czwartek, 16 maja 2013

Oładki z jabłkami - przepis Mamy Niny

Po wczorajszych emocjach dziś zapraszam do kuchni. 


We Wrocku trwa festiwal filmów dokumentalnych  http://planetedocff.pl/
Chodzimy z MójCiOnem na wybrane obrazy. 
We wtorek na przykład widzieliśmy Inori – film japoński. 
Powolny, refleksyjny i czarowny. Dla cierpliwych. 
Praktycznie nie dzieje się tam żadna akcja, po prostu płynie życie. 
Na tle oszałamiającej przyrody dokonują się losy upadającego miasteczka zamieszkanego jedynie przez garstkę starych ludzi. 
Ich twarze są poruszająco piękne - jak rzeźby. Wyrzeźbione przez starość...



Byliśmy zadowoleni, że dane nam było ten obraz zobaczyć.

Przepis na te pyszne, idealne placuszki, dostałam od Ninki, a Ona  od swojej Mamy.
Pisałam już o tym TU.
Nie mogłam odszyfrować, co to za słowo OŁADKI.
Nie znałam. Dobrze się czegoś nauczyć. Przyda się do scrabbli. 
Zanim wyszliśmy do kina, w szklance ciepłego mleka rozpuściłam pół łyżki cukru i 1 dkg drożdży.  Wlałam do misy miksera. Stopniowo dodawałam do tego dwie szklanki mąki, 1 jajko i szczyptę soli. Dokładnie wymieszałam całość mikserem i zostawiłam, aby wyrosło.


Po powrocie starłam do tego dwa obrane jabłka 
(ligol – te lubił najbardziej mój Tato i tylko te teraz jem) 
i usmażyłam placuszki na patelni na złoty kolor. 
Posypałam cukrem pudrem z wanilią. 
Kiedy MójCiOn się już najadł, pozostałym zrobiłam w ogrodzie sesję zdjęciową telefonem. A przyglądał się jej sam Książę... 


Dziękuję, Ninko, oładki Twojej Mamy to poezja!


PODPIS

42 komentarze:

  1. Bardzo lubię tzw. niszowe filmy :)
    A oładki by się zjadło ;) aż dziw, że Amisia się na jakimś zdjęciu nie załapała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej nazwy oładki, muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  3. 10 dag drożdży na 2 szkl mąki? loboga;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laboga to właściwe zawołanie na tę niedorzeczność. :)
      Już poprawiłam, dzięki!

      Usuń
  4. Smakowitości u Ciebie! Lubię takie sprawdzone stare przepisy! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wypróbować ten przepis, lubię takie placuszki...
    Od czasu do czasu dobrze jest obejrzeć jakiś inny normalny film :-)
    Chociaż TV to nie oglądam albo bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam... nie znałam wcześniej oładek, ale kojarzą mi się z racuchami. A do racuchów mam sentymentalne podejście, bo zawsze mam mi takie smażyła i od kiedy nie ma mamy nie jadłam racuchów. Muszę je chyba odczarować i sobie zrobić :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są takie racuszki, możesz też użyć kefiru, jak napisała Ninka. Myślę, że odczarowanie może być bardzo miłe ;-)

      Usuń
  7. I znów nowe słowo! :P
    O tak, do scrabli!! Choć ostatnio poszły w odstawkę, na rzecz pokera.
    To takie do pączka podobne? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, choć może ciut z racji ciasta z drożdżami. Oładki zawierają starte jabłko, więc są o wiele bardziej wytrawne i soczyste.
      Cmok!

      Usuń
  8. Placuszki z jabłkami takie proste i jakie pyszne. Moja córka ostatnio nam serwuje takie bez drożdży:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja Ci powinnam podziękować! Odkąd poznałam Twój blog, wciąż spotykają mnie tu jakieś miłe niespodzianki. Dzięki Tobie przepis na ołatki ujrzał światło dzienne, bo - przyznaję bijąc się w pierś - ja go nigdy w tej formie nie robiłam; jeszcze za życia Mamy został zmodyfikowany i drożdże z mlekiem zastąpił w nim kefir. Zachęciłaś mnie jednak swoim opisem i zdjęciami, więc z pewnością spróbuję zrobić oryginalne ołatki. Ścieżki losu doprawdy są niezbadane...
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :)
      Jeszcze mam kilka przepisów do wypróbowania :)

      Usuń
    2. Miało być: "oładki" oczywiście.
      Ninka.

      Usuń
    3. Mogą być i przez "d" i przez "t", jak napisała niżej Jola ;-)

      Usuń
    4. No właśnie, zauważyłam; nawet zdawało mi się, że spotkałam się z taką pisownią, ale nie byłam pewna.
      Ninka.

      Usuń
  10. Ligol to moje ulubione jabłka :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie placuszki jemy, ale nie znałam nazwy oładki. Spodobała mi się ona i będę podawać od dziś oładki z jabłkami. Dziękuje Wam obu - Ninie i Ance i ślę wiosenne pozdrowienia z coraz bardziej zielonej wsi

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiscie, ze najsmaczniejsze sa ligole ale do plackow uzywam antonowek bo lubie kwasno-slodko.
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę to zapamiętać. Jak się czepiłam tych ligoli, to inne nie istnieją.

      Usuń
  13. Oładki, słyszałam nazwę, u nas to raczej racuchy. Moje dzieci jednak zawsze wydłubywały z nich jabłka, więc robię bez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych nie wydłubią, bo są starte na tarce :)

      Usuń
  14. Ten film zapewne by mi się spodobał :)
    A placuszki bardzo smakowicie wyglądają... oj, narobiłaś mi apetytu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film był zapadający w głowę. Wracam do niego.

      Usuń
  15. Wspaniałe oładki!
    Przepis na każdy czas.
    Lubię takie,bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Głodna się zrobiłam....
    Jutro zrobię. Dzięki za pomysł i przepis.

    OdpowiedzUsuń
  17. Apetycznie! Z opisu-przepisu smak mi pasuje. Ze zdjęć - jeszcze bardziej. :) Jak ładnie je pokazałaś, Aniu! Cóż, wszak to nie jakieś zwykłe placki czy racuchy, lecz OŁADKI, a niekiedy OŁATKI. :) Ja już spotkałam się z tym określeniem - w jakimś cokolwiek archaicznym przepisie sprzed lat.
    Buźka!

    PS. Właśnie, a gdzie inspektor nadzoru kulinarnego Amisia? Czyżby delegowała swojego plenipotenta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Skleroza nie boli. Zapomniałam o niej, wyobrażasz sobie? Widać dawno nie było u mnie przepisu...

      Usuń
  18. Na pewno jest to bardzo dobre :)
    Tak smakowicie wygląda, oczy by jadły :P
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Robię dokładnie takie same!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  20. Inori to film dla nas, zaraz ściągnę sobie:)) Dziękuję za podpowiedź, pewno coś podobnego do Japun sądząc z opisu.......

    Placuszki na razie nie dla mnie, bom postanowiła zrzucić parę wałków na lato. Unikam chlebka, słodkiego, ale czy to coś da?

    OdpowiedzUsuń
  21. Bój się Boga kobieto. Gdzie nie wlezę, do Ciebie, do Basi, wszędzie żarcie. U jednej ciasto z rabarbarem, tu placki z jabłkami i ja mam schudnąć. To na jakiś spisek zakrawa. Choć wiesz co? Może na placki się skuszę, bo coraz bardziej upewniam się , że to nie ja przytyłam, tylko wilgoć mam w szafie i ciuchy mi się przez zimę pokurczyły. O!
    Dzwoniłam dziś do firmy, pan obiecał, że odzyskanie zdjęć z komputerów nie powinno być problemem i nie kosztuje fortuny. We wtorek zawożę mu te dwa graty. :):)
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! To fantastyczna wiadomość, domyślam się, że się tym martwiłaś, ale najlepsza jest ta, że humor Ci wraca, prawda? :-)

      Usuń
    2. Prawda Aniu, bo mam tam wiele zdjęć mamy. Kotów też. Hmmm, co do humoru- różnie to bywa. Może jutro uda mi się sprawdzić coś, co od śmierci mamy bardzo mnie martwi. Gdyby nie to, byłoby o wiele lepiej.
      Joanna

      Usuń
  22. Pysznie wyglądają oładki na pewno wypróbuję przepis.Zamyśliłam się,przecież moja Babcia Zosia robiła nam takie ołatki,ale to już tak dawno było..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyli coś w stylu racuchów,szybkie,proste a znika w pięć sekund.Lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Robię takie racuszki. też wg przepisu mojej Mamy.
    Są przepyszne.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...