Nika już po raz drugi robi w swoich francuskich notatkach podsumowanie miesiąca. Zrobiłam i ja. Mimo że podeszłam do tego niezbyt poważnie, to widzę, jak różne życie prowadzimy ja i Nika. To jest naprawdę ciekawe, a nawet może stać się impulsem do zmian. Czy ktoś się przyłączy do podsumowaniowej akcji?
Mój listopad wybiórczo, chaotycznie, sadystycznie, metabolicznie, metafizycznie, bez ładu i bez taktu, wsadź se palec do kontaktu:
- Ilość Zaduszek bez Taty - 1.
- Ilość żałosnych ściśnień serca - 100.001.
- Ilość wziętych tabletek na tarczycę - 29.
- Ilość zapomnianych tabletek na tarczycę - 1.
- Ilość wyobrażeń, jak to będzie pięknie mieć kociaczki pod swoim dachem - milion.
- Ilość dramatycznych kocich porodów w domu - 1.
- Ilość wylanych łez - wiadro.
- Ilość znalezionych kocich mamek - 1.
- Ilość kociaków oddanych do kociej mamki - 1.
- Ilość roznoszących dom kocich terrorystów w czarnym przebraniu - 1.
- Ilość spotkań blogowych z nowymi koleżankami - 2.
- Ilość zakupionych logo - 1.
- Ilość wizyt u Mamy - 4.
- Ilość maili z Jolką - dwieściedwadzieściadwatysiącestodwa.
- Ilość kociaków odłowionych z działek (z Kasią) - 4.
- Ilość kotów tymczasowych - 3+1.
- Ilość wyleczonych kotów tymczasowych - 3.
- Ilość wyadoptowanych kotów - 1 (Reneta)
- Ilość wizyt u weta - 12.
- Ilość zorganizowanych konkursów blogowych - 1.
- Ilość plam danych w konkursie - 4.
- Ilość prezentów otrzymanych od koleżanek blogowych - 8.
- Ilość rozmów z Anią M. - 3.
- Ilość opublikowanych postów - 42.
- Ilość poruszających historii kocich osesków w brytyjskiej rodzinie - 1.
- Ilość wizyt u fryzjera - 1.
- Ilość loków na głowie - full!
- Ilość czasu utrzymania się loków - 4 godziny.
- Ilość wybieranych kocich imion - 2.
- Ilość niesamowitych historii o kotkach uwięzionych w autach - 1.
- Ilość kilogramów do przodu - pińcetsześć.
- Ilość spacerów z Rufim - 60.
- Ilość niezrealizowanych planów - 11111111111.
- Ilość napisanych opowiadań - 1.
- Ilość napisanych fraszek - 5.
- Ilość kłótni z mężem - dużo za dużo.
- Ilość upieczonych ciast - 4.
- Ilość wykrzyknięć na spacerach "co tam znowu zżarłeś za świństwo, hultaju!" - 60.
- Ilość milionów wygranych w lotto - 0.
- Ilość wysłanych kuponów lotto - 0.
- Ilość marudzenia - wagon.
- Ilość skurczonych rzeczy w szafie - większość.
- Ilość zrobionych zdjęć - uuuuu!
- Ilość zdjęć na instagramie - 4.
- Ilość wyjść na miasto - 2.
- Ilość obiadów poza domem - 1.
Mogłabym tak jeszcze długo...
Miłego dnia, drodzy czytacze. Możecie jeszcze rzucić okiem na wczorajszy post, bo pojawiły się tam nowe zdjęcia. Na Was zawsze można liczyć! :)
***
Odezwała się w końcu Bożena z opowieścią, co u naszego Bentleyka.
W ubiegły poniedziałek 25.11 byliśmy z kocurkiem u weterynarza (na pewno jest to chłopak). Lekarz ocenił go na ok. 3-miesięcznego kociaka, waga 1,20 kg, ogólnie w dobrej kondycji, a jeszcze powiedział, ze wygląda jak norweski leśny kot. W gabinecie Bentleyek dostał lekarstwo na odrobaczenie, a dalsze trzy dawki dostaliśmy do podania mu w następnych dniach. Po sześciu dniach mieliśmy iść na pierwsze szczepienie. No i zaczęło się… Wymioty, biegunka, brak apetytu, apatia. Nie będę Ci opisywać, co zobaczyłam w wymiotach, ale te robale musiały go strasznie męczyć. Od ubiegłej środy byliśmy już trzy razy u weterynarza, dostał specjalną dietę Hills Feline I/D Dry, teraz jest już dużo lepiej, nadal go odrobaczamy (dzisiaj ostatnia dawka), ale szczepienie musieliśmy przesunąć i czekamy aż będzie zupełnie w porządku. A brak szczepień i tak silne zarobaczenie wiąże się z izolacja, a ja już tak bym chciała mieć go w domu. Ponoć taka biegunka i wymioty występują u zwierząt bardzo silnie zarobaczonych. A teraz dobra wiadomość: zrobiłam mu testy na FeLV/FIV i wynik negatywny. Hurrra. A tak w ogóle to kiciuś nabrał pewności siebie, jest strasznie chętny do zabawy i psocenia. Wydaje mi się, ze rośnie z niego mały rozrabiaka, już to nie jest ten potulny kociaczek, który leżał i mruczał, choć nadal lubi się pieścić, ale jak dostanie „lataniny“ to lepiej zejść mu z drogi, pędzi jak torpeda i gada, gada, gada. Nie wiem, co on ma z tym miauko-gruchaniem w trakcie zabawy, ja nie spotkałam jeszcze tak głośnego kota. Posyłam aktualne zdjęcie. Dzisiaj mija miesiąc od wyjęcia go z samochodu. Wg mnie różnica jest ogromna, maleńkie kociątko przeobraziło się w pięknego kociego młodzieńca. Serdecznie pozdrawiam. Bożena.










