niedziela, 4 marca 2012

Uch, znowu ten rosół!

Pewnie każda miłośniczka gotowania ma swój ulubiony przepis na rosół i pewnie każda ma jakąś tajemnicę, a to dodatkowy składnik, a to sposób gotowania, który czyni jej właśnie rosół wyjątkowym. 

Ja wciąż szukam.  Oczywiście mam swoje metody. Mięso zalewam zimną wodą, lekko solę, przyprawiam wstępnie i najpierw gotuję na bardzo małym ogniu przez 2 godziny, zanim dodam warzywa. Gotuję je potem jeszcze przez ok. godzinę. Resztę zwyczajowych przypraw: listki laurowe, ziele angielskie, pieprz w ziarnach i ząbek czosnku, albo nawet dwa, dodaję tak na pół godziny przed końcem gotowania. Uwielbiam na wiosnę wrzucić do gotującego się rosołu parę listków maggi, lubczyku, który rośnie na działce u mojego Taty. 


Tym razem ugotowałam go wielki gar aż z czterech rodzajów mięsa, dałam skrzydła kacze,  kurczaka,  pręgę i szyję z indyka. Pachniało pięknie. Zapach rosołu kojarzy mi się z niedzielą w domu rodzinnym. To była taka świecka tradycja,
w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, pewnie nie tylko u mnie, że w niedzielę obowiązkowo był rosół. Nie lubiłam go wtedy. Moje powiedzonko "uch, znowu ten rosół!" weszło do rodzinnego slangu. Teraz jest wręcz przeciwnie.




Do tego mojego rosołku zrobiłam omlet z parmezanem zgapiony z genialnego bloga kuchnia pod wulkanem, który podziwiam od bardzo dawna, zrobiony z 4 jajek, 4 łyżek mąki pszennej, 7 łyżek drobno zmielonego parmezanu, 40 g płynnego masła, doprawiony solą, pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej, usmażony na teflonowej patelni pod przykryciem, na małym ogniu. 
Pokroiłam go w kosteczkę i wraz z pokrojoną marchewką  dodałam do rosołu. Posypałam go zmielonym parmezanem i zieloną pietruszką. Uważam, że to rewelacja!  MójCiOn, który nie przepada za omletami w ogóle, wolałby z makaronem. :-) 
Czemu mężczyźni nie lubią omletów? :-)
Resztę rosołu podzieliłam na litrowe porcje i zamroziłam. Będzie świetną bazą pod błyskawiczne zupy-kremy. :-)

Moja ciocia gotowała rosół z dodatkiem kuropatw i to było kulinarne arcydzieło!

Ciekawa jestem Waszych indywidualnych, sekretnych sposobów gotowania rosołu...
Gotujecie odkryty czy z przykrywką?
Z jednego rodzaju mięsa czy mieszany?
Dodajecie czosnek?


28 komentarzy:

  1. ja gotuje podobnie, tyle, że na perliczce, zalewam zimną wodą i dodaję ziele angielskie i liście laurowe, jak zmięknie dodaję sól, pieprz, szczyptę gałki, marchewkę, seler naciowy i pietruszkę-korzeń, czosnek i przypaloną delikatnie główkę cebuli i goootuję, potem muszę go przecedzić, bo mój Małż nie lubi jak coś pływa (i omletów też nie lubi)-rosół musi być czysty ;) a właśnie, zainspirowałaś mnie omletem-zrobię sobie na śniadanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z powodu inspiracji a perliczkę zanotowuję, jako coś do spróbowania!

      Usuń
    2. zapomniałam dopisać, że po ugotowaniu rosołu, z perliczki robię potrawkę ze śmietaną :)

      Usuń
  2. ROSÓŁ !
    Moje ulubiona zupa :-)))
    Gotowany zupełnie inaczej niż u Ciebie,
    ale jak sama powiedziałaś każdy ma swoje sposoby.
    Gotuję tylko
    z kurczaka
    długo
    powoli
    pod przykryciem
    pieprz czarny w ziarnkach i mielony
    warzywa pod koniec gotowania
    przypalona główka cebuli
    bez czosnku
    bez liścia laurowego
    bez ziela angielskiego.
    Tylko z makaronem świderki.
    Koniecznie liść pietruszki,
    bez niego to nie rosół.
    Tak w skrócie napisałam.

    Ziele i liść kojarzy mi się bardzo z bigosem.
    Chociaż używam i do innych potraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zupełnie inaczej. Chciałabym spróbować Twojego rosołku...

      Usuń
  3. też tylko z kurczaka...od razu warzywa....mały kawałeczek kapusty...duzo marchwi ,zwiazany pęczek zielonej pietruchy.....przypalana cebula....bez czosnku...od niedawna z ziele i listkami...z maggi czyli lubczykiem tylko czasem i bardzo mało...mocny zapach i smak...moze całkowicie zmienić potrawe:))...kocham rosól i g
    otowana marchew...kiedys reagowałam podobnie....mam ogromna ochote ugotować rosól z kilku rodzajów mięs...mój mąż i przyjaciólka kochaja mój rosól:))...a nie każdy robi dobry...musi byc esencjonalny...slina mi pociekła jak zobaczyłam twój:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kurczak górą! Ciekawostka dla mnie: kapusta. Interesujące!

      Usuń
    2. dzieki temu jest lekko słodki:))

      Usuń
  4. Uwielbiam rosoły od dziecka.
    Dla mnie to najlepsza zupa na świecie.Królewska.
    Masz rację,każdy ma swoje rosołowe sposoby.
    Te ,listki maggi'to ziele lubczyka.Można je teraz kupić w doniczkach.
    Najlepszy rosół jest dla mnie z mieszanych mięs.Albo solo,ale to jest wtedy bażant,perliczka lub gołąb.
    Smacznej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha. Lubczyk. To on jest na miłość? Dzikie ptactwo w rosole - ten smak pamiętam jako doskonały. Człowiek uczy się całe życie. Jak to dobrze!;-)

      Usuń
  5. Bardzo intrygujący ten pomysł rosołu z parmezanem, ja swój gotuję na drobiu, bardzo wolno,z dużą ilościa włoszczyzny, czosnku nie dodaję, bo nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten pomysł z omletem i parmezanem jest rewelacyjny. Spróbuj! Pozdrawiam:-)

      Usuń
  6. Świetny post na temat mojego ulubionego posiłku:)
    Gotuję bardzo podobnie jak Ty, też mieszane mięsa, warzywa, przyprawy, lubczyk i czosnek też, a jeszcze 1 -2 goździki dodaję.
    Od tego czytania i pisania o rosole mam ślinotok, idę do kuchni powąchać i posmakować mojego rosołu;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rosół z mięsa mieszanego oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię rosół, szczególnie po nieprzespanych, po-balowych nocach :> ale ciii ;) piękne zdjęcia! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gotuję z mięsa chudego, zawsze bez kości, bo w kościach odkładają się różne trujące rzeczy z dostarczanego pokarmu. Zalewam zimną wodą i stawiam na malutkim ogniu, by duuuużo czasu minęło nim zacznie delikatnie parkotać.Po 3-4 godzinach dodaję włoszczyznę (bez kapusty), upieczoną cebulkę, łyżeczkę curry łagodnego, sól, 1/8 łyżeczki kurkumy i dalej na małym ogniu gotuję.Pod koniec dosalam do smaku. Na ogół robię z jednorodnego mięsa, czasem z wołowiny i udzca z indyka, czasem z samej cielęciny.Ugotowaną włoszczyznę dodaję do kotletów mielonych.Zamiast tradycyjnego makaronu robię makaron naleśnikowy- naleśniki zwijam b. ciasno gdy jeszcze gorące, po ostudzeniu kroję jak makaron, cieniutko.
    Robią się takie zabawne krążki. Jeśli nasmażę więcej naleśników (do ciasta zawsze dodaje oliwę i wodę, nie mleko i smażę bez tłuszczu), to mięso z rosołu mielę wraz z tymi warzywami rosołowymi, doprawiam na ostro i mam naleśniki z mięsem gotowanym. Można też z nich zrobić krokiety. A rosołu zawsze gotuję więcej, bo potem jest bazą do zup, bo ja nie robię zup z zasmażką, lubię takie "rosołkowate". I też zamrażam:)))
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Bardzo ciekawy sposób. Cieszę się że zamieściłam ten post. Dużo się dziś dowiem:-)

      Usuń
  10. Mniam Mniam. A oświeć mnie - gdzie można dostać takie kacze skrzydełka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u mnie nie ma z tym problemu. Są i na placyku, kiosku mięsnym i w Chacie Polskiej...

      Usuń
  11. W każdym domu rosół smakuje inaczej, ale zawsze smacznie i domowo. Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubczyk w moim rosole jest przez cały rok - zimą kupuję suszony i spora łyżeczka zawsze ląduje w garze. Oprócz tego zawsze połówka opalonej nad ogniem cebuli. Czosnek nie ląduje w tej zupie. Nigdy na kurczaku, bo tylko do tych pędzonych na hormonach i obrzydliwych paszach mam dostęp. Za to na kawałku kury rosołowej zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zawsze dodaję wołowinkę do rosołu :). Pod przykryciem, na wolnym ogniu ;). I czosnku nie daję ;).
    Bardzo smakowicie Twój wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z lanymi kluskami i drobno pokrojonym porem - białe części - wrzuconym na końcu, już bez gotowania wychodzi pyszna zupka.
    I.

    OdpowiedzUsuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...