niedziela, 1 stycznia 2017

2016 - rok Ptysi (1)

Kochani, co roku robię podsumowanie, niech więc i teraz tak się stanie, choć w tej chwili mam jedno w głowie: Harrisonek! Chłopak pojechał do nowego domku właśnie dziś. Łatwo będzie zapamiętać tę datę. 
Ten dom jest wspaniały, jestem pewna. Ciepły i odpowiedzialny. Nasz Dżąsik ukochany będzie miał do towarzystwa uroczą Polę - suczkę pięcioletnią w typie Fikuni, adoptowaną z wrocławskiego schroniska, kota-znajdę z reklamówki, kanarka na jednej nóżce, cudowną dziewczynkę Justynkę, jej starszą siostrę oraz rodziców. Pełnia szczęścia polega na tym, że pani Ania gotuje swojej suni, a Harremu takie jedzenie służy! Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, bo bałam się, czy znajdę kogoś takiego!
Dżąsik wrósł w nasz dom, był niekłopotliwy, grzeczny, pogodny i zgodny. Fika i Mika go zaakceptowały, a nawet pod koniec polubiły.
Ale cóż... Skoro znalazł się dom idealny, to musieliśmy go oddać, by zrobić miejsce kolejnym psim biedom. Tylko boli, boli serce...

Takim go będę pamiętać. Ten kochany, poczciwy wzrok...

No to teraz krótkie, symboliczne wręcz, podsumowanie roku - część pierwsza. Tak wiele się działo, że nie da się tego zmieścić w blogowym wpisie.

1. To wciąż boli. W styczniu odeszła nasza kosmitka, którą mieliśmy zaszczyt gościć w naszych progach. Amisia - ten cud nad cudy, nasza delikatność i plaster na całe zło. Odeszła, a ja wciąż płaczę na jej widok. 

Smutno. (klik)

2. W kwietniu przyjechała z Nowogradu Mika, która nazywała się wtedy Marcysia.



To było jakieś zrządzenie dobrych duchów, bo Mika pasuje do Fiki jak rękawiczka do pary! 
Mikunia jest psem lękliwym, delikatnym i gdyby nie praca naszej terapeutki Fikuni, byłoby z nią dużo gorzej. To nieprawdopodobne, jak Fika dodaje odwagi swojej przybranej siostrze, jak opiekuje się nią. To cud, że one się odnalazły w wielkim świecie!


3. Lipiec to bardzo niedobry czas w kocich sprawach. Okazało się, że kocia mama - Rózia (teraz Tosia) ma kocią białaczkę... Zanim oswoiłam ten temat, wylałam wiele łez. Kiedy wzięłam się w garść i zrobiłam, dzięki Waszemu wsparciu, testy wszystkim dzieciom Rózi oraz też tym jej dokooptowanym, okazało się, że chore są jeszcze dwie dziewczynki: Ptysia i Szarlotka. Ptysiunia już miała objawy...



Kotki dzięki Wam - moim czytelnikom i przyjaciołom - przeszły bardzo drogą kurację interferonem, a potem zdarzył się kolejny cud, jakich Za Moimi Drzwiami pełno: Ptysiunia wyzdrowiała, a Rózia z Szarlotką zostały adoptowane przez kochaną Agnieszkę z Krakowa! To naprawdę niezwykłe, przecież trzeba być wyjątkowym człowiekiem, decydując się na chore koty. Na szczęście wszystkie mają się dobrze i są bardzo kochane przez swoją "mamę". 

U nas została Ptysiunia i jest to skarbek, dar z niebios, kochane stworzonko umilające nam każdy dzień. Drżymy o nią, ale trzeba być dobrej myśli. 
Ptysia - Amisia... Myślę o tym często. Tak, ten dobry duch Ami zrobiła miejsce chorej Ptysiuni. Myślcie, co chcecie, może zwariowałam. 


Ptyśka grzeje doopkę na kratce, pod którą jest grzejnik. :)
___________________________________________________________________

Tu zrobię przerwę, by w następnym wpisie wrócić do podsumowania, a teraz jeszcze kilka ostatnich zdjęć Harrisonka/Dżąsika/Harrego.
____________________________________________________________________



Widzicie, jaki to kochany pieseł??







Jeszcze bardzo chudy, mimo miesiąca tuczenia przeze mnie.

Pasują do siebie, kochane, dobre istoty.



Ten dobry, miły, oddany i kochający pies przeszedł w życiu piekło. Był kiedyś kochany, a potem za sprawą jakiegoś złego losu zaginął, uciekł, został wyrzucony, oddany - tego się nie dowiemy. W każdym razie zagłodzony, słaby, ledwo trzymający się na nogach szkielet trafił najpierw pod skrzydła Asi ze Strzelińskiego Forum dla zwierząt, a stamtąd do mnie - na moje szczęście!

(Teraz będzie treść osobista, pozwólcie, że zwrócę się do Dżąsa: kochany, dziękuję ci, że byłeś u mnie i obdarowałeś mnie tak dobrymi uczuciami, jak miłość, zaufanie, wdzięczność i radość. Kocham cię.)

Harrison znalazł domek cudowny. Justynka obiecała, że będzie o niego dbała i pieściła go, aby był szczęśliwy i szczęśliwszy każdego dnia. Skoro Justynka obiecała, to tak będzie!

Część nowej rodzinki Harry'ego: Pani Ania z Justynką i Pola. 

Zobaczcie, jak Polka patrzy na Dżąsika! Oby go pokochała!

Justynka ze swoim podopiecznym.

Jak dobrze, że go wypatrzyłaś, mamusiu! - takie słowa usłyszałam z ust tej młodej zwierzolubki. ;)

Justynka i Ptysia. 
Kochani, będzie część druga, a w niej trochę zdumiewającej statystyki!

PODPIS


Najnowsze zdjęcie ze stałego domu Dżąsika! :) Będzie dobrze!!


61 komentarzy:

  1. Twój dom, to dom cudów. Muszą takie być na świecie. czarodziejskie, dobre miejsca. Jedno z nich Ty stworzyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze !
    Gosiu, piękne podsumowanie wszystkich cudów w ZMD :) No nie wszystkich, tylko części ;)
    Oby ten nowy rok był rokiem kolejnych cudów!

    Dżąsik ma piękne oczyska:) A nowe opiekunki już widać, że go pokochały.
    Tylko mi Ciebie żal, wiem, że Ci serducho cierpi po każdym rozstaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli, cierpi, ale zagoi się pod wpływem dobrych wieści, wiem to!

      Usuń
  3. no i Ptysia Amisia... pamiętam, że dawno już o tym pisałaś :) Tak, Amisia jest dobrym Duszkiem ZMD ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu, nie zwariowałaś, ja od początku wiedziałam że Amisia odeszła bo wiedziała co was czeka i że białaski będą potrzebowały dużo dobrej energii

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszyłam się,nie da sie czytać i wspominać bez emocji.

    OdpowiedzUsuń
  6. ^-^
    =* *=
    '
    Dobro ,miłość ,energia dzięki za to co w życiu najważniejsze .
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach Gosiu, wspominam wraz z Tobą a po policzkach płyną łzy wzruszenia. Tak wiele wydarzyło się w tym roku w Twym domu i życiu, tak wiele emocji i sił na pewno Cię to kosztowało. Niech ten Nowy Rok obfituje w same piękne chwile, niech los obdarzy Cię nimi hojnie. Gosiu, jesteś pięknym Człowiekiem i przywracasz mi wiarę w nasz gatunek, dziękuję Ci za to. PS Dżąsik i w moje serce się wkradł a Ty znalazłaś Mu cudny dom. Niech żyje w nim długo i szczęśliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się wzruszam słuchając tak cudownych słów o mnie! Dziękuję!

      Usuń
  8. Dżąsik kochany, tak bardzo przypomina mi Wałka! Czy pozostanie Dżąsikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że tak! Trochę Harrym, trochę Dżąsem. :)

      Usuń
  9. PS. Nie mogę się nasycić zdjęciem całej trójeczki pod drzwiami♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz w sobie te moc, jestes po prostu stworzona do znajdywania najlepszych domow swoim tymczasom. Bez pospiechu, z wielka rozwaga i starannoscia.Podziw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To odpowiedzialność, bo za moje błędy płacą zwierzaki.

      Usuń
  11. Wspomnienia wracają, i oczy mokre. Tak, to prawda, Twój dom, to dom cudów... Dżąsikowi, co me serce skradł wszystkiego najlepszego w nowym domku.

    OdpowiedzUsuń
  12. W Tobie Gosiu jest magia. Przyciągasz do siebie te biedy, ale przyciągasz też dobrych ludzi, którzy rozkochują się w tych wychuchanych przez Ciebie zwierzaczkach.
    Gosiu, Amisia - Ptysia i słowa Pana Klimka...on wróci, być może w innym futerku. Tak też jest u mnie, chociaż futerko to samo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gosiu, nie było mnie długo, nie mogło być... lecz mam nadzieję, że uwierzysz, gdy powiem, że tak bardzo często myślałam o Tobie, Twoim Pachnącym Dobrocią i Miłością Domu, o Twoich Zwierzętach... Przeczytałam podsumowanie... Łzy... I radość... Na zmianę. Pozdrawiam Cię serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham to miejsce, kocham Cię Małgosiu całym swoim skołatanym sercem :)
    Tyle dobra, tyle miłości, tyle troski dla tych biednych i porzuconych ...

    OdpowiedzUsuń
  15. Przez dwa dni nie zajrzałam do komputera i proszę, trzy posty do nadrobienia:))) Ale nie narzekam, o nie! Ja się cieszę, że mam tyle do przeczytania, do wspominania, do wzruszania się, do radości i do smutku też (Amisia ♥).
    Tak się cieszę, że Cię, Gosiu, kiedyś znalazłam w przepastnych odmętach internetu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrego, spokojnego roku:)

      Usuń
    2. Ninko, ja też jestem szczęśliwa, że cię znam!

      Usuń
  16. Ano dzieje się ZTD, ale jakżeby miałoby być inaczej?
    Samych dobrych zdarzeń życzę na nowy rok :)
    I cieszę się, że Dżąsik znalazł taki fajny dom :) Inaczej być nie mogło, zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  17. I na koniec się wzruszyłam... ach!

    OdpowiedzUsuń
  18. Z każdą nową psiokocią bidą serce mi się ściska, czy znów zdarzy się cud. I ten cud się zdarza!
    A osobny cud, że trafiłam na ten blog, chyba za pośrednictwem Damy, Hany i Łatki, która okazała się Fretą Garbo, i poszerzyłam swój świat o tylu cudownych ludzi, którzy tu bywają ;)
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się ściska z każdą psią biedą czy się uda, martwię się, czaruję...

      Usuń
  19. Oj ja też mam oczy na mokrym miejscu... Dzięki Gosi w naszym domu znalazła się Daisy. Powoli zapełnia pustkę po 16 letniej Rudej, która umarła 20 maja. Dziękuję Ci Gosiu w imieniu swoim, mojego męża, który jest bohaterem Daisy, Milki nerwuski, która w towarzystwie Daisy śpi coraz spokojniej. A także w imieniu kota Banderasa, który już przestał się Daisy bać, a pewnie niedługo zacznie się przy niej układać na legowisku. A Daisy jest coraz spokojniejsza, choć jeszcze jakiś smuteczek czai jej się w oczkach, ale jest z nami dopiero od 12 grudnia, to jeszcze bardzo krótko. Pozdrawiam Cię Gosiu, podziwiam i przytulam. Dużo siły Ci życzę, bo pełna jesteś miłości, ale aby ją przekazywać dalej, to musisz mieć moc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męża, który jest bohaterem Daisy? Co to znaczy? :)
      Dziękuję ci pięknie!

      Usuń
  20. A co jeśli Amisia to Ptysia? Może tak być i dlatego wyzdrowiała i jest waszym słoneczkiem małym łobuziakiem radosnym. ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę Ci kochana na Nowy Rok wszystkiego co najlepsze, aby Los Ci sprzyjał i Twoje WIELKIE serce pomagalo tym wspaniałym istotom jak do tej pory . Z wyrazami szacunku !

    OdpowiedzUsuń
  22. Życzę Ci kochana na Nowy Rok wszystkiego co najlepsze, aby Los Ci sprzyjał i Twoje WIELKIE serce pomagalo tym wspaniałym istotom jak do tej pory . Z wyrazami szacunku !

    OdpowiedzUsuń
  23. Gosiu, przeczytałam z ogromnym wzruszeniem i, jak zwykle, podziwem dla Ciebie. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Niech 2017 obfituje w jak najwięcej pozytywnych zdarzeń, niech zdarza się jak najwięcej cudów, a dobra energia niech nie opuszcza tego miejsca nawet na chwilę!:)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytam regularnie (i blog, i fb), ale odzywam się pierwszy raz.
    Gosiu (pozwolę się tak zwrócić), jesteś wspaniałą osobą. Bardzo empatyczną, szczerze kochającą zwierzęta. Życzę Ci wszystkiego NAJLEPSZEGO w Nowym Roku, kocim i psim bidom życzę, żeby trafiły właśnie na Ciebie :) a sobie życzę, żeby na świecie było więcej takich ludzi, jak Ty.
    Świat byłby zdecydowanie lepszy.

    Pozdrawiam,
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  26. Gosiu, wielu dobrych dni w 2017 roku. Chciałabym napisać, żebyś miała coraz mniej tymczasowych domowników, ale to niemożliwe w naszym świecie, więc życzę tym bidom, żeby miały szczęście trafić do Ciebie.
    Serdeczne pozdrowienia ze stryszku.

    OdpowiedzUsuń
  27. Gosiu, nie dość, że ratujesz rzesze zwierzaków, to dostarczasz nam wielu wzruszeń.

    OdpowiedzUsuń
  28. Z nieustajacym podziwem zyczenia, aby ten rok byl pelen tylko wspanialych wydazen.

    OdpowiedzUsuń
  29. Gosiu,podziwiam Twoją cierpliwość w szukaniu odpowiednich domów swoim tymczaskom,a także konsekwencję z jaką realizujesz swoje projekty.Życzę Ci, żeby wszystko co najlepsze towarzyszyło Tobie każdego dnia.Marysia
    P.s.
    Lucek i Pucek mają się dobrze, w tym tygodniu Bernadeta zostawi im drzwi sypialni otwarte, żeby zaczęli zwiedzać dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo im to schodzi... Nadal nazywają się jak u mnie? Zdjęcia miałam dostać, buuuuuu

      Usuń
  30. Małgosiu
    Niedawno trafiłam na Twój blog i jestem
    Tobą zafascynowana .Robisz tyle dobrego dla tego 4-nożnego biduleństwa
    Chwała Ci za to , bo wiem ja to jest ciężko .
    Podziwiam,że tak potrafisz zdobyć domek dla tych szczęściarzy, bo tak jest , jak już trafili do Ciebie.to niesamowici szczęściarze. Też mam zbieraninkę małą niezczęścia, które w taki czy inny sposób mnie znalazło , a przy okazji i ciepły dom.
    Zadziwia mnie jedno ,że jak jedno moje dziecko odchodzi za tęczowy most, to zaraz , jakby wieści poszły w świat, pojawia się następna biduleńka. W przyrodzie nie ma pustki :D
    Gosiu podziwiam , gratuluję za skuteczność działań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezwykłe, ale one sobie jakoś to załatwiają. :)

      Usuń
  31. Pani Gosiu byliś, będziem - dziękujem <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Bylam i poczytałam ��

    OdpowiedzUsuń
  33. To był rok Ptysi - Amisi...♥
    A wszystkie tymczaski, ich wzruszające historie, też będziemy wspominać i z radością czytać wieści z ich nowych domów.
    PS. Gosianko, gdzie podział się baner do zooplusa? Mus zrobić zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasn, kochana, jest na miejscu! Takie długi tym razem. :) Są dwa: na szpalcie po prawej na samej górze i po lewej, trochę niżej.
      Zapraszam na zakupy! :)

      Usuń
    2. Nie wiem co się dzieje, ale baner był widoczny tylko przez chwilę, tuż po wysłaniu komentarza. Od wczoraj widoczny jest tylko napis - "Kupując przez ten baner...", ale to miejsce jest nieaktywne.

      Usuń
  34. Gosiu, ktoś już kiedyś tu powiedział, że przywracasz wiarę w człowieczeństwo i ja za Nim to powtórzę i się pod tym podpiszę. Dziękuję, że jesteś. :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. aAle się cieszę,że Dżąsik ma dom.I najlepszy znalazłaś.Rufi i Amisia,jak na nich patrzę czuję ukłucie w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Gosiu czytamy bloga i FB. Blog oprócz tego, że jest super jest również do poczytania tam gdzie zapory sieciowe blokują dostęp do FB (FB dopiero w domku wieczorem :( ).
    Pozdrawiamy
    M&M od Megany

    OdpowiedzUsuń
  37. Cieszę się Gosiu, że jesteś. Ty i MCOn i Wasz dom pełen ciepła i miłości. Tylu zwierzakom już pomogłaś. Wzruszenie ściska mi gardło. Ja nie mogę spokojnie patrzeć na Rufika. Rufik i Amisia. Wiem, że opiekują się Twoimi zwierzyńcem. Cieszą się pewnie, że Ptyśka dobrze się czuje i że Harrisonek ma dom. Tak jak my się cieszymy :-) :-*

    OdpowiedzUsuń
  38. Boże, daj mi kiedyś dom z wielkim ogrodem; nie dla mojej pazerności, ale właśnie dlatego, bym mogła zaopiekować się całą masą psów (obecnie mam dwa, ale gorąco wierzę, że będzie ich 10 razy więcej). Pełna podziwu dla wielkości serca, zapraszam również do mnie: www.blacklady.blogujaca.pl, łączę pozdrowienia, Justyna

    OdpowiedzUsuń
  39. Poplakalam troszke, Amisia byla kotem, w ktorym sie zakochalam, dzieki ktoremu trafilam ZMD, dzieki ktoremu mam ukochana Dakotke.......zawsze bede o niej pamietac....Ptysia mnie zadziwia, kotek tak chory, tak odzyskal energie, zdjecia Ptyski sa cudowne:):):)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mnie do czytania tego blogu zaprosił Rufi, choć przebywał juz za Tęczowym Mostem. Amisia to niezapomniana kotka. Królowa z elektryzujacym spojrzeniem. Ptysia tez potrafi spojrzeniem chwytać za serce. Radosci za Twoimi Drzwiami życzę.

    OdpowiedzUsuń
  41. Piękna wiadomość na Nowy Rok :)!...

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...