Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starocie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starocie. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

Sentymentalne starocie cd.

Casablanca ma świetną pamięć. Pod ostatnim moim postem o ulubionych starociach zapytała: A gdzie kredens? Gdzie plafon? To niezwykłe bo "rozmawiałyśmy" o tym rok temu w komentarzach na blogach. Proszę bardzo. Jest zamówienie, jest odzew. :) Wiele z tych przedmiotów już znacie z przygód Cipiptaszka i z mojego pokoju, który wciąż pokazuję przy okazji kotów. Myślę, że ta relacja znowu będzie ciut osobista, trudno mi zdystansować się do tych przedmiotów, one wywołują we mnie mnóstwo uczuć i refleksji.


W mieszkaniu Dziadków w Ziębicach był salon zwany przez nas wszystkich dużym pokojem.
Miał spory oszklony wykusz, gdzie ustawiony był stół z krzesłami.
Pamiętam, że stół był fantastyczny, dębowy, solidny, milion razy rozkładany.
Mogła przy nim siedzieć cała wielka rodzina. Jego już nie ma...
Stał tam też kredens (na zdjęciu) wypełniony szkłem, tzw. pomocnik,
oraz dwa fotele, stolik i sofa o obłych kształtach, która niesamowicie skrzypiała
- była na sprężynach. 
Wisiały obrazy.
Kredens stoi teraz w moim pokoju. Wiele razy próbowałam go zagospodarować,
ale po jakimś czasie zawsze robi się tam misz-masz, mydło i powidło;
kilka tomików poezji, koronkowe serwetki Babci Zosi, zdjęcia,
figurki, muszle, kamienie, pamiątki, duperelki - to cała ja. 
Kiedy byłam małą dziewczynką i przyjeżdżałam do Dziadków, moją wyobraźnię bardzo pobudzały te dwie figurki.
Kim są te dzieci? Czy są szczęśliwe? Muszą być, i to bardzo, bo przecież mają w ramionach spełnienie moich marzeń - kocie i psie dzieci. Kto im je dał, skąd je wzięły? Potrafiłam wpatrywać się w ich twarze bardzo długo, żeby zdradziły mi te tajemnice. Oczywiście nie mogłam się nimi bawić, co dodawało im aury tajemniczości...

Moja ulubiona lampa.
Pasowała do poprzedniego liliowego wystroju pokoju, ale i teraz mi się podoba.
Tak to jest, kiedy lubi się jakiś przedmiot. 

Na tym kolażu stara nie jest jedynie półeczka z wikliny. Resztę przedmiotów odziedziczyłam po Dziadkach  Pamiętam, że mówiło się w domu, że te rzeczy są wiele warte. Tato zaprosił kiedyś rzeczoznawcę, który wycenił to na grosze, a najwięcej wstydu było z tym obrazem, który jest wyżej. To kopia na papierze, nie na płótnie. 
To kolejne moje alter ego. Uwielbiam ten obrazek.
Wciąż w sercu, na jego dnie, jestem tą dziewczynką. 
Po lewej pomocnik, o którym pisałam wyżej. Tak się u nas mówiło o tym meblu.
Znacie takie określenie? Mój pomocnik ma marmurowy blat. 
Jedwabna, poniemiecka kapa (na zdjęciu złożona na pół),
która z racji tej sesji zdjęciowej ujrzała światło dzienne po 20 latach leżenia w szufladzie!
Już do niej wróciła. Jest zbyt delikatna, abym jej używała przy kotach.
I co robić z takim przedmiotem? Trzymać? Sprzedać? Ma dalej leżeć w ukryciu?
Drewniany miś - też moja dziecięca fascynacja.
Wygłaskany 100 razy, usłyszał wiele bajek.  :)
Ostatnie zdjęcie. Lustro przedpokojowe.
Częściowo zjedzone przez kołatki (korniki mieszkają w drzewie rosnącym),
ale potem posztukowane, odnowione i nie wyobrażam już sobie innego. :)
O tych obrazkach, co odbijają się w lustrze, będzie innym razem, jeśli Was nie znudziłam, bo to wytwór moich rąk. Pochwalę się, gdyż niezwykle je lubię. Zauważyłam pewną prawidłowość: jeśli nad czymś pracuje się z radością, to potem lubi się ten przedmiot, niezależnie od jego prawdziwych walorów.

A teraz jeszcze wyjaśnienie, dlaczego nagle po roku przypomniała mi się obietnica dana Casablance.
To wiadomość dobra i zła. Otóż będziemy miały okazję niedługo się spotkać! Za miesiąc jedziemy na krótki urlop do Irlandii, gdzie mieszka Casablanca. Zatrzymamy się w bajecznej okolicy. Będziemy mieszkać w bajecznym, krytym strzechą domku. Możecie spodziewać się mnóstwa relacji z tych wydarzeń!


A gdzie jest ta zła wiadomość, ktoś spyta. No cóż, przez miesiąc nie zdążę już znacznie schudnąć, wypięknieć, odmłodnieć, nauczyć się języka ani np. rzeźbić w drewnie, żeby zachwycić Casablancę... :(
I jak żyć, jak żyć? 

Źródło zdjęcia: zrzut z Google Earth. Czerwony punkt pokazuje cel naszej wyprawy. 
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...