czwartek, 6 grudnia 2012

U Poznańskiego, ciasto i odpowiedzi część 2.

Dzień dobry! :)

W sobotę znów byłam w Poznaniu u syna. Nie przepadam za jazdą samochodem na trasie, tym razem jednak jechało mi się świetnie. Towarzyszyła mi radiowa Trójka, odkrywana na nowo dzięki dobrej wróżce, którą spotkałam na swojej drodze, a lekka mgiełka wyczarowywała na polach bajkowe obrazki.




Nie mogłam jechać oczywiście z pustymi rękami, więc oprócz różnych wiktuałów miałam w torbie Torta crema e amarena, czyli półkruchy placek z kremem budyniowym i wiśniami w syropie - mówię Wam, jakie to dobre! Polecam ten przepis z Kuchni pod Wulkanem.


W Poznaniu czas minął stanowczo za szybko (dlatego, Miśko, nawet nie myślałam o jakimś blogowym spotkaniu).


Udało nam się tylko skorzystać z promocji w Jysku na firaneczki makarony i zaliczyć w kinie "Atlas chmur" (filmu nie polecam, firaneczki wyglądają super) i trzeba było wracać.





W domku obowiązki głównego kociego personelu wziął na siebie MójCiOn, który świetnie dał sobie radę jako wydawacz kotów do nowych domów (Filonka) oraz kocia niańka i zabawiacz łaciatki. Ta koteczka jest już u mnie tak długo, że trzeba jej będzie wymyślić robocze imię...  Odpowiedniego domku jak na razie brak, choć coś się rysuje na horyzoncie...



*********************************************************************************

Kolejna seria odpowiedzi. Tym razem od Viki, która poszła po bandzie. Jej pytania mają swój ciężar, oj mają!

1. Jakie jest Twoje największe marzenie? 
Constans. Niech będzie, jak jest. Niemożliwe? Cóż. To w końcu tylko marzenie.
2. Co lubisz w sobie najbardziej?
Że po wielu, wielu latach już choć trochę się lubię.
3. Jaki owoc ma dla Ciebie podtekst erotyczny?
Gruszka. Kojarzy mi się z kobiecymi kształtami :)
4. Jakie by było Twoje ostatnie życzenie, gdybyś je usłyszała właśnie teraz?
Zobaczyć morze – to moja pierwsza myśl. :)
5. Jakie jest Twoje popisowe danie?
Myślałam nad tym pytaniem cały dzień! Jak to, nie mam popisowego dania? Doszłam do wniosku, że sprawia mi największą radość i satysfakcję improwizacja w kuchni, jak coś wymyślę, zamieszam, tworzę, czaruję i potem jest zachwyt mojej rodziny. To moje popisowe danie. :)
6. Z czego jesteś dumna?
Z wielu rzeczy, najbardziej jednak z moich synów i z MójCiJego, jak np. napisze recenzję albo jak mnie wesprze tak, jak zrobił to ostatnio. :-)
7. Ilu masz przyjaciół takich na śmierć i życie?
Na śmierć i życie? Nie, nie chciałabym się o tym przekonać! Wiesz, boleśnie doświadczyłam, jak niewiele znaczą takie deklaracje. Na śmierć i życie to tylko ja sama jestem swoim przyjacielem (jak uda mi się spacyfikować wroga we mnie! :-))
8. W jakim kraju chciałabyś zamieszkać?
W Polsce, a jeśli ma to być obcy kraj, to we Włoszech.
9. Wolisz książki czy filmy?
Książki, choć niełatwo mi się już zachwycić, wymagająca się zrobiłam na stare lata. Filmy też bardzo lubię, cieszę się z każdego znalezionego wartościowego, przesyconego emocjami obrazu jak ze skarbu. :)
10. Wierzysz w duchy?
Nie.

Co sądzicie o tej przyjaźni na śmierć i życie? Istnieje?

PODPIS

96 komentarzy:

  1. Kurcze, nie wiem jak to z tą przyjaźnią. Mam kilka naprawde bliskich osób, na które mogę liczyć, ale czy na śmierć i życie? Chyba troszkę ostrożna jestem w tego typu deklaracjach :)

    Aniu, ja trójki słucham od lat wielu! Dziś nawet w pracy koleżanka wspomniałam o rmf-ie, a ja nie uznaję ŻADNEGO innego radia. Nie lubię tej komercji.
    Trójkę uwielbiam :) A Mann w piątkowy poranek - ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie, Alu! Jak miło. Ach! Czy to Ty wysyłasz Redaktorowi te... poezje, podpisując się jako Janek? :)

      JolkaM

      Usuń
    2. Jest Trójka, a potem długo, długo nic, a potem pozostałe rozgłośnie:)

      Usuń
    3. O to to! Viki, przybij... trójkę. :)

      J.

      Usuń
    4. Haha, to nie ja ;)
      Jak mi miło, że tylu zwolenników trójkowych jest :)
      Viki, masz rację - potem długo długo nic.
      Jak słucham piątkowej listy to tak jakoś inaczej się w domu robi - klimatyczniej? Ciężko mi to określić :)

      Usuń
    5. oo i u mnie trójka od rana:))

      Usuń
    6. Dziewczynki przybijam "trójeczkę" :)
      w tym roku napisałam o tej rozgłośni z okazji 30 urodzin Trójki

      http://vikovo.blogspot.com/2012/04/trojka.html

      Usuń
    7. uwielbiam głosy naszych redaktorków prowadzących mmmm mniód dla moich uszu;)

      Usuń
    8. Viki, a udało Ci się zdobyć ich dwuzłotówkę? Matko, co ja przeszłam, żeby znaleźć się w jej posiadaniu! :) Na prowincji, gdzie mieszkam, NBP, w którym je rozprowadzano, nie ma swojej siedziby i musiałam się mocno starać. Ale jak się już postarałam, to od razu hurtem monety do mnie przyjechały. :)

      J.

      Usuń
    9. nie buuuuu nawet nie wiedziałam, że były:(
      Ale za to uwielbiam świątecznego Karpia, co roku słucham i nawet udało mi się 2 pocztówki kupić, tylko dwie:/

      Usuń
    10. Ja nie mam dwuzłotówki. Jolka - a może chcesz odsprzedać? :D
      Viki - tak, to jest mniód :D

      Usuń
    11. Karp jest bezkonkurencyjny. A licytacje przedświąteczne pana Kuby Śmiałka Wilka Oceanicznego, ech!
      A monetę, gdybyś chciała, mogę Ci... wrzucić. :) Pewnie mieszkasz gdzieś hen, daleko ode mnie, ale jakby co, znajdziemy sposób.

      J.

      Usuń
    12. Alu, monetą Trójki służę. Wiedziałam, że się kiedyś przydadzą. :) Gdziesik na boku wymienimy się adresami. Ania zna mój adres elektroniczny.

      J.

      Usuń
    13. Mieszkam obecnie w Łodzi, czy to nie za daleko ?:)

      Usuń
    14. No tak, tyle to chyba nie dorzucę. ;) Ale cóż to jest 400 km dla Poczty Polskiej!
      J.

      Usuń
    15. to ja podaję swój adres
      vikiblog@vp.pl
      Jesteś Prawdziwą Trójkowiczką !!!
      :*

      Usuń
    16. Jolka, Ciebie z oka spuścić, a już forsę rozdajesz!! :)

      Chyba muszę sobie zasłużyć na przyjęcie do tego elitarnego klubu trójkowiczek :) Będę słuchać w pocie czoła aby zasłużyć!

      Usuń
    17. He, he, wyznaczymy Ci okres kontrolny i będziemy Cię odpytywać co wieczór z całego radiowego dnia. :)

      J.

      Usuń
    18. Boszsz... i co teraz pocznę? Muszę chyba emigrować, czy co??

      Usuń
    19. O tak, zrobimy test - kto, co kiedy, jak, no i po co! :D
      Albo może karzemy Ance odśpiewać któregoś Karpia?? :D

      Jolka toż to wspaniała wiadomość! Ja z zachodu - daleko? Blisko? Maila znajdziesz u mnie na blogu ;))

      Usuń
    20. alucha- odpisałam Ci:)
      a pomysł z Karpiem dla Anki... taaak, Ona wszak kocha zwierzęta, to i piosenka przypadnie Jej do gustu:)

      Usuń
    21. Karpia nie mogę słuchać, no sorry wszyscy, nie mogę;)U mnie dwójka (ała, nie bijcie, nie bijcie tak mocno, ała, ała;))

      Usuń
    22. Kretowata, boś Ty się dziecko w słowa nie wsłuchałaś!!!
      A żeś Kret(ciko)wata to masz wybaczone ;)

      Usuń
    23. O to to to, słowa :) a najlepsze są te mówione w tych śpiewanych karpiach :D
      Ja to nawet myślę, że Anka by jakąś zwrotkę nawet ułożyła karpiową ;)

      Usuń
    24. Anka na karpia! :)

      J.

      Usuń
    25. Ale o co, kurna, chodzi z tym karpiem?? Na karpia to ja umiem śpiewać bardzo dobrze! Już na obozach ostro ćwiczyłam, bo tak nie mam słuchu, że tylko na karpia można było mnie słuchać!

      Usuń
    26. Hahahaha, padłam :D
      Anko, słuchaj trójeczki w grudniu, a się dowiesz o co kaman z tym karpiem ;)
      I polecam Ci włączyć radio dziś od 16 ;>

      Usuń
  2. Co do przyjazni za bardzo zawiodlam sie na wielu pseudoznajomych wiec nie bardzo wierze w przyjaznie do grobowej deski


    A co do kotki jestem w niej zakochana jest taka slodka ehhhs Aniu czemu nie mieszkasz blizej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie Ty mieszkasz? I czemu tak daleko? :)

      Usuń
    2. Aniu ja mieszkam na wyspach :( więc za daleko by przyjechać po to małe cudo :(

      Usuń
    3. Naprawdę na wyspach Bergamuta? :))))
      Wiem, wiem, ale mi żal :)

      Usuń
    4. No nie dokładnie na wyspach Bergamuta :) w zjednoczonym Królestwie dokładnie ;)


      Mi też żal bo w małej się zakochałam jest cudowna :)

      Usuń
  3. Witam :)

    To się trochę po drogach nakręciłaś w sobotę. Ta trasa jest chyba taka sobie do jazdy. Kiedyś wracałam z zagramanicy ;) i jechałam przez Wrocław. Tam się przesiadałam na autobus do Poznania. I te "kilka" kilometrów jechałam tyle samo albo i dłużej niż przez całe Niemcy.

    Co do przyjaźni na zawsze. Nie mam takich przyjaciół, zatem nie wierzę w takową. W tej chwili moim najlepszym przyjacielem jest mój mąż, aczkolwiek posiadam i bliskie koleżanki. Nie są to jednak znajomości od dzieciństwa, czy wczesnej młodości.
    Lidka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz, jak ja. Mam kilka dobrych koleżanek, każdą, że tak powiem od czegoś innego, a najbardziej sobie cenię przyjaźń z mężem. Myślałam, że będę osamotniona w tym niewierzeniu w przyjaźń na śmierć i życie.

      Usuń
    2. Jak się okazuje - nie jesteś osamotniona :)
      Myślałam, że to ja jestem jakimś kuriozum ha ha ...
      L.

      Usuń
  4. Aniu, dzięki za odpowiedzi:)
    W ten sposób poznajemy się tu wszystkie coraz bardziej.
    Twoje odpowiedzi w moim odczuciu wskazują na to, co już dawniej wyczytuję z Twoich literek- jesteś kobietą spełnioną:) I bardzo Ci tego gratuluję i bardzo zazdroszczę, ale w takim pozytywnym znaczeniu- też bym tak chciała:)

    Co do przyjaciół na śmierć i życie- myślę, że mam takie dwie przyjaciółki, jedną znam od 8 lat, drugą od 3 i jesteśmy sobie bardzo bliskie. Zawsze mogę na nie liczyć i o wszystkim powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *co już od dawna wyczytuję

      Usuń
    2. Umówmy się, że jestem kobietą spełniającą się i wciąż wierzącą, że jej droga do czegoś fajnego i twórczego ją zaprowadzi. :)
      Gratuluję przyjaciółek! :)

      Usuń
  5. to są związki z wyboru i bez ślubu, dlatego są rzadkie. Można przyjaźnić się z rodziną, wtedy jest na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i życie weryfikuje takie wybory, czasem długo to trwa i potem bardziej boli, ale i tak uważam, że warto się angażować, warto ufać.

      Usuń
  6. Życiowy partner może być takim przyjacielem, parę takich par poznałam :)
    A z zewnątrz...to zależy ile kto żyje, ale też się zdarza :))
    Tyle, że można to ocenić dopiero po czyjejś śmierci, bo do póki kto żyje, to zawsze może się coś skopać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Można to ocenić dopiero z perspektywy czasu, kto był "prawdziwym przyjacielem".

      Usuń
  7. Na śmierć i życie? Nie, wolę na dobre i na złe, ale to też rzadkość. Odnotowałam w życiu dwa takie przypadki; oba dzieją się do teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, czyli nie jestem osamotniona, a myślałam, że będę!

      Usuń
  8. Dzieci tez trzeba odwiedzać , nawet te duże :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to moze nie az tak, ale moje dziecko mniejsze niestety doswiadcza deklaracji i potem okropnych zawodow. I wie, z emoze polegac tak naprawde na mnie i Tatusiu. I tyle. Reszta to znajomi, blizsi dalsi etc etc. a ja tu, choc mieszkam w tym samym domu od 26 lat, nie mam przyjaciol. Za to mam w Polsce i w Australii! Ale najblizszym przyjacielem jest moj slubny.

    Gdzie te firaneczki??

    Dobrze Twojemu synusiowi, ze Mamusia odwiedza....

    Zauwazylam pewne podobienstwa miedzy nami patrzac na niektore punkty. Nie wiem czy zgadniesz ktore.

    ciasto zaraz lece ogladac (podczytuje kuchnie pod wulkanem od dawna a ciacha nie zauwazylam, pppffttt), bo wyglada zabojczo.

    co do krajobrazow to mnie takie nastrajaja nie tyle posepnie ile odliczam dni, od kiedy dni beda dluzsze (halo - to juz zaraz!!) i kiedy pojde porozmawiac z drzewami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firaneczki już dodałam, a co do reszty, to za chwilę. :)

      Usuń
    2. 3, 4 i 10 - tu nie jesteś ze mną zgodna. Zgadza się?
      Rozmawiasz z drzewami Czarownico jedna??

      Usuń
  10. Na śmierć i życie hmm chyba nie te czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze. Życie jest zbyt cenne, aby je oddawać za cokolwiek, czy kogokolwiek.

      Usuń
  11. Mam jedną i tę samą przyjaciółkę od lat przedszkolnych. Ta przyjaźń dorastała i ewoluowała razem z nami.Bywała szalona i spieniona, jak nurt rzeki. Bywała też zamarznięta jak jeziorko, w którym jest za mało wody. Była jak cicha struga, ktra kapie wspólnymi łzami. A teraz jest ogromnym, spokojnym oceanem, który łączy nasze oddalone od siebie, wiecznie stęsknione siebie przestrzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ocean nie jest najbardziej atrakcyjnym stanem z tych wymienionych przez Ciebie? Jednak by do niego dojść, trzeba przejść to wszystko, co tak pięknie napisałaś. Ocean jest na deser. W nagrodę.

      Usuń
  12. Aniu witaj w klubie trójkowiczów' ... a Mann z Dracullą to już więcej niż poezja:)
    Widoki z drogi piękne, a przyjaźń taka może gdzieś się zdarza...gdzieś daleko... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi trochę brakuje, ale już nadrabiam stracone, bo bez Trójki, lata! :)

      Usuń
  13. Oj zgadzam się z Twoim twierdzeniem dotyczącym przyjaciół na śmierć i życie,boleśnie odczułam to na własnej skórze.
    Co do radia ja bardzo lubię słuchać radiofonii, ale to takie lokalne nasze radio, chyba.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, witaj więc w kolejnym tu klubie tych, co "boleśnie odczuli". No cóż, da się przeżyć i fajnie żyć, mimo takich doświadczeń.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Oj nie lubię trasy na Poznań, ale może kiedyś doczekamy takiej drogi, że miło będzie tam jechać.
    A co do przyjaźni? Też chyba w taką trudno uwierzyć, no może z wyjątkiem Tego Jednego Jedynego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię drugą część trasy od Rawicza przez Gostyń.
      Jest spokojna i pusta.

      Usuń
  15. Różne sytuacje życiowe wyzwalają w ludziach nieobliczalne reakcje, czy też uzewnętrzniają prawdziwe ludzkie charaktery, wywlekają ukryte demony. Można znać kogoś całe życie i uważać za przyjaciela dopóki nie nadejdzie czas próby. to nie musi być sprawa życia i śmierci. Jeżeli ktoś nie jest oparciem w drobnych sprawach lub pojawiają się małe kłamstewka to jak można na kogoś liczyć, gdy świat wokół zapłonie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.Prawie zacytowałeś Biblię "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie". [Łk 16,10]

      Usuń
  16. trójeczka tak :), a przyjaźń weryfikuje życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna trójkowiczka, jak widzę. Jaka ja zacofana byłam!

      (Dzięki dobra wróżko!)

      Usuń
  17. Dziś ta droga wygląda zupełnie inaczej, cała zasypana puszystym śniegiem. Dziwię się tylko, że po drodze nie spotkałaś żadnego kociaka :) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie chciałabym się nigdy przekonać,
    czy zawierane przeze mnie przyjaźnie,
    są na śmierć i życie!

    Koteczka jest przecudna:)
    Czaruję dalej...

    OdpowiedzUsuń
  19. No zdjęcia świetne, tyle tej przestrzeni.. Zawsze to robi na mnie wrażenie, bo u nas w górskich okolicach horyzont jakby bliższy:)
    A co do przyjaźni - trzeba wierzyć, że tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Stanęłam przy drodze, bo kolory mnie zaczarowały. Szczególnie miętowy.

      Usuń
  20. Zdjecia niezwykle klimatyczne! Ale bezlitosnie przypominaja o przemijaniu.
    Przyjaciele? Nie mam. Mam wielu bliskich i serdecznych znajomych, ale nie szafuje okresleniem przyjaciel, to zupelnie inna gradacja.

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie tak wpasc do synka z wizytą, wiedziec, ze w domu gospodarz wszystkiego dopilnuje i jeszcze zdązyc do kina...a przyjazn z pewnoscią istnieje lecz zycia i smierci bym do tego nie mieszala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani ja.
      Odwiedzanie dorosłych dzieci ma swój smak. Miło popatrzeć jak sobie żyją.

      Usuń
  22. to ciasteczko pysznie wyglada..
    och co do takich pytan o przyjaz to trudno tak odpowiedziec ......- zycie, sytuacje weryfikuja przyjazn ..puste deklaracje niewiele znacza i tez sie o tym juz przekonalam....buziaki paaaa

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja wierzę w taką przyjaźń, bo takową mam u boku. Ech, nie mam kiedy a chętnie bym obejrzała "Atlas chmur". Piękne zdjęcia krajobrazowe!!!! przesyłam buziaki za to smaczne ciasteczko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atlas chmur nie przypadł mi do gustu. Film nie wzbudzający emocji. Dla mnie to spory minus.

      Usuń
  24. Zauważyliście, że Poznański jakiś taki niewyraźny ???
    Myślę, że po tym ciasteczku od mamusi od razu nabierze na wyrazistości, niczym po Rutinoscorbinie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm, a jeśli to od tego ciasteczka? ;) A może Poznański ma zwyczaj znikania jak kot z Cheshire... :)

      JolkaM

      PS. No, niech tu wpadnie Ania, zaraz zaprowadzi porządek Za Drzwiami. Bo nieźle tu sobie dziś hulamy. ;)

      Usuń
    2. Widzę, widzę! Trochę mnie nie było, bo pracować też czasem trzeba, a tu hulanki i swawole! :)
      Zapewniam Was, że Poznańskiemu wyrazistości nie brakuje, o nie!

      Usuń
    3. Oho, baczność! Wielka Siostra patrzy!

      Ale, ale, znaczy się, że teraz to jeszcze Poznański na nas tupnie? ;)

      J.

      Usuń
    4. Jolka wykrakałaś! To se pohulałyśmy... ech ;)

      Usuń
  25. Przyjaźń na śmierć i życie... W ogóle jestem ostrożna w nazywaniu związków między ludźmi przyjaźnią. A co dopiero przyjaźnią na śmierć i życie. Zresztą wolałabym nie być zmuszona do sprawdzania.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej mi miło Ninko, że mnie odwiedzasz i komentujesz. Po tym wyznaniu czuję się wyróżniona:)

      Usuń
  26. Kocham Trójkę odkąd świadomie zaczęłam słuchać radia tzn chyba od 1982 roku.
    Najmądrzejsze radio jakie znam ze wspaniałymi ludźmi i klimatem.

    Pozrawiam :-)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedyś trójka i tylko trójka, teraz chętnie zwykła jedynka, ale raczej to o czym tam mówią, super się słucha audycji jadąc w trasę, są ciekawe, wielu rzeczy można się dowiedzieć, fajnej muzyki posłuchac ( np. etnicznej) w zwykły dzień o 15:45 jest króciutki felieton prof. Bralczyka pt "jedno słowo", super. Nie mogę na to nigdzie w necie trafić, a szkoda bo nie zawsze trafię na ten felieton. Kiedyś Miodka uważałam za guru, ale teraz uważam, że Bralczyk bije go na głowę.
    No i oczywiście dwójka i takie oto audycje: http://www.polskieradio.pl/8/196/Artykul/335140,Krystyna-Wazowna-krolowa-Szwecji

    Muzyczna sieczka i telefoniczne Qizy są okropne, albo to wkręcanie ludzi, raz może być śmiesznie, ale tak ciągle i ciągle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię słuchać radia w samochodzie. Jest tam możliwość skupienia się, w domu za wiele się dzieje, wciąż muszę przerywać, albo ściszać.
      Ja ciszę lubię najbardziej , taka jest prawda:)
      Audycją polecaną przez Ciebie wylinkowałam i posłucham w wolnej chwili. Dzięki!

      Usuń
    2. Mnemosyne, chcesz powiedzieć, że Trójka nie, bo tam telefoniczne quizy, wkręcanie ludzi i muzyczna sieczka? To chyba jakaś pomyłka... A może słuchałaś jej w momencie, kiedy nieudolnie próbował nią kierować niejaki pan Sobala.
      Nie mam też nic przeciwko panu Bralczykowi, ale i pani Katarzyna Kłosińska ze swoimi krótkimi komentarzami i odpowiedziami dla słuchaczy w sprawach językowych (przed godziną dziesiątą) sroce spod ogona nie wypadła. :)

      JolkaM

      Usuń
  28. w Poznaniu czas zawsze mija za szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Aniu ciesze sie, ze ciasto smakowalo. Jesli kiedys zrobisz z budyniem to daj mi znac jak wyszlo. Pozwole sobie wkleic link w przepisach wykorzystanych przez czytelnikow.
    Mi Poznan sie bardzo podoba. Bylam tam pare razy :-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, dam, choć myślę, że się nie sprawdzi. Zdjęcia wyszły mi do kitu, więc nie zrobiłam osobnego wpisu.
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  30. Trzecie zdjęcie ukazuje stan dróg... ;))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...