Aaaaa, robi koopę! - zawołała moja asystentka.
I faktycznie: aromat, jaki wypełnił w ułamku sekundy kabinę samochodu, nie pozostawiał złudzeń co do tego doniosłego faktu.
Na szczęście do domu było już niedaleko.
Cóż było robić, moja asystentka - Jola - ryzykując odgryzienie ręki przez dzikiego potwora, spróbowała sytuację opanować.
Dziki potwór zamaskowany na czarno przyjął to nad wyraz spokojnie.
Dawał się gładzić pachnącą chusteczką po obkakanej doopce, ogonku i łapeczce.
Chyba mam szczęście ostatnio do "dzikich psów" i "dzikich kocich potworów". :)
Spytacie (zakładam to optymistycznie), skąd takie czarne, urokliwe stworzenie znalazło się na kolanach Joli podczas jej krótkiej wizyty we Wrocku.
Miałam mieć przerwę w prowadzeniu DT, by nie dokładać naszym zwierzakom stresu związanego z pojawieniem się Fikuni, a także ze względu na chorobę Stefci (kroplówki, badania), ale...
No właśnie. Zawsze jest jakieś ale.
Zadzwoniła do mnie zrozpaczona pani Ela z Gaju, że kotka wyprowadziła dwa spore kociaki, a na osiedlu grasuje potwór - tym razem prawdziwy - potwór w ludzkiej skórze.
Ten antyczłowiek robi, co może, aby zniweczyć pracę i starania wielu ludzi opiekujących się tamtejszymi bezdomnymi kotami. Jest agresywny do tego stopnia, że nie wystarcza mu niszczenie jedzenia, rozwalanie kocich klapek, wylewanie wody. On jednego (?) kota... zabił. Kamieniem.
Sprawa zostanie zgłoszona na policję. Jest już obdukcja.
Jest to o tyle kuriozalne, że tam nawet administracja jest przychylna kotom. W drzwiach od strony podwórek zamontowała specjalne kocie klapki. Poza tym działa tam grupa osób: panie Ela, Nina, Marta, które karmią, sprzątają, odławiają, dają do DT, dwoją się i troją, aby tym piwnicznym biedakom ulżyć w ich nieciekawym życiu, a jeden człowiek to niweczy...
Słysząc to, zgodziłam się pomóc i już w piątek trafił do mnie pierwszy z dwójki braci: szary, przecudny młodzieniec, a w sobotę rano dołączył do niego czarny obsrajduch - ten z kolan Joli.
Wspomnę jeszcze (z nadzieją, że dotarliście do tego miejsca), że i szarak przyjechał na kolanach Joli! Niemal wprost z dworca zabrałam Igora i ją na misję ratowania braci gajowiaków. Mieli oni okazję zobaczyć "od kuchni", jak to się zazwyczaj odbywa. Ciekawa jestem refleksji JolkiM i chciałabym, aby napisała coś o tym, ale przecież nie wywieram na nią żadnej presji, ależ skąd! :)
Przyjęcie chłopaków gajowiaków ZMD nadzorowała inspektor Fiśka, która zachowywała się poprawnie - trochę im napyskowała, ale z umiarem. Ta dziewczyna zapowiada się na godną następczynię Króla Kotów Rufiego. Już nie szczeka, grzecznie czeka pod drzwiami. Fajna z niej babeczka. :)
"Dziki kot", mimo smrodliwego wejścia, okazał się milusim i rokującym szybkie oswojenie chłopcem. Dał sobie doczyścić futerko, Jola zrobiła to dokładnie, aż z Igorem już musieliśmy ją powstrzymywać, bo tak się rozkręciła, że nie chciała przestać! Czyściłaby i czyściła przez cały pobyt!
Gdy czarnuszek był już czyściutki, sprawdziłyśmy, czy jego braciszek jest równie przerażająco "dziki". Eee, dał się wziąć na kolanka, miziać po ciałku - oswojenie tych dzikusów to nie będzie trudna rzecz. Szacuję to na tydzień-dwa. To kochane, nieagresywne kociołki. Pewnie, że trochę pracy trzeba w to włożyć, ale jakże to miła praca!
Oba gajowiaki prezentowały się razem marnie, ale to pierwsze ich chwile...
Oczywiście chłopcy szukają domu, więc jeśli ktoś coś, to zapraszam serdecznie.
Będę prowadzić
wydarzenie na FB (klik) z ich udziałem. Myślę, że nawet osoby niezalogowane i niemające konta na fejsie będą mogły tam zaglądać, w każdym razie gorąco zapraszam! Zaproście też znajomych, udostępniajcie, lajkujcie - za każdą pomoc będę bardzo wdzięczna.
Te superchłopaki mają już nawet swoje imiona! Jola, jako moja przyboczna, zyskała przywilej ich nazwania i oto mamy:
Szary, zgrabny, długonogi, długoogoni, cudnie prążkowany kotek to
WOODY,
a czarny czaruś, uwodziciel i złodziej serc to
ALLEN.
Ich hollywoodzki patron powiedział:
Prognozy są bardzo trudne, szczególnie w odniesieniu do przyszłości.
Ale przecież nie znał braci Woody'ego i Allena! Wtedy od razu zmieniłby zdanie: prognoza dla nich jest świetlana i obejmuje DOM STAŁY już ZARAZ, już WKRÓTCE! Nno!
Kto dobrnął do końca? Jak bum-cyk-cyk starałam się napisać krótko. :)
ZAGINĘŁA KOTKA. Wrocławiu, bądź czujny!