Casablanca ma świetną pamięć. Pod ostatnim moim postem o ulubionych starociach zapytała: A gdzie kredens? Gdzie plafon? To niezwykłe bo "rozmawiałyśmy" o tym rok temu w komentarzach na blogach. Proszę bardzo. Jest zamówienie, jest odzew. :) Wiele z tych przedmiotów już znacie z przygód Cipiptaszka i z mojego pokoju, który wciąż pokazuję przy okazji kotów. Myślę, że ta relacja znowu będzie ciut osobista, trudno mi zdystansować się do tych przedmiotów, one wywołują we mnie mnóstwo uczuć i refleksji.
| Wisiały obrazy. |
|
Moja ulubiona lampa. Pasowała do poprzedniego liliowego wystroju pokoju, ale i teraz mi się podoba. Tak to jest, kiedy lubi się jakiś przedmiot. |
| Na tym kolażu stara nie jest jedynie półeczka z wikliny. Resztę przedmiotów odziedziczyłam po Dziadkach Pamiętam, że mówiło się w domu, że te rzeczy są wiele warte. Tato zaprosił kiedyś rzeczoznawcę, który wycenił to na grosze, a najwięcej wstydu było z tym obrazem, który jest wyżej. To kopia na papierze, nie na płótnie. |
| To kolejne moje alter ego. Uwielbiam ten obrazek. Wciąż w sercu, na jego dnie, jestem tą dziewczynką. |
| Po lewej pomocnik, o którym pisałam wyżej. Tak się u nas mówiło o tym meblu. Znacie takie określenie? Mój pomocnik ma marmurowy blat. |
| Drewniany miś - też moja dziecięca fascynacja. Wygłaskany 100 razy, usłyszał wiele bajek. :) |
| Ostatnie zdjęcie. Lustro przedpokojowe. Częściowo zjedzone przez kołatki (korniki mieszkają w drzewie rosnącym), ale potem posztukowane, odnowione i nie wyobrażam już sobie innego. :) |
O tych obrazkach, co odbijają się w lustrze, będzie innym razem, jeśli Was nie znudziłam, bo to wytwór moich rąk. Pochwalę się, gdyż niezwykle je lubię. Zauważyłam pewną prawidłowość: jeśli nad czymś pracuje się z radością, to potem lubi się ten przedmiot, niezależnie od jego prawdziwych walorów.
A teraz jeszcze wyjaśnienie, dlaczego nagle po roku przypomniała mi się obietnica dana Casablance.
To wiadomość dobra i zła. Otóż będziemy miały okazję niedługo się spotkać! Za miesiąc jedziemy na krótki urlop do Irlandii, gdzie mieszka Casablanca. Zatrzymamy się w bajecznej okolicy. Będziemy mieszkać w bajecznym, krytym strzechą domku. Możecie spodziewać się mnóstwa relacji z tych wydarzeń!

A gdzie jest ta zła wiadomość, ktoś spyta. No cóż, przez miesiąc nie zdążę już znacznie schudnąć, wypięknieć, odmłodnieć, nauczyć się języka ani np. rzeźbić w drewnie, żeby zachwycić Casablancę... :(
I jak żyć, jak żyć?


