Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie danie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie danie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 sierpnia 2012

Placek po węgiersku

Witam serdecznie wszystkich czytaczy z budyniowego świata* 

Dziś kolejna potrawa zainspirowana wpisem na zaprzyjaźnionym blogu. Tym razem zapachniał mi placek po węgiersku, jaki pokazała Basia z Mozaiki Życia. Szczególnie byłam zaintrygowana, jak pasuje do tego dania marynowana papryka. Bardzo chciałam przyrządzić to danie zgodnie z przepisem, ponieważ sama nie cierpię, kiedy ktoś robi moje przepisy inaczej, a potem mówi, że nie były takie dobre, jak ponoć miały być. Szczególnie moja kuzynka ma taką tendencję. Miała zrobić wieprzowinę z kurkami, ale zamiast wieprzowiny dała cielęcinę, a zamiast kurek kabaczka i pyta się mnie, czemu jej polecałam to danie, skoro jest takie sobie. Wrrrrrrr!


Tu jednak podczas przygotowywania gulaszu zorientowałam się, że surowa papryka została pożarta, więc dodałam warzywo zastępcze: bakłażana w oliwie, ze słoika, i kilka pomidorów suszonych, również z oliwy. Było pyszne!
Kopiuję od Basi przepis na gulasz, moje zmiany są napisane kursywą, a przepis na placki można zobaczyć u Niej TU. Ja zrobiłam je inaczej.

„Placek po węgiersku

Gulasz wieprzowy lub wołowy:

700 g mięsa z łopatki lub szynki (u mnie mięso z udźca wołowego)
1 duża cebula
1-2 ząbków czosnku
1 papryka
1 łyżeczka słodkiej papryki
½ łyżeczki mielonego kminku
½ łyżeczki mielonego pieprzu
sól
2 łyżki mąki
olej

kilka łyżek kwaśniej śmietany, kilka łyżek pokrojonej w paski papryki marynowanej

Przygotowanie potrawy zaczynamy od ugotowania gulaszu. Mięso umyć, pokroić na małe kawałki dokładnie osuszyć. Następnie posolić (ja stosuję zasadę 1 niepełna łyżeczka soli na 1 kg mięsa), natrzeć mielonym kminkiem i pozostawić na co najmniej kwadrans, aby mięso przeszło smakiem przypraw. W tym czasie cebulę pokroić w kostkę, paprykę umyć, pozbawić gniazda nasiennego i pokroić w paseczki o długości około 2 cm (ja pokroiłam mojego bakłażana i pomidory suszone). Mięso otoczyć w 1 łyżce mąki. Na patelni rozgrzać tłuszcz, smażyć partiami mięso do lekkiego zrumienienia. Przekładać do rondla, w którym będzie się dusiło. Na pozostałym na patelni tłuszczu zeszklić cebulę, pod koniec smażenia dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć jeszcze chwilę, wsypać słodką paprykę, dokładnie wymieszać, chwilkę smażyć (naprawdę chwilkę, bo inaczej papryka się przypali i stanie się gorzka). Przełożyć do rondla z mięsem, podlać wodą lub bulionem i dusić około godziny. Dodać pokrojoną paprykę (bakłażana i pomidory suszone), dusić kolejne 15 minut. Sos doprawić do smaku solą i pieprzem. Pozostałą łyżkę (pominęłam ten krok, bo i tak było gęste) mąki dokładnie rozprowadzić w kilku łyżkach wody, dodać do gulaszu i całość zagotować, cały czas mieszając. Kiedy się 2 minuty pogotuje, można uznać, że danie jest gotowe. Gulasz powinien być gęsty, aby nie wypływał spomiędzy placków.”

Moje placki przygotowałam banalnie szybko i bezproblemowo z mąki JAMU, z batatów. Kupiłam ją kiedyś zachęcona degustacją w moim sklepie, którą prowadziła energiczna, ciemnoskóra Kubanka. Przyrządzała tak świetne potrawy, że nakupiłam wtedy różnych rzeczy jak głupia, ale czy wiecie, jak pyszne są gotowane bataty polane oliwą z czosnkiem i cytryną? Rewelacja! A te placki robi się bardzo szybko, przepis na zdjęciu, i są w smaku trochę delikatniejsze niż nasze ziemniaczane, ale bardzo do nich podobne. Moje chłopaki się zajadały!

A teraz oddaję jeszcze głos Basi na ostatnie zdanie:
”Usmażone placki przekładać gulaszem, dekorować kwaśną śmietaną i papryką konserwową pokrojoną w paseczki.
Smacznego!!!”

Basiu, dziękuję, było wyśmienite!
Jeśli ktoś się martwi, że koty nie testowały, to uspokajam, że tak się natestowały, kiedy kroiłam wołowinkę, że dobrze, że dla nas coś zostało!

*autorem sformułowania "budyniowy świat" jest Przemek z Tawerny Koci Pazur Baldricka

niedziela, 29 lipca 2012

Łosoś w malinach od Amber

Od razu mówię: ten łosoś jest doskonały. Przepyszny! Amber pisała o tym, jak jej koleżanka uznała go za "najlepszego, jakiego jadła w życiu", a ja...  nie wierzyłam. Powątpiewałam, kręciłam nosem, uznałam to za przesadę i wobec tak dużych emocji z mojej strony pozostało mi tylko jedno: przyrządzić to danie. 




Już po pierwszym kęsie okazało się, że nie miałam racji. Na szczęście! Na szczęście, bo miałam okazję zjeść najlepszego łososia w moim życiu! Moja opinia nie jest odosobniona. Smakował równie mocno MójCiOnowi i Wrocławskiemu. Robiłam go już dwukrotnie! Będę robić jeszcze nie raz. To też idealne danie, żeby zrobić wrażenie na gościach. 


Na moich zdjęciach łosoś jest przyrządzony na parze - to była moja porcja, moim chłopakom zrobiłam dokładnie wg przepisu, czyli rybę usmażyłam, ale nie dali już sobie jej wyrwać do robienia zdjęć. Podałam go z sałatą leciutko posoloną, skropioną cytryną i polaną doskonałą sycylijską oliwą z pierwszego tłoczenia, oraz z maleńkimi, uroczymi patisonkami ugotowanymi all dente. Jednak najlepiej spróbować tego dania tylko z sałatą, jak radzi Amber.

Przepis autorstwa Amber skopiowany stąd KLIK

Łosoś w malinach

na dwie osoby

po dwa kawałki świeżego łososia
dwie łyżki soku z cytryny 
dwie łyżki mąki kukurydzianej
oliwa EV
20 dkg malin
szalotka
kilka suszonych płatków chili 
łyżka kremu balsamicznego
łyżeczka brązowego cukru
sól morska i pieprz do smaku

Łososia umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem.
Skropić sokiem z cytryny i odstawić.
W garnku rozgrzać oliwę, dodać posiekaną drobno szalotkę, płatki chili, cukier i krem balsamiczny.
Chwilę gotować.
Dodać maliny. Gotować na wolnym ogniu, aż część płynu odparuje.

Kiedy maliny wolno się gotują (u mnie przyrządzenie tego sosu, zanim zgęstniał odpowiednio, zajęło ok. 30 min)
kawałki łososia obtoczyć w mące kukurydzianej.
Na patelni rozgrzać oliwę i zrumienić łososia ze wszystkich stron.
Wyłożyć na talerz, oprószyć solą i pieprzem. Polać sosem.
Podawać z listkami młodych sałat i świeżymi malinami.



Niebo w gębie, zapewniam! Smacznego. :)
Amber, jesteś wielka! Dziękuję Ci za ten przepis.

niedziela, 13 maja 2012

Pieczona cebula faszerowana mięsnym ragoût

Czy danie z cebulą w roli głównej może być delikatne, subtelne, łagodne, a nawet lekko słodkawe?

Już wiem, że tak. Taka jest właśnie ta cebula faszerowana. Znów można potraktować to jako inspirację i szaleć z nadzieniem, ile wlezie. ;-)
Przepis pochodzi z niezawodnej strony ARTKULINARIA.
Składniki:
4 średnie cebule + 1 duża cebula
300 g mielonej łopatki cielęcej
1 marchew
1 pietruszka
1/2 małego selera
1 pomidor
1 ząbek czosnku
1 łyżka przecieru pomidorowego
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka masła
sól
pieprz czarny
tymianek świeży i suszony

2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego

30 g ulubionego wędzonego sera


Przygotowanie:
Cebule umyć, zawinąć w folię aluminiową i włożyć do piekarnika - piec 1 godzinę w 200 st.
Pokrojone w kostkę warzywa i cebulę krótko przesmażyć. Włożyć mięso i przyprawy, smażyć około 5 minut, podlać wodą (200 ml), dodać przecier pomidorowy i dusić do odparowania płynu.
Upieczone cebule wyjąć z piekarnika, rozwinąć folię i znajdujący się wewnątrz sok przelać do naczynia do zapiekania, a cebule przestudzić i obrać z bursztynowych łusek. Każdą cebulę przeciąć w poprzek na wysokości 3/4. "Wieczko" odłożyć. Wyjąć wnętrze każdej cebuli - zostawić przynajmniej 2 wierzchnie warstwy.
Każdą cebulę włożyć do żaroodpornego naczynia i faszerować mięsnym ragoût. Pomiędzy cebule włożyć gałązki tymianku i masło. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 20 minut. Po wyjęciu z piekarnika na wierzch każdej cebuli nałożyć po 3 małe kawałki wędzonego sera i przykryć odłożonym wcześniej "wieczkiem". 



Amisia nie znosi cebuli! A fuj! Woli skubnąć sobie tulipanka. ;-) 

PODPIS

niedziela, 6 maja 2012

Zrazy wołowe faszerowane



Dziś znów danie wykonane przez naszych przyjaciół z Holandii (niestety oni wracają już niedługo do Polski na stałe i skończą się nam wspaniałe wyjazdy do ich pięknego domu położonego obok rezerwatu ptaków). Dla miłośników wołowiny jest to propozycja na solidne, syte danie. Bardzo smaczne. I znowu jedliśmy je tylko z sałatką, więc nie tuczące. Moi znajomi tak właśnie się stołują i chudną.To informacja dla tych, którzy znów wytkną mi, że indeksy glikemiczne nie takie. ;-)



Przepis Gordona Ramseya „Szef kuchni po godzinach”
Dla 4 osób:
4 cienkie plastry wołowiny (ok. 200 g i gr. ok. 1,5 cm)
2 łyżki oliwy z oliwek
kawałek masła
1,5 łyżki mąki pszennej
400 ml bulionu wołowego
50 ml ketchupu, lub sosu pomidorowego (użyliśmy sosu do steków A1)
1 łyżka octu

Farsz:
2 łyżki oliwy z oliwek
1 średnia cebula, drobno posiekana
1 łodyga selera naciowego, drobno posiekana
200 gr. mielonego mięsa wołowego
50 g bułki tartej
listki z kilku gałązek tymianku
garść posiekanej pietruszki
1 duże jajo do połączenia składników

Zacznij od przygotowania farszu. Rozgrzej na patelni oliwę z oliwek i 4-6 min smaż cebulę i seler, aż zmiękną, ale nie zarumienią się. Ostudź.
W tym czasie rozbij plastry wołowiny tłuczkiem lub rozwałkuj, wkładając je pomiędzy dwa arkusze folii. Staraj się nie podziurawić mięsa.
Gdy cebula oraz seler ostygną, wymieszaj je z mięsem mielonym, posiekanymi ziołami oraz jajkiem. Delikatnie dopraw solą i pieprzem.  Wilgotnymi dłońmi podziel mieszankę na 4 części i uformuj z każdej wałeczek. Połóż farsz na brzegach roztłuczonych kotletów i zwiń kształtny walec. Zabezpiecz go przed rozwinięciem nicią lub szpatułkami. Owiń w folię i schładzaj w lodówce przez pół godziny, by mięso stało się bardziej zwarte.




Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Podsmaż zrazy na patelni na brązowo i przełóż do naczynia do pieczenia. Na tę samą patelnię włóż masło, nieustannie mieszając, dodaj mąkę, potem sos pomidorowy, ocet, wlej bulion i mieszaj, aż całość lekko zgęstnieje. Polej zrazy.
Piecz przykryte przez godzinę, potem jeszcze pół bez przykrycia, obracając w połowie pieczenia na drugą stronę. Wołowina powinna być miękka, a sos gęsty.
Pokrój na grube plastry, polej sosem i gotowe.


Autor poleca podawać je z puree ziemniaczanym i fasolką szparagową. 
Amisi tam nie było, więc nie miał kto testować. Zagraniczny rudo-biały kolega jakoś, holender, odmówił współpracy. Może się nie zrozumieliśmy...
  

niedziela, 29 kwietnia 2012

Piersi z kurczaka z parmezanem, pomidorami i mozzarellą



Dzisiaj w końcu coś dietetycznego. Ręczy za to sam Gino D’Acampo w swojej świetnej książce „Dieta Italiana”. Potrawę tę ugotowała moja przyjaciółka z Holandii, która jest rewelacyjną kucharką, a ja tylko zrobiłam jej zdjęcia. Zapiekana pierś wyszła przepyszna, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że doskonała. Jedliśmy ją tylko z zieloną rzymską sałatą, a więc także dietetyczna - wiem, wiem, że ser jest tuczący, ale jakiego smaku dodaje! Bardzo polecam.


Przepis cytuję za książką, choć na moje oko potrzeba trochę więcej pomidorów i mozzarelli. 

Potrzeba na 6 osób:
3 bakłażany pokrojone wzdłuż na plastry grubości pół cm
4 łyżki oliwy
1 rozbełtane jajko
2 łyżki mleka
60 g świeżego, utartego parmezanu
60 g bułki tartej uprażonej
6 filetów z piersi z kurczaka (ok. 100 g)
1 duża cebula drobno posiekana
1 puszka pomidorów krojonych
1 łyżeczka suszonego oregano
100 g mozzarelli pokrojonej w plasterki
sól i pieprz (sporo)


Plastry bakłażana gotuj przez 3 minuty we wrzącej, osolonej wodzie, wystudź, osusz i grilluj w 180 stopniach, aż się przyrumienią z każdej strony.
Wymieszaj jajko z mlekiem, a parmezan z bułką tartą. Zamocz każdą pierś w mleku, a potem w bułce tartej z parmezanem.
Smaż panierowane kotlety na rozgrzanym oleju, aż się przyrumienią. Na reszcie oliwy smaż cebulkę ok. 5 minut. Dodaj pomidory oraz oregano, przypraw solą i pieprzem.
Przełóż masę pomidorową do płytkiego naczynia żaroodpornego o pojemności ok. 2 litrów i ułóż na wierzchu piersi z kurczaka, przykryj zachodzącymi na siebie plastrami bakłażana i mozzarelli, a następnie posyp resztą bułki tartej z parmezanem.
Piecz bez przykrycia w środkowej części piekarnika ok. 35 minut, aż potrawa się przyrumieni. Podawaj na gorąco.


Dziś zamiast Amisi holenderskie tulipany, bo zrobiłam im mnóstwo zdjęć. Będzie nawet o tym wpis jutro, serdecznie zapraszam.
Miłej niedzieli! Pogoda jest przecudna.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...