czwartek, 28 stycznia 2016

Smutno

Zaczynam nie cierpieć stycznia. Ten jest już kolejnym bolesnym.
Równo rok temu po długiej chorobie odszedł Rufi - złotowłosa psia poczciwina. 


Nasza pani doktor przyjechała po pracy, po godzinie 22. 
i Rufi zasnął, obficie oblany naszymi łzami. Zasnął w swoim domu, na swoim kocyku. 
To było wybawienie dla niego i dla nas, bo jego cierpienie stało się już nie do zniesienia. 
Kochany ten piesek zostawił nas w smutku, 
ale jego choroba przygotowała nas niejako na to, co się stanie. 
Dzień po jego odejściu na pobliskim szlabanie odkryłam stempelek z rdzy. 
Wciąż go niemal co dzień odwiedzam. 

Rok temu.
Dziś.
Nie zmienił się. Trwa i patrzy, jak idziemy z Fikunią na spacer. 
Namalowałam sobie obraz inspirowany tym stempelkiem
Patrzę na niego każdego dnia, gdy się budzę. 
Rufi jest ze mną i nadal otacza mnie swoją miłością.  


Na śmierć Amisi, naszego ukochanego skarbu, nie byłam przygotowana. 


Kiedy zaczęła mieć problemy z żołądkiem, nie przejęłam się zbytnio, 
bo przecież już tak bywało i potem kończyło się dobrze... 
Niestety wszystko potoczyło się tak szybko, że można było stracić oddech. 
W środę 20 stycznia, wieczorem, po pracy, po 22., przyjechała nasza pani doktor... 
Tydzień temu rano napisałam do MCO tę straszną wiadomość: 

(...) nie ma już naszej koteczki. Odeszła cichutko i dostojnie, tak jak żyła. 
Teraz już nic jej nie boli, nie cierpi.
Choroba postępowała w zastraszającym tempie. Nie wiem, czy ona przeżyłaby noc. 
Jeszcze taka chora starała się robić siusiu do kuwety, którą postawiłam na parterze, 
aby nie musiała chodzić do piwnicy. 
Nie dawała rady wejść do niej cała, więc wchodziła chociaż przednimi łapkami i... 
sikała na kafle obok.
M i K byli ze mną do końca. 
Dobrze, że byli.
Zaczyna się nowa rzeczywistość. Bez Amisi.
Jak smutno...


Ten obraz nie zdołał jej uratować. :(
Ami i Rufi byli przyjaciółmi. Swoimi przyjaciółmi i wszystkich stworzeń wokoło. 



Niesamowicie mi ich brakuje. 
Dopiero teraz widzę, że Amisia była zawsze obecna tuż obok, 
czy to podczas posiłków, czy na kanapie. 
To ona witała nas przy drzwiach. 
Teraz Fika wpada do domu i szuka... Nie ma, nie ma Amisi.
Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, była ich trójka. Rok po roku wszyscy odeszli...


Im jesteśmy starsi, tym więcej takich kamieni na piersiach nosimy.
Odchodzą bliscy ludzie, kochane zwierzęta. 
Wciąż może być pięknie, wciąż można być szczęśliwym, 
ale poranione serce tak całkiem zagoić się nie może...


To ostatnie zdjęcie Amisiulki. :(





102 komentarze:

  1. Gosiu, jakże mi teraz smutno. Może oni odeszli, żeby zrobić miejsce nowym potrzebującym stworzeniom? Ja wiem, że takie myślenie nie ulży w bólu. Kochana, tule mocno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak smutno, bardzo, bardzo smutno...
    Gosiu♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Pobeczałam się Gosiu i nic nie jestem w stanie napisać :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu , za szybko odeszła Amisia ,i Rufi za szybko ...Dzięki całej Wspaniałej Trójce do Ciebie ,do Was trafiłam-wracam do ich zdjęć ,do Twoich komiksów ...ściskam Cię mocno,justynak

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosia... Nie ma słów. Ściskam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Wyjątkowe i niezwykłe. To widać na każdym zdjęciu. :((

      Usuń
  7. znów płaczę Gosieńko.Co dzień przejeżdzam przez mosty i widzę nasz most.patrzę na Odrę i myślę jak po walę chodziłaś z Rufim.Teraz chodzisz z Fiką.Stępelek też pamiętam.Właśnie mój wszedł do kuchni i pyta,czemu płaczesz.A ja na to za Rufim i Amisią.A on,przecież ich nie znałaś.A ja na to,znałam i to nie wiesz jak bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cieszę się, że tyle osób miało okazję poznać moje wspaniałe zwierzaki. Całuski, Gosiu kochana.

      Usuń
  8. Wiem,że ciężko.Takie jest życie.Dziś się cieszymy a jutro będziemy płakać.
    Wspominam razem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wiem, że takie jest życie, ale czasem ma się ochotę wyć z buntu, że takie jest. :((

      Usuń
  9. Moja ciotka od zawsze miala psa, jak odchodził, brala nastepnego, takiego samego. Zawsze nazywal sie Pan Pies. Dopiero jak doroslam to zrozumialam słowa cioci: bo ja bez niego nie umialabym żyć. Teraz wiem, że to byl jej sposób na śmierć jej psów.
    Współczuje Gosiu, wiem jak boli odejście naszych zwierzakow. Zostają nam ich zdjęcia i wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja znam takich ludzi, ale jakoś nie umiem się tak oszukać. Rufi, Amisia, Kajtuś i inne moje zwierzaki były niepowtarzalne...

      Usuń
  10. Bardzo, bardzo boli śmierć najbliższych... :(... Amisia była cudownym kotem... tak podobnym do Małego Kota Denisa... A Rufi to najwspanialszy pies na świecie.
    Piękne obrazy namalowałaś... Najpiękne! Płaczę razem z Tobą. Wciąż tęsknię z Szimi, której legowisko, kupione rok przed jej odejściem mam w jednym z pokoi - czeka, a jej ulubioną zabawkę przekładam przy każdym sprzątaniu. Tych dwóch rzeczy nie byłam w stanie oddać innym psom. Na legowisku długo spał Urwis - bardzo za nią tęskniący, a zabawka była tak bardzo jej, że nie mogłabym dać jej nikomu innemu... Przytulam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z niektórymi ta więź jest tak wielka, że aż strach...

      Usuń
  11. Bardzo mi przykro:) Też nie lubię stycznia...
    Karolina z Tolą i Stasiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam, bo to nie miejsce na to, że jeszcze poprzedni styczeń to opłakiwanie mojego taty... :((

      Usuń
  12. To takie przykre, kiedy przyjaciele odchodzą, też mam kilka takich ran na sercu i zawsze przy zdjęciach i wspomnieniach łza po policzku popłynie.... I jedyne pocieszające wytłumaczenie jest takie, że zostaje po nich miejsce, które trzeba wypełnić innymi, aby też mogły zaznać ludzkiej miłości.... Niemniej zawsze to boli okrutnie.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, wyobraź sobie, że zaczęłam szukać srebrnej kotki na olx, ale potem się mocno stuknęłam w głowę. Nie ma Amisi, nie da się jej "odkupić". :(((((((((((((

      Usuń
    2. Myślę, że masz rację, to nie chodzi o to, żeby ją zastąpić....na pewno kiedyś znajdzie się taki kot, którego postanowisz nie "wyadoptować" dalej, bo to będzie ten jeden, jedyny który zostanie bez względu na to czy będzie srebrny, bury, rudy czy czarny.....

      Usuń
  13. Zgadzam się absolutnie z Tobą. U mnie odchodziły w ostatnich latach Hexa - dobermanka (1999-2010), Luna - ast (2003-2013), Fela -kot (2001-2013). Wtedy, kiedy odszedł Rufi, odszedł też nasz Bosik jamnik (2003-2015). Skończyło się. Nie ma psich nosków, nie ma machania ogonkiem, nie ma szczekania i biegania za patyczkiem. Nie mam siły mieć psa, chociaż jedno psie serce złamało moje jakiś czas temu. To odwróciłam wzrok, zacisnęłam zęby i pojechałam do domu. Odeszły już wszystkie zwierzęta, które pamiętam "z poprzedniego życia". Zamknęły się dla mnie te drzwi ostatecznie. Mam Julkę, która jest kotem absolutnym. Śpi ze mną, czasami śpimy w trójkę, jak jeszcze syn się w nocy właduje :) Czasami zastanawiam się, skąd masz tę siłę, aby pomieścić tyle miłości do zwierząt, ale także do ludzi. Ja się absolutnie wypaliłam. Czuję, że nie dałabym rady przetrwać kolejnego odejścia... Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja się wypaliłam, tak mi się przynajmniej teraz zdaje. :(
      Wszystkie Twoje zwierzaki też za młode na odchodzenie. :((

      Usuń
  14. U Ciebie Gosiu początek roku, u mnie okres wakacyjny - i tak rok po roku pożegnania... Boli.
    Trzymaj się.

    Bo zaraz przydrepce nowy futrzak, spojrzy głęboko w oczy i powie kochaj mnie. I znowu będziemy kochać - dla nich i dla siebie. Znajdziemy dla nich siłę i one jej nam dodadzą. Koło życia poturla się dalej, choć tych kamieni na piersi przybędzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dziś wydaje mi się, że już nigdy tak nie pokocham.
      Może nie warto... Patrzę na Fikę i wiem, że bym umarła...

      Usuń
  15. One nie mialy prawa zniknac z Waszego zycia. Ksiaze zostal uprowadzony, Rufi byl jeszcze stosunkowo mlody, a Amisia... nie wiem, jak to sie moglo w ogole wydarzyc? Troje w tak krotkim czasie... One powinny jeszcze dlugo byc z Wami i odejsc za TM ze starosci. I one, i Wy mieliscie szczescie, ze mieliscie siebie, choc to szczescie trwalo stanowczo za krotko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno. O tym właśnie miałam dziś napisać, a jak przyszło co do czego to napisałam coś innego. Zawsze bardzo pragnęłam i cieszyłam się na tę mocną więź, która rodzi się z latami. Marzyłam, aby być z moimi zwierzakami gdy będą się starzały. Gdy będą już takie mądre, gdy porozumienie między nami będzie absolutne.
      Z tego czuję się ograbiona, z tych najlepszych lat.
      To wszystko trwało stanowczo za krótko. :(((

      Usuń
  16. Smutno i serce pęka na milion kawałków :(
    Bardzo mi brakuje Kayrona, Rufiego i Amisi ...
    Ale mam antidotum na ten ból - blogowe archiwum ZMD i tam wracam do lat Kayrona w domu i zdrowego Rufika oraz wiecznie głodnej Amisi. Zaczytuję się w komiksach, oglądam cudne zdjęcia, filmiki i znowu się uśmiecham ...

    Buziaki dla Stefci i Hokusa. Dawno o nich nic nie pisałaś Małgosiu, trochę tęskno za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat leży odłogiem. nadrobię. Obiecuję.

      Usuń
    2. Jeszcze był Kajronek który dopełniał całości.
      ZMD to byli oni Rufi, Amisia i Kayron ... odkąd pamietam, odkąd do Was zaglądam.
      Jak napisała Alicja , MY mamy cały Twój blog aby sobie ich powspominać. Ale dla Ciebie to była rodzina, najkochańsze zwierzaki.
      Jest Tobie strasznie cieżko i calym sercem jestem z Tobą/ z Wami.
      Moze nie umiem pisać tekstów łapiacych za serce, ale jest mi okropnie przykro ze tak sie stało ..................

      Usuń
    3. Nie trzeba pisać tekstów łapiących za serce. Wystarczy, że rozumiesz, i jesteś. Dziękuję.

      Usuń
  17. Gosiu, przytulam, bez słów... Pozdrawiam ciepło. A.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu ... znów ryczę :( tak mi Ciebie strasznie żal, tak Amisi żal, i Rufiego, i Kayrona :( Księcia ukradli, a Amisi nie otruli czasem?? muszę to napisać, bo wciąż mi chodzi po głowie, nie było takiej możliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Elu, nie. To choroba rozwijała się podstępnie i wybuchła, a wtedy było już za późno...

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Tak, Krysiu. Ty jeszcze miałaś okazję poznać ich, chyba w komplecie...

      Usuń
  20. Jak opisać te trzy promyczki? Jak nie tęsknić i nie płakać? Ja nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani ja. Załamało mnie to i wszystko straciło kolory.

      Usuń
  21. To niesamowicie smutne. Niestety nie wiem co jest gorsze: gdy wiesz że twój zwierzak powoli odchodzi, czy gdy śmierć łapie z zaskoczenia...
    Pozdrawiam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy siak to jest niesprawiedliwe, że żadne z nich nie mogło się z nami zestarzeć. :(

      Usuń
  22. Zawsze mi się wydawało, że nasza Ika bedzie żyła długo, ponad normę (foxterier). Jednak pewnego, listopadowego dnia znalazła sobie dziurę w płocie i pognała radośnie ku wolności. Wołałam. Nie wróciła. Pobiegła w stronę drogi. Potrąciło ją auto. Miała 12 lat. Żalu ściskającego serce nie muszę opisywać. Znacie z autopsji. Cierpienie. Mój mąż dwa dni nie jadł,nie pił. Trzeciego dnia od rana wpatrywał się w zdjęcia w internecie. Foxteriery. Bez słowa wsiadł w auto i pojechał. Wrócił o pierwszej w nocy z czterotygodniowym szczeniakiem z odgryzionym paluchem i ukręconym ogonkiem. Został ostatni z miotu. Nikt go nie chciał. My chcieliśmy. Można myśleć, że to zdrada, nielojalność, że to małostkowe. Tak, można. Ale gdybyś mnie zapytała, Gosiu, o radę, powiedziałabym: tak, szukaj srebrnego kota w internecie. Na pamiątkę Amisi. To będzie zupełnie inny kot, ale przyniesie ulgę. Nie można tego bagatelizować. Należy chronić swoją psychikę i emocje i szukać pocieszenia. Taki stres jest wyniszczający. Na to trzeba popatrzeć, niestety, trochę egoistycznie. Chociaż nie do końca, bo przecież znowu jakiś księżycowy futrzak znajdzie się w raju. Kropka jest zupełnie inna niż Ika. Zupełnie. Ale przyniosła nam ulgę. Dała nam pociechę. A my daliśmy sobie do tego prawo, zachowując Ikę w naszych sercach na zawsze. Zresztą ona przebiegnie czasami po korytarzu, szurając pazurkami, gdy nasze psy śpią obok nas. Jest cały czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,ja szybko znalazłam i "uratowałam" Kajtka a on uratował mnie...

      Usuń
    2. Ganna , masz racje ...Moj maz zrobil podobnie po smierci naszego jamnika ...ryczalysmy z corka kolejny dzien ...to bylo nie do wytrzymania ..stracilismy w ciagu 1,5 roku trzy psy( ze starosci odchodzil jeden po drugim a moze odchodzily z tesknoty za soba ? )Jamnik byl czwartym psem ..byl mlody ..nigdy , wierzcie mi mi , nigdy nie przezylismy takiej traumy ..nigdy nie czulismy sie tak nieszczesliwi ..Te wszystkie smierci nalozyly sie na siebie i staly sie jedna i wielka tragedia ..nie chcialam juz zadnego psa , chcialam miec tamte psy , tamte noski i tamta milosc . Dzis jestem wdzieczna , ze maz potrafil tak sie zachowac . Gama jest z nami 10 lat i nie wyobrazam sobie ...kocham ja bardzo ale tez wiem , ze kazda milosc jest inna i kazda inna ..
      Gosiu , wez sobie srebrna kotke ..wez moze czarna , ruda .I tak ja bedziesz kochac .Inaczej niz Amisie ale bedziesz .
      Amisie , Kajtusia i Rufika bedziesz miala juz na zawsze w swoim sercu ...

      Usuń
    3. Dziewczyny, nie zrobię tego. Teraz za bardzo cierpię, abym mogła się cieszyć innym kotem. Żałobę trzeba przeżyć. Trzeba czasu, a poza tym przecież prowadzę DT dla kotów i pewnie tak się stanie, że któryś nie znajdzie domu... W każdym razie będę się bronić przed przygarnięciem kolejnego na stałe. Im ich więcej tym trudniej poradzić sobie z kocim stresem, a ten jest bardzo szkodliwy.

      Usuń
  23. ;( Bardzo smutno. Ja długo śmierć Momo wypierałam. Odszedł w jednej chwili młody 2,5roku,zdrowy kotek.Wszystkie poprzednie oraz pies dożyły starości.Odszedł przez ludzki bład,rutyne,brak pokory.Został ogromny ból i poczucie winy. Zwykle jest za wcześnie ale czasami wyątkowo i zgody na to być nie może.Blizny na sercu na zawsze pozostaną ale wraz z tymi co zostali oraz nowymi podopiecznymi zbledną i przestaną tak szarpać.Twoja Trojca była cudowna i wyjątkowa,ich odejście i nam wyciska łzy.Ściskam Cię mocno:*

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie dziś z Haną wspomniałyśmy Twoją Trójkę. Cała Trójka skradła nam serca. Smutno Gosiu, bardzo, bardzo smutno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dlatego mam pypcia na języku???
      Dzięki, Ewcia.

      Usuń
  25. Tak Amisia, Rufi i Kayron to zwierzaki nie z tej Ziemi. Jak widać dosłownie. Ale miałaś wielkie szczęscie, Gosiu, że pobyły sobie właśnie u Was. To wyróżnienie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak, jak napisała Ganna - szukając srebrnego kota - nie zdradzisz Amisi. Moja Kiziunia odeszła tak jak Twoja Amisia - niespodziewanie, za szybko, zostawiając rozpacz i ból. Po dwóch tygodniach już szukałam kota - takiego samego jak ona. Nie było innej opcji. Po miesiącu była z nami Beza, która skleiła moje serce, bo patrząc na nią - widzę je obie.
    Gosiu nie broń się przed tym, to naprawdę pomaga. Tulę mocno.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdradzę, nie tego się boję. Boję się tego, że nie pokocham. Tak miałam z Rufim. Za wcześnie się pojawił i z pól roku nie mogłam go pokochać tak jak na to zasługiwał. Teraz jestem jak martwa w środku. Tęsknię za Amisią, nie wyobrażam sobie, że jej nie ma. Nie wiedziałam, że jest aż tak zrośnięta ze mną, że to tak jakbym straciła część siebie. :(

      Usuń
    2. Oj dobrze wiem o czym mówisz, oj wiem i rozumiem. Ty masz Fikę, Hokusa, Stefkę i tymczaski, a mnie nie zostało NIC - ja musiałam szukać następną biedę. Też nie byłam od razu do Bezy przekonana - tęskniłam za Kiziunią. Przez 13 lat była najważniejszym domownikiem i do końca nie pokazała jak bardzo cierpi - myśmy nic nie wiedzieli.
      Ania

      Usuń
  27. Rzeczywiście, bez tej cudownej trójki blog nie nie jest już tym samym blogiem, do którego przywykliśmy. Oczyska ciągle mam mokre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj pomyślałam, że teraz mam inną trójkę: Hokusa, Stefę i Fikę. Zaczynałam z trójką, w ciągu trzech lat wymieniła się na inną...

      Usuń
  28. Gosiu kochana, jestem z Tobą. Przytulam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  29. Smutno mi bardzo :(
    Jedyna pociecha, że Im jest tam dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  30. Gosiu, przytulam najserdeczniej i też jest mi bardzo, bardzo smutno...:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Też buczę jak za każdym ..pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  32. płaczę z Tobą, Gosiu
    niedługo i ja będę obchodzić te smutne rocznice moich nieodżałowanych, zmarłych tragicznie sunieczek, strasznie mi ich brak, tym bardziej, że odeszły tak młode i w tak głupi sposób
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U ciebie to były straszne tragedie. Można mieć traumę do końca życia. :((

      Usuń
  33. Nie będę pocieszać, bo wiem że to nie ulży Ci w bólu...
    To takie niesprawiedliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konwalio, znasz ten stan, bo przecież na świeżo też się z tym zmagasz. :(

      Usuń
  34. Och Gosiu, jestem w pracy a łzy się leją:(. Do dziś nie mogę w to uwierzyć, że nie ma już Twojej wspamiałej Trójki. To boli, a co Ty musisz czuć?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrów ich bliźniaki, niech im zdrowie dopisuje. Dziękuję, Ika.

      Usuń
  35. Amisia odeszła????????????? NIE!!!!!!!!!!!!!!!!! Boże!!!!!!!!!!!!!!! kochałam ją, ona była Królową, nie wierzę....
    Gosiu, proszę, dawaj więcej postów o Twoich rezydentach, proszę. Dawno nic nie pisałaś o Hokusie, Stefci, nie wspomnę o Amisi. Tak rzadko o nich piszesz, że potem takie wiadomości, o ich odejściu, są jak grom z jasnego nieba. Amisia miała swój charakter, który mogliśmy poznać dzięki Tobie. Przedstawiłaś nam jako królową, kochałam ją bardzo za to jaka była. A tu nagle taki cios. I tak mało o niej ostatnio było...
    Rozumiem, że teraz masz dużo tymczasków, ale tęsknię za komiksami o Twoich stałych podopiecznych. W tych komiksach każdy z mieszkańców miał swoją rolę, cechy, które im nadałaś i dzięki takiej personalizacji pokochaliśmy ich. Odejście już trójki z nich jest za każdym razem bardzo bolesne. Rozumiem, że blog się rozwija i może nie chcesz powracać do starej konwencji, ale brakuje mi wpisów o Twóich stałych podopiecznych. Może chociaż po jednym zdjęciu z chmurka? Bo często zastanawiam się co u nich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, widać, że dawno nie do mnie zaglądałaś. Teraz nie w głowie mi dymki i komiksy, ale obiecuje więcej rezydentów pokazywać. Amisi było sporo na blogu. Hokusa może mniej... Pokażę ich.
      Dziękuję ci za wsparcie.

      Usuń
    2. Wybacz, Gosiu te emocje. Po prostu zalałam się łzami, gdy to przeczytałam. A zaglądam głównie przez FB, może ominęło mnie kilka postów.
      Po prostu Amisia to była dla mnie istota nie z tej ziemi i nie wyobrażałam sobie, żeby mogło jej kiedyś zabraknąć...

      Usuń
  36. Żadne słowa nie przyniosą ukojenia,jestem z Tobą Gosiu całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Tak strasznie mi przykro Gosiu... słowa tego nie opiszą, wylane łzy nie ulżą w cierpieniu..
    Jestem z Wami całym sercem!

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie sposób się z tym pogodzić...
    Ami była... znakiem firmowym tego miejsca. Ale przede wszystkim była cudownym stworzeniem, przepięknym i mądrym.
    Chwilami nie pozwalam sobie w to wierzyć, że już jej nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  39. One idą na wieczny spacer, a my tym razem zostaliśmy w domu.
    Przytulam *

    OdpowiedzUsuń
  40. Dokładnie to samo pomyślałam gdy przeczytałam w zeszłym tygodniu o Amisi. Gdy zaczynałaś swą przygodę z "Za Twoimi Drzwiami" (a ja przecież byłam z Tobą od początku), było ich Troje. Nikogo z nich już nie ma. Owszem, masz inną Trójkę...
    Ech, po prostu słowa tu są zbyteczne.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  41. aż trudno uwierzyć że ich nie ma :((( nie jestem tak nadzwyczajną wielbicielką ani znawczynią zwierząt jak większość osób w tym miejscu, ale tutaj właśnie zachwyciło mnie to radosne i zgodne życie dwóch kotów i psa... uwielbiałam o nich czytać komiksy..
    łzy same płyną

    OdpowiedzUsuń
  42. Strasznie mi smutno jak to czytam. Odejście Amisi było dla mnie na prawdę dużym szokiem. Pamiętam jak pisałam do Pani gdy miałam problem z moim chorym Grubym i pamiętam jak długo nie mogłam pogodzić się z jego odejściem. Przez długi czas myślałam, że może mogłam coś zrobić lepiej. Patrzę teraz na tą swoją wesołą gromadkę pięciu kotowatych i jednego psowatego i tak mi dziwnie z myślą, że kiedyś każde z nich odejdzie.
    Przesyłam mnóstwo uścisków.

    Kaja i potwory.

    OdpowiedzUsuń
  43. Wieczorem rzadko siedzę przy komputerze, z różnych względów, a wczoraj i dziś, do tej pory, nie miałam czasu zajrzeć. Może to i dobrze, bo jak szyć, kiedy łzy płyną z oczu? Przypomniałaś całą Twoją trójkę, a jeszcze do tego wróciły wspomnienia o Songu. Nie przygarnęłam innego kota, choć minął rok. Jak już kiedyś pisałam, są u nas dwa króliki (córki), a jeden z nich jest chory. Mam dobry pretekst, żeby nie mieć kota. Jeszcze bym nie potrafiła...

    OdpowiedzUsuń
  44. Gosiu jestem z Toba. Twoje zwierzaczki pozostana w mojej pamieci i maja swoje miejsce w moim sercu. Pozdrawiam Bozena z Pragi.

    OdpowiedzUsuń
  45. Zdarza się,że zawodzi nas najbliższy przyjaciel.....ale nigdy nie zdarza się żeby zawiódł nas ten czworonożny przyjaciel ten futrzany członek rodziny....strasznie boli jak chorują...odchodzą..... Gosiu trzymaj się i przezywaj po swojemu to ciężkie rozstanie....

    OdpowiedzUsuń
  46. Gosiu... faktycznie... cała trójka rezydentów... to tak jakby jeden drugiego za sobą ciągnął do siebie bo mu jest za TM smutno...
    zapewne są teraz wszyscy razem tak jak wcześniej...
    przykro mi... tak bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  47. Gosienko... bol musi sie wybolec... i wiem,że żadne słowa go nie załagodzą wiec po prostu przesylam Ci moje ciepłe myśli
    Brujita

    OdpowiedzUsuń
  48. Droga Gosiu, bardzo mi przykro i smutno. Rozumiem, co przeżywasz. W 2011 roku też niespodziewanie odeszła moja ukochana koteczka, w 2005 roku otruty przez ludzi kocurek. Do dziś czuję po nich pustkę. Kotka uczyła się ze mną do egzaminów na studiach zawsze siedząc mi na książkach i notatkach :), witała nas zawsze od progu, zwłaszcza Tatę, którego od roku już niestety nie ma na tym świecie, odszedł z dnia na dzień po cichu ;(
    Gosieńko trzymaj się cieplutko. Rufi i Amisia zawsze pozostaną w Twym serduszku.

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie znam slow ktore ukoja Twoj bol. Powiem tylko, najlepszym lekarzem jest czas. Trwaj i rob swoje. Masz dla kogo. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...