Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lipca 2012

Inspiracja - Peter Gilmore

Peter Gilmore jest szefem kuchni w restauracji Quay w Sydney. Żeby zjeść tam obiad, trzeba rezerwować miejsce kilka miesięcy wcześniej. Peter Gilmore jest artystą. Jego dania to dopracowane w każdym szczególe dzieła sztuki. Oczywiście wszystkie one są wykonane z najlepszych, ekologicznych składników. Restauracja ma swoje własne uprawy, tylko na swój użytek. Wszystko to można zobaczyć na jej stronie

(Naprawdę warto poświęcić tę minutę i 14 sekund na oglądnięcie, jak pracuje artysta. Zachęcam.)




W 2010 Peter Gilmore wydał książkę kucharską, która stała się sensacją na rynku wydawniczym. Osobiście nie widziałam jeszcze tak pięknej książki. 



Jej okładka wykonana jest na wzór obrazu olejnego, dotykanie jej to rozkosz. W środku są przepiękne zdjęcia potraw, dla których inspiracją jest zawsze natura.


Nie sądzę, aby dało się powtórzyć cokolwiek z tego w domu, myślę też, że to nie o to chodzi. Przeglądając tę książkę albo filmy na YouTube, odpoczywam. Siedzę z wybałuszonymi z podziwu oczami i przenoszę się w inny wymiar. W dziedzinę prawdziwej sztuki kulinarnej. 


Dobrze, że w domu tak nie mogę. 
W domu mogę się pobawić w Petera, zrobię sałatkę owocową. 












Całość pożarł MójCiOn - o mało nie pękł :)
Smacznej, owocowej niedzieli życzę!

PODPIS

niedziela, 27 maja 2012

Inspiracja wrocławska restauracja - Przystań


Wrocławska restauracja Przystań jest przepięknie położona między Mostem Uniwersyteckim a Mostem Pomorskim. Zaraz obok jest niewielka marina, gdzie można podziwiać fajne łódki albo wybrać się w rejs statkiem wycieczkowym - niejednym.  Mieliśmy przyjemność jeść w Przystani mały obiadek w poprzednią niedzielę. Obiadek zakończony moim ulubionym deserem (niestety). Myślę, że niektórzy już wiedzą, co to za danie. 
Podpowiem, że zazwyczaj przy nim robię: ciiii...   ;-)


Siedzieliśmy na tarasie pod parasolem - z widokiem na uniwersytet,  Odrę i pływające po niej kajaki, stateczki i łódki.  Po materiale parasola skakał wróbelek i jego nóżki fajnie wyglądały od dołu odbite na płótnie. 


Przystawka: grzanki z tapenadą i szynką parmeńską. Dobre.


Zupa z łososia z czarnymi oliwkami i kaparami. 
Troszkę bym ją odsoliła i byłaby bardzo smaczna. Zrobię podobną w domu. 


Sałatka z grillowaną polędwicą wołową. Smaczna.


                                  Sałatka z grillowanym kurczakiem. Też dobra.



Sok jabłkowy z miętą. 


Ciiiii... (wyjątkowo pyszne, prosto z Włoch, naprawdę warte grzechu!)


I spacerkiem na koncert, a potem do domku, bo tam czekają stęsknieni domownicy. 
Na przykład ci:


niedziela, 1 kwietnia 2012

Inspiracja - wrocławska restauracja

Niedziela po południu. Nie ta dzisiejsza mokra i wietrzna, a poprzednia. 
Pięknie. Wiosennie. Plac Solny tonie w kwiatach i balonikach.
Rynek pulsuje życiem i wciąż zachwyca swoją urodą.
Siedzimy "Da Andrea", u Andrzeja, i wcinamy pyszne dania, ciesząc się sobą, 
rozmową i widokiem za oknem.
Przy okazji wypróbowałam swojego nowego iphona. Zdjęcia nie są złe, ale będę nosić lustrzankę. Lubię, jak są lepszej jakości.


Starter: grzaneczka z serkiem ziołowym.
Przystawka 1: przegrzebki w szynce parmeńskiej z miodowym chili i grzaneczkami - wychodzi na to, że MójCiOn pasjami uwielbia przegrzebki; biedaczek, w domu ich nie dostanie. To danie otrzymało od niego 5 z plusem w skali od 0 do 5. :-)

Przystawka 2: bakłażan zapiekany w pomidorach i parmezanie - to danie otrzymało najlepsze noty u mnie. Planuję nawet powtórzyć je w domu, umieścić na blogu, czym na pewno zakasuję posty Amisi! 


Drugie danie 1: grillowany stek z tuńczyka w sosie z czerwonej cebuli, dobrze upieczony, nieprzesmażony, smaczny, ale bez zachwytu, fajne ziemniaczki i sos z czerwonej cebuli.


Drugie danie 2: kopytka o smaku trufli w sosie serowym z parmezanu. No, na pewno nie powinnam tego jeść, wiem, wiem, nic nie mówcie! Kiedy to takie dobre... ;-(
Jeszcze tylko kawka i do domku. :-)

 Kiedy wróciliśmy do domu, radości nie było końca! Na przykład Książę pędził, żeby się przywitać! Trochę dziwne, że w przeciwną stronę, ale cóż, nie można chcieć za dużo. ;-)



A słyszeliście, że dziś w nocy ma być minus 12 stopni????

niedziela, 18 marca 2012

Inspiracja: wrocławska restauracja

Dziś zapraszam na obiad do jednej z wrocławskich restauracji. 
Może kogoś zainspiruje któraś z potraw? 
Starter: kaczka wędzona w boczku, na pumperniklu oraz osobno wspaniały, świeży chlebek z masłem ziołowym. 
Przystawki: smażone przegrzebki zawijane w kolendrę i speck z karmelizowanym jabłkiem - smaczne i pięknie podane, placuszki z kapusty kiszonej z pieczonym rostbefem podane na sosie podobnym do tatarskiego - fajne i sycące, a placuszki to coś wspaniałego, warto powtórzyć w domu.
Zupa chrzanowa z grzankami - pyszna, delikatna w smaku, słodko-kwaśno-pikantna, rozgrzewający krem buraczany z goździkami podany z pierożkami - bardzo oryginalna potrawa, nigdy nie jadłam nicyego podobnego, mnie smakowała, choć nie lubię goździków, MójCiOn uznał, że niezjadliwa. 
Dorada z dzikim ryżem i grillowanymi warzywami - dziki ryż był wyjątkowo smaczny (podobno po ugotowaniu pieczony jeszcze w piecu i na tym polega jego sekret), dorada z sałatką ze świeżych  warzyw - udana.
Brownie z musem z białej czekolady i limonki, torcik malinowy  - obie potrawy podane na naszą prośbę z gałką lodów waniliowych - poezja smaku!



Żeby nam nie było za beztrosko, w domu przywitały nas czekające wiernie dwa wyrzuty sumienia:


Jak mogliście nas opuścić na tak długo! No jak?!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...