środa, 4 grudnia 2013

Mój listopad

Nika już po raz drugi robi w swoich francuskich notatkach podsumowanie miesiąca. Zrobiłam i ja. Mimo że podeszłam do tego niezbyt poważnie, to widzę, jak różne życie prowadzimy ja i Nika. To jest naprawdę ciekawe, a nawet może stać się impulsem do zmian. Czy ktoś się przyłączy do podsumowaniowej akcji?


Mój listopad wybiórczo, chaotycznie, sadystycznie, metabolicznie, metafizycznie, bez ładu i bez taktu, wsadź se palec do kontaktu:  
  • Ilość Zaduszek bez Taty - 1.
  • Ilość żałosnych ściśnień serca - 100.001.
  • Ilość wziętych tabletek na tarczycę - 29.
  • Ilość zapomnianych tabletek na tarczycę - 1.
  • Ilość wyobrażeń, jak to będzie pięknie mieć kociaczki pod swoim dachem - milion.
  • Ilość dramatycznych kocich porodów w domu - 1.
  • Ilość wylanych łez - wiadro.
  • Ilość znalezionych kocich mamek - 1.
  • Ilość kociaków oddanych do kociej mamki - 1.
  • Ilość roznoszących dom kocich terrorystów w czarnym przebraniu - 1.
  • Ilość spotkań blogowych z nowymi koleżankami - 2.
  • Ilość zakupionych logo - 1.
  • Ilość wizyt u Mamy - 4.
  • Ilość maili z Jolką - dwieściedwadzieściadwatysiącestodwa.


  • Ilość kociaków odłowionych z działek (z Kasią) - 4.
  • Ilość kotów tymczasowych - 3+1.
  • Ilość wyleczonych kotów tymczasowych - 3.
  • Ilość wyadoptowanych kotów - 1 (Reneta)
  • Ilość wizyt u weta - 12.
  • Ilość zorganizowanych konkursów blogowych - 1.
  • Ilość plam danych w konkursie - 4.
  • Ilość prezentów otrzymanych od koleżanek blogowych - 8.
  • Ilość rozmów z Anią M. - 3.
  • Ilość opublikowanych postów - 42.
  • Ilość poruszających historii kocich osesków w brytyjskiej rodzinie - 1.
  • Ilość wizyt u fryzjera - 1.


  • Ilość loków na głowie - full!
  • Ilość czasu utrzymania się loków - 4 godziny.
  • Ilość wybieranych kocich imion - 2.
  • Ilość niesamowitych historii o kotkach uwięzionych w autach - 1.
  • Ilość kilogramów do przodu - pińcetsześć.
  • Ilość spacerów z Rufim - 60.
  • Ilość niezrealizowanych planów - 11111111111.
  • Ilość napisanych opowiadań - 1.
  • Ilość napisanych fraszek - 5.
  • Ilość kłótni z mężem - dużo za dużo.


  • Ilość upieczonych ciast - 4.
  • Ilość wykrzyknięć na spacerach "co tam znowu zżarłeś za świństwo, hultaju!" - 60.
  • Ilość milionów wygranych w lotto - 0.
  • Ilość wysłanych kuponów lotto - 0.
  • Ilość marudzenia - wagon.
  • Ilość skurczonych rzeczy w szafie - większość.
  • Ilość zrobionych zdjęć - uuuuu!
  • Ilość zdjęć na instagramie - 4.
  • Ilość wyjść na miasto - 2.
  • Ilość obiadów poza domem - 1.

Mogłabym tak jeszcze długo...

Miłego dnia, drodzy czytacze. Możecie jeszcze rzucić okiem na wczorajszy post, bo pojawiły się tam nowe zdjęcia. Na Was zawsze można liczyć! :)

***

Odezwała się  w końcu Bożena z opowieścią, co u naszego Bentleyka. 


W ubiegły poniedziałek 25.11 byliśmy z kocurkiem u weterynarza (na pewno  jest to chłopak). Lekarz ocenił go na ok. 3-miesięcznego kociaka, waga  1,20 kg, ogólnie w dobrej kondycji, a jeszcze powiedział, ze wygląda jak norweski leśny kot. W gabinecie Bentleyek dostał lekarstwo na odrobaczenie, a dalsze trzy dawki dostaliśmy do podania mu w następnych dniach. Po sześciu dniach mieliśmy iść na pierwsze szczepienie. No i zaczęło się… Wymioty, biegunka, brak apetytu, apatia. Nie będę Ci opisywać, co zobaczyłam w wymiotach, ale te robale musiały go strasznie męczyć. Od ubiegłej środy byliśmy już trzy razy u weterynarza, dostał specjalną dietę Hills Feline I/D Dry, teraz jest już dużo lepiej, nadal go odrobaczamy (dzisiaj ostatnia dawka), ale szczepienie musieliśmy  przesunąć i czekamy aż będzie zupełnie w porządku. A brak szczepień i tak silne zarobaczenie wiąże się z izolacja, a ja już tak bym chciała mieć go w domu. Ponoć  taka biegunka i wymioty występują u zwierząt bardzo silnie zarobaczonych. A teraz dobra wiadomość: zrobiłam mu testy  na FeLV/FIV  i  wynik negatywny. Hurrra. A tak w ogóle to kiciuś nabrał pewności siebie, jest strasznie chętny do zabawy i psocenia.  Wydaje mi się, ze  rośnie z niego mały rozrabiaka, już to nie jest ten potulny kociaczek, który leżał i mruczał, choć nadal lubi się pieścić, ale jak dostanie „lataniny“ to lepiej zejść mu z drogi, pędzi jak torpeda i gada, gada, gada. Nie wiem, co on ma z tym miauko-gruchaniem w trakcie zabawy, ja nie spotkałam jeszcze tak  głośnego kota.  Posyłam aktualne  zdjęcie. Dzisiaj mija miesiąc od wyjęcia  go z samochodu. Wg mnie różnica jest ogromna, maleńkie kociątko przeobraziło się w pięknego kociego młodzieńca. Serdecznie pozdrawiam. Bożena.

PODPIS

wtorek, 3 grudnia 2013

Lista chciejstwa

Miałam kiedyś, w dawnych czasach, pomysłową, choć prymitywną metodę na poprawianie sobie humoru. Do domu przychodziły katalogi Bon Prix. Katalogi pełne ciuchów, butów i innych gadżetów. Katalogi pełne luksusu - w moim ówczesnym przekonaniu. Brałam taki katalog oraz czerwony pisak, siadałam wygodnie na fotelu i "kupowałam" wszystko, co mi się spodobało. Robiłam to, zakreślając wybraną rzecz kółeczkiem. Nie żałowałam sobie! Co tylko mi się spodobało - bach pisakiem na czerwono. Sukieneczka, bluzeczka, spodnie, buty, i znowu buty, i sukienka, i płaszczyk, i biżuteria! I futro, a co! W moim wirtualnym koszyku lądowały kolejne ciuchy, a kiedy dochodziłam do końca, odkładałam katalog na chwilę, szłam zrobić sobie herbatkę, po czym oglądałam go jeszcze raz. Okazywało się wtedy, że jednak nie podobają mi się wszystkie te rzeczy, które pierwotnie zaznaczyłam. Przekreślałam je wtedy pisakiem na krzyż. Ciach, ciach i z mojego wyobrażonego koszyka znikały kolejne zbytki. Przy kolejnym oglądaniu dzień później (jeśli jeszcze mi się chciało to zrobić) wychodziło na jaw, że nie ma tam ani jednego przedmiotu, który byłyby nadal wart zachodu zamawiania, czekania i całego tego ambarasu. Wystarczyło mi nasycić się samymi chęciami!
Teraz już szkoda mi czasu na podobne zabawy, ale pomysł może się przydać. 

Zainspirowana postem Viki, która napisała niedawno:

Chciałabym, by listopad się skończył.
Chciałabym pisać radosne notki.
Chciałabym nosić głowę w chmurach.
Chciałabym, by moje myśli były zajęte tylko rozkosznymi wspomnieniami.
Chciałabym, by marzenia spełniały się gładko i szybko.
Chciałabym, by chciało mi się tak, jak mi się nie chce.
Chciałabym być znów młoda i radosna.
Chciałabym mieć to poczucie, że świat stoi u mych stóp z wyciągniętymi ramionami.
Chciałabym wierzyć, że jeszcze wszystko jest możliwe.

Czy to naprawdę aż tak wiele? :)

robię swoją listę chciejstwa. Nie zamierzam sobie niczego żałować ani myśleć nad tym, czy mi wolno, czy aby na pewno to mądre, przemyślane i rozsądne. Poniżej kilka chciejstw nadających się do publikacji. Resztę zachowam dla siebie.

Chciałabym, by grudzień gładko przeminął.
Chciałabym odzyskać radość.
Chciałabym mieć pełno twórczych pomysłów i czas na ich realizację.
Chciałabym lepiej się czuć.
Chciałabym mieć znów pogodę ducha i dystans.
Chciałabym przestać żreć i tyć.
Chciałabym odpocząć.
Chciałabym, aby Zoya i Dakotka znalazły cudowne domki.
Chciałabym odwiedzić Vitusia.
Chciałabym wziąć się w garść i zacząć się ruszać.
Chciałabym już wyleźć z tego dołka, bo nawet chcieć mi się nie chce.
Chciałabym wiedzieć, czego ja tak naprawdę chcę!

Chciałabym, aby grudzień spokojnie przeminął...

Czy to naprawdę aż tak wiele? :)

A jakie są Wasze chciejstwa? Takie na szybko, te, które jako pierwsze przychodzą Wam do głowy? Podzielicie się? Może jak zrobimy sobie dzień marudy, będzie nam lżej?

Czy to naprawdę aż tak wiele?

Takie coś mi leciało nad domem. :( 
Edit 21:00.

Dostałam rysunki inspirowane potworem z chmur.






PODPIS

A rok temu Za Moimi Drzwiami pewna malutka koteczka znalazła najlepszy domek pod słońcem.
Jak to z Filonką było (klik). A TU (klik) jest relacja Basi po roku z Filonką.



poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zdobywca drapaka i jego królewska rodzina!

Dostałam wczoraj wieczorem nowe zdjęcia naszej światowej gwiazdy, czyli Vitusia, zgodnie ze swoim imieniem sławiącego życie całą swą maleńką postacią. Zaczniemy więc tydzień od bardzo miłych scen, a ja nie będę nadużywać Waszej cierpliwości, publikując dwa posty dziennie. :)

Pani Ania napisała:
Vituś ma się wspaniale, pięknie chodzi 
i ma za sobą pierwszą wspinaczkę na drapak. 
 






















Czyż on nie jest prześliczny? Te jego uszka w różnych kolorach! Ta buziunia niewinna i słodka! Ach, ach i ach!
Ludzie, którzy staną się dla Vito rodziną, będą szczęściarzami. Oprócz tego, że oczywiście powinni dbać o naszego królewicza i opiekować się nim jak najlepiej, to jeszcze muszą zobowiązać się do informowania nas na bieżąco o wszystkim, co go dotyczy oraz do przysyłania nam mnóstwa aktualnych zdjęć. Przede wszystkim jednak niech mocno go kochają - ten warunek jest banalnie prosty do spełnienia! Zdradzę Wam, że ludzie chcący te warunki spełnić, już są... I ja się wcale nie dziwię.


PODPIS


niedziela, 1 grudnia 2013

Odmieniony kot i tańczący pies

Dobre wieści z rana jak śmietana! :)

Zoya przeszła błyskawiczną metamorfozę! Narzekałam na nią w piątek, że taka nieprzystępna, pożaliłam się na blogu, a wieczorem zmiana! Poszłam pobawić się z dziewczynami (Renetką i Dakotką) wędką, patrzę, a kto jest chętny do zabawy?? Zoya wyszła spod łóżka i lata za myszką na sznurku! Jaka ochocza! Szok. A dziś zaczęła mruczeć, kiedy przyszłam ją karmić. Potem wprawdzie mnie osyczała i nagadała, co o mnie myśli, ale widać, że przełamała się dziewczyna. Niestety nie na tyle, aby nie oberwało się Dakocie, która nieopatrznie zbliżyła się za bardzo.
Niezastąpiona Kasia znalazła Zoyce specjalny dom tymczasowy, gdzie będzie mogła w spokoju bez gromady zwierząt, których nie trawi, oswajać się do końca i czekać na swój docelowy, idealny domek. Pani, która się zajmuje takimi trudniejszymi przypadkami, poświęci jej 100% czasu. Zamiast się cieszyć, zrobiło mi się smutno, że koteczka opuści mój dom. Zrozum tu sama siebie...

Renetka już w swoim domku. Będzie miała bardzo oddaną młodą panią, świetnie przygotowaną, przejętą i zachwyconą kocinką. Ciekawe, jakie imię dostanie ta słodziutka istotka. 

Na adopcję czeka Dakota, równie kochana i ujmująca kotka. Niedługo dam ogłoszenie o niej na FB i poproszę Was o udostępnianie. 

Spotkanie z Brujitą cudowne!

Zabieram się za pakowanie nagród za udział w zabawie Amisi, bo w końcu przyszło to, na co czekałam. Niełatwe to zadanie.


Mówiłam, że same dobre wieści? :)


Może ktoś nie widział jeszcze tego? :)



Miłej niedzieli!

PODPIS

Przypominam o łapaniu! Pilnujecie? :)
Uwaga: dla Rybeńki przewidziałam osobny konkurs. Złap cokolwiek, Rybeńko, a mała torebeczka ze zdjęcia poniżej dołączy do Twojej kolekcji. Jest prześliczna. Kupiłam ją z 10 lat temu w lumpeksie za (pamiętam to jak dziś) 7 złotych! Nigdy jej nie użyłam... Czas, aby ktoś się nią ucieszył.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...