sobota, 24 stycznia 2015

Foczka Balbi (wywiad rzeka)

- Dzień dobry, śliczna Foczko, chcę dziś przedstawić cię naszym gościom. Jesteś taka ładna: masz bielutki żabocik pod bródką, śliczne śnieżne skarpetki na zgrabnych paluszkach, białe, długie wąsiska i wiesz co? Wypatrzyłam jeszcze bielutkie włoski w uszkach. Pięknie cię ktoś pomalował! A jakie masz oczy! Zachwycające! 


Jak się nazywasz, kotuniu?
- Nazywałam się Czarnulka, ale jedna taka ciocia* dała mi na imię Balbinka i przyjęło się. Podoba mi się. 

Balbi na przeglądzie u weta.
- Skąd się wzięłaś, Balbinko?
- Sama nie wiem. Chyba miałam kiedyś domek, ale to było dawno i nie pamiętam dobrze. Wiem tylko, że kiedy zjawiłam się u ciebie, od razu wiedziałam, do czego służy kuweta.
- A co pamiętasz, koteczko?
- Pamiętam, że zawitałam któregoś dnia do ogródka pewnej rodziny i dostałam pyszne amciu. Od tej chwili odwiedzałam ich każdego dnia, a oni mnie karmili.
- Nie bałaś się?
- Bałam, nie pozwalałam się dotykać, jak ktoś podchodził bliżej, to zaraz czmychałam!
- A gdzie spałaś?
- Gdzie popadło, czasem pod tarasem, czasem pod krzaczkiem albo w ogrodowej szopie.
- I źle ci tam było?
- Nie źle i nie dobrze. Miałam co jeść, ale wszystkiego się bałam. Pewnego dnia jednak zobaczyłam, że u tej miłej pani pojawiły się dwa maluszki! Mówili na nie Buraczek i Rzepka, a potem Leo i Abi
- I co wtedy czułaś?
- Zaczęłam zazdrościć, zaglądać przez szybę, chciałam wejść do tego miejsca, gdzie jest ciepło i miło. Chciałam, ale bardzo się bałam… Ta miła pani karmiła mnie codziennie, bardzo dobrze mnie karmiła, zobacz, jaki mam brzuszek, ale słyszałam też, że płacze nade mną i bardzo mnie żałuje. Mówiła, że jestem słodka i delikatna i że sobie na dłuższą metę nie poradzę, że zacznę chorować…
- Balbinko, a ja przyznam ci się, że martwiłam się, że komuś zginęłaś. Najpierw z tą miłą panią – Agnieszką - dałyśmy ogłoszenie do sieci z pytaniem, czy ktoś za tobą nie płacze, a potem…
- Co było potem?
- Potem jeszcze Agnieszka kupiła i założyła ci na szyi obróżkę z numerem telefonu, żeby, jeśli jesteś czyjaś, ten ktoś zadzwonił… Jednak mijały dni, tygodnie, a nikt nie pojawiał się po ciebie, maleńka Foczko. 
- A ja coraz bardziej chciałam mieć domek, pamiętam, że weszłam w końcu do domu Agnieszki, a ona mnie zapakowała w takie specjalne pudełko i zawiozła do ciebie!





Jestem taka grzeczna, spokojna, nie skrzywdzisz mnie? - mówią jej oczy...
- To było dwa tygodnie temu! Zjawiłaś się taka wielka, a taka delikatna! Żal mi było twojego strachu, jednak obiecałam ci, że wszystko będzie dobrze. Jestem szczęśliwa, że pięknie jadłaś swoje jedzonko, że dawałaś się głaskać, choć cała spięta, i byłaś tak spokojna i cichutka, że szybko otworzyłam ci drzwi na dom…
- Ale ja nie wyszłam! Do tej pory siedzę na strychu! 


Zapoznanie z Amisią.
Oswajanie z rezydentami przez wspólne szamanko. Balbi je w transporterze.


Drzwi otwarte, koteczka jednak wychodzi tylko na schody, a najwyżej na chwilkę na piętro. 
- No właśnie, tchórzyku! Regularnie odwiedza cię Amisia, Stefa trochę się boczy, a Hokus unika, ale nie są wobec ciebie wrodzy. Czemu nie wyjdziesz z pokoju?
- Obawiam się, że na dole mieszka potwór! Czasem go słyszę, sapie i chrapie!
- To tylko Koci Król, głuptasie, nie ma się co bać!
- Zobaczymy; ja jestem bardzo spokojna, delikatna, wciąż jeszcze się spinam, boję, czasem syknę nawet na ciebie. Potrzebuję czasu.

- A w jakim domku chciałabyś zamieszkać? 
- Czuję, że potrzebny mi spokojny dom, bez hałasu, gdzie będę mogła spokojnie oswajać się do końca. Może do potwora się przyzwyczaję, ale na razie bardzo się go boję. Innych kotów też trochę. Mogłabym mieszkać sama – jako jedyny kot w domu, ale na pewno dogadam się z każdym towarzyszem.


- Takiego domku ci życzę, domku z sercem i cierpliwością. Co to będzie za radość, gdy zaufasz ludziom do końca! Co to będzie za radość, gdy - tak jak Stefcia - będziesz grzać swój personel ciepłem tego tłuściutkiego brzuszka, gdy przyjdziesz pierwszy raz do łóżka, gdy zaczniesz mruczeć, gdy zrobisz baranka, gdy otrzesz się o nogi w łagodnym przymilaniu. Co to będzie za radość dla kogoś dać ci opiekę! Jesteś młoda, zdrowa, silna, po przykrych zabiegach (wysterylizowana). Tylko cię kochać, Foczko Balbi. 

Ktoś? Coś? Oferta jest niepowtarzalna, jednorazowa, okazja, jakich mało! 


Uwaga, promocja: do Balbinki myszka Opakowanej gratis! No dobra, nawet dwie! 

PODPIS

*imię Balbinka wymyśliła Marysia z bloga http://kociemruczanki.blogspot.com/ i zostaje tym samym matką chrzestną koteńki. :)


48 komentarzy:

  1. Śliczna pyzulka. I bardzo Balbinka jej pasuje. Już czaruję, żeby się dobry domek znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, jaka slicznotka, tylko brac i kochac:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło było poznać Balbinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ okrąglutka z niej panienka! Troszkę przypomina mała foczkę, gdy są na etapie "nabierania ciała".
    Ładna koteczka, taka Pyza.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jeszcze za wcześnie.
    Ale jest progres.
    Niedawno mąż mówił, ze weźmiemy kota, jak będziemy mieć dom pod miastem. Teraz już wystarczy remont mieszkania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, Aniu, najpierw remont to dobra kolejność. :)

      Usuń
  6. Gosiu..... Cudny wywiad z Balbinka )) dziekuje Ci i mam nadzieje ,ze ta przeslodka kotka wreszcie znajdzie dom i ludzi ktorzy ja pokochaja z calego serca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu dziś zmobilizuję się do dania ogłoszenia. Dziś w nocy panna szalała z Hokusem! Cicha woda. :)

      Usuń
  7. cudnie. ja mam chyba oczy w mokrym miejscu, albo źle skanalizowana jestem...łzy na dobre, łzy na złe...niedługo się utopie.
    balbinko, piękna jesteś, dobrego domku ci zyczę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny szkrab z tej Balbiny! Nie powinno byc klopotow z nowym domkiem, bo ktoz by nie ulegl jej czarowi... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam razem z Kubulkiem- Klusiem zasypiającym mi za połą szlafroka. Kubuś przesyła mruczando dla Balbinki. Dobrego domku jej życzymy. Śliczna jest. Po takim wywiadzie to już blogowa gwiazda. :) Dobrej nocy dla Was wszystkich, Gosiu.
    Joanna Katowice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubusiowi powiedz, że ciotak Gosia czeka na zdjęcie, bo nie wiem nawet jak teraz wygląda i ile urósł. :)

      Usuń
  10. Miszbus z tej Balbinki, oby jej sie poszczescilo jak najszybciej, buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miszbus... Pierwsze słyszę takie słowo! Nawet wujek Gugiel go nie zna!

      Usuń
  11. Ach, jaki piękny wywiad...! Niemożliwe, żeby się zaraz jakiś wspaniały dom z dobrym personelem nie znalazł.
    Powodzenia, Balbinko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ona wygląda jak negatyw Czajniczka. Dwa pierwsze zdjęcia, oesssu...

    OdpowiedzUsuń
  13. A te łapinki białe, cudne jakie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Balbinka jest piękna.Taka śliczność szybko znajdzie domek czego bardzo jej życzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczna ciepła koteczka, domek dla malutkiej ciepły i pełen dobrych kochających ludzi, należy się.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem wzruszona że zostałam mamą chrzestną takiego wspaniałego kota. Balbinka ma mądre oczy i spojrzenie mówiące wiele o jej osobowości. Skoro potrzebuje spokoju to u mnie go nie znajdzie - Szał jak był tak jest tylko na większą skalę. Całusy dla was, kociego króla i całek kociej szajki.

    OdpowiedzUsuń
  17. CUDNA, ŚLICZNA, PIĘKNA PANIENKA!!!! Należy jej się piękny i miły dom i jestem pewna że taki niebawem się znajdzie.
    Gosiu a na e-maila wysłałam niespodziankę
    Pozdrawiam
    Wirginia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespodzianka jest wspaniała i nadaje się do publikacji, co Ty na to? :)

      Usuń
    2. nie mam nic przeciwko
      Wirginia

      Usuń
  18. Piękna kicia , a co za wibrysy ;)) Kciuki za super domek !
    Udostępniłam na FB

    OdpowiedzUsuń
  19. Po takim wywiadzie to już wierszyka adopcyjnego nie potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłabym taka pewna... Obyś miała rację, a jeśli nie to będziesz pisać, nie wywiniesz się. :)

      Usuń
  20. śliczna :-) najchętniej zabierałabym po kolei wszystkie koty od ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeurocza :) i do tego operuje zdrobnieniami, co, doprawdy, niewielu kotom się zdarza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. fajna pyzula :) i taka bardziej odważna jak nasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Balbinka jest przecudowna! Jak miło byłoby tulić tę grubaśnicę puchatą ;)))
    I jaka wygadana! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż poczułam jej mięciutkie i gładkie futerko pod ręką ;)) Podobają się mi zdjęcia kocich, świecących oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hm, jestem dobrej myśli co do tej adopcji - nawet jeśli nie ze względu na urok osobisty Balbi (wliczając weń obłędne paluszki, które jako pierwsza dostrzegła Alucha), ktoś na pewno zdecyduje się na tę śliczną koteczkę - choćby dla tych Opakowanych myszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, jaką Ty masz pamięć, kobieto! :D

      Usuń
    2. To raczej przebłysk dawnej świetności, Alu. Normalnie to mam całkiem inaczej. ;)
      A tak naprawdę to mnie zafascynowało, że wypatrzyłaś te cudowne paluszki. :)

      Usuń
  26. Witaj Gosiu i wszyscy czytający bloga :), Już czas się ujawnić - czytamy już od dawna Twojego bloga Gosiu i razem z Tobą przeżywamy wszystkie zwierzaczkowe przeżycia, te wesołe i te baaaardzo smutne :( . Postanowiłam napisać dopiero teraz bo: Mój mąż, który czyta Twojego bloga od deski do deski, woła mnie do swojego komputera mówiąc, zobacz Megusia, podchodzę i widzę Meganę, wypisz wymaluj nasze kocię u Ciebie w blogu. Jak nic, to musi być siostrzyczka :) Nasza Megusia, był wzięta ze schroniska we Wrocławiu ponad 9 lat temu. Była dzikim kotem i ta dzikość została jej, ale mnie i mojego męża taktuje jak rodzinę, daje się wziąć na ręce, przychodzi od 9 lat do łóżka, kiedy idziemy spać ( gasimy światło, słychać pazurki stukające po podłodze, nagle myk i już jest na klacie Michała). Jej mruczando, jest jak lekarstwo po całodziennej gonitwie i męczącym dniu. Nie wyobrażamy sobie, że mogłoby jej w naszym życiu nie być :) . Jedyne czego szkoda, to tego, że nie toleruje innych kotów i czasem nam szkoda, że nie może mieć kociego towarzystwa.
    Mamy nadzieję, że „Foczka Balbi” znajdzie kochających ją ludzi, a przede wszystkim rozumiejących ją, jej potrzeby i zachowania. Również Ruficzkowi, życzymy zdrowia, bo być inaczej nie może „ KOCI KRÓLU RUFI – ZDROWIEJ SZYBCIUTKO”
    Serdecznie wszystkich pozdrawiamy, a w szczególności Ciebie Gosiu I Twojego męża.

    W załączeniu link do paru zdjęć naszej Megusi. Czyż nie podobna? A co do paluszków Balbi, to nasza kocica ma piękne kolorowe poduszeczki na łapkach - zdjęcie w załączeniu :)
    Małgoś i Michał od Megany
    http://www.systemc.pl/domek/2015/01/megi.jpg
    http://www.systemc.pl/domek/2015/01/megi7.jpg
    http://www.systemc.pl/domek/2015/01/megi5.jpg
    http://www.systemc.pl/domek/2015/01/megi6.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwoliłam sobie zacytować ten komentarz w następnym poście - jest taki dla mnie miły!
      Tak pięknie i z miłością napisaliście o Meganie. Serce mi rośnie! Cieszę się, że jesteście tu, ze mną.
      Dziękuję za wszystkie życzenia.
      Poduszeczki Megany są ładniejsze niż drogocenne keljnoty. :)

      Usuń
  27. Jeden z piękniejszych wywiadów jakie czytałam :D :))...
    Powodzenia Balbinko :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Faktycznie, sliczna jest i wyglada jak foczka. Szkoda, ze mieszkam tak daleko bo juz chcialabym ja miec.

    Gosianko,
    dotary do mnie kalendarze. Szczerze, stracilam juz nadzieje, ze dotra do mnie i pomyslalam, ze polecialy gdzies do cieplych krajow. A one nie lecialy, tylko plynely droga morska :)
    Jestem oczarowana i zachwycona, domyslam sie jak duzo pracy wlozylyscie aby uzyskac koncowy efekt.
    Kazdy z rysunkow jest cudny, z przekazem i wzruszajaca historia.

    Jeszcze raz serdecznie dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dotarły. Można założyć, że list zwykły do USA idzie 1,5 miesiąca? Nie wiem czy to długo, ale ważne, że doszedł, a właściwie dopłynął. Kawał świata zobaczyła nasza Biała Kura :)

      Usuń
  29. I takiego domku życzę Ci kochana Balbinko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam bardzo ładny kot miałem dawniej takiego samego. Zawsze jak ja wychodziłem, gdzieś na zewnątrz to siadał, na fotelu kręconym przed komputerem tam, gdzie ja siedzę pisząc teraz do was i czekał aż wrócę. Wiecie ja odczuwam, że bardzo często psy i koty i ogólnie wiele zwierząt są mądrzejsi niż ludzie. Porónajcie sobie zwierzęta mają jakieś zasady, a człowiek dziś często nie ma już żadnych i to jest przykre, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zdjęcie numer 3 ( przyczajona Balbinka) na konkurs ;)
    Cieszę się, Ze Foczka ma już dom!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...