piątek, 7 sierpnia 2015

Alzheimeroza*

Każdemu zdarza się rozkojarzyć, zapomnieć, pomylić się. Dlatego nie przejęłam się zbytnio po incydencie w ubiegły piątek. Wyszłam z domu, niosąc dwie reklamówki. W jednej były dwie za małe już na mnie bluzeczki dla koleżanki z pracy, a w drugiej worek ze śmieciami do kubła przed domem. Specyficznymi śmieciami. Bardzo specyficznymi. W worku tym była zużyta zawartość kuwety wraz ze zużytymi, oczywiście, podkładami obtentegowanymi przez Fikę. 
Zgadnijcie, którą reklamówkę wręczyłam koleżance. 

No cóż, pośmiałyśmy się z tego serdecznie i mam co opowiadać, ale inna taka sprawa wcale mnie nie rozbawiła. Odwiedzałam mamę, podjechałam jak zwykle, po czym stanęłam przed bramą domu i...

I zapomniałam, jaki to numer mieszkania! Zapomniałam to nie jest dobre słowo. Doznałam całkowitej amnezji nie tylko co do tego numeru, ale straciłam zdolność rozumienia cyfr. Patrzyłam na nie na domofonie z całkowitą bezradnością. Nic mi nie mówiły. Nic. Jak jakieś tajemne znaki, jak nieznany alfabet. 0, 7, 4, 1... Co to znaczy? Stałam tam dłuższą chwilę, aż bezradnie sięgnęłam po telefon, żeby spytać mamę, co mam zrobić. Gdy czekałam na połączenie, świadomość cyfr zaczęła mi wracać. Nacisnęłam kombinację dwóch i to była pomyłka, ale kolejny strzał był już trafiony.

Bardzo to przeżyłam. To wydarzenie i sporo innych spowodowało, że nawet zrobiłam sobie test na alzheimera. Test był prosty, tak właściwie to tylko jedno pytanie wymagało posłużenia się pamięcią krótkotrwałą, i na to pytanie nie odpowiedziałam, bo... zapomniałam! 
Dodajcie do tego, że mam spore problemy z kręgosłupem, niech więc Was nie zdziwi rozmowa, jaką odbyłam z MójCiOnym. 
Mówię do niego: 
- Najwyraźniej się kończę, zostaniesz niedługo wdowcem z trzema kotami i jednym małym psem. Ciekawe, jak ty będziesz mnie wspominał - wpadłam w zadumę. - Pewnie, że miałeś taką żonę, i ona tak bardzo lubiła kotki, pieski...
 - Nie, nie - on na to - będę mówił: miałem taką żonę... Jak też ona miała na imię... 

:)

PODPIS

* Autorką słowa tytułowego jest JolkaM.

Dodatek specjalny nr 1:


Dodatek specjalny nr 2:



105 komentarzy:

  1. W każdym razie masz dowcipnego męża :)
    A spróbuj więcej pić, odwodnienie daje czasem takie objawy, a w tej temperaturze o nie łatwo.
    Kiedyś przeżyłam coś podobnego - w krzyżówce było słowo "post" a dla mnie stało się zlepkiem liter. Myślałam intensywnie i najpierw przyszedł mi do głowy post jako wpis w blogu, a potem jako poczta po angielsku. A chodziło o znaczenie najbardziej podstawowe, czyli np powstrzymanie się od jedzenia, ale dopiero następnego dnia sobie to uświadomiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej sytuacji jeszcze sobie nie przypominam (he, he). Zapominam nazw przedmiotów, czynności, nie umiem znaleźć słów, przekręcam je, ale dotąd rozumiałam co znaczą. Musiałaś czuć się dziwnie!

      Masz rację: trzeba dużo pić, a ja o tym zapominam.
      Mąż rozbawił mnie do łez, ale co jeśli to prawda? :)

      Usuń
    2. Zdarzeń, które ostatnio wyleciały mi z pamięci nie zliczę. Zresztą to niemożliwe, bo wyleciały mi z pamięci. Idę się napić.

      Usuń
    3. A mój mąż przesolił placki ziemniaczane. Były pyszne, ale teraz chce nam się strasznie pić. Suszy jak na kacu :)

      Usuń
    4. No to czeka was obie noc sikania. :)))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ale mnie to męczy od powrotu z Korei! Już dwa miesiące!

      Usuń
  3. Gosiu, Ania M ma rację - i co do dowcipnego męża, i co do odwodnienia. Przy takich upałach trzeba bardzo dużo pić, odwodnienie powoduje groźne - choć czasem zabawne - następstwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja opisywalam tez kiedys jak pojechalam do domu z pracy i doznalam zacmienia, nie wiedzialam gdzie jestem. Ostatnio zupelnie zapomnialam kodu bankowego, tego ktory uzywam codziennie od lat. Mysle ze to stres daje o sobie znac, w polaczeniu z upalami, jak pisza poprzedniczki. Nie stresuj sie wiec bardziej, chory na Alzheimera podobno nie zauwaza swoich zapomnien :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z pinem miałam już tę historię! Stojąc pod bankomatem nie mogłam sobie przypomnieć pinu. Odeszłam w końcu licząc, że zaraz sobie przypomnę. Nie zdarzyło się to do dziś, choć minęło kilka lat! Musiałam wymienić kartę...
      Okropność!

      Usuń
    2. Ja kiedyś uparcie wpisywałam przy logowaniu się do banku numer gadu-gadu. Aż zablokowałam dostęp. I dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co robię... ;/

      Usuń
    3. I mnie się to zdarzyło. A klęłam przy tym na głupi bank!

      Usuń
    4. A przedwczoraj przebierałam się na badmintona. Zdjęłam szpilki, spodnie, bluzkę, założyłam koszulkę, skarpetki, spodnie i buty do grania. I gdy już zawiązywąłam drugiego buta coś mnie tknęło. Podnoszę się a ja na sobie mam zamiast spodenek do grania spodnie do pracy. Fajnie by mi się grało :-)))

      Usuń
  5. Gosia, witaj w klubie zdeklarowanych sklerotykow! Mnie wszystko chrzani sie jeszcze bardziej, bo dodatkowo na codzien uzywam dwoch jezykow i czesto lapie sie na tym, ze do Niemcow zaczynam gadac po polsku i nie zdaje sobie zupelnie sprawy, ze oni mnie nie rozumieja. Piszac posty po polsku, czesto zamiast C pisze Z i dopiero po ponownym czytaniu znajduje ten blad. Cos chowam i podczas tej czynnosci mysle: chowasz to tutaj, zeby nie zapomniec, a po jakims czasie zupelnie nie wiem, gdzie to wetknelam, przy pelnej swiadomosci, co sobie wtedy myslalam.
    SKS - tak sie ta choroba nazywa. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A witam, witam! Widzę, że KZS ma bardzo liczne grono! I ja bardzo często miewam tak z chowaniem czegoś. Potem za diabła nie wiem gdzie to jest, pomimo że jak Ty myślałam o tym, by zapamiętać, a jeszcze najgorsze jest to, że gdy to znajdę przypadkowo to okazuje się, że miejsce było jak najbardziej logiczne i oczywiste.
      SKS? :)

      Usuń
    2. Od dwóch lat szukam podróżnego kuferka na kosmetyki. Wcale nie był taki mały. I zielona pościel mi zginęła.

      Usuń
    3. Myślę, że kuferek jest z pościelą. :)

      Usuń
    4. Wyżłopałam prawie litr wody i czuję straszliwy przypływ bystrości. Zaraz sobie przypomnę gdzie ten cholerny kuferek z tą zieloną pościelą!

      Usuń
    5. SKS - starosc, q***a, starosc.
      Zrobionej przez sie serwety na stol nadal jeszcze nie znalazlam, a stol stoi u nas juz tak dlugo. :)
      Aaa, szukalam pilota do otwierania Opla, zeby dolaczyc do kluczykow, kiedy sie go pozbywalam. Dopiero niedawno znalazlam, kiedy juz zdazylam sie pokajac, ze go nie ma.

      A co to za skrot KZS?

      Usuń
    6. Obstawiam, że jako KZS Gosia "zaszyfrowała" rzuconą przez Ciebie, Aniu (ekhm, czyżby znów Cię dopadło?), nazwę klubu zdeklarowanych sklerotyków. :)

      Aha, przy okazji - wypełniam i dołączam i ja swoją deklarację. ;)

      Usuń
    7. Buhahaha, dopadlo, a jakze! Nie znow, a permanentnie i chronicznie. :)))))))))

      Usuń
    8. Jola dobrze ci odpowiedziała. KZS - bardzo liczny klub zdeklarowanych sklerotyczek. :)

      Usuń
  6. Jakże to bliski mi temat:)). Wczoraj widząc na przystanku dyrektorkę z podstawówki moich dzieci usiłowałam przypomnieć sobie jej nazwisko. Trybiki zaskoczyły mi dopiero dzisiaj rano. Przypomniałam sobie bez trudu.
    Tak to już dola człowiecza. Moja córka żartuje ze mnie, że mam Alsa.
    Jeśli zaś idzie o śmieciowe pomyłki, to miałam podobnie. Wracając od rodziców wyrzuciłam podarowaną mi siatkę grzybów, zaś rodzicielskie śmieci przywiozłam ze sobą do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) - to do tych grzybów. Świetne! :)
      To, że zapominam nazwisk, tytułów filmów, itp to u mnie norma. Często mówię: wiesz, to ten aktor... jak on się nazywa, on grał w tym, no wiesz... I nikt nic nie wie, :) Pocieszyłaś mnie.


      Usuń
    2. Mam tak samo, tylko jestem ciut młodsza... Mam nadzieję, że to się nie nasila już z wiekiem...

      Usuń
  7. Pocieszyłaś mnie. Ostatnio ciągle czegoś po domu szukam. Wpierw gdzieś pirzgnęłam sekator- szukałam ze dwa tygodnie, w końcu kupiłam nowy. I w dwa dni pózniej znalazłam ten poprzedni. Dziś przez 2 godziny miotałam się po chałupie szukając pewnej przesyłki, którą otrzymałam z tydzień temu. A w pewnym momencie zapomniałam czego to ja właściwie szukam. I w końcu znalazłam- leżała "plecami" do góry w szufladzie, którą codziennie otwieram, bo mam tam kosmetyki. Już nie tylko pamięć tracę, wzrok także. Gosia, takich jak my jest więcej, może jakiś klub założymy??? Tylko obyśmy nie zapomniały w trakcie co chcemy założyć:)))))))
    No to chłodniejszego weekendu Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Jaki to klub chciałyśmy założyć? :))
      Zawsze się szczyciłam, że pamiętam, że umiem wszystko znaleźć - w przeciwieństwie do MCO. Teraz coraz częściej łapię się na tym, że on mi musi przypominać. Straszne to!
      Najbardziej drażnią mnie takie przekręty językowe: iść zamiast jeść, pisać zamiast czytać, i coś jeszcze chciałam napisać, ale... zapomniałam!
      Aha! Mam! W słuchawkę zamiast "trzymaj się" powiedziałam ostatnio "trzymam się". Niby nic, ale załamujące. :)

      Usuń
  8. No dobrze, jesteś trochę roztargniona, ale nie spodziewałam się że do tego stopnia, żeby zapomnieć o dodaniu choćby jednego zdjęcia! Gosia, ogarnij się! Co na to powie Hana??? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się poprawiłam! Sama widzisz, że źle ze mną! :)

      Usuń
  9. Do zapamiętania ciągu cyfr tworzę "mapy pamięci". Liczba np.4 -to krzesełko, 2-kaczuszka, 8-bałwanek. Na tej zasadzie zapamiętuję, staję przed domofonem i pamiętam w kolejności wyrazy, a nie liczby: siedem krasnoludków w ciąży, na krzesełku bałwanek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze muszę przeliczyć ile mam lat gdy zapyta o to lekarz. Zapomniałam o tym napisać.

      Usuń
    2. Ulach, za Chiny nie spamiętam tych krzesełek i bałwanków! Dopiero będzie mi się fyrtać!

      Usuń
    3. Ulach, ty możesz zostać naszym mentorem i trenerem, bo to jakaś wyższa szkoła jazdy :))

      Usuń
    4. Jasne. Zawsze można pin do karty zapisać ku pamięci bezpośrednio na niej... ;-)

      Usuń
    5. Taa, i można go zaszyfrować, a potem... zapomnieć szyfru :)

      Usuń
  10. Czasem też atakują mnie takie amnezje ;) przyjmijmy, że to normalne, co? :D
    TCO pięknie skwitował tę rozmowę :)))

    Skojarzyła mi się historyjka świeżynka. Może nie jest alzhajmerozą, ale opowiem. Koleżanka ma małą córeczkę, którą aktualnie próbują odzwyczaić od pampersów. Mała zajadała się piernikiem i latała z brudnym palcem. Koleżanka zawołała ją i chciała oblizać paluszka, ale w ostatniej chwili coś ją tknęło... Czy muszę mówić co to było? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))) Historia świetna! O, matko! Fuj!!! :))

      Usuń
  11. No cóż, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: wiek plus upały daje takie kombinacje :) Ostatnimi czasy miewam podobnie. Właśnie szukam w głowie adekwatnego przykładu, ale... zapomniałam ;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. To mówiłam ja - Ola L. ZAPOMNIAŁAM SIĘ podpisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta...."uwielbiam" te sytuacje w sklepach, kiedy musze wbic pin......albo kiedy chce zalogowac sie do banku.......a tu nic.....nie martw sie kobieto, nie jestes sama....:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widzę! Jest nas więcej. Jestem zbudowana i wciąż pamiętam czym. :))

      Usuń
  14. Przynajmniej TwójCiOn ma poczucie humoru:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Imię MCO pamiętasz? No to jeszcze nie jest źle. Przyłączam się do klubu: kiedyś z siatką pełną śmieci przejechałam tramwajem pół miasta. Wpadki z pinem też mi się zdarzają, nie mówiąc o tym, że zapominam po co do kuchni weszłam. Upały i dużo na głowie, a nie wujaszek A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ale to nie jest świeża sprawa! Ma wrażenie, że od przyjazdu z Korei bardzo mi się pogorszyło! To już dwa miesiące. Widzę to np. po pisaniu postów. Kiedyś to było dla mnie łatwiejsze, a teraz zanim znajdę słowa... Nie zawsze, ale czasem czuję się jakbym traciła umiejętność ubierania myśli w słowa. Załamujące. :(

      Usuń
    2. Myślę, że to jednak chwilowe "zmęczenie materiału". Strach przed tą chorobą i we mnie tkwi, często kiedy zapominam, zastanawiam się czy to nie początki, zwłaszcza jak nie mogę sobie przypomnieć autora i tytułu dopiero co przeczytanej książki, nie mówiąc o numerach telefonów, czy sprawach do załatwienia.

      Usuń
    3. O tak, strach przed tą chorą i we mnie tkwi.

      Usuń
    4. OmG dziewczyny ,jakbym o sobie czytała ...a kiedyś było tak pięknie .Teraz to szukanie słów w czeluściach pamięci . albo klawiatura jakby obca ...te ilości błędów .TĘPOTA NA MAXA !!!!
      jak nie ustąpi może warto zrobić badanie ..u mnie neurotoksyny są winne :(

      Usuń
  16. ...ooo ... znaczy że i ja się kończę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak to znaczy, że wręcz przeciwnie, że to jest właśnie NORMA. :)

      Usuń
    2. mówisz norma... mój najciekawszy numer to ten, kiedy dzwoniła do mnie córka, rozmawiałam i łaziłam po mioeszkaniu szukając KOMÓRKI :)...córka zapytała czego szukasz?... i zaskoczyłam że coś ze mną nie tak, śmiałam się przez pół godziny ale potem mnie naszło, że to chyba jednak nie norma:)

      Usuń
  17. Gosiu, miałam i ja kiedyś dziwne sytuacje - np. zapomniałam jak sie nazywam i przez kilkanascie minut miałam na ten temat kompletną dziurę w głowie. Teraz też mam zacmienia - ale kłade to na karb naszego wypadku samochodowego. Zreszta miałam i wczęsniej wypadek z głowa zwiazany - zleciałam ze strychu walac sie głową w kamienne narozniki. I też wydaje mi się, ze upał nasila to wszystko, bo mózg pamięta wszelkie urazy...Poza Azheimerem moga to byc objawy przeróznych rzeczy - niedotlenienia, lekkiego udaru, mikrowylewów...Matka mojej przyjaciółki ma Alzheimera i ten temat na codzien jest mi bliski. Wiem, ze to sie moze zaczac od byle czego, mozna przegapić. Cóz Ci szkodzi pójsc do neurologa i sie przebadać - ot tak, dla uspokojenia.
    A upał tak daje w kosc, że naprawdę mozna oszalec!
    Usciski serdeczne zasyłam Ci Gosiu!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz, nie tylko mózg pamięta wszystko, ale każda inna część ciała. Złamana 30 lat temu noga odzywa się teraz coraz częściej, blizny wychodzą, a wydawało się, że zniknęły, no i jeszcze coś miałam przytoczyć, ale nie pamietam co. :(

      Byłam, Olu, u lekarza. Wprawdzie nie u neurologa, tylko u lekarza internisty (teraz nie mogłam sobie przypomnieć jak się taki lekarz nazywa). Pani doktor powiedziała, że... ona też tak ma i żebym sobie kupiła jakiś lek z miłorzębu japońskiego. :)

      Usuń
    2. Zgadzam sie z Hana. Chyba ta lekarka od upału straciła czujność i chęc do głębszego zaineresowania się problemem. Idź gdzie indziej i wysęp skierowanie do neurologa.

      Usuń
  18. Już po mnie
    Ale pamiętam że nie ma żadnych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się tę siłę perswazji! Błoga Fikunia, tak błoga, że zaraz się rozpadnę!

      Usuń
    2. Wypstrykałam się ze wszystkich zdjęć! Nie mam nic nowego! ::(((

      Usuń
    3. Nowe rób! Tylko nie zapomnij!

      Usuń
  19. Pinu do karty bankomatowej też kiedyś zapomnialam, a było to ładnych parę lat temu. Z przepracowania mialam taką pustkę w głowie. Teraz też zapominam nazwisk i wielu innych rzeczy. Mało przyjemna sytuacja z taka pustka w głowie :( ale jak widać - dotyka sporej części osób. Wszyscy chyba chorzy nie jesteśmy, nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pustka była przerażająca. Naprawdę się przeraziłam. :(

      Usuń
  20. A może tak, tylko o tym nie wiemy?

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie to tak strasznie przeraziło że postanowiłam coś zrobić z sobą. Czy zamknęłam drzwi, gdzie są moje okulary, gdzie klucze i tak wyszłam kiedyś z workiem śmieci i złapałam się na tym że zasuwam z nimi do samochodu. I słowa, zapominanie słów. Temat nam wszystkim znajomy. Postanowiłam coś z tym zrobić, bo wielkie przerażenie mnie ogarnęło.
    Oto co robię: idę świadomie trzymam te cholerne okulary i kładąc je jestem świadoma gdzie. Wymusiłam, naprawdę z wielką niechęcią!!! ale sama na sobie wymusiłam uwagę. Wróć, wymuszam uwagę.
    Szybko następuje zatopienie się w myślach, w dialogu wewnętrznym, w gadulstwie o tym i o tamtym, człowiek najlepiej dyskutuje sam z sobą. Jeszcze jedno, usiłuję ćwiczyć i usiłuje jest jak najbardziej na miejscu, otóż próbuję mieć uwagę skupioną w tak zwanym trzecim oku, inaczej mówiąc zawzięcie marszczę czoło :)). Kiedyś przyniosło to wspaniale efekty przestałam zapominać i zawsze wiedziałam gdzie co położyłam jednym słowem byłam TU i TERAZ, szłam czując jak idę itp itd
    A picie w takie upały czystej przegotowanej wody jest bardzo ważne, żadne mineralne, mnie bardzo smakuje akurat teraz, bo normalnie to nie tak bardzo.
    Opowiadałam kiedyś dziewczynom w pracy jak to mi się wzrok rozjeżdża i taka jestem nie bardzo przytomna, wtedy pani dyrektor która stała obok mnie, stanowczo i ostro powiedziała: "nie wolno, tak nie wolno, trzeba dbać o o siebie, trzeba panować nad sobą w każdej chwili", zapamiętałam na długie, długie lata a coś ostatnio spasowałam, pozwoliłam sobie siebie odpuścić. Błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się z Tobą zgadzam! Często, gęsto jestem rozkojarzona, myślami przy sprawach, które mam do zrobienia, zamartwiam się na wyrost głupotami bądź jednak poważnymi kłopotami, no i potem płacę za to zapominaniem. Ta historia z domofonem była jednak inna. To jak czarna dziura w głowie. :(

      Usuń
    2. Czarna dziura przy bramie jest niczym w porównaniu z czarną dziurą np. przy tłumaczeniu na żywo ważnych negocjacji. Od takiej dziury można umarnąć, a już na pewno ze stresu wpaść w następną, jeszcze czarniejszą.

      Usuń
    3. No tak, nie da się tego porównać. Już sobie z tym poradziłaś?

      Usuń
  22. Elko, nieustannie i intensywnie się przymuszam i nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie możliwe Haniu musi być COŚ, dalej się przymuszaj. :)
      A czarną dziurę też poznałam, nie życzę jej źle ale lepiej żeby mnie więcej nie nawiedzała. :(

      Usuń
  23. I mnie dosyć często umykają z pamięci nazwy, zapominam nazwisk. Uwielbiam rozwiązywać krzyżówki - jest dzień, że nic nie wiem, a nazajutrz rozwiążę całą. Ja się tym nie martwię, tylko mnie to wkurza - trzy lata temu przeszłam zawał pnia mózgu - wyszłam z tego w 90%, a te 10% zasiało spustoszenie w mózgu. Dobrze, że chodzę, myślę, pracuję - dobrze, że żyję. Napatrzyłam się na oddziale na chorych, leżących w pampersach, którzy często nie wychodzili z tego. Miałam szczęście - mam żyć i nie przejmować się, że coś zapominam.
    Gosianko, zapominanie to nie jest nic strasznego, tylko nogi bolą.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroczy komentarz, Aniu. :) Choć oczywiście nie ma nic uroczego w tym co cię spotkało, ale zdaje się właśnie Ty patrzysz na sprawę zapominania z właściwym dystansem. Super, że masz tak zdrowe podejście do życia :)

      Usuń
    2. Gosianko szkoda czasu i zdrowia na zadręczanie się. W pewnym wieku człowiekowi zaczyna coś szwankować i trzeba to wziąć na klatę. Gdybyśmy byli zawsze zdrowy - szkoda byłoby umierać no nie?
      Całuski Ania

      Usuń
    3. PS Mam dwa cele w życiu - mam roczną kotkę, która mnie potrzebuje, a drugi to emerytura na którą czekam - 3,5 roku jeszcze. Nie zrezygnuję z tego!!!
      Ania

      Usuń
    4. I bardzo słusznie! Ja mam jeszcze 10 lat. Wprawdzie jak przeczytałam ile dostanę to... Ech, nie będę się zamartwiać na wyrost.

      Usuń
  24. Może pocieszy Cię taka zagadka:
    Pytanie: Lepiej mieć "alzheimera' czy 'parkinsona"?
    Odpowiedź:: Bez różnicy - wszystko jedno czy zapomnisz wypić piwo czy je wychlapiesz.

    Wiem, wiem - to nie jest żarcik wysokich lotów.

    No to inne pocieszenie. Wczoraj siedziałam jak zaklęta nad jednym hasłem w krzyżówce i za żadne skarby świata nie mogłam sobie przypomnieć słowa na określenie ducha bojowego w armii. Wiem, że je znam, ale zero skojarzeń, ani na jaką literę (a było ich sześć)- zupełna, ABSOLUTNA pustka w głowie. Poszłam z tym spać. Pierwsza myśl rano: Boże, co to jest ten duch bojowy???! W końcu poszłam do internetu. i znalazłam - "morale". No jasne. przecież wiedziałam :-))).
    Wydaje mi się, że to z powodu nawału różnych spraw i prac głowa dała sobie wolne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz nasunął mi myśl, że w związku z internetem uprawiamy umysłowe lenistwo. Szybciej i łatwiej jest znaleźć coś w internecie niż wysilić myślenie. Ja tak mam gdy potrzebuję wyrazów bliskoznacznych. Nie będę już więcej tak bezmyślnie (nomen omen) korzystała z internetowych słowników... Dzięki za ostrzeżenie :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że uprawiamy umysłowe lenistwo. Nawet kiedy cokolwiek piszę to wiem, że mi program poprawi błędy ortograficzne i się nie skompromituję, ale co rusz mam wątpliwości i co rusz robię błędy.
      Nie mogę obiecać, że zrezygnuję z pomocy internetów, bo... nie czuję się na siłach dawać sobie radę bez pomocy. :)

      Usuń
  25. I mnie zdarzało się zapomnieć pin do bankomatu , czy do telefonu. Czarna dziura i tyle - zero , nul ! Ale po czasie się przypominało ;) Mój A. miał chyba z rok temu miał tak jak Ty . Zapomniał całkowicie. Nagle i znienacka. On co wiele lat w banku pracował i w głowie ma cyferek ful i pamięta wszystkie numery , pesele nie tylko swoje. Tak się wkurzył wtedy że z tej złości to już w ogóle nie mógł sobie przypomnieć i poszedł do banku zmienić ;)
    Co do tych śmieci co je wręczyłaś koleżance to przebiłaś mnie sprzed lat ;)))
    Ja też kiedyś wyszłam z dwiema pakunkami . W jednej były śmieci , w drugiej garki - bo szłam po obiad . I co wyrzuciłam ? Garki ! Po drodze jednak zauważyłam że ludzie się na mnie dziwnie patrzą , bo szłam przez miasto z workiem na śmieci . Wróciłam do śmietnika i nurkowałam za garkami . Najśmieszniejsze było to że przy śmietniku trwały prace remontowe i chłopaki mieli ubaw po pachy ;-P
    Jeśli chodzi o ludzi to mam od zawsze że nie pamiętam twarzy. To się jakoś nazywa nawet... Muszę długo główkować czy kogoś znam z widzenia , czy to może mój sąsiad , koleżanka z pracy czy kuzynka ://
    Dopóki nie skojarzę z jakim miejscem to dupa blada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, bardzo podobna historia. Ubaw po pachy gdy się o tym czyta, ale już gdy się to zdarza nam samym to nie jest tak wesoło.

      Usuń
  26. To co chciałam napisać w temacie A. powiedziała Olga J., warto się przebadać u dobrego neurologa. Może to być tylko stres i odwodnienie ale lepiej nie przegapić czegoś poważniejszego. Fikunia jest rozbrajająca i rozczulająca :) życzę zdrówka, a pan Mąż dał świetną ripostę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Polecam "Ginkoflav"-profilaktycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Żarty, żartami - pamięć trzeba ćwiczyć zawsze i wciąż.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama mądrze robi wciąż rozwiązując krzyżówki. I mam bardzo sprawny mózg.

      Usuń
  29. I jak tu nie wpuszczać psa do łózka ? :) Ola L.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ktoś tu ma dodatkowe grzanie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyobraź sobie, że dodatkowo na brzuchu leżała mu Stefcia, która to już w ogóle działa jak piec! Nie mogłam tego wytrzymać tak mi było gorąco. Na szczęście jej chyba też, więc zeszła po chwili :)

      Usuń
  31. Pozdrowienia dla meza.:) Anna

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...