pralkę zasiliłam.Pozdrawiam też Panterę,coś mam z komputerem i nie mogę u Pantery od trzech dni wysłać komentarza.dziś u mnie w sklepie była pani,która adoptowała kotka jednego z tych pod Oławy.z tych kartonów.Dobrze są dobrzy ludzie. Gosia z Jelcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że spotkałaś taką osobę :)
      Ciekawe co dalej z tą sprawą.

      Usuń
  6. Te frytki są pyszne :) objadaliśmy się tym rok temu nad naszym morzem ;) - funkcjonuje to pod nazwą zakręcony ziemniak. :) A we Wrocławiu nie widziałam. W ogóle chyba z rok na rok coraz mniej zostaje w mieście budek z jedzeniem, a przybywa restauracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie widziałam we Wrocławiu. Te z posta są z Seulu.
      Tam kwitnie handel jedzeniem na ulicy. Za grosze i pysznie.

      Usuń
  7. Myślę, że na Kawkę przyjdzie czas jakoś pod koniec wakacji, teraz faktycznie ciężko z tym bo urlopy, kierunek niestety bardziej do wywalania zwierzaków niż adoptowania. Tragiczne to.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bedzie dobrze, Gosiu, zobaczysz, pare dni i kotki pojada do nowego domku. Kawka tez :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiunia, wakacje to marny okres na znajdowanie chętnych do adopcji- to czas, gdy przybywa bezpańskich zwierząt. Na naszym osiedlu w każde wakacje, z regularnością godną lepszej sprawy, błąkają się porzucone psy a i kotów przybywa.
    Miałam taki przyrządzik do krojenia ogórków , ale był marny jakościowo, bo po kilku miesiącach zardzewiał.
    Wg mnie tak pokrojony ziemniak lub ogórek wygląda bardzo efektownie. Frytka w cieście? Na słodko? Ciekawostka.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze jednak jakoś się uda mimo tego sezonu urlopowego. Moze cześć osób już była na urlopie. Jak ja.
      Takie urządzenie muszę sobie kupić, tylko nie mam az tak długiej patelni, i co tu począć? :)

      Usuń
    2. Może w tzw. "gęsiarce", czyli brytfance do pieczenia gęsi zmieściłyby się. A ja się takiej właśnie kilka lat temu pozbyłam.:(

      Usuń
  10. Bardzo fajny pomysł na frytki. Dzieki że pokazałaś. Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ prosze! Miło mi, że spodobało ci się. :)

      Usuń
  11. Smakowałaby mi taka frytka :) mam słabość do ziemniaków. Jutro na obiad będą domowe frytki :)
    Ja też czekam na TEN telefon ws. wynajmu mojego mieszkania.
    Niech nasze czytanie będzie już krótkie! Może określmy konkretny termin, bo krótkie to wiesz... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin? Dobry pomysł. Do przyszłego piątku! Wtedy poprosiłam, aby zadzwoniła do mnie pani, która chce tylko jednego kotka, a tak strasznie mi żal byłoby je rozdzielić...

      Usuń
    2. Do piątku dzieciaki będą miały dom, a mój dom będzie miał mieszkańców :D
      Do piątku 4.07 :)

      Usuń
  12. Gosiu, dziewczyny, Kwiaciarenka już pierze:))))))
    Lećcie przeczytać ten radosny nowy wpis! Łza i mnie się w oku zakręciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dzięki, Dora, za informację. :) Super! Bardzo się cieszę i jestem dumna z moich czytelników. :)

      Usuń
  13. I jeszcze na temat frytki, wygląda pięknie i spróbowałabym,może gdzieś wypatrzę,będę szukać !:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże.. takie rzeczy przed śniadaniem! Wygląda smakowicie,aż sprobuje zrobić w domu.
    Pytałam na fb i nie moge sie dokopać wpisu pod którym pytałam. Jakie rejony interesuja Kawkę? Gdzie ten wymarzony dom ma być?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawka mówi, że z dojazdem do Afryki, Azji czy Ameryki może mieć pewien problem, dlatego preferuje Europę, a najbardziej Polskę. Dojazd się zorganizuje. Zawiezie ją tymczasowy personel, firma Transkot (czyli Agnieszka Asseng i jej mąż, którzy już nieraz wozili koty Zza Moich Drzwi), albo inna koleżanka blogowa. Tak więc Kawka mówi, że oczekuje propozycji. :)

      Usuń
  15. Udostępnione na FB na stronie Koty Nasza Pasja - około 8000 kocich fanów, oby pomogło :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...