piątek, 23 stycznia 2015

Nie gorzej - więc lepiej

Dni płyną. Obłaskawiamy swój strach, oswajamy sytuację. Dziś MCO westchnął: "oby nie było gorzej". Faktycznie, Rufi pod wpływem środków przeciwbólowych i sterydów daje radę. Dla mnie ważne, że jest spokojny, nie cierpi. Cała moja siła i spokój zależą od tego. Od dziś zmniejszam mu dawki leków, czas na to. To przede wszystkim ja muszę znaleźć w sobie odwagę, by to zrobić, tak bardzo boję się jego bólu... Czy to nie ironia? We wtorek kolejne badania. Może będziemy wiedzieć więcej. Bardzo, bardzo na to liczę. 

Dziś, kiedy zjawiliśmy się na rehabilitacji, spotkaliśmy innego pacjenta. Rufi przy nim to okaz zdrowia i siły. Młodzi ludzie odebrali tego pieska poprzednim bezdusznym właścicielom i walczą o niego, mimo że pies jest naprawdę w ciężkim stanie, niemal nie chodzi, musi być w pielusze, ma sto różnych chorób... Ten pies również będzie miał podane komórki macierzyste. Jego nowi opiekunowie chwytają się każdego sposobu, by mu pomóc. Patrząc na taki przykład bezinteresownego dobra dla żywej istoty, serce rośnie. Są na świecie wspaniali ludzie! To brzmi jak banał, ale taka jest moja prawda. Czerpię z tego radość i nadzieję. 

Nie trzeba daleko szukać. W naszym blogowym świecie takie przykłady są na porządku dziennym. Wielu z nas ma teraz kłopoty. Każdy z nas walczy całym sercem, aby pomóc swoim domownikom. Cieszę się, że jestem wśród Was. 

W domu też nie jesteśmy z problemami sami. Mamy czułe wsparcie kocich terapeutek. Wystarczy gdzieś przysiąść na chwilę i...



Milion razy rozmyślałam już o tym, że adoptowanie przez nas Stefanii Bąbel Kiełbaski było genialną decyzją.
Ona daje nam tak wiele radości, że nigdy nie spłacimy wobec niej tego długu. :)




Rufi poddawany jest na razie (dopóki nie wiadomo do końca, co mu dolega) bardzo delikatnej rehabilitacji. Niedługo jednak, wierzę w to głęboko, będzie w stanie śpiewająco wykonać każde z tych ćwiczeń. :)


Teraz jest głównie miziany i masowany. :)



Wsparcie, które dostajemy od Was każdego dnia, jest bezcenne. Wraz z Ruficzkiem dziękujemy za nie. Mam już w końcu internet! Nareszcie mogę z Wami pogadać. :) Nareszcie będę mogła opowiedzieć Wam o Balbince - tłuściutkiej tymczasce, która zaraz będzie szukała domu na stałe. Fajna, spokojna kiciunia, ale o niej wkrótce.

Witajcie po komentarzowej przerwie. :)

PODPIS


101 komentarzy:

  1. Boszszsz, nareszcie! Brakowało mi Was okropnie. Ważne, że Ruficzek nie cierpi. To dobre wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie brakowało! Działać trzeba! Jutro odezwę się w sprawie Skarpety pani Prezeskuro.:)

      Usuń
  2. Wierzę w to, że Rufik dzięki Waszej wielkiej chęci pomocy mu, wydobrzeje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Gigo, i ja w końcu zaczynam w to wierzyć, choć na razie jeszcze tego nie widać. Wiara jednak czyni cuda!

      Usuń
  3. Witaj, kochana Gosiu. Ściskam Cie tkliwie lecz delikatnie, boś pewnie umęczona...***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Oleńko kochana! Dziękuję ci pięknie:***

      Usuń
  4. ufff, jesteś! Martwię się o Was i martwię i nie ja jedna, jestem tego pewna.
    ale to nieważne, oby tylko Ruficzek wydobrzał !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Vikuś, mam na to ciągłe dowody. :)) Oby, oby!!!

      Usuń
  5. Wytrwałości i cierpliwości życzę.
    Nie wiem co dokłądnie czas pokaże u Rufiego,
    ale Desta jak była mała dostawała na stawy
    Cortaflex.
    Niewiele wtedy osób o tym wiedziało.
    Było tylko dla koni,
    ale dostała raz 1 l a drugi raz równowartość 1 l w tabletkach
    http://new.cortaflex.pl/ochrona-stawow-c-10_3_27.html
    Tanie to nie jest, ale bardzo dobre.
    Obecnie jest już szeroka oferta tego specyfiku.
    Do tej pory nie ma żadnych problemów ze stawami.
    Dogo Canario mają genetycznie problemy ze stawami.

    Może będzie potrzebne dla Rufiego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, Krysiu. Okaże się pewnie po badaniach we wtorek, bo zdaje się główny problem Rufiego jest o podłożu neurologicznym. Dziękuję!

      Usuń
  6. Piękny widok z koteczkami ...
    Aż ciepło na sercu się robi ...:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za zbieg okolicznosci, my tez we wtorek idziem na kuntrol z Kirunia. Bedziemy mialy obie o czym pisac, choc szczerze mowiac, wolalabym o kwiatkach i spacerach, a w przerwach o kotach.
    Gdybys nie pisala, ze chwilowe pogorszenie stanu Rufika jest normalna w procesie leczenia komorkami macierzystymi, to pewnie bym sie zmartwila. A tak mam razem z Wami nadzieje, ze po chudych dniach nadejda tluste i terapia przyniesie oczekiwane rezultaty. Nieodmiennie trzymamy kciuki za powodzenie. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja marzę, aby pisac już same optymistyczne posty, z samymi dobrymi wieściami, ale wiadomo... życie.
      My, mamy chorych psich dzieci musimy trzymac się razem. :)

      Usuń
  8. cieszę się....z nieśmiałą nadzieją na lepiej cieszę się razem z wami.....

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo zdrówka dla Rufika i mnóstwa siły dla Was wszystkich
    AsiaW

    OdpowiedzUsuń
  10. Kciuki i łapki cały czas trzymamy. I Wy się trzymajcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwierzak nie cierpi to od razu inaczej patrzy się na życie. :)

      Usuń
  11. Trzymamy kciuki z zdrofie Ruficzka :* I zazdraszczam wam że Stefcia z Królową tak łądnie się przytulają :) Okłąd z kota jest najlepszym lekarstwem na wszystkie smutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefcia i Królowa Ciotka lubią się, trzymają się razem, ale takie spanie na mnie to jednak ewenement w ich wykonaniu. :)

      Usuń
  12. Dzień dobry! :)) To dobry post jest, spokojny. Bardzo mnie to cieszy :))))
    Z Ruficzkiem będzie coraz lepiej! Nie ma innej opcji :)
    Bardzo spodobały mi się słowa lekarza - Twój spokój wpływa na spokój psa. To tak jak mamy wpływają na dzieci, żony na mężów... Wystarczy się przyjrzeć jak bardzo oddziałujemy na innych. A więc spokoju Wam życzę :*** :))))
    Niech miziadła działają na Ruficzka stymulująco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z tym problem, strasznie panikuję gdy widzę, że jest źle. Dopóki pies kuśtyka na tyle, żeby się załatwić to jakoś daję radę. Gdy był taki dzień, że nie chciał wcale chodzić z bólu, to ojejeku....

      Usuń
    2. Bo to łatwe jest w teorii, ale w praktyce zmienianie myśli na siłę też da w końcu efekt :)
      buziaki! :*

      Usuń
  13. Oby już tylko było lepiej!! Zazdroszczę okładu z koteczek 😉

    OdpowiedzUsuń
  14. Ściskamy i miziamy!
    Zdrowia dla Ruficzka;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dobrze się to czyta... jak fajnie, że Rufik nie cierpi ;) Robicie dla niego, co w Waszej mocy. Ja mogę tylko ściskać kciuki - i robię to!

    OdpowiedzUsuń
  16. Cały czas trzymam za Ruficzka kciuki. Będzie lepiej, inaczej tego nie widzę! :D
    Przesyłam dużo pozytywnej energii i siły. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ...miliardy miziaków dla Rufiego...

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu, Hokusowi pomógł Twój obraz. Ten obraz to było wyrażenie Twoich emocji. Emocji, które dzięki temu obrazowi mogłaś oczyścić, przelałaś ten ból na płótno. Czy nie poczułaś spokoju po ukończeniu obrazu? To właśnie ten spokój uratował Hokusa. Tylko spokój może nas uratować - ile w tym prawdy! Oczyść swoją aurę w jakikolwiek sposób. Trzeba zrozumieć, że często choroby zwierząt są manifestacją problemów ich "właścicieli". Dlatego całkiem prawdopodobne, że choroba Rufiego jest manifestacją Twojej tęsknoty za Kayronem! Wewnętrzna głęboka akceptacja pomoże mu wyzdrowieć. Polecam Łazariewa i jego "Diagnostykę karmy", w której pisze m.in., że pchły u zwierząt domowych, to zaburzenia w energetyce ich opiekunów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest po prostu genialna myśl!! Aż się cała zapaliłam do tego! Jejku, że też o tym nie pomyślałam... Jutro się zabieram. Dziękuję!

      Usuń
    2. Wszyscy jesteśmy połączeni. Zaczęłam łączyć fakty: ucieczka Kayrona i nogi Rufika - nie chciałaś by Kayron odszedł, a Rufik teraz nie może chodzić. Coraz bardziej zaczynam się przekonywać, że te dwie rzeczy mają ze sobą związek. Rufik wziął na siebie Twoją rozpacz po utracie Kayrona. Gosiu, pozwól odejść Kayronowi, gdziekolwiek jest. To uzdrowi Rufika. Życzę mu zdrowia z całego serca.

      Usuń
  19. Trzymam kciuki i wysyłam pozytywne myśli.

    OdpowiedzUsuń
  20. Eeeeech,serce się kraje przez te choróbska:(((
    Aby do przodu,krok po kroku.Wszystkiego najzdrowiejszego:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby do przodu, dzień po dniu. Musi być lepiej. Rufi to Młody pies, naprawimy go!

      Usuń
  21. Wierzę, że będzie dobrze. Ta wiara w wyzdrowienie Rufiego, podtrzymuje też wiarę w to, że może uda się pomóc Maciusiowi. My w przyszłym tygodniu- poniedziałek lub środę jedziemy zaszczepić Kubusia i na kontrolę z Maciusiem. Od niedzieli w końcu nie będę z tymi problemami sama.
    Joanna Katowice

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytam o problemach Rufiego, trzymam kciuki za Psinę i mam nadzieję, a wręcz pewność (popartą doświadczeniem i obserwacjami psimi), że wszystko BĘDZIE DOBRZE! I z czasem się okaże, że strach i rozpacz były przede wszystkim wynikiem wielkiej miłości do Rufiego, a jego problemy zdrowotne będą tylko złym wspomnieniem - czego z całego serca Wam życzę! Ot taki sposób zaklinania rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek często nie wie jak bardzo kocha swoje zwierzę dopóki to nie zachoruje. Ja nie wiedziałam, że aż tak kocham tę wielką (z mentalności) dzidzię. :)

      Usuń
  23. Dużo, dużo ciepła Wam wysyłam. Koteczki potrafią tak pięknie pocieszać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w najgorszym smutku dają powód do uśmiechu. :)

      Usuń
  24. Zerkałam kilka razy dziennie czy są wieści. I bałam się jakie będą. Jak dobrze, że jest tak spokojnie. Gosiu trzymajcie się. a Rufisia przytulam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziś zmniejszam Rufiemu środki przeciwbólowe, wiele zależy od tego jak będzie się czuł.
      Dziękuję, Iko. :)

      Usuń
  25. Glaski dla Ruficzka, caly czas trzymam kciuki....Rozumiem Was naprawde bardzo, tez mam swoje klopoty - moja jamniczka Klara przestala chodzic, zastrzyki ....itd no coz ma 18 lat, ale caly czas walczymy. Amisia i Stefa cudne kaloryferki:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko...
      18 lat to już starość, biedna Klara, biedni wy. Współczuję bardzo.

      Usuń
  26. Ruficzku kochany zdrowiej szybko i oby przestało Cię boleć. Tobie Gosiu pogody ducha i samych dobrych myśli życzę. Przesłodkie kociaki. Całuski dla Ruficzka i dużo pieszczot dla reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko, a ja oszalałam na punkcie tego kropkowanego szczeniaczka tak mi wlazł w serce. :) Proszę o dużo zdjęć maluszków i ich mamy. :)

      Usuń
  27. Gosia okłady z kotów ,to sama zdrowotność i dla ciała i dla ducha :)))
    Rufiemu życze ,żeby jak najszybciej doszedł do formy i tą joga mógł zacząć ćwiczyć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joga odlotowa, co? Sama bym tak chciała umieć. :)

      Usuń
  28. Gosiu, tak bardzo martwiłam się o Was wszystkich. Dobrze, że już jesteś.:)
    Wszystkiego najzdrowszego dla Ruficzka, mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.
    A kocie terapeutki w cudownej komitywie.:)))
    Gosiu, przytulam ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, ty lepiej leć do maila i pisz do mnie co u Ciebie! I ja myślę o Tobie, i niepokoję się brakiem wieści.
      Buziaki :)

      Usuń
  29. Życzę postępów w leczeniu Ruficzka.
    I też zawsze obserwuję z wielką radością takich dobrych ludzi, jak tych, których opisujesz.
    Uściski dla Was i wszystkich kociaków!

    OdpowiedzUsuń
  30. I ja cały czas trzymam kciuki, będzie dobrze Gosiu, uwierz. Też nie mogę patrzeć na cierpienie zwierzaków, wszystkich na tym blogu to łączy. Trzymamy kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jesteśmy tu wielką zwierzolubną rodziną. :)

      Usuń
  31. Nareszcie...
    Trzymamy kciuki za biduraszka, a i Wam mocy i sił do przetrwania tego wszystkiego i szczęśliwego zakończenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biduraszek (fajne określenie) i ja dziękujemy :))

      Usuń
  32. Rufi ma szczęście, że jego człowieki tak go kochają i gotowe są tak dużo dla niego zrobić :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Przesylamy wirtualne (delikatne) przytulaki dla Ruficzka, myslimy, wspieramy, baaardzo myslimy i baaardzo wspieramy!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak dobrze, że nie gorzej, bardzo, bardzo się cieszę, nie przestaję myśleć ciepło i mam nadzieję na coraz więcej dobrych wieści. Rufi z Waszym wsparciem da radę! Terapeutki działają wespół w zespół, co za miły widok, a Stefcia na pleckach wystawia Waszemu domowi najlepsze świadectwo. Pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefcia jest szczęśliwa, to widać, słychać i czuć (sercem). :)

      Usuń
  35. Trzymamy kciuki za Biszkopta! A kocie terapeutki są najlepsze, na wszystko! Nawet jak ułożą się tak, że nie ma się jak ruszyć, co nasze czynią z upodobaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kciuki potrzebne, bo bardzo bym chciała poznać Wasze kociambry osobiście. :)

      Usuń
    2. Aktualnie Aeroflot wychodzi najkorzystniej cenowo, a i jakosc obslugi na pokladzie bez zarzutu.

      Usuń
  36. Gosiu, i ja jestem. I ja kciuki trzymam...

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja również jestem. Dzień dobry, Gosiu. Ogromnie się cieszę, że "nie gorzej - więc lepiej". I oby codziennie było coraz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Gosiu, jak dobrze ,ze juz wrocilas tu na bloga,,,, nieustannie trzymam kciuki za Rufiego, bedzie dobrze , tylko trzeba czasu, strasznie bym chciala wreszcie osobiscie poznac tego slodkiego biszkopcika Rufiego))) niech dochodzi do zdrowia bo musze go w koncu wycalowac !!!! Cala moja pozytywna energie sle w wasza strone!! Usciski dla kociakow w tym szczegolne calusy dla Balbinki)* trzymajcie sie kochani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że czekasz na opowieść o Balbi. Będzie wkrótce. :)

      Usuń
  39. No wreszcie!
    Jak nie ma postow, bez wzgledu na powod ich braku, to i tak sie martwie i tak.

    Tak trzymac! Bedzie lepiej, bo tak pewnie w fusach zapisane.
    Bardzo mi sie podoba, z jaka uwaga kotki ogladaja telewizje :)))
    extra terapeutyczne mizianie prosze zaaplikowac Krolowi Kotow. Do 10 razy dziennie, bo inaczej bidaka wylysieje , bo zakladam, ze sami z siebie to robicie i te rozne ciotki-wujki tez to zalecaja...wypada, zeby zostawic sobie czasu tez i na mizianie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizianie jest uskuteczniane i gdyby od tego i całowania zależało wyzdrowienie Rufa to byłby już zdrowy. :)

      Usuń
  40. Gośku, najlepszy w życiu to umiarkowany optymizm.Wiesz, każdy, kto z własnej, nieprzymuszonej woli i "na trzezwo" bierze pod swą opiekę zwierzę, z pewnością nie jest złym człowiekiem.Przecież wzięte do domu zwierzątko jest członkiem rodziny, a więc wymaga takiej samej troski jak reszta, mama,tata, babcia, ciocie, dzieci. Rufi jest bardzo mądrym pieskiem i jak każdy pies doskonale wyczuwa Wasze nastroje, więc Twój optymizm jest bardzo wskazany również jako działanie terapeutyczne dla niego. Twoje opanowanie, wiara w to, że będzie poprawa, wpływają na jego stan zdrowia. Już dawno doszłam do wniosku, że domowy pies zna nasze myśli.Podzieliłam się tą myślą kiedyś ze swoim wetem, a on stwierdził, że jest w tym dużo prawdy- psy są świetnymi obserwatorami i świetnie kojarzą naszą mimikę , mowę ciała itp. z tym, co robimy w danym przypadku..
    I dlatego tak ważne jest, by swym zachowaniem, myślami, powodować u psa uczucie, że wszystko jest w porządku, sytuacja pod kontrolą, a pańcia czuwa i wie co robić.
    Pomiziaj Rufinka za uszkami i po bohaterskiej piersi, ode mnie, proszę.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz tak samo jak pan doktór od komórek. :) Zgadzam się, ale to trudne gdy widzę jak pies męczy się przy próbie załatwienia się, a bez tego ani rusz.
      Pomiziany, dziękuję. :)

      Usuń
  41. Bardzo się cieszę Gosiu, że nie tracicie wiary. To najważniejsze!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kochana Gosiu
    Cały czas trzymam kciuki za powodzenie leczenia Kochanego Rufisia!!! Ja przez trzy lata walczyłam z chorobą mojej ukochanej Kseni. Też były tabletki przeciwbólowe sterydy (nikt mi nie powiedział o leczeniu komórkami macierzystymi), ale należy walczyć zawsze i cały czas wierzyć że będzie dobrze. A ja uważam że u Was będzie bardzo dobrze.Trzeba mieć wiarę i nadzieję!!! Ucałuj w ten piękny nosek Rufiego, pomiziaj Go za uszkiem ode mnie.
    Pozdrawiam
    Wirginia

    OdpowiedzUsuń
  43. Tez pozdrawiam i ciesze się z kazdego malego kroczku ku poprawie, ale tez z tego, ze Wy zaczeliście postrzegać sytuację spokojniej i bardziej optymistycznie. ♥ Marysia

    OdpowiedzUsuń
  44. Wpadłam na chwilkę i cieszę się, że już można komentować i że Rufi się jakoś trzyma, a koteczki śliczne. Oby było coraz lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeszcze przyłóż swoje dłonie skup się na nich i niech płynie energia do pieskowej nogi.
    Skupienie na Twoje dłoni przy lekkim dotyku nie wnikaj myślą w jego łapkę, rozgrzej dłonie przed dotknięciem przez pocieranie. Takie czary mary.
    A kocie serdeczne okłady :) jest Tobie bardzo pomocne one wiedzą. Stefania jest piękna z tym języczkiem chociaż wiem dlaczego on wystaje to i tak jest piękna.:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Wszystko co chcialabym powiedziec jest wyzej, wiec ja tylko dodam, ze myślami i sercem jestem z Wami :)))

    OdpowiedzUsuń
  47. Także przesyłam wirtualną, pozytywną energię dla Ruficzka. Zaglądam tu co jakiś czas i bardzo się zmartwiłam. Trzymam kciuki, by było lepiej.

    OdpowiedzUsuń

  48. Rozumiem doskonale Twoje obawy i cierpienie jakiego przysparza patrzenie na chorego pieska. Musicie wierzyć że sie uda, przecież lekarze nie dają złudnych nadziei wiec jk oni wierza to Wy tez musicie!
    Niektóre zwierzęta cierpią bezgłośnie i tego własnie sie najbardziej boję bo przecież piesek chory czasami może byc apatyczny bo kiepsko sie czuje ale czy da jakiś sygnał, że go bardziej boli. Tego sie boje najbardziej przy moich starzejących się psinach. Wprawdzie jestem tak z nimi związana że wyczuwam najmniejsze negatywne symptomy ale strach czai sie we mnie za każdym razem jak Frajdzie rozjadą sie nogi przy schodzeniu po schodach.

    OdpowiedzUsuń
  49. Przepraszam, że przerywam ciszę. Niedawno byłam w podobnej sytuacji, znam uczucia, które jej towarzyszą. Wiem, że to mnie nie upoważnia do łamania prośby, ale... Życzę Wam siły.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...