sobota, 14 marca 2015

Zgaduj-zgadula, gdzie jest Kordula

Przedwczoraj spędziłyśmy z Kasią całe popołudnie na przeszukiwaniu domu. Kordełka zniknęła! Nie pokazała się od poprzedniego dnia wieczorem! Nic nie jadła! Pewnie nie piła, a o załatwianiu się wolałam nie myśleć...
Po pięciokrotnym przeszukaniu wszystkich pomieszczeń wraz z miejscami nawet najbardziej nieprawdopodobnymi wpadłyśmy w rozpacz. To znaczy Kasia wpadła, bo ja byłam na to zbyt zmęczona. Ta dziewczyna przegoniła mnie bezlitośnie po wszystkich piętrach, kazała sprawdzać w szafach, w szufladach, wybebeszać schowki i przekopywać kosze z praniem. :) Ledwo żyłam, a kotki nigdzie nie było. Nigdzie! Zaczęłyśmy przypuszczać, że musiała wysmyknąć się z domu, gdy ktoś z nas wychodził bądź wchodził. Jest to o tyle mało prawdopodobne, że zazwyczaj bardzo dbamy o to, by drzwi do wiatrołapu były zamknięte, zanim otworzy się te wejściowe. Jednak fakt jest faktem - kotki nie było. 
I wtedy to właśnie przyszedł Wrocławski, wysłuchał naszych lamentów, że kocina uciekła, buuu, że co ona teraz pocznie, buuu, a co my poczniemy, że tragedia, buuuu. Od niechcenia podszedł do telewizora, odsłonił firankę za nim, a tam... Kordełka we własnej wielkookiej osobie! Ta mała zgaga chyba bawiła się z nami w ciuciubabkę! 



No i wiecie co? To się powtarza. Wczoraj cały dzień jej nie było. Oczywiście szukałam za firanką, za wszystkimi, znów przeleciałam dokładnie dom i jej nie znalazłam! Pokazała się wieczorem, 


uciekła do kociego pokoju, tam udało mi się ją nakarmić i znowu jej nie ma. Ma gdzieś skrytkę, o jakiej się filozofom, fizjonomom i filantropom nie śniło! Pojęcia nie mam gdzie! 

A właśnie, tak à propos filantropów to uprzejmie przypominam, że bazarek pomocy zwierzętom SKARPETA kończy swoją pierwszą edycję. Tylko do jutra do północy można zostać filantropem, a jednocześnie wzbogacić się o fajne przedmioty.

Wciąż można kupić piękne drobiazgi, poczynając od przeuroczych kartek świątecznych Brujity:


poprzez rzeczy niesamowicie oryginalne jak... japońskie pałeczki do czyszczenia uszu (!)


i cudne w swej urodzie ceramiczne miseczki, zerkające lazurowym spojrzeniem... Prawda? :)


Są tam książki (świetne na wakacje - Wilbura Smitha), biżuteria (ręcznie robiona!), miseczki dla zwierzaków (polecam 227, na zdjęciu nie widać, że fajna i solidna), kosmetyczki (na szczytny cel), filmy, skarbonki (japońskie!), zabawki, obrazy (np. młody bez na jedwabiu), torebki, artykuły gospodarstwa domowego, rękodzieło i wiele, wiele innych. Ceny zaczynają się od ośmiu złotych! Pamiętajmy, że dzięki tej akcji wspomagamy potrzebujących ludzi i ich zwierzaki, a całkowita kwota w ten sposób uzyskana zostanie na to przeznaczona. Jutro podsumujemy, co nam się już udało zdziałać, ale już teraz mogę przypomnieć, że to dzięki SKARPECIE jedzie dziś do swojego stałego domu Kudełek z Podlasia. Doczekać się nie mogę wieści od Graszki i Oli!


PODPIS

(10:11 - 11:05)

Errata:
Niedługo dodam do bazarku książkę "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko" wydaną przez wydawnictwo „Nasza Księgarnia” 3 marca 2015 roku, a którą właśnie kończę czytać i opiszę tu, na blogu, w przyszłym tygodniu.


Fraser od urodzenia miał skłonność do nagłych wybuchów złości, często wywołanych pozornie błahymi przyczynami. Codzienność rodziny Boothów była więc męcząca, a mama chłopca, Louise, widziała przyszłość w ciemnych barwach. I wtedy właśnie Fraser poznał Billy’ego: wyjątkowego szaro-białego kocura. Billy sam wiele wycierpiał – został porzucony przez właścicieli – a jednak natychmiast pokochał nowego opiekuna, choć inne zwierzęta zwykle się bały drażliwego i nerwowego dziecka. Ta przyjaźń odmieniła wszystkich Boothów. Żywiołowy, lecz cierpliwy Billy wniósł radość do domu, w którym nikt się od dawna nie śmiał. Lecz - co bardziej zaskakujące – wkrótce się okazało, że kot świadomie zachęca Frasera do pokonywania kolejnych przeszkód i podejmowania wyzwań. To dzięki Billy’emu doszło do wielkiego przełomu w rozwoju chłopca. Przełomu, który bliscy Frasera nazywają cudem. 

******************

Wiadomości z Podlasia! Graszka odebrała już Kudełka od Oli.


i pojechali.... 


Graszko, czekamy! 

Jaki on śliczny, taki jak powiedziała kiedyś Mnemo: nie za duży, nie za mały, w sam raz. :)







30 komentarzy:

  1. To ja już się zasadzam na tę książkę!
    Kordełka może chowa się pod kordełką? Czajnik się chowa...
    O mało nie pęknę z niecierpliwości w sprawie Kudeła. Ola może coś piśnie, zanim Graszka dojedzie do domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola na pewno zaraz napisze, przecież nas nie zostawi w niepewności!

      Usuń
  2. Pierwszam??? Nie może to być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest głęboko niesprawiedliwe. Nie mogłam się podłączyć i nie ma już w Skarpecie książki, com się na nią zasadzała! To nieludzkie prawo rynku!

      Usuń
  3. Ja juz w swojej klitce kotow poszukiwalam, wiec co dopiero w Twojej willi wielopietrowej z piwnicami...
    I o ile Bulka przychodzi na zawolanie, tak Miecka ani mysli. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam willi od razu. Jak to szeregówka, wysoka a chuda. Jest gdzie szukać. :)

      Usuń
  4. Mnie zawsze rozczula, jak się zwierzaki chowają, zupełnie jak dzieci :) Jak łepetynki i oczków nie widać, a cała dooopencja sterczy zza firanki, to myśli, że jej nie widać :))) Moja Frańcia skubaniutka chowa się do wersalki. Od tyłu kanapy jest taka maskująca szmata. I w tej to właśnie tkaninie moja cudna, delikatna, jak zajączek koteczka wyrypała dziurę, jak pół wszechświata, i tamtędy włazi do środka, i jak się zadekuje, to siedzi tam ze dwie godziny. Na początku nie wiedziałam, że wlaśnie tam włazi, i też od zmysłów odchodziłam, gdzie ona może być. I też małpa nie daje znaków życia. Ale teraz mam na nią metodę. Wyciągam z lodówki filet z indyka, idę do kanapy, i wtedy wylata. jak perszing. Z kociom muzykom na ustach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Kordełkę tez jedynie głód wygania. Właśnie się zmaterializowała znowu, jeść dostała (pod łóżkiem, bo jeszcze się bardzo boi) i znów siedzi w swoim schowku. :) Chyba muszę jej dzwoneczek założyć na szyję. :) Tylko jak ją złapać!

      Usuń
  5. Długo odkrywałam miejsca gdzie może chować się mój kot. Takie małe mieszkanie, a jak się okazało pełne różnych skrytek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są niezłe cwaniaki! Już nie raz to przerabiałam. :)

      Usuń
  6. Co ja się niedawno łobuza naszukałam to moje. Tak, mamy małe mieszkanie a gdzieś wlazł że za nic nie znalazłam, już leciałam do ogródka by poszukać, aż na wołanie wyszedł z nagła się materializując w przedpokoju.
    :) Jeśli książkę ktoś kupił lecę zamówić przez internet, na inne cuda, jeszcze popatrzę ale mój mi chyba awanturę zrobi bo ostatnio sporo kupowałam.:) Trochę się .... nie boję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, Ty już bardzo się zaangażowałaś! Szykuj Twojego na kolejną edycję, hehe :))

      Usuń
  7. Bonusik też sie czasem schowa, potrafi się w jednej chwili zdematerializować, ale u mnie łatwiej go znaleźć ;)
    Kordełka jedna, zgaga ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Siódmam?:) Dzien dobry.
    To Ci płochliwe kocię z Kordulci,może dekuje się w skrzyni łózka, albo na jakiś wysokościach.

    Miałam taką zabawę w szukanie,kiedy odwiedzałam koty pod nieobecność mojej koleżanki.Koty mnie znają, ale mimo to jeden płochliwy zawsze się chował,a musiałam wychodząc pozamykać na klucz dwa pokoje.Co ja się naszukałam! W końcu okazało się ,że koteczka wchodzi na szafę i tam sobie leży, na tej szafie miedzy ozdobami,kwiatem i pudłem, obserwując moje poszukiwania:) Cwaniara.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zresztą moje też szukam,bo jak wychodzę z domu na dłużej muszę zamykać je w swoim pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka musi być wspaniała, pełna wzruszeń. Chętnie ją przeczytam. Uwielbiam takie książki.
    Domyślam się jak się musiałyście przestraszyć i zmartwić zniknięciem Kordulci. Niesforna dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja Beza dopiero dała popis /mam ją od miesiąca/. Za zasłoną stał stary /nie stary/ dywan, wylazła
    na niego, położyła się i patrzyła z góry jak ją na kolanach w każdej dziurze szukam.
    Dzięki poprzedniej mojej kotce wszystkie kanapy są u nas rozłożone, aby nie dało się wleźć do środka.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszyscy mamy podobne doświadczenia. U mnie Felcia prawie wcale się nie chowa, bo ona się niczego nie boi :-)) Za to Gucio nie lubi dzwonka do drzwi i spyla jak perszing. Potem jest na szafie za łóżeczkiem z lalkami albo pod łóżkiem, albo gdziekolwiek. Właściwie to nawet czasem nie wiem gdzie, wołam go, nigdzie go nie ma. A potem nagle siedzi sobie na schodach, jakby chciał powiedzieć - no co wołałaś, jestem, o co ta panika? :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Gosianko, a ja szykuje jeszcze gadżety na bazarek. W przyszły m tygodniu bedziemy w Polsce to chce nadać paczke, weźmiecie jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, chętnie weźmiemy na przyszłą edycję. Jola zgodziła się pomóc. Skontaktuj się z nią w sprawie adresu. jolkam@ct.com.pl
      Dziękujemy!

      Usuń
  14. Cwana jest, ale koty potrafią zniknąć. Może gdzieś wysoko siedzi i śmieje się w kułak, że nie możecie jej znaleźć. Gosianko, napisałam u Oli, że MCO musisz pokazać Mopecka, nie wierzę, że się nie zakocha w takiej, albo podobnej mordeczce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój kot kiedyś schował się do pudełka... on w ogóle kochał pudełka, jak każdy kot, no i prawie został z tym pudełkiem wysłany;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kordełka to mały łobuziak:) A Kudełek ze swoją nową panią to wspaniała para:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam to, znam..... Dakotka jest mistrzem, do dzisiaj wspominamy pierwsza niedziele u nas, zamelinowala sie na ok 4 godziny, odchodzilismy od zmyslow, myslelismy, ze jakos zwiala, jak corka wychodzila z psem, maz juz latal po klatce schodowej i piwnicy.... co przezylismy to nasze, nie do zapomnienia, i do dzisiaj nie wiemy gdzie sie schowala :) Historia Kudelka i Graszki cudowna, moc najlepszych zyczen dla nich:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu, też czytam właśnie tą książkę! Jest świetna :)
    A koty, ech potrafią się tak skryć, że praktycznie robią się niewidzialne i możesz szukać i szukać :) skąd ja to znam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że Kordulka się znalazła :)... Mądra kicia, znajduje kryjówki niełatwe do wykrycia :). Wiadomości o Kudełku cieszą... !

    OdpowiedzUsuń
  20. Wzruszająca historia Kudełkowa, a Graszka tak pięknie opisała ich podróż..

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...