poniedziałek, 8 września 2014

Stefania Bąbel (Kiełbasa) Story

- Nie ma się co dłużej oszukiwać, co? - powiedziałam wczoraj rano do MójCiOnego.  
- Ano, nie ma - odpowiedział.

I w ten właśnie sposób Stefcia stała się oficjalnie mieszkanką domu Za Moimi Drzwiami!

Witaj w swoim domu, kochana Kiełbasko! :)

To się musiało tak skończyć. Stefa jest u nas od początku czerwca, już prawie trzy i pół miesiąca. Przywiązanie wzięło górę. Ta cudna, nieduża koteczka jest zupełnie niekłopotliwa. Powinnam raczej napisać - była niekłopotliwa, bo teraz... Dojdziemy do tego. :)

Stefka, która nosiła jeszcze wtedy imię Bąbel, zjawiła się u nas z dwójką swoich cudnych dwutygodniowych dzieci, dziewczynek  KaliMali (teraz Jaga i Iga) uratowanych przed utopieniem. Z tego, co wiem, Stefcia nigdy wcześniej swoich dzieci odchować nie mogła - wszystkie natychmiast po odkryciu przez właścicieli traciły życie. Ta cudna, mądra i spokojna kotka mieszkała w pijackiej melinie i to właśnie tam straciła z jednej strony szczęki swoje zęby. Od kopniaka, w pijanym widzie. Mimo to według moich informacji miała w rodzinie jedną życzliwą osobę, która nie dała jej zginąć z głodu. Ta osoba potem się kotki zrzekła - dla jej dobra. Brawo! Ja się bardzo ucieszyłam, bo szybko stało się dla mnie jasne, że nie będę w stanie jej tam oddać. Zdaniem byłej właścicielki kotka ma dziewięć lat. Trudno mi w to uwierzyć, wydaje się młodsza. 

Stefania była wspaniałą matką! Oddaną, spokojną, pedantyczną i, jak pamiętamy, odchowała Za Moimi Drzwiami nie tylko swoje dwie córeczki, ale także sporo podrzutków: trzy kociaki spod baraku (Figo, Fago i Kruszyna Skarpety) oraz trzy Leśniaki (Maślak, Borek i Muchomorek). W pewnym momencie miała więc pod swoimi skrzydłami 8 kociąt! Cudnie dała sobie radę. Cudnie!

Kiedy skończyła karmić, a prawie wszystkie dzieci znalazły już swoje domki, Stefa natychmiast dostała ruję, pokazując, jak wyglądało jej życie: ciąża, strata dzieci, ruja, ciąża, strata...

Tę kolej rzeczy przerwałam, poddając kotkę zabiegowi sterylizacji. Przeszła go idealnie. Na drugi dzień już czuła się super. 

Przygotowałam skróconą zdjęciową historię Stefci Kiełbaski Bąbel:

Pierwsze zdjęcie. Pamiętam, jak się bałam, czy ona ze stresu nie przestanie karmić tych maleństw.


Nie przestała.

Z powodu braku zębów Kiełbasce charakterystycznie wisi z jednej strony języczek. 


Stefcia długo miała wydęty brzuch - jak balon. W starym domu często jadła byle co, np. najtańsze psie puszki. I tak dobrze...


Cudnie przyjęła swoje adoptowane dzieci. Fago i Maślak. 





Bardzo powoli schodziła na pokoje, gdy w końcu już mogła. 

To strachliwa koteczka, Rufi ją przerażał, ale nie trwało to długo.

Tu widać, że kotka ma ruję. Okropnie się męczyła. Jednocześnie próbowała się wkupić w łaski Amisi,
którą wcześniej przecież sama pogoniła, gdzie pieprz rośnie!




Do ogródka owszem, ale najpierw tylko na pierwszy stopień schodów.
Teraz już schodzi niżej.


Ulubione miejsce: na szkatułce, na oknie, na słoneczku.
Na kolanach u babci. :)
Wituś nadział się na gniew Stefy. Koniec z tymi dzieciorami! Nno!

Pisałam, że kotka była niekłopotliwa, ale zmieniła się. No właśnie! Jaka jest teraz?

To koleżanka Amisi, z którą bardzo chce dobrze żyć. 

To trzpiotka!

Przyjaciółka.








To szaleniec, który chce zachęcić do zabawy Janka (on jeszcze nie umie się bawić).
Stefcia musi się bawić sama, co chętnie czyni.
MójCiOn mówi, że mamy w domu dziewięcioletniego kociaka! Stefcia nie chce być na rączkach, pieszczoty jej nie w głowie. Ona chce się bawić! Chce szaleć z wędką po łóżku, chce szeleścić tunelem, chce napadać na Rufiego i Hokusa oraz...



uwielbia gonitwy! Nie ona jedna. Za Moimi Drzwiami byli już tacy zawodnicy. Pamiętacie? 


video


Miłego dnia! 

PS. Jutro o Janku. Próby pisania nie o kotach spełzły na niczym. Piszę o tym, co mi gra w sercu, a grają mi, oczywiście, koty. :) Może dojdzie do skutku późnowrześniowy wyjazd nad morze, to będę miała inne tematy. Np. wizytę w magicznym domu Joli

PODPIS


87 komentarzy:

  1. Wzruszenia od samego rana! I nadal jakos nie rozumiem, dlaczego Stefa mialaby przestac byc nieklopotliwa? Przeciez to uosobienia dobrej energii, bezproblemowosci i przylepnosci.
    Znow potwierdzaja sie moje teorie, ze dla Waszych tymczasow znajdujecie zawsze najlepsze domy. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, udalo mi sie pudlo!!! Rzadkosc. :)

      Usuń
    2. Kłopotliwa, bo wyobraź sobie chcesz sobie pomiziać swojego kota, a jemu w głowie tylko zabawy, gonitwy i szaleństwa! :))
      Radość życia w czystej postaci! :))

      Gratuluje pudla, buziaki. :)

      Usuń
    3. Ale za to jak sobie możesz fajnie pobiegać :)

      Usuń
    4. Czajnik tak ma. Każde wyciągnięcie ręki jest zaproszeniem do szaleńczej zabawy.
      StefciaKiełbuniaŚliczności. Popłakałam się i pośmiałam - jak to za Twoimi Drzwiami.

      Usuń
    5. Aha, no nie, że niby tylko ryczałam. NIE ! Pękałam ze śmiechu, jak widziałam migające piętki w papućkach :)

      Usuń
    6. Papucie z Jyska, takie dla gości miały być, ale się uczepiłam i już prawie je zabiłam. Długiego życia to one nie mają :)

      Usuń
  2. Taka niespodzianka od rana-Twój post i to o Kotach!:)
    Dzielna Kiełbaska!Ona sobie bardzo zasłużyła na Wasz domu:)
    No i oczy mi się spociły ale to chyba dlatego,że u mnie pada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno z powodu deszczu, Orko. Pozdrowionka :)

      Usuń
  3. Gosianko podziwiam Was z całego serca, za to co robicie. Nawet sobie nie wyobrażam jak trudno być musi rozstawać się z tymczaskami, które tak lgną do serca. Ja bym chciała mieć je wszystkie.
    Kiełbaska będzie mieć dobre życie. W jej imieniu dziękuję Ci Gosianko, za to że jesteś-jesteście :-).
    P.S. U mnie nie pada, a też mam spocone oczy-pewnie z wysiłku od klikania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. :) Nie ma co podziwiać domu tymczasowego, że staje się domem stałym. To tak jakby podziwiać cukiernika, że zjada swoje torty.
      :)

      Usuń
    2. Ale ile ma z tych tortów radości. I wcale nie patrzy na to, że mu (temu cukierniku) że mu trochę doopa rośnie :)

      Usuń
    3. Trochę?? Trochę?? Nie wiesz co mówisz, kobieto!

      Usuń
  4. Dzień dobry Wszystkim mieszkańcom :) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Was za to. Tysiac buziakow dla Stefy:):):):) I oczywiscie cudnej Amisi:):):)A z L

    OdpowiedzUsuń
  6. No to pogratuluj ode mnie Stefci, że znalazła najwspanialszy dom pod słońcem! :D
    Może Stefcia musiała zostać żeby pomagać innym kotom dochodzić do siebie, po różnych przejściach a dzikusom się aklimatyzować? Ja w każdym razie ciesze się z jej szczęścia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem tego pewna, raczej będzie ich ustawiać, bo to kotka która umie trzymać porządek, raczej dominująca niż uległa. Pamiętasz, że wychowała sobie i Amisię i Kajtusia:)

      Usuń
  7. Stefcia jest teraz po prostu szczęśliwa! musi nadrobić stracone lata, bez zabawy! A jak czytam Twoje słowa, to jakoś inaczej patrzę na świat...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę i już teraz wiem po kim ko-córeczki mają niespożytą energię, żywiołowy temperament i niegasnącą nigdy chęć do zabawy :) Dobre geny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, Aniu, poproszę o zdjęcia i wieści o ślicznotach. :)

      Usuń
  9. Zaczynamy tydzień od uśmiechu i wzruszeń - oby taki był cały!!! Stefcia ma szczęście, nareszcie będzie miała dobry dom. A Amisia pięknie się prezentuje - kochana ślicznotka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie! jak miło czytać takie posty, zdjęcia świetne, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na początek tygodnia taki radosny post, też mam ścisk w gardle ze wzruszenia :))
    Dziękuję Gosiu i wielkie dzięki za czułość TCO dla Stefci :))
    Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, bo ślęczałam nad nimi z godzinę. Gdybym dała jak leci byłoby ich 70 i wtedy post byłby kapkę za długi, wolałam więc porobić kolaże, a potem się złościłam, że to takie pracochłonne. Z drugiej jednak strony co powspominałam to moje!

      Usuń
  12. Kochana Stefcia :))) Zasłużyła sobie na takie najlepsze życie pod słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby pożyła sobie w zdrowiu i spokoju, zasłużyła na to, lekko nie miała.

      Usuń
  13. Kochana koteczka serce rośnie gdy się widzi tyle dobra dla kotków.
    Gosiu a ja od lecę nad morze Północne z córunią jutro, nie będę się odzywać przez jakiś czas, tylko informuję gdybyś czasem pomyślała o mnie :))). Ale serdeczne myśli do Ciebie płyną i do Twoich wielkich małych radości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, wiem, że ejstem nam życzliwa i bez Twoich usprawiedliwień. Jedź i baw się dobrze, kochana.

      Usuń
  14. ...Oj widzę Gosianko, że masz kota na punkcie kotów. Pisz, pisz bo fajnie patrzeć na Stefcię a i na Ciebie jak biegasz. Mam pytanko, czy Ty się boisz myszy, że tak uciekasz? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! słuszna uwaga, Gosia ma kota na punkcie kotów, chociaż za moich czasów uczona nas, ze to Ala ma kota ;)
      Gosiu, wydziedziczaj mnie ino chyża, bo Cię kocham i jesteś naj, naj najsuperowska na świecie :)
      i TCO też!
      Stefcia zasłużyła na Was, bo jest super kocią mamą, tak ja Ty !
      a, i ma tak na imię jak moja babcia :)

      Usuń
    2. Wydziedziczam! Tym razem już przegięłaś, Vikuś!

      3XL, ja się nie boję myszy, ja je podziwiam!

      Usuń
  15. śliczna i szczęśliwa Stefcia)) i Wy tacy kochani... pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. +Dzień dobry dla Ciebie Gosiu! Wsopaniałe zdęcia,a kotki na krzesłach ,no bomba, paniusie dwie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? tak miło na nie popatrzeć. Ślicznoty koleżanki, właściwie teraz jak siostry. :)

      Usuń
  17. Do Stefci chyba dotarło, że ma najlepszy dom pod słońcem i szaleje ze szczęścia a my razem z nią.

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest faktycznie fantastyczna koteczka. Będzie miała u was najlepiej jak się da i myślę że się na swój koci sposób na pewno odwdzięczy. A jak Ci koty w duszy grają to pisz o nich bo o kotach nigdy dośc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona już się odwdzięczyła. No i masz rację nie umiem pisać na siłę o czymś co mnie w danej chwili nie zajmuje, zresztą dlaczego miałabym to robić. Ja tu rządzę. :)

      Usuń
  19. o rany, jaki szczęśliwy kot! a to się Kayron zdziwi, jak wróci, hehe, choć z drugiej strony - chyba powinien już wiedzieć, ze jego łysi są zdolni do wszystkiego :) Stefcia podobna do naszej Kitki :)
    a jak tylko zobaczyłam tarasowe zdjęcia, od razu miałam przed oczami koty moich rodziców - też zajmują dwa fotele na balkonie i wyglądają jak kuracjusze w Ciechocinku. Na dodatek potrafią tak długo wpatrywać się w człowieka, który nieopatrznie zajmie któryś z ICH foteli, że nie ma szans, trzeba zejść ;-)))) "siedziała na balkonie, ale KOT CHCIAŁ NA FOTEL, to musiałam zejść" - powiedziała kiedyś przez telefon moja mama ;-)))
    usciski! jestem codziennie, trzymam kciuki!
    a jestem, bo nie tylko czekam na dobre wieści o Kajtusiu, ale też lubię pobyć w takim gronie życzliwych, dobrych ludzi; wraca mi wiara w ludzia i takie tam, wiecie.
    no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajtuś zna Stefę, ona jest u nas już ponad 3 miesiące, a jego nie ma miesiąc. Dziś mija. :((

      Usuń
    2. Znam to spojrzenia, o którym piszesz. Często jest tak, że jak są goście to koty patrzą z wyrzutem, że oni siedzą na ICH FOTELACH! :)

      Usuń
  20. To bardzo piękne, że Stefcia zostaje :)... A bieganie pamiętam :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegałam tak z Wisią, Goplanką, Hokusem, Trójkowiczami... Może jeszcze z kimś, nie pamiętam.

      Usuń
  21. Bezmięsni Kiełbaskę pod dachem mają ;)))
    Co za wspaniała przemiana! Serce się raduje :)

    Co do weekendowych postów - czekam na wieści tego tygodnia. Niech nadchodzą!

    Dobrego tygodnia :*

    OdpowiedzUsuń
  22. O jesu, ryczę ze wzruszenia. Wiesz, że kocham Stefcię, i dziś dla mnie, jest właśnie jest TO : RADOŚĆ PRZEZ ŁZY ! I życzę Ci Gosiu, i nam wszystkim, takiej radości jeszcze w tym tygodniu !
    O matko, jak się cieszę :))))

    pees. (spodziewałam się tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jeszcze patrzę na zdjęcia, Jaka Ona szczęśliwa o objęciach TCO, rozluźniona - ani drgnie, całkiem poddana pieszczotom. I jakie minki ma cudne :)))) Normalnie szczęśliwość z każdego zdjęcia wylata !

      Usuń
    2. Oj, troszkę się odsuwa! Mówi: zostaw mnie, łysy, nie całuj tylko baw się ze mną! ;)

      Usuń
  23. Będzie miała dobrze kochana Stefcia. I pewnie odwdzięczy się miłością.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to robi. Jest kochana, grzeczna i niekłopotliwa. MCO zabrał ją na wieś, ale bardzo płakała za domem, więc nie będę jej tego robić i znów ją komuś oddawać. Nie mogę.

      Usuń
  24. Stefcia ma wielkie szczęście ale i Amisi przyda się przyjaciółka. Te Twoje papućki rozczulające rzeczywiście :-)
    Dom tymczasowy nie może czasem sobie stać się stałym? Gdzie jest tak powiedziane? Kto bogatemu zabroni? :-D Pokaż mi palcem a ja już się z nim załatwię.
    To są dobre wieści, czekam na jeszcze lepsze.
    Ściskam Was oboje, jesteście tak dobrymi ludźmi że mam nadzieję, że ja sama przez to stanę się lepsza... Jakoś tak przez komputerową osmozę albo co :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, to się robi niebezpieczne. Każdy kot więcej to więcej problemów z relacjami między nimi i z wprowadzaniem kolejnych tymczasów. O tym musimy myśleć. Chciałoby się też pożyć poza tym, a dzieci z domu już poszły i kto ma się banda opiekować? :(

      Usuń
  25. A pamiętamy, pamiętamy, tylko że wtedy w rajstopkach się śmigało :-)))
    Cieszę się niezmiernie, Stefania musi nadrobić wszystkie zabawowe zaległości. No to teraz mas w domu dwa trzpioty, bo Hokus chyba jeszcze nie wydoroślał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hokus już zmienił się bardzo od kiedy wychodzi na dwór. Jest statecznym młodzieńcem. Nie bawi się juz z nami...

      Usuń
  26. he he he, pardon, hre hre hre, będzie musiał Personel schudnąć od tego ganiania :D
    dzięki Wam Stefcia odzyskała swoje dzieciństwo. i pewnie po raz pierwszy w życiu jest szczęśliwa (chlip, chlip, chlip)
    ale muszę Cię zmartwić ;) z tym ganianiem, szalonymi zabawami to jest tak, że niektórym kotkom nie przechodzi do późnej starości :) mam w domu taki egzemplarz. Luna, co najmniej 16-letnia kotka (czyli na ludzkie co najmniej 80-latka) nic nie robi sobie ze swojego wieku i gania jak szalona. w środku nocy przynosi mi do łóżka swoją ulubioną zabawkę, żeby się z nią pobawić. brzmi niegroźnie? taa.. tylko że ta zabawka jest uwiązana do wędki, i kiedy trzymając ją w pysku wędruje z nią przez całe mieszkanie, to ciągnąca się za nią wędka obija się po drodze o wszystkie meble i framugi. rumor jest taki, że zrywam się na równe nogi z najgłębszego snu. teraz już staram się pamiętać, żeby zabawkę wieczorem chować, ale jak zapomnę.. to się nie wyśpię :)
    A Stefcia bardzo mi przypomina Lunę, bardzo :)
    dobrego życia, kocinko, trafiła ci się rodzina najlepsza z możliwych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale macie fantastyczny tunel! :)

      Usuń
    2. Może i u nas tak będzie :)

      (Ja chowam wędki bo to bardzo niebezpieczna rzecz dla kota. Ktoś ostatnio pisał o tym, że kotek się powiesił na niej... Ktoś z blogów, nie pamiętam. Straszne smutna historia. Od tej pory - chowam.)

      Buziaki Joasiu :)

      Usuń
    3. tak, czytałam. od razu zdemontowałam wędkę, która była u nas umocowana na stałe do drapaka. i bardzo pilnuję, żeby wszystkie wędki były pochowane, kiedy się nie bawimy, choć wydawałoby się, że takie wędki z bardzo rozciągliwą gumą powinny być bezpieczne. z tym zapominaniem to był taki żart. staram się nie zapominać. ani o wędkach, ani o oknach uchylnych, choć moje się bardzo nieznacznie uchylają, i też wydaje się, że są bezpieczne. ale tu sobie nie można pozwolić na błąd, bo ceną jest kocie życie.

      Usuń
    4. No właśnie, gorzej jak z dziećmi! :))

      Usuń
    5. :)
      no nie wiem, nie wiem..
      niektóre dzieci pomysłowością i temperamentem co najmniej dorównują kotom. coś wiem na ten temat :)

      Usuń
  27. Gosiu, jakże dobrą decyzję podjęliście :) Stefa da wam dużo radości swoim brykaniem i nie pozwoli zbytnio się frasować. A uczucia też okaże, niech no pojawi się odpowiednia okoliczność. Pozdrawiam. Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież już okazuje! Dotknięta zaraz mruczy, śpi ze mną, patrzy w oczy z miłością (tak, tak) :))

      Usuń
    2. ;)))))))))))))
      Joanna W.

      Usuń
  28. Stefa zasłużyła na Was, a Wy będziecie mieć jej miłość i wdzięczność. Widocznie tak miało być.
    Ściskam Was mocno, bardzo wzruszona

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana Stefunia, cieszę się, że nie muszę się z nią rozstawać i łamać sobie serca (i jej)!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ona taka pumowata jest. I madrze jej ze slipek patrzy;)
    Mamy podobne schody , nasza kocica uwielbia na owych sopniach lezec i lapac przechodzacych za nogi.A tez juz niemloda. Usciski Gosiu:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Odpowiedzi
    1. mateńka Stefeńka.. śliczne :))
      JolkoM, a Talibia to sobie na jakieś dłuższe wywczasy pojechała, czy co?

      Usuń
  32. I gromadka domowników powiększa się :). Stefcia ma wielkie szczęście. W końcu, po tylu latach tkwienia w piekle, trafiła do raju. I może pozwolić sobie na beztroskę i poczucie bezpieczeństwa, więc odezwał się w niej koci dzieciaczek. Jak Kayronek wróci do domu, to zdziwi się.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. zawsze jestem, choć rzadko przy komputerze. i myślę bardzo mocno o kajtusiu. teraz też przed czasem się melduję.
    a jeśli chodzi o kociambry, to mój brat jadł dziś śniadanie w kuchni, bo mu nasz domowy filip nie pozwolił mu usiąść na żadnym fotelu.
    a stefcia....cudownie:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Stefcia po latach beznadziejnego życia znalazła najlepszy dom, Wasz. Nie mogę napatrzeć się na jej zdjęcia. Z jaką ona troską patrzy na swoje przybrane dzieci. :) Może ona już taka zabawowa zostanie. Ja też mam w domu 11 letniego kociaka.
    JoannaK

    OdpowiedzUsuń
  35. "Nie ma się co dłużej oszukiwać, co? - Ano, nie ma." :) i wszystko w temacie, bo ja nie jestem zaskoczona, nic a nic :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Gosiu, razem z MCO jestescie niesamowicie niesamowici, a Stefcia jak to kot odwdziecza sie samą milością :)
    Łomatko, ale to słodkie, ale co zrobic jak nie może być inaczej. :))))

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiadoma rzecz ,że to ty decydujesz o tematach na swoim blogu . Tylko swego czasu deklarowałaś ,że będziesz poruszać różnorodne tematy i broniłaś się przed określeniem kociego blogu . Po zniknięciu Kajtka w niektórych twoich wypowiedziach wyczułam zmęczenie tym tematem . Jak widać to koty są w tej chwili w twoim życiu najważniejsze ,no i fajnie . I tak będe do ciebie zaglądać , a co !!!! Lubię koty i takie inne stwory , tylko nie zawsze potrafie komentować takie tematy ,po prostu zachwycam sie w milczeniu :)))))
    Stefcia sprytna jest ,wygrała :)))))

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale tam u Was pięknie. A jak sie udaje utrzymać tak piękny porządek przy takiej ilości zwierząt?

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...